PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

Wisła – Lechia 1:0. Noga przy głowie

W Krakowie Lechia przegrała pierwszy w tym sezonie mecz na wyjeździe. Znów najwięcej problemów biało-zieloni mieli z tworzeniem sytuacji strzeleckich. Poza minimalnie niecelną główką Jarosława Bieniuka więcej okazji nie było.

A
A

W Krakowie Lechia przegrała pierwszy w tym sezonie mecz na wyjeździe. Znów najwięcej problemów biało-zieloni mieli z tworzeniem sytuacji strzeleckich. Poza minimalnie niecelną główką Jarosława Bieniuka więcej okazji nie było.

Trener Bogusław Kaczmarek znów zamieszał w kotle swoich zawodników i wystawił do boju drużynę, która w takim składzie zagrała po raz pierwszy. Debiutował na prawej pomocy Deleu, wcześniej znany wyłącznie z dokonań obronnych. Po raz piąty pojawił się za to na boisku Grzegorz Rasiak, który coraz bardziej irytuje. Przyszedł do Lechii, żeby znaleźć dawną, reprezentacyjną formę, Kaczmarek stwierdził w wywiadzie, że jest specjalistą od przywracania futbolowi jego zwietrzałych asów, więc nadzieje były. No i co? I nic. Lechia wciąż nie ma napastnika, przed którym przeciwnikom drżałyby łydki.

Pierwszy strzał na bramkę Wisły oddał w 37. minucie Mateusz Machaj. Pierwszy celny strzał był zasługą rezerwowego Łukasza Kacprzyckiego (57. minuta). Lechia grała już wtedy dużo lepiej, można nawet zaryzykować stwierdzenie, że przez ostatnie ponad pół godziny była lepsza od Wisły. I co? Znowu nic, bo Wisła na linii swojego pola karnego zbudowała mur, z którego goście nie byli w stanie wybić nawet jednej cegły. Ambicja to za mało, żeby uzyskać dobry wynik z zespołem z Krakowa, który poprzednich trzech spotkań nie wygrał, co wskazuje na to, że jest w słabej formie.

Gol dla Wisły był ładny – po dośrodkowaniu Maora Meliksona (spóźnił się Piotr Brożek), z wysoko uniesioną nogą przed bramką Buchalika wyskoczył napastnik Wisły Cwetan Genkow. Noga Bułgara dotknęła piłki, zanim dotarła ona (piłka) do głowy spóźnionego Sebastiana Madery. Można dyskutować, czy Maderze nie groziła w tej akcji utrata przytomności, bo noga Genkowa znalazła się niebezpiecznie blisko głowy nieustraszonego obrońcy, ale specjaliści orzekli, że takie sytuacje są w futbolu codziennością. Niech tak będzie.

Po dwóch porażkach na PGE Arenie i trzeciej w Krakowie oraz dwóch zwycięstwach wyjazdowych, biało-zieloni zajmują 10. miejsce w tabeli. W niedzielę grają z Lechem w Gdańsku.

Wisła Kraków - Lechia Gdańsk 1:0 (1:0)

Bramka: Genkow (16).

Wisła: Pareiko – Burliga, Czekaj, Bunoza, Frederiksen - Szewczyk (62, Sikorski), Jaliens, Wilk, Melikson (88, Uryga) - Boguski (68, Iliev), Genkow.

Lechia: Buchalik - Janicki, Madera, Bieniuk, Brożek – Deleu (54, Kacprzycki), Andreu, Surma, Machaj (80, Ricardinho), Traore - Rasiak (46, Wiśniewski).

Krzysztof Guzowski