PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

Lechia – Podbeskidzie 1:2. Niech grają juniorzy

W sześciu ostatnich meczach tylko 2 punkty, spadek na 10. miejsce w tabeli, z którego widać ligowe dno. Trwa czarna seria piłkarzy Lechii.

A
A

W sześciu ostatnich meczach tylko 2 punkty, spadek na 10. miejsce w tabeli, z którego widać ligowe dno. Trwa czarna seria piłkarzy Lechii.

Właściwie nie powinno się opisywać wydarzeń meczu z Podbeskidziem, bo inaczej można, zupełnie niechcący, zrobić komuś krzywdę. Trzeba jednak zauważyć trzy fakty:

  1. Adam Duda nie jest dziś piłkarzem na miarę Ekstraklasy. Ten napastnik ma nadzwyczajną łatwość ustawiania się w polu karnym tam, gdzie doleci piłka. Kiedy dolatuje, Duda traci głowę i nie wie: przyjmować ją, strzelać, podawać do kolegi, czy próbować dryblingu. Niech się uczy, ale w rezerwach. Jeśli się poduczy, wtedy niech wraca do drużyny.
  2. Obrona w każdym meczu popełnia kilka błędów i to takich, po których padają gole. Ile to już razy ktoś kogoś nie przypilnował w odległości kilku metrów od bramki? Pierwszy gol dla Podbeskidzia padł po rzucie rożnym, a strzelec Tomasz Górkiewicz stał dwa metry od linii bramkowej.
  3. Drugi gol dla Podbeskidzia był klinicznym przypadkiem niezaradności Lechii: Marko Cetković strzelił na bramkę Michała Buchalika nie dlatego, że miał nadzieję na zdobycie gola, tylko bardziej obawiał się pomeczowych pretensji, że nawet nie próbował strzelać. Co zrobił Buchalik z lecącą w jego kierunku piłką? Położył się na ziemi i, choć miał sto innych możliwości, odbił ją tak, by Damian Chmiel nie miał kłopotów z dobitką.

Choć dno tabeli już widać (8 punktów przewagi nad przedostatnim Podbeskidziem i sześć kolejek do końca), to spaść z Ekstraligi będzie trudno. Może więc na te sześć meczów wystawiać do gry tych wszystkich zdolnych juniorów, których trener Kaczmarek trzyma na ławce? Na pewno nie będzie można zarzucić jednego – że im się nie chce. Jeden z nich, Przemysław Frankowski, po raz pierwszy dostał szansę i podziękował golem.

Lechia Gdańsk - Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:2 (0:0)

Bramki: P. Frankowski (77) dla Lechii oraz T. Górkiewicz (63), D. Chmiel (74) dla Podbeskidzia. Żółte kartki: M. Pietrowski (Lechia), M. Piter-Bucko (Podbeskidzie). Sędziował: Sz. Marciniak (Płock). Widzów 9954.

Lechia: Buchalik - Deleu, Janicki, Bieniuk, Brożek - Ricardinho, Bąk, Pietrowski, Wiśniewski (76, Machaj), Buzała (75, Kugiel) - Duda (58, Frankowski).

Podbeskidzie: Zajac - Piter-Bucko, Konieczny, Pietrasiak, Górkiewicz - Chmiel (81, Janeczko), Sloboda, Łatka, Pawela (72, Cetković), Wodecki (66, Malinowski) - Demjan.

Krzysztof Guzowski