PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

Lechia – Pogoń 1:1. Skala głupoty

Dużą sztuką jest prowadzić 1:0 i grać z przewagą jednego zawodnika od 17. minuty, potem stracić zawodnika (czerwona kartka), a na końcu stracić gola, jeszcze jednego zawodnika i dwa punkty w 94. minucie. Tego wyczynu dokonała Lechia na PGE Arenie w II kolejce rundy wiosennej piłkarskiej ekstraklasy.

A
A

Dużą sztuką jest prowadzić 1:0 i grać z przewagą jednego zawodnika od 17. minuty, potem stracić zawodnika (czerwona kartka), a na końcu stracić gola, jeszcze jednego zawodnika i dwa punkty w 94. minucie. Tego wyczynu dokonała Lechia na PGE Arenie w II kolejce rundy wiosennej piłkarskiej ekstraklasy.

Mecz z Pogonią zaczął się okazale, bo Marcin Pietrowski w 15. min. podał na pole karne do Piotra Wiśniewskiego, ten ładnie zgasił piłkę i gdy próbował mijać bramkarza Radosława Janukiewicza, został przez niego powalony na ziemię. Karnego w stylu legendarnego Antonina Panenki (lekki lob w środek bramki, gdy bramkarz już leży w jednym z rogów) wykonał Piotr Brożek. Nikt wtedy nie mógł przewidzieć, że dla Lechii zaczyna się czas nieszczęść.

Pierwszym nieszczęściem było to, że biało-zieloni nie mieli pomysłu, jak dobić 10-osobową drużynę przeciwników (Janukiewicz otrzymał za faul czerwoną kartkę). A może im się nie chciało?

Drugie nieszczęście to Piotr Wiśniewski, piłkarz waleczny i skuteczny, ale bardzo beztroski. Wiedząc, że sędzia Tomasz Wajda biega po boisku z ręką w kieszeni, żeby jak najszybciej wyciągać kartki, dał mu w odstępie 6 minut (67 – 73 minuta meczu) dwa powody, by wyciągnął żółte, a za drugim razem również czerwoną. Faule Wiśniewskiego były niepotrzebne, w okolicach środka boiska. W normalnym klubie powinien zapłacić karę finansową za celowe spowodowanie osłabienia zespołu.

Notabene, panu Wajdzie z Żywiecczyzny, nowemu sędziemu w ekstraligowej stajni, na razie wszystko kojarzy się z kartkami. W czterech meczach pokazał 32 żółte i 7 czerwonych (Lechię i Pogoń rozjechał 3 czerwonymi i 9 żółtymi, a mecz wcale nie był brutalny). Ktoś chyba powinien z panem Wajdą porozmawiać, bo szkoda byłoby przedwczesnego zakończenia jego kariery na najwyższym szczeblu rozgrywek.

Trzecie i ostatnie nieszczęście Lechii to Rafał Janicki, młody obrońca, który od dłuższego czasu nie robi żadnych postępów. Nie wiadomo, o czym myślał w 93. minucie i 45. sekundzie meczu (sędzia przedłużył mecz o 3 minuty, ale zezwolił na rozegranie jeszcze jednej akcji), gdy rękami powalił na ziemię w polu karnym Ediego Andradinę. Mógł zrobić wszystko, tylko nie to. Efekt – czerwona kartka dla Janickiego, karny i gol dla Pogoni, bo Edi trafił do siatki. W ten sposób Lechia zremisowała mecz, który powinna wygrać różnicą kilku bramek.

Bardzo rozsierdzony był trener Bogusław Kaczmarek: - Po raz kolejny tej wiosny tracimy punkty, które mamy w kieszeni. W dwóch spotkaniach straciliśmy już cztery, bo podobnie było przecież w meczu z Polonią w Warszawie, kiedy prowadziliśmy i w końcówce pozwoliliśmy na to, by rywale strzelili nam bramkę. W piątek poziom naszej piłkarskiej głupoty sięgnął już tak wysoko, że gdyby można było ją zmierzyć, to zabrakłoby dla nas skali. Piłka nie polega tylko na bieganiu, ale również na myśleniu. Brakowało nam prawie wszystkiego: przemyślanej decyzji, co zrobić z piłką, dokładnego dogrania, wykończenia. Niepotrzebnie graliśmy górne piłki, gdzie czekali na nie wysocy obrońcy Pogoni. Poza tym, nie wiem, dlaczego prawie za każdym razem chcemy wjechać z piłką do bramki.

Lechia Gdańsk - Pogoń Szczecin 1:1 (1:0)

Bramki: Brożek (17, karny) - Edi (90+3, karny). Żółte kartki: Deleu, Janicki, Wiśniewski (Lechia) oraz Hricko, Hernani, Noll, Rogalski, Frąszczak (Pogoń). Czerwone kartki: Wiśniewski (73, za drugą żółtą), Janicki (90+3, za faul w polu karnym) oraz Janukiewicz (16, za faul w polu karnym). Sędziował Tomasz Wajda.

Lechia: Buchalik - Deleu, Janicki, Bieniuk, Brożek - Kacprzycki (57, Machaj), Surma, Pietrowski, Wiśniewski, Ricardinho (90+2, Łazaj) - Buzała (81, Rahoui).

Pogoń: Janukiewicz - Hricko, Hernani, Dąbrowski, Noll - Murayama, Rogalski, Golla (16, Pernis), Akahoshi, Kolendowicz (28, Frączczak) - Djousse (73, Edi Andradina).

Krzysztof Guzowski