PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE
.
7 września 1939 - kapitulacja Westerplatte. Andrzej Drzycimski: “Pokonali propagandę Hitlera”
7 września 1939 - kapitulacja Westerplatte. Andrzej Drzycimski: “Pokonali propagandę Hitlera”
Hitler chciał, by powrót Gdańska do Niemiec był przedstawiony światu jako olśniewający sukces. Ten plan skutecznie popsuli mu obrońcy Westerplatte, którzy skapitulowali dopiero po siedmiu dniach. O zwycięstwie polskich żołnierzy nad machiną propagandową III Rzeszy mówi dr Andrzej Drzycimski, badacz dziejów Westerplatte.
Polscy obrońcy Westerplatte idą do niewoli - chwila na którą Niemcy czekali siedem długich dni
Polscy obrońcy Westerplatte idą do niewoli - chwila na którą Niemcy czekali siedem długich dni
materiały archiwalne

 

Andrzej Drzycimski kończy właśnie pisać książkę o porażce hitlerowskiej propagandy w Gdańsku, w pierwszym tygodniu września 1939 r. Pozycja ta na rynku księgarskim powinna się ukazać jeszcze tej jesieni. Autor jest obecnie również w trakcie pracy nad trzecim tomem swojej monumentalnej monografii o Westerplatte, który będzie w całości poświęcony losom westerplatczyków - również powojennym. Dwa wcześniejsze tomy w 2014 r. wydała Fundacja Gdańska (t. 1: Westerplatte. Reduta w budowie 1926–1939, t. 2: Westerplatte. Reduta wojenna 1939).

O nieudanej próbie wygrania przez Niemców bitwy propagandowej o Westerplatte Andrzej Drzycimski opowiedział w naszym programie Wszystkie Strony Miasta.

Według ustaleń gdańskiego historyka, niemieccy dziennikarze zostali uprzedzeni o dacie ataku na Westerplatte. Rozpoczęcie walk było przez nich relacjonowane nieomal jak mecz piłki nożnej. Korespondencje błyskawicznie szły w świat, również poza granice III Rzeszy. Dziennikarze mieli świetny widok na przebieg walk - z Nowego Portu, byli po drugiej stronie kanału, za którym znajdowała się polska Wojskowa Składnica Tranzytowa. Niemieckie radio dawało relację na żywo, dzięki samochodowi transmisyjnemu, co było wówczas szczytem techniki. 

Hitler chciał mieć najlepsze zdjęcia z kapitulacji - dlatego wysłał do Gdańska swojego nadwornego fotografa, Heinricha Hoffmanna. 

Ilu niemieckich dziennikarzy i fotoreporterów obserwowało pole bitwy na Westerplatte? Wielu. Spodziewali się szybkiego zwycięstwa, ale Polacy stawiali skutecznie opór. Najpierw liczono pojedyncze godziny, potem już dni. W napięciu czekano na kapitulację polskiej załogi, by wiadomość o tym puścić w świat.

 

Dr Andrzej Drzycimski podczas wizyty w naszej redakcji

Dr Andrzej Drzycimski podczas wizyty w naszej redakcji
Jerzy Pinkas/www.gdansk.pl

 

- Dlatego za nieprawdziwą uważam pogłoskę, rozpowszechnianą w ostatnich latach przez niektórych popularyzatorów historii Westerplatte, że major Sucharski po nalocie bombowym 2 września podjął decyzję o kapitulacji - mówi dr Drzycimski. - Rzekomo wywieszono nawet białą flagę, ale po chwili została ona stamtąd ściągnięta przez żołnierzy, którzy nie chcieli się poddać. Prawda jest taka, że nigdzie w źródłach nie ma wzmianki na ten temat. Przebadałem źródła polskie i niemieckie. Nic, dosłownie nic. Niemcy przecież wypatrywali tej białej flagi w dużym napięciu. Zarówno wojskowi, jak i dziennikarze, którzy byli tam po to, by podać tego wielkiego newsa z wojny z Polską.

Trwający przez kolejne dni opór Westerplatte stał się niewygodnym tematem dla niemieckiej propagandy. Z początkowej wersji “nasi chłopcy szybko sobie z tym poradzą”, narracja hitlerowskich dziennikarzy zaczęła zmierzać w stronę opowieści o zaskakująco silnych umocnieniach i uzbrojeniu polskiej placówki, a nawet o piętrowych podziemnych tunelach. Pojawiły się odniesienia do niemieckiej traumy z czasu I wojny światowej, mówiono, że Westerplatte to “kleine Verdun” (małe Verdun). 

Polacy poddali się w czwartek, 7 września 1939 r. po godz. 10.15.

- I całe szczęście, że major Sucharski podjął decyzję o kapitulacji - mówi Andrzej Drzycimski. - Dla dumnych ze swojej armii Niemców opór Westerplatte stawał się plamą na honorze. Na 8 września planowali potężny atak lotnictwa, na naszych żołnierzy spadłby grad bomb, niewiele by tam zostało. Jako obrońcy osiągnęli więcej niż od nich oczekiwano. Po wojnie mogli żyć dalej dla swoich rodzin i kraju, choć nie były to niestety łatwe losy.

Bilans strat był korzystny dla strony polskiej pod względem statystycznym. Zginęło około 50 Niemców, 150 było rannych. Straty polskiej załogi, która liczyła ok. 216 osób, były znacznie niższe: mniej niż dwudziestu zabitych i ok. 50 rannych.

Hitler nie mógł wykorzystać propagandowo zdobycia Westerplatte. Był poirytowany brakiem skuteczności. Do Gdańska przybył dopiero 19 września. Wizytację Westerplatte przeprowadził dwa dni później. Niemcy chcieli zachować twarz, dlatego starali się podtrzymać stworzoną naprędce legendę o twierdzy na Westerplatte. W tym celu przywieźli nawet do Gdańska dużą grupę zagranicznych korespondentów - w tym kilku laureatów Nagrody Pulitzera. Był wśród nich był William L. Shirer - wielka postać amerykańskiego dziennikarstwa, późniejszy autor “Powstania i upadku III Rzeszy”, książki, która do dziś jest cennym opisem szaleństwa Niemców pod rządami Hitlera.

Bitwa o Westerplatte była całkowicie nieistotna dla przebiegu wojny. Polscy obrońcy nie mogli wygrać tego starcia pod względem wojskowym. Odnieśli jednak zwycięstwo nad machiną propagandową III Rzeszy, czego sami nie mogli być świadomi. Polska historiografia i opinia publiczna nie zauważały dotąd tego wątku, postrzegając Westerplatte w duchu mitu romantycznego. Dr Andrzej Drzycimski ma nadzieję, że jego książka na temat porażki niemieckiej propagandy zmieni ten stan rzeczy.

 

ZOBACZ CAŁY PROGRAM:

oprac. RDwww.gdansk.plredakcja@gdansk.pl