PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

Lechia – Legia 1:0. Stadion oszalał po golu Makuszewskiego

A
A

Rekordowe 36 500 osób obejrzało mecz Lechii z Legią na PGE Arenie. Nabywców znalazły wszystkie bilety przeznaczone do sprzedaży. Lechia przez 55 minut grała z przewagą jednego zawodnika. 10 minut szturmu w drugiej połowie wystarczyło do pokonania mistrza Polski i lidera tabeli.

Przez kilka dni trwała operacja „Wszyscy na Lechię” organizowana przez klub. Celem było pobicie rekordu frekwencji na meczu ligowym ustanowionego w 2011 roku, gdy na inaugurację stadionu przyjechała Cracovia. Przyszło wtedy 34 445 kibiców.

Lechia zorganizowała kilka akcji promocyjnych, ale największym magnesem przyciągającym na stadion była zapowiedź prezesa Adama Mandziary, że jeśli padnie rekord, wtedy na kolejne spotkanie, z Górnikiem Łęczna, za darmo wejdą wszyscy posiadacze biletów na mecz z Legią. Rekord został poprawiony o ponad 2000, a gdyby strefa buforowa wokół sektora zajmowanego przez 1400 kibiców Legii była nieco mniejsza, zapewne sprzedałoby się dodatkowe 2 – 3 tysiące wejściówek.

Duda chciał złamać nogę

Mecz porywający nie był, ale smakosze futbolu mogli znaleźć coś dla siebie. Imponowało wyszkolenie techniczne kilku piłkarzy i szybkość niektórych akcji. Trener Jerzy Brzęczek musiał zrezygnować z usług dwóch reprezentantów: wysłał na trybuny kontuzjowanego Jakuba Wawrzyniaka, a na ławce rezerwowych kazał usiąść Sebastianowi Mili, który narzekał na uraz nogi. Brzęczek stworzył na boisku jeszcze większy chaos, wysyłając na lewą stronę boiska prawonożnego Macieja Makuszewskiego, a na prawą lewononożnego Piotra Grzelczaka. Za rozgrywanie akcji wziął się długo nie widziany Piotr Wiśniewski.

W 39. minucie czerwoną kartkę zobaczył legionista Ondrej Duda, za to, że chciał złamać nogę świetnie grającemu Grzegorzowi Wojtkowiakowi. Od tego momentu było wiadomo, że Legia skupi się na chronieniu bezbramkowego remisu.

Lechia rzadko podchodziła zgrabnie pod pole karne Legii i to coraz bardziej denerwowało Brzęczka. W 63. minucie zmienił obrońcę Mavroudisa Bougaidisa na pomocnika Bruno Nazario. W 72. minucie za Wiśniewskiego wszedł Antonio Colak, który po 10 minutach pobiegł do sektora szalikowców, by cieszyć się ze zdobytego gola.

Nie było gola, był, nie było

Sędzia główny i sędzia asystent kompletnie się wtedy pogubili. Asystent pokazał, że piłka nie przekroczyła linii bramkowej (choć telewizyjne powtórki udowodniły, że bramkarz Legii Duszan Kuciak wygarnął piłkę już zza linii). Po chwili wahania sędzia główny pokazał na środek boiska i na ekranach stadionowych pokazał się wynik 1:0. Kilkanaście sekund później kolejna zmiana decyzji: rzut wolny dla Legii z pola bramkowego, bo Colak faulował obrońcę, gdy starał się dopaść piłki (powtórki pokazały, że Colak nikogo nie faulował). Dużo czasu zajęło sędziemu FIFA, panu Frankowskiemu, podjęcie decyzji (błędnej zresztą), pod którą się wreszcie podpisał.

Minutę później na boisku pojawił się Sebastian Mila, który nie wytrzymywał na ławce napięcia. W jednej ze swoich pierwszych akcji podał na skrzydło do Bruno Nazario, ten pięknie dośrodkował na pole karne, a tam przez nikogo nie pilnowany wyskoczył do główki Maciej Makuszewski. Stadion oszalał ze szczęścia.

Dzięki trzem punktom zdobytym na Legii, Lechia awansowała na szóste miejsce w tabeli. Ma 38 punktów, do Legii traci 11, ale do trzeciej Jagiellonii już tylko 4. Końcówka rundy zasadniczej będzie gorąca, Lechia nie ma jeszcze pewnego miejsca w czołowej ósemce, która będzie walczyła o mistrzostwo Polski. Zostały trzy spotkania – 18 kwietnia we Wrocławiu ze Śląskiem (40 punktów), 26 kwietnia na PGE Arenie z Górnikiem Łęczna (32 punkty) oraz 29 kwietnia z Koroną (35 punktów) w Kielcach.

Lechia Gdańsk – Legia Warszawa 1:0 (0:0)

Bramka: Maciej Makuszewski (86). Żółte kartki: Piotr Grzelczak, Mateusz Bąk (Lechia), Ondrej Duda, Guilherme (Legia). Czerwona kartka: Ondrej Duda (Legia, 39) za faul. Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń). Widzów 36 500.

Lechia: Bąk – Wojtkowiak, Janicki, Gerson, Bougaidis (63, Bruno Nazario) – Grzelczak, Borysiuk, Vranjes, Wiśniewski (72, Colak), Makuszewski - Friesenbichler (83, Mila).

Legia: Kuciak -Bereszyński, Rzeźniczak, Lewczuk, Brzyski - Guilherme (84, Żyro), Jodłowiec, Vrdoljak (51, Furman), Duda, Kucharczyk - Orlando Sa.

Krzysztof Guzowski