PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

Polska – Grecja 0:0. Nudno było

A
A

Prowadzony w wakacyjnym tempie mecz na PGE Arenie przyniósł niewiele emocji. Tylko wtedy, gdy reprezentanci Polski zbliżali się do greckiego pola karnego w niezłym tempie, trybuny stadionu ożywały. Tak było zaledwie kilka razy.

Spotkania towarzyskie umierają. Gdy stawka jest zerowa, a wynik nie ma większego znaczenia, zawodowcy, którzy rozgrywają w sezonie kilkadziesiąt meczów o coś, oszczędzają nogi. Swoje i rywali również. Wślizgi można policzyć na palcach jednej ręki, sytuacje, w których dochodziło do zaciętej walki o piłkę – dwóch rąk. Polska nie miała żadnych powodów, by walczyć za wszelką cenę o zwycięstwo. Grecy, poniżani w tym sezonie na boiskach całej Europy jak nigdy dotąd, nie chcieli przegrać. Wyszedł z tego piłkarski zakalec.

Z pierwszej połowy można zapamiętać trzy sytuacje. 1. Jakub Błaszczykowski w sytuacji sam na sam z bramkarzem (po podaniu Arkadiusza Milika) strzelił prosto w niego. 2. W 30. minucie kontuzji mięśnia dwugłowego uda doznał szwajcarski sędzia Alain Bieri. Nie mógł biegać i z tego powodu musiał go zastąpić polski arbiter Marcin Borski, który zaczynał mecz jako techniczny. 3. Milik, po dośrodkowaniu Kamila Grosickiego, strzelił głową w poprzeczkę, piłka poleciała pionowo w dół, odbiła się od linii bramkowej, po czym znowu dotarła do poprzeczki, ale do bramki wpaść nie chciała.

Z drugiej połowy nie zapamiętamy żadnej sytuacji podbramkowej, choć akcje Polaków nabrały żywszego tempa, głównie za sprawą Sebastiana Mili, który pojawił się w 60. minucie. To pewniak w kadrze Adama Nawałki. Drugim piłkarzem Lechii w reprezentacji był powracający po dwóch latach Ariel Borysiuk. Spełnił swoje zadania defensywnego pomocnika. Pomeczowe opinie, że wypadł słabo, bo rozbił za mało greckich akcji, można uznać za efekty fatamorgany u autorów takich opinii, ponieważ greckich akcji było tyle, co kot napłakał.

Największym wygranym meczów z Gruzją i Grecją był obrońca Jagiellonii Białystok Michał Pazdan: szybki, pewny, zacięty, dobrze ustawiający się. Kto wie, czy nie zostanie na stałe partnerem Kamila Glika na środku obrony.

Choć spotkanie z Grecją od początku nie zapowiadało się na wielkie widowisko, stadion odwiedziło ponad 37 tysięcy kibiców, głównie z Gdańska i regionu. Dla wielu osób sam pobyt na PGE Arenie i możliwość obejrzenia biało-czerwonych były dużym wydarzeniem.

Polska – Grecja 0:0

Sędziował Alain Bieri (Szwajcaria), od 30. minuty Marcin Borski (Polska). Widzów 37 192.

Polska: Boruc (46, Szczęsny) - Cionek, Glik, Pazdan, Komorowski - Borysiuk (86 Szukała), Linetty (60, Mączyński) - Błaszczykowski (60, Peszko), Zieliński (60, Mila), Grosicki - Milik (78, Rybus).

Grecja: Kapino (90, Vellidis) - Stafylidis, Papastathopoulos (46, Tavlaridis), Moras, Vyntra - Katsouranis (90, Samaris), Tziolis, Tachtsidis - Ninis (71, Fetfatzidis), Fountas (77, Kolovos), Karelis (61, Mitroglou).

k.g.