PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

Paweł Janas trenerem Lechii

Były piłkarz Legii Warszawa i Auxerre, 53-krotny reprezentant Polski, brązowy medalista mistrzostw świata w 1982 roku, były selekcjoner reprezentacji Polski (2003-06), były trener Legii, z którą w 1996 roku doszedł do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, podpisał kontrakt z gdańskim klubem do końca sezonu.

A
A

Były piłkarz Legii Warszawa i Auxerre, 53-krotny reprezentant Polski, brązowy medalista mistrzostw świata w 1982 roku, były selekcjoner reprezentacji Polski (2003-06), były trener Legii, z którą w 1996 roku doszedł do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, podpisał kontrakt z gdańskim klubem do końca sezonu.

Janas zastępuje zwolnionego po czterech meczach Rafała Ulatowskiego (jedno zwycięstwo ? trzy porażki), bo zdaniem zarządu klubu ten ostatni nie gwarantował, że Lechia wyzwoli się z marazmu i będzie walczyć o coś więcej niż utrzymanie się w lidze. Czy Janas pomoże biało-zielonym?

Ma na to papiery. 58-letni trener jakby lata świetności zostawił za sobą, ale to wciąż bardzo dobre nazwisko w piłkarskim światku. Szybko dogaduje się z zawodnikami, bo posługuje się takim samym językiem jak oni, znakomicie grał w piłkę (świetny duet środkowych obrońców z Władysławem Żmudą), wie, jak pachnie szatnia i trudno go zagonić w kozi róg, bo zna większość futbolowych trików. Umie uśmiechnąć się do swoich podopiecznych, ale też huknąć tak, że wszyscy chowają się w dziurach.

Potrafi wstrząsnąć nie tylko piłkarzami. Gdy ogłaszał kadrę na mistrzostwa świata w Niemczech, świadkowie tego wydarzenia zastanawiali się, czy wszyscy są przy zdrowych zmysłach, ponieważ nie usłyszeli z jego ust nazwisk Jerzego Dudka, Tomasza Kłosa, Tomasza Rząsy i Tomasza Frankowskiego, czyli tych, którzy byli liderami drużyny w eliminacjach. Ich odsunięcie miało podziałać bojowo na resztę zawodników, ale okazało się, że reprezentacja Polski i tak nic nie zdziałała na mistrzostwach, mimo całkowitego odizolowania jej od kibiców i dziennikarzy. Janas zasłynął tym, że kiedyś przysłał na konferencję prasową kucharza, bo sam nie miał nic do powiedzenia.

- Potrzebujemy trenera przez duże "T", zarówno motywatora jak i szkoleniowca o dużej wiedzy - mówił Maciej Turnowiecki, prezes gdańskiego klubu. Po rozstaniu z kadrą Janas nie pracował przez dwa lata. Następnie dwukrotnie prowadził GKS Bełchatów, w tym jeszcze na początku tego sezonu (odszedł po pięciu kolejkach) oraz Widzew Łódź i Polonię Warszawa. Z Widzewem dwukrotnie zdobywał awans do ekstraklasy.

Janas jest mistrzem anegdot, a także szybkich, ciętych point. Nie jest za to wielkim mówcą. Gdańscy dziennikarze będą z nim mieli trudno, bo podczas wywiadów bywa zniecierpliwiony, na pytania odpowiada z reguły jednym ? dwoma zdaniami, a minę ma taką, jakby każde z owych pytań było naiwne lub wręcz głupie.

Umie śmiać się z siebie. Opowiada, że strzelił w reprezentacji nie jednego, lecz dwa gole, bo samobója też zalicza do swoich osiągnięć. To była ostatnia bramka, jaka padła na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie, w 1983 roku, podczas meczu z Finlandią (1:1). ? Zgasiłem światło na stutysięczniku ? żartuje. Dziś tam, gdzie był Stadion Dziesięciolecia, wyrósł Stadion Narodowy.

Krzysztof Guzowski