PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

Siatkówka: LOTOS Trefl wygrał gładko

Czterech setów potrzebowali podopieczni Andrei Anastasiego, by w Ergo Arenie ograć Indykpol AZS Olsztyn w pierwszym meczu nowego sezonu siatkarskiej PlusLigi.

A
A

Czterech setów potrzebowali podopieczni Andrei Anastasiego, by w Ergo Arenie ograć Indykpol AZS Olsztyn w pierwszym meczu nowego sezonu siatkarskiej PlusLigi.

Anastasi postawił na szóstkę, która dotąd nie miała okazji ze sobą grać. Parę przyjmujących stworzyli medaliści mistrzostw świata – Mateusz Mika i Sebastian Schwarz – którzy do treningów z drużyną dołączyli dopiero pięć dni przed meczem z Indykpolem.

Brak zgrania zupełnie nie przeszkadzał gdańszczanom w pierwszym secie. Schwarz wprawdzie nie najlepiej radził sobie w ataku, ale na przyjęciu spisywał się dobrze, podobnie jak reszta zespołu. Silną bronią żółto-czarnych był również blok, którym w tej odsłonie zdobyli cztery punkty. Gdańszczanie szybko odskoczyli na sześć, a później nawet na dziewięć punktów. W samej końcówce olsztynianie zbliżyli się na trzy, ale nie byli w stanie odwrócić losów rywalizacji.

Drugiego seta w wykonaniu LOTOSU Trefla należałoby przemilczeć, gdyby nie fakt, że właśnie wtedy na boisku pojawił się Damian Schulz. Debiutujący w PlusLidze atakujący zdobył w tej odsłonie osiem punktów, więcej niż pozostali jego koledzy razem wzięci. Wprowadził się przy tym w trans, w którym pozostał również w następnym secie.

W trzeciej partii Schulz kończył ataki niemal z każdej pozycji, a jego koledzy nie chcieli być gorsi i również wspięli się na jeszcze wyższy poziom niż w pierwszym secie. Znów kapitalnie spisywał się gdański blok, którym zdobył pięć punktów. Olsztynianie kończyli ledwie co czwarty atak, a żółto-czarni konsekwentnie punktowali, wygrywając tego seta jeszcze wyżej, niż przegrali poprzednią partię.

Schulzowi, który w drugim i trzecim secie zdobył 15 punktów, na początku czwartej partii – jak sam to określił – „odcięło prąd”. Nie skończył kilku piłek i ustąpił miejsca na boisku Murphy’emu Troyowi. Amerykanin skończył trzy ważne piłki, LOTOS Trefl szybko wypracował sobie sześciopunktową przewagę. Gdy było 18:12, na zagrywkę wszedł Piotr Hain, Indykpol zmniejszył stratę do 17:18 i końcówka była nerwowa. W decydującym momencie Schwarzowi nie zadrżała ręka i żółto-czarni wygrali 25:23, kończąc mecz w czterech setach.

Tytuł MVP trafił do Wojciecha Grzyba. Pochodzący z Olsztyna środkowy skończył sześć z dziesięciu ataków i dołożył aż pięć punktowych bloków. Mateusz Mika, swój pierwszy mecz zakończył z 17 punktami. Przyjmował ze skutecznością 57 proc., a 36 proc. serwisów odbierał perfekcyjnie. Jeszcze lepiej od niego spisał się w tym elemencie libero Piotr Gacek, który zanotował odpowiednio 85 i 55 proc., znakomicie prezentując się przy tym w obronie i ratując wiele trudnych piłek. W szeregach rywali brylował Grzegorz Szymański, który zdobył 23 punkty.

LOTOS Trefl o kolejne punkty powalczy już w najbliższy piątek. 10 października o 17.00 zmierzą się w Ergo Arenie z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, jednym z faworytów rozgrywek.

Komentarz Andrei Anastasiego: - To było trudne spotkanie, głównie dlatego, że po raz pierwszy w tym składzie zagraliśmy w PlusLidze. Mamy zupełnie nowy zespół, z nowym trenerem, więc nie jest łatwo zacząć od razu grać dobrze. W tej sytuacji zwycięstwo za trzy punkty bardzo cieszy. Fatalnie zagraliśmy w drugim secie. W siatkówce czasami to się zdarza. Popełniliśmy wszystkie możliwe błędy. Później nam się to już nie przytrafiło, mieliśmy gorsze momenty, ale nawet przy wyniku bliskim remisowi potrafiliśmy odskoczyć rywalowi. Zastępujący Amerykanina Damian Schulz pokazał, że jest jednym z najbardziej perspektywicznych siatkarzy.

LOTOS Trefl Gdańsk – Indykpol AZS Olsztyn 3:1 (25:20, 15:25, 25:14, 25:23)

LOTOS Trefl: Grzyb (11 punktów), Falaschi (2), Schwarz (9), Gawryszewski (7), Troy (6), Mika (17), Gacek (libero) oraz Czunkiewicz, Schulz (15), Stępień, Stolc.

Indykpol AZS: Zniszczoł (8), Szymański (23), Zatko (1), Hain (8), Ogurcak (10), Cabral (6), Potera (libero) oraz Dobrowolski, Adamajtis, Łuka.

Widzów: 4478.

Michał Rudnicki