Obchody rocznicowe
Danuta Siedzikówna „Inka” i Feliks Selmanowicz „Zagończyk”, żołnierze 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej dowodzonej przez mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę”, zostali zamordowani 28 sierpnia 1946 r. przez funkcjonariuszy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Egzekucja odbyła się w gdańskim więzieniu przy ul. Kurkowej.
W 80. rocznicę tragicznych wydarzeń oraz 10. rocznicę państwowego pogrzebu zamordowanych żołnierzy AK, w Gdańsku uczczono pamięć bohaterów antykomunistycznego podziemia niepodległościowego.
Zorganizowane pod Patronatem Honorowym Prezydenta RP Karola Nawrockiego przez Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Gdańsku obchody rozpoczęły się od inscenizacji historycznej „Przełamanie obławy przez żołnierzy 5. Wileńskiej Brygady AK” na Placu Zebrań Ludowych, gdzie od 12 do 19 działała Patriotyczna Strefa Edukacyjna połączona z piknikiem rodzinnym.
O godzinie 15 w Bazylice Mariackiej odbyła się msza święta, po której z ulicy Piwnej wyruszył pochód „Inka i Zagończyk. Pamiętamy o bohaterach”, by ulicami Kołodziejską, Węglarską, Szeroką, Targ Drzewny, Hucisko, 3 Maja i Giełguda dotrzeć na Cmentarz Garnizonowy. W drodze przemarsz zatrzymał się przy Areszcie Śledczym na Kurkowej, miejscu osadzenia Inki i Zagończyka. Na cmentarzu, przy ich grobach odbyły się uroczystości patriotyczne, gdzie oddano hołd żołnierzom niezłomnym.
Wśród partnerów uroczystości było miasto Gdańsk. Gdański samorząd reprezentowała Emilia Lodzińska, zastępczyni prezydent Gdańska ds. rozwoju przestrzennego i mieszkalnictwa. Byli także radni miejscy Piotr Gierszewski, Maximilian Kieturakis, Kazimierz Koralewski, Andrzej Kowalczys i Andrzej Skiba.
- Historia Inki i Zagończyka uczy nas tego, co się dzieje, gdy aparat władzy przestaje chronić obywatela, a zaczyna być narzędziem przemocy i strachu. Wolne państwo potrzebuje prawa, które chroni człowieka, instytucji, które służą obywatelom, a także potrzebuje społeczeństwa, które potrafi sprzeciwiać się niesprawiedliwości. Potrzebuje także pamięci, pamięci uczciwej, opartej na prawdzie, faktach i wolnej od politycznych podziałów – mówiła wiceprezydentka Gdańska. - Pamiętajmy o ofiarach komunistycznego terroru i bądźmy odpowiedzialni za Polskę, demokratyczną, praworządną, szanującą godność każdego i każdej z nas. Inka i Zagończyk właśnie o takiej Polsce marzyli, w której państwo nigdy nie będzie przeciw własnym obywatelom. Pamiętając o ich ofierze, oddajemy dziś hołd wszystkim, którym w powojennej Polsce odebrano godność, wolność, dobre imię i życie.
Inka i Zagończyk - to już 80 lat. Jak i dlaczego zginęli?
Do końca niezłomni
- Danuta Siedzikówna „Inka” była sanitariuszką i łączniczką, Feliks Selmanowicz „Zagończyk” – oficerem odpowiedzialnym m.in. za sprawy organizacyjne i aprowizacyjne. Po zakończeniu niemieckiej okupacji nie pogodzili się z podporządkowaniem Polski Związkowi Sowieckiemu i pozostali wierni idei niepodległego państwa polskiego - pisze gdański IPN.
„Inka” została aresztowana przez UB w lipcu 1946 r. w Gdańsku, dokąd przybyła po leki i środki opatrunkowe dla oddziału. Mimo brutalnego śledztwa nie zdradziła informacji dotyczących swoich współtowarzyszy. „Zagończyk” został aresztowany wcześniej, 11 lipca 1946 r. w Gdańsku. Oboje zostali skazani przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Gdańsku na karę śmierci. 28 sierpnia 1946 r. w gdańskim więzieniu przy ul. Kurkowej wykonano wyrok śmierci. Przed egzekucją oboje zachowali niezłomną postawę. Ich ostatnim okrzykiem było: „Niech żyje Polska!”. „Inka” dodała: „Niech żyje Łupaszko!”.
Po egzekucji ich ciała pochowano potajemnie w bezimiennych mogiłach na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku. Po 1989 r. rozpoczął się proces przywracania dobrego imienia „Ince” i „Zagończykowi”. Dzięki pracom poszukiwawczym prowadzonym przez IPN w 2014 r. odnaleziono ich szczątki, a 28 sierpnia 2016 r. odbył się ich państwowy pogrzeb.