• Start
  • Wiadomości
  • Bardzo udana premiera. „Co u diabła” Teatru Miniatura uczy i bawi do łez. RECENZJA

Bardzo udana premiera. „Co u diabła” Teatru Miniatura uczy i bawi do łez. RECENZJA

Spektakl „Co u diabła”, inspirowany baśniami braci Grimm, to najnowsza premiera Teatru Miniatura w reżyserii Michała Derlatki. Barwne, zachwycające scenografią przedstawienie z morałem - mówiącym o tym, że nieważne, co nam się przydarza, ważne, co z tym zrobimy - przypadnie do gustu widzom w każdym wieku.
( Publikacja: 05.01.2022 )
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
Teatr Miniatura zaprasza na nową premierę - spektakl inspirowany baśniami braci Grimm, w których pojawia się diabeł. Nz. Jakub Ehrlich jako diabeł i Magdalena Gładysiewicz w roli żony diabła
Teatr Miniatura zaprasza na nową premierę - spektakl inspirowany baśniami braci Grimm, w których pojawia się diabeł. Nz. Jakub Ehrlich jako diabeł i Magdalena Gładysiewicz w roli żony diabła
fot. Dominik Paszliński / www.gdansk.pl

 

O rzeczach trudnych z przymrużeniem oka. Recenzja „Marii Magdy” w reżyserii Doroty Androsz na PC Dramie

 

Czy da się przechytrzyć zło? A jeśli tak, to jak to zrobić? Między innymi na te pytania odpowiedzi poszukują twórcy spektaklu „Co u diabła” - reżyser Michał Derlatka i autorka tekstu Agnieszka Kochanowska. Przygotowana przez nich opowieść stanowi adaptację czterech baśni braci Grimm, których bohaterowie spotykają diabła pod rozmaitymi postaciami.

Odnajdziemy tu mrożącą krew w żyłach opowieść o córce młynarza, której zażyczył sobie diabeł w zamian za bogactwo - z krwawej baśni „Bezręka dziewczyna”; czy wątki z „Bajki o diable z trzema złotymi włosami”, o młodzieńcu, który wyprawia się do samego piekła, aby uzyskać przychylność ojca ukochanej. Spójną całość, w której bohaterowie, choć różni, jednakowo muszą wykazać się sprytem, wytrwałością, dobrocią i czystością serca, uzupełniają motywy z baśni „Długi nos” o trzech starych żołnierzach, których spotkało duże nieszczęście, ostatecznie los okazał się jednak dla nich łaskawy, oraz z tekstu „Kuma Śmierć”, o ojcu, który miał trzynaścioro dzieci, co wpędziło go w straszną biedę i zmusiło do szukania ratunku u samego diabła.

 

Spektakl jest sprawdzianem talentu dla młodych aktorów (na zdjęciu): Kamila Marka Kowalskiego (Drwal, Żołnierz bez Nogi, Posłaniec) i Magdaleny Bednarek (Potępiona Dusza, Pokojówka). Oboje wypadają na scenie bardzo dobrze
Spektakl jest sprawdzianem talentu dla młodych aktorów (na zdjęciu): Kamila Marka Kowalskiego (Drwal, Żołnierz bez Nogi, Posłaniec) i Magdaleny Bednarek (Potępiona Dusza, Pokojówka). Oboje wypadają na scenie bardzo dobrze
fot. Dominik Paszliński / www.gdansk.pl

 

Choć opowieści, jak to u braci Grimm, niepozbawione są okrucieństwa i przemocy, ostatecznie wydźwięk każdej z nich jest pozytywny - okazuje się oto, że z najgorszym złem można sobie poradzić wykazując się odwagą i mając odrobinę szczęścia, a sam diabeł nie jest taki straszny, jak go malują - w spektaklu to raczej wypalony zawodowo urzędnik piekielny, nękający maluczkich jedynie z poczucia obowiązku, ale bez przekonania. Co więcej, zdarza mu się nawet ludziom... pomagać. Michał Derlatka i Agnieszka Kochanowska zaskakują pozytywną, pełną ciepła i lekkości inscenizacją, skupiając się na optymistycznych elementach przygód nękanych problemami bohaterów; w pełni wydobywają też humorystyczny potencjał opowiadanych przez siebie historii. Ten zabieg to strzał w dziesiątkę, bo dowcipny wydźwięk oswaja mroczne baśnie i odczarowuje je w taki sposób, by były odpowiednie dla młodszej publiczności. Zdarzają się też bardziej dorosłe żarty, dzięki czemu widzowie Miniatury otrzymują pełnoprawną komedię z nienachalnym morałem, z którego skorzystać mogą miłośnicy teatru w niemal każdym wieku.

„Co u diabła” jest też rzadką okazją, by na scenie zobaczyć kilkoro zupełnie nowych aktorów - w spektaklu występują osoby, które świeżo dołączyły do zespołu Teatru Miniatura. Na wrzeszczańskiej Dużej Scenie debiutuje absolwentka Wydziału Lalkarskiego w Białymstoku Magdalena Bednarek, oraz absolwenci wrocławskiego wydziału lalkarskiego Magdalena Gładysiewicz i Kamil Marek Kowalski, dla którego to spektakl dyplomowy. Udanie partnerują takim aktorskim „wyjadaczom”, jak wcielającemu się w rolę diabła Jakubowi Ehrlichowi, którego widzowie mogą kojarzyć ze spektakli choćby "Remus" czy "Błękitna planeta", oraz obdarowanemu epizodycznymi rolami, ale tradycyjnie wybijającemu się Wojciechowi Stachurze. Debiutanci nie tylko nie odbiegają poziomem aktorskim od reszty zespołu, ale tchną nowe życie i świeżą energię, której Teatr Miniatura już nieco potrzebował.

 

„Co u diabła” to spektakl bardzo bogato pod względem scenografii i form lalkowych. Lalki możemy podziwiać w mniejszym wydaniu...
„Co u diabła” to spektakl bardzo bogato pod względem scenografii i form lalkowych. Lalki możemy podziwiać w mniejszym wydaniu...
fot. Dominik Paszliński / www.gdansk.pl

 

Ta energia szczególnie widoczna jest w pierwszym akcie „Co u diabła”, niezwykle żywiołowym i ciekawym dramaturgicznie. Wytraca się ona niestety w drugiej części, nadal udanej, ale prowadzonej zdecydowanie wolniej, co jest m.in. winą wprowadzenia głosu narratora. Niewidoczny dla publiczności, ale słyszalny, Andrzej Żak, spokojnym tonem niespiesznie snuje opowieść, która szybko staje się nużąca dla młodszych i starszych widzów. To w zasadzie jedyny mankament tego spektaklu.

Spadek tempa rekompensują przepięknie wykonane, ręcznie malowane gigantyczne, animowane przez schowanych w środku aktorów lalki, których pojawienie się na scenie spotyka się z gromkimi brawami publiczności. Ogromnym atutem całego spektaklu jest jego strona wizualna - akcja rozgrywa się zarówno w żywym planie, jak i w planie lalkowym. Twórcy zabierają widzów do baśniowego świata wyczarowanego przez wybitnego czeskiego scenografa Marka Zákostelecký’ego, który ma na swoim koncie ponad 130 scenografii do spektakli na całym świecie, m.in. w Stanach Zjednoczonych, Francji, Izraelu, Polsce i Australii. Za swoje dzieła był wielokrotnie nagradzany - jest m.in. dwukrotnym laureatem prestiżowej czeskiej nagrody Alfréda Radoka i laureatem Grand Prix Międzynarodowego Festiwalu Teatrów dla Dzieci i Młodzieży KORCZAK. Zrealizowana przez niego scenografia, a także kostiumy i lalki zaprojektowane do nowej premiery Teatru Miniatura, stanowią kolejny dowód jego nieprzeciętnego talentu.

 

... i większym
...i większym
fot. Piotr Pędziszewski / Teatr Miniatura

 

Dopełnienie stanowi tło muzyczne, które udanie buduje trójmiejski perkusista Paweł Nowicki - założyciel zespołu muzyki współczesnej Kwartludium, którego występy na stałe wpisały się w kalendarz koncertowy najważniejszych festiwali muzyki współczesnej w Polsce i za granicą, takich jak Warszawska Jesień czy Unsound Festival w Nowym Jorku.

Podsumowując, „Co u diabła” ma w zasadzie wszystko: w dużej mierze dobry rytm, zabawne dialogi, zjawiskowe kostiumy oraz przykuwającą oko scenografię, dopasowaną muzykę, udane kreacje aktorskie i podnoszący na duchu morał. Nowa premiera Teatru Miniatura to starannie zrealizowany i pomysłowy spektakl, będący miłą formą spędzenia czasu dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Brawa dla twórców.

Czule o kobietach w spektaklu Leny Frankiewicz. Recenzja „Nieczułości” na podstawie książki Martyny Bundy