Josip Broz Tito (ur. 1892, Kumrovec ówczesne Austro-Węgry, obecnie Chorwacja – zm. 1980 Ljubljana, obecnie Słowenia) był przywódcą Jugosławii od 1945 r. pełniąc początkowo funkcję premiera, a od 1953 r. prezydenta Socjalistycznej Federacyjnej Republiki Jugosławii.
Relacja z wizyty Josipa Broz Tito - "Dziennik Bałtycki" z 30 czerwca 1964 r. (numer 153)
źródło: Bałtycka Biblioteka Cyfrowa
Przybył do Polski z oficjalną, ośmiodniową wizytą, 25 czerwca 1964 r., na zaproszenie I sekretarza Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej (PZPR) Władysława Gomułki i przewodniczącego Rady Państwa Aleksandra Zawadzkiego.
Towarzyszyła mu małżonka Jovanka Broz. W kilkunastoosobowej delegacji byli także m.in. członek Komitetu Wykonawczego Komitetu Centralnego Związku Komunistów Jugosławii Veljko Vlahović, sekretarz generalny prezydenta Republiki Jugosławii Bogdan Crnobrnja, szef gabinetu naczelnego dowódcy sił zbrojnych generał major Petar Babić i adiutant naczelnego dowódcy sił zbrojnych generał major Luka Božović. Wraz z nimi przybył polski ambasador w Jugosławii Aleksander Małecki.
Na warszawskim lotnisku Okęcie goście zostali powitani przez przedstawicieli najwyższych władz partyjnych i państwowych PRL.
29 czerwca goście z Jugosławii pociągiem przybyli do Gdańska. W tej części podróży ze strony polskiej towarzyszyli im m.in. członek Biura Politycznego Zenon Kliszko, wicepremier Piotr Jaroszewicz, sekretarz Rady Państwa Julian Horodecki i minister żeglugi Stanisław Darski.
Z okazji przybycia delegacji główne ulice Gdańska udekorowano flagami Polski i Jugosławii. W kilku miejscach pojawiły się też portrety Josipa Broz Tito i Władysława Gomułki oraz powitalne transparenty.
Na peronie Dworca Gdańsk Główny przybyłych powitał m.in. premier Józef Cyrankiewicz, I sekretarz Komitetu Wojewódzkiego PZPR Jan Ptasiński i przewodniczący Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej Piotr Stolarek.
Przed trybuną, ustawioną przed Dworcem Głównym, prezydent Jugosławii odebrał raport dowódcy kompani honorowej Marynarki Wojennej, w towarzystwie premiera Józefa Cyrankiewicza przeszedł przed jej frontem i z trybuny wygłosił słowa powitania.
Owacyjnie witany przez zebrane tłumy prezydent Broz-Tito powiedział m.in.: — Z radością przybyliśmy do tego miasta, które utrzymuje tak szerokie kontakty i tak żywą współpracę z naszym krajem. Współpraca ta jest coraz szersza i coraz wszechstronniejsza. Służy, ona nie tylko naszemu rozwojowi. Służy również sprawie pokoju. Pokój zaś potrzebny jest wszystkim narodom i tylko w pokoju możemy rozwijać socjalistyczne budownictwo. Jestem głęboko przekonany, że pokój zwycięży.Przemówienie prezydenta zebrane tłumy przyjęły długotrwałą owacją i okrzykami na cześć przyjaźni naszych krajów.
- czytamy w archiwalnym wydaniu "Dziennika Bałtyckiego" z dnia 30 czerwca 1964 r.
"Dziennik Bałtycki", nr 153, 1964 r.
źródło: Bałtycka Biblioteka Cyfrowa
Z Dworca Głównego ulicami Wały Jagiellońskie i Bogusławskiego, w otwartych samochodach, udano się pod Złotą Bramę, gdzie przybyłych powitał I sekretarz Komitetu Miejskiego PZPR w Gdańsku Jerzy Hajer i przewodniczący Prezydium Miejskiej Rady Narodowej Tadeusz Bejm.
Grupa przedszkolaków w strojach krakowskich wręcza prezydentowi i paniom wiązanki kwiatów. Małżonka prezydenta bierze na ręce najmniejszego „krakowiaka” i czule go ściska.Zabytkowe kamieniczki ul. Długiej i Długiego Targu bogato udekorowane. Dużo sztandarów i transparentów w obu językach. Po obu stronach ulicy zwarty tłum wiwatujących ludzi. Ze wszystkich okien powiewa ją przyjazne ręce.T. Bejm demonstruje prezydentowi album z fotografiami poszczególnych fragmentów Królewskiej Drogi z r. 1945. Prezydent z zainteresowaniem porównuje je ze stanem obecnym. Sam robi kilka zdjęć pamiątkowych. Nastrój jest niezwykle serdeczny.
- napisano w gazecie.
Następnie goście ulicami: Kuśnierską, Węglarską, Pańską, Rajską, Gnilną, Łagiewniki i Doki udali się samochodami do Stoczni Gdańskiej. Przed gmachem dyrekcji Stoczni powitał ich m.in. dyrektor zakładu Jerzy Piasecki i I sekretarz Komitetu Zakładowego PZPR Mieczysław Tokarz oraz kilkusetosobowa grupę stoczniowców. Goście zwiedzili tereny wydziału wyposażeniowego, trasernię optyczną i halę prefabrykacji.
W tym czasie małżonka prezydenta Jugosławii, w towarzystwie małżonki I sekretarza Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Gdańsku Stanisławy Ptasińskiej oraz małżonki ambasadora Polski w Jugosławii Janiny Małeckiej, odwiedziła gdańskie przedszkole nr 43 przy ul. Lastadii. Obejrzały specjalnie przygotowane przedstawienie oraz otrzymały od dzieci własnoręcznie wykonane lalki, broszki i korale. Na zakończenie wizyty Jovanka Broz przekazała dzieciom prezenty w postaci zabawek.
W czasie krótkiej wizyty Jovanka Broz obejrzała popisy rytmiczne przedszkolaków, wysłuchała piosenki „Zawsze niech będzie słońce”, odśpiewanej (znakomicie!) przez 3,5-letniego Andrzejka Dąbrowskiego, którego pani Tito serdecznie uściskała.Zwiedzając nowoczesne przedszkole (które bez przesady nazywane jest szklanym domem) pani Broz żywo interesowała się wszystkim, prosiła o szczegółowe informacje na temat: zasad przyjmowania dzieci, sposobów prowadzenia zajęć, opieki lekarskiej, żywienia itp. Kiedy dowiedziała, się, jak niska jest odpłatność za pobyt dzieci w przedszkolu, powiedziała z aprobatą: „tu nie trzeba oszczędzać, dzieci to największy kapitał”.Jovanka Broz miała możność przyjrzenia się zajęciom prowadzonym w grupach przedszkolaków, interesowały ją też sprawy wyposażenia przedszkola. Zrobiło ono na naszym gościom jak najlepsze wrażenie, bo nawet zainteresowała się tym, kto jest projektantem tego budynku.
- donosił "Dziennik Bałtycki".
Potem delegacja jugosłowiańska udała się na Westerplatte, gdzie przed płytą pamiątkową złożono wieniec i uczczono pamięć obrońców z 1939 r. minutą ciszy. Wiceadmirał Marynarki Wojennej Zdzisław Studziński udzielił gościom informacji o przebiegu bohaterskiej obrony Westerplatte.
Po uroczystościach Josip Broz Tito wraz z osobami towarzyszącymi udali się okrętami Polskiej Marynarki Wojennej na zwiedzanie portu w Gdyni. W chwili przechodzenia okrętu z prezydentem Jugosławii na pokładzie między falochronami, baterie nabrzeżne oddały salut narodowy w postaci 21 strzałów armatnich, a stojące w porcie statki i okręty przybrały galę flagową.
Z Gdyni goście dopłynęli na molo w Sopocie, po czym wśród witających ich mieszkańców pieszo udali się do Grand Hotelu. Po krótkim odpoczynku wzięli udział w śniadaniu, wydanym na ich cześć przez polską stronę.
"Dziennik Bałtycki", nr 153, 1964 r.
źródło: Bałtycka Biblioteka Cyfrowa
Około godziny 17.00 prezydent Jugosławii spotkał się ze stoczniowcami w hali Stoczni Gdańskiej. Spotkanie otworzył w imieniu stoczniowców I sekretarz Komitetu Zakładowego PZPR Mieczysław Tokarz.
Głos zabrał też premier PRL Józef Cyrankiewicz.Cieszymy się — powiedział — że gościmy was w murach staropolskiego miasta Gdańska właśnie w roku dwudziestolecia Polski Ludowej. Macie bowiem sposobność przekonać się, że naród polski może być dumny z tego, czego w tym czasie dokonał. W dorobku Polski Ludowej Gdańsk ma specjalny swój udział.Korzystając z Dnia Stoczniowca premier prosił prezydenta Tito o przekazanie stoczniowcom bratniej Jugosławii pozdrowień i życzeń dalszych sukcesów w ich pracy.
- czytamy w artykule "Dziennika Bałtyckiego".
Potem "owacyjnie witany wychodzi na trybunę prezydent Josip Broz-Tito".
Pozdrowił on stoczniowców polskich od stoczniowców Jugosławii, stwierdził, że zarówno Polska, jak i Jugosławia mają olbrzymie osiągnięcia. Ale dla dalszej pracy potrzebny jest pokój. Temu służy zasada aktywnego współżycia narodów o różnych ustrojach. Niestety, w Chinach znaleźli się na stanowiskach kierowniczych ludzie, którzy mówią, że kapitalizm to jest tygrys z papieru i występują przeciwko pokojowemu współżyciu. Jest to polityka antyhumanitarna i niesłuszna. Chińczycy operują przy tym obelgami, rzucanymi na Związek Radziecki, jak również na Jugosławię. Obowiązkiem naszym jest walczyć z tym.Mówiąc o zachodnio niemieckich tendencjach rewizjonistycznych prezydent Tito zastanowił się nad tym, jakie są tego przyczyny i stwierdził, że pochodzi to stąd, że nie wszystkie sprawy po II wojnie zostały załatwione należycie. Podobnie, jak po I wojnie zwyciężeni wyszli na tym lepiej, niż zwycięzcy.Wszystkie granice powojenne — stwierdził z naciskiem — a w tym i granica na Odrze i Nysie są ostateczne i niezmienne.Politykę NRF prezydent Tito zobrazował przy pomocy jugosłowiańskiego przysłowia: „To, co się babie chciało, to się jej i śniło”.Możemy spokojnie budować swoją przyszłość. Inny jest teraz duch Polski i inny Jugosławii, inna jest siła obozu socjalistycznego. A i większość ludzkości wojny nie pragnie. W państwach kapitalistycznych klasa robotnicza sama będzie wiedziała, jak okiełznać zapędy wojenne.Okrzykiem na cześć przyjaźni i pokoju zakończył prezydent Tito swoje przemówienie. Sala wstaje, wszyscy śpiewają gościowi tradycyjne „Sto lat!”.
- relacjonuje dziennikarz "DB".
Na zakończenie spotkania dyrektor Jerzy Piasecki wręczył prezydentowi Jugosławii dyplom honorowego stoczniowca Stoczni Gdańskiej wraz z medalem oraz model trawlera-przetwórni.
Po zakończeniu wizyty goście samochodami udali się na gdański Dworzec Główny.
Po raz ostatni — tym razem na pożegnanie — rozlegają się dźwięki hymnów narodowych, prezydent Tito przechodzi przed frontem kompanii honorowej Marynarki Wojennej, po czym goście, żegnani przez gospodarzy, zajmują miejsca w pociągu. Pociąg rusza. Prezydent Tito opuszcza Wybrzeże.
- czytamy w dzienniku.
Podczas wizyty w Polsce Josip Broz Tito odwiedził też m.in. Katowice, Oświęcim i Kraków.
Po uroczystym obiedzie, wydanym na cześć jugosłowiańskich gości przez sekretarza Władysława Gomułkę, w godzinach popołudniowych 2 lipca 1964 r. odlecieli oni z lotniska Okęcie do Belgradu.
źródło m.in. Gedanopedia, internetowa encyklopedia Gdańska