Daniel Mikołaj Chodowiecki urodził się 16 października 1726 roku w Gdańsku. Jego dom znajdował się w ścisłym centrum (historycy wskazują na kamienicę przy ul. św. Ducha lub ul. Grobla I). Jego ojciec, Gotfryd Chodowiecki, był gdańskim kupcem zbożowym wywodzącym się z polskiej szlachty kalwińskiej z Wielkopolski. Matka natomiast, Henriette Ayrer, była potomkinią szwajcarsko-francuskich Hugenotów. W domu Chodowieckich naturalnie przeplatały się więc języki: francuski, niemiecki i polski.
Choć Daniel Chodowiecki był przyuczany przez ojca do zawodu kupca, szybko uświadomił sobie, że nie chce wiązać życia z handlem. Jeszcze jako nastolatek stawiał pierwsze kroki w sztukach plastycznych (jednym z jego pierwszych młodzieńczych dzieł był portret króla Stanisława Leszczyńskiego). Po śmierci ojca, w 1743 roku, siedemnastoletni Chodowiecki opuścił Gdańsk, by udać się w celach zarobkowych do Berlina.
Jak sam przyznawał, po trosze czuł się Fracuzem (ze względu na korzenie ze strony matki), podkreślał jednak zawsze swoje gdańskie, zarazem polskie korzenie.
„Za zaszczyt sobie poczytuję być prawdziwym Polakiem, chociaż jako pierwszy z Chodowieckich w Niemczech osiadłem” – pisał w liście do Józefa Łęskiego.
Jednak to właśnie w Berlinie zyskał gigantyczną popularność dzięki przełomowej grafice Pożegnanie Calasa z rodziną (1767). Stał się najbardziej rozchwytywanym ilustratorem swoich czasów – tworzył ryciny do dzieł Szekspira, Goethego, Schillera, Lessinga czy Voltaire’a.
Słynny powrót z Berlina do Gdańska
W 1773 roku, będąc już uznanym w Europie artystą, Chodowiecki wyruszył w podróż konną z Berlina do Gdańska, by po trzydziestu latach rozłąki odwiedzić swoją matkę. Efektem tej wyprawy stał się unikalny w skali światowej dziennik podróży opatrzony 108 misternymi rysunkami.
„Z Berlina do Gdańska”. Daniel Chodowiecki latem 1773 roku wyruszył w podróż do Gdańska
Dla dzisiejszych historyków i gdańszczan to dzieło ma wartość bezcenną. Artysta z fotograficzną wręcz dokładnością, okraszoną humorem i zmysłem satyrycznym, udokumentował życie codzienne, obyczaje i mentalność gdańskich mieszczan, modę dworską, architekturę miejską czy wielokulturową mozaikę miasta.
Wizyta ta przypadła na trudny moment geopolityczny – tuż po I rozbiorze Polski, kiedy Gdańsk był systematycznie odcinany ekonomicznie przez Prusy. Rysunki Chodowieckiego stały się więc swoistym pomnikiem niezależnej gdańskiej kultury tamtych lat.
Dziedzictwo i pamięć
Daniel Chodowiecki zmarł w 1801 roku w Berlinie, jednak pamięć o nim wciąż jest żywa. Niezmiennie artysta pozostaje wielką inspiracją dla kolejnych pokoleń twórców. Jego gigantyczny dorobek obejmuje ponad 2000 rycin, 4000 rysunków i kilkadziesiąt obrazów. Co ciekawe, precyzja i realizm jego prac inspirowały nawet współczesnych twórców kina, w tym Stanleya Kubricka przy projektowaniu kadrów do filmu “Barry Lyndon”.
Pamięć o Danielu Chodowieckim kultywuje rzecz jasna jego rodzinne miasto. Imię artysty nosi ulica w dzielnicy Aniołki, a także jeden z dzwonów 37-dzwonowego carillonu w Ratuszu Głównego Miasta. Wiele z jego prac znajduje się w gdańskich muzealnych zbiorach. Dlatego też z okazji 300. urodzin mistrza zaplanowane są szeroko zakrojone artystyczne obchody. Na lipiec intensywnie przygotowuje się Muzeum Gdańska (wtedy to m.in. odbędzie się wernisaż wystawy poświęconej twórczości artysty).
Zajrzyjcie na Festiwal Chodowieckiego
Przez cały rok dorobek Chodowieckiego przybliża Muzeum Narodowe. Obecnie w Oddziale Sztuki Dawnej można oglądać wystawę “Daniel Chodowiecki. Dokumentalista epoki” opowiadającą o jego niezwykłej umiejętności obserwowania i ilustrowania skomplikowanej codzienności. Dodatkowo Muzeum zaprasza w ten weekend (12-14 czerwca) na wiosenną edycję Festiwalu Chodowieckiego. W programie: tematyczne warsztaty, spacery i koncert muzyki dawnej. Szczegóły znajdują się tutaj.