• Start
  • Wiadomości
  • Lechia wyszarpała wygraną z Unią Skierniewice i fotel lidera Betclic 1. Ligi

Lechia wyszarpała wygraną z Unią Skierniewice i fotel lidera Betclic 1. Ligi

Lechia Gdańsk pokonała Unię Skierniewice, choć spotkanie od początku nie układało się po myśli Biało-Zielonych. Gdańszczanie dwukrotnie musieli odrabiać straty, ale dzięki skutecznej końcówce przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę. Trzy zdobyte punkty pozwoliły podopiecznym trenera Władysława Łupaszki awansować na pierwsze miejsce w tabeli Betclic 1. Ligi.
31.10.2026
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
Na zdjęciu piłkarz Lechii Tomasz Wójtowicz.
Lechia z ligowym zwycięstwem
Fot. Grzegorz Radtke

Przed spotkaniem teoretycznie można było zakładać, że Lechię czeka łatwe zadanie. Rywalem Gdańszczan była bowiem drużyna zamykająca ligową tabelę. Trener Biało-Zielonych podczas przedmeczowej konferencji prasowej przestrzegał jednak przed lekceważeniem przeciwnika. Przebieg pierwszej połowy szybko potwierdził, że Unia Skierniewice przyjechała do Gdańska z zamiarem walki o pełną pulę.

Niespodziewany początek i odpowiedź Blanuty

Lechia mogła otworzyć wynik już w pierwszej minucie spotkania. Kevin Dodaj dograł piłkę do Jakuba Adkonisa, jednak jego uderzenie zostało zablokowane. Niewykorzystana okazja szybko się zemściła. Zaledwie trzy minuty później, po błędzie Samuela Kopaska, Bartosz Bida wyprowadził Unię na prowadzenie. Biało-Zieloni próbowali błyskawicznie odpowiedzieć. Vladislav Blanuta wywarł presję na bramkarzu gości, doprowadzając do zamieszania w defensywie Unii. Z okazji mógł skorzystać Artur Szach, ale jego strzał okazał się niecelny.

W 13. minucie ponownie zrobiło się groźnie pod bramką Lechii. Tym razem błąd Tomasza Neugebauera otworzył rywalom drogę do kolejnej sytuacji strzeleckiej, jednak uderzenie Gąski zostało zablokowane. Trzy minuty później przed kolejną szansą stanął Szach, ale ponownie zabrakło mu precyzji. Pierwsze 20 minut zdecydowanie należało do gości. Lechiści mieli problemy z dokładnością i organizacją gry, a Unia potrafiła wykorzystać niedokładności gospodarzy.

Siatkówka. Gedania Politechnika wygrywa z MKS Imielin 3:1

W 24. minucie Biało-Zieloni pokazali jednak, na co ich stać. Kevin Dodaj popędził w kierunku linii końcowej, a następnie efektownym zagraniem piętą obsłużył Artura Szacha. Ten idealnie dośrodkował na głowę Vladislava Blanuty, który mocnym strzałem pokonał Stanisława Pruszkowskiego. Lechia doprowadziła do wyrównania.

Unia nie zamierzała jednak rezygnować z ofensywnej gry. Antoni Burkiewicz oddał mocny strzał z dystansu, z którym z trudem poradził sobie Axel Holewiński. W 28. minucie gospodarze przeprowadzili kolejną efektowną akcję, ale uderzenie Kevina Dodaja zostało zablokowane przez defensywę gości. Pięć minut później Lechiści ponownie zagrozili bramce Unii, tym razem po akcji, którą mógł zakończyć Tomasz Wójtowicz.

Wydawało się, że inicjatywa przechodzi na stronę Gdańszczan. Niestety, w 40. minucie po kolejnym błędzie defensywy Lechii Bartosz Bida zdobył swoją drugą bramkę w tym spotkaniu i ponownie dał Unii prowadzenie.

Jeszcze przed przerwą Lechia mogła wyrównać. W 43. minucie Vladislav Blanuta oddał strzał głową, ale piłka minęła słupek. W doliczonym czasie gry doszło natomiast do wymuszonej zmiany - z powodu urazu boisko opuścił Tomasz Neugebauer, którego zastąpił Bartosz Szczepankiewicz.

Lechia ruszyła do odrabiania strat

Po zmianie stron Biało-Zieloni szukali sposobu na ponowne doprowadzenie do remisu. Już w 50. minucie mocnym strzałem z rzutu wolnego popisał się Samuel Kopasek, jednak tym razem skutecznie interweniował bramkarz Unii.

W 59. minucie dobrze na skrzydle zachował się Małow, który próbował dograć piłkę w pole karne do Artura Szacha. Zagranie nie przyniosło jednak oczekiwanego efektu. W 66. minucie trener Vladislav Lupashko zdecydował się na podwójną zmianę. Na murawie pojawili się Hristo Ivanov i Bakary Sonko, zastępując Kevina Dodaja oraz Jakuba Adkonisa.

Zmiany przyniosły efekt trzy minuty później. W 69. minucie Samuel Kopasek posłał piłkę w pole karne, a Vladislav Blanuta skutecznie wykończył akcję, zdobywając swoją drugą bramkę w spotkaniu. Lechia ponownie doprowadziła do remisu.

Unia nie zamierzała jednak oddawać punktów bez walki. W 74. minucie Antoni Burkiewicz stanął przed szansą na skompletowanie trafienia i ponowne wyprowadzenie swojego zespołu na prowadzenie. Na posterunku był jednak Axel Holewiński, który skutecznie interweniował.

W 78. minucie szkoleniowiec gości Kamil Socha przeprowadził podwójną zmianę. Antoniego Burkiewicza i Damiana Gąskę zastąpili Maksymilian Kosior oraz Łukasz Wolsztyński.

Cztery minuty później Lechia mogła po raz pierwszy w tym spotkaniu wyjść na prowadzenie. Małow znakomicie dograł piłkę do Bakariego Sonko, który zdecydował się na uderzenie z woleja. Piłka nieznacznie minęła jednak bramkę.

Szach przesądził o zwycięstwie

Przełom nastąpił w 84. minucie. Artur Szach znalazł sposób na pokonanie bramkarza Unii i wyprowadził Lechię na prowadzenie. Gdańszczanie po raz pierwszy w tym spotkaniu byli na prowadzeniu, a do końca regulaminowego czasu gry pozostawało zaledwie kilka minut.

Trener Kamil Socha próbował jeszcze zmienić obraz spotkania. W 85. minucie Bartosza Bidę i Sammiego Dudka zastąpili Kacper Kalisz oraz Mateusz Mularczyk. Chwilę później na boisku pojawił się również Krzysztof Toporkiewicz, który zmienił Jakuba Bierońskiego.

Unia do samego końca szukała sposobu na odwrócenie losów spotkania, ale defensywa Lechii nie pozwoliła już rywalom na doprowadzenie do wyrównania.

Biało-Zieloni odwrócili losy trudnego meczu i dopisali do swojego dorobku niezwykle cenne trzy punkty. Zwycięstwo ma dodatkowe znaczenie, ponieważ pozwoliło Gdańszczanom awansować na pierwsze miejsce w tabeli Betclic 1. Ligi.

Po pucharowej porażce czas na ligową odpowiedź. Lechia podejmie Unię Skierniewice

Trener Lechii: Drużyny budują się w trudnych momentach

Po zakończeniu spotkania odbyła się konferencja prasowa z udziałem trenera Lechii Władysława Łupaszki. Miała ona również wyjątkowy charakter. Szkoleniowiec zaprosił do udziału w niej dwie osoby związane z klubem od dziesięciu lat - Dawida Pajora i Bogdana Niecikowskiego.

Na takich ludziach można budować klub - podkreślił trener.

Łupaszko zwrócił uwagę na jakość zespołu ze Skierniewic oraz pracę wykonywaną przez jego szkoleniowca.

- Graliśmy z bardzo jakościowym rywalem. Tak jak mówiłem przed meczem, to świetna praca trenera. To szkoleniowiec, który nieustannie rozwija piłkarzy i widać, jak robią postępy - zaznaczył.

Trener Lechii wspomniał również o napiętym terminarzu i krótkim czasie na przygotowanie zespołu do kolejnego spotkania. Zwrócił uwagę, że siedmiu zawodników wystąpiło wcześniej w meczu pucharowym, a drużyna miała zaledwie trzy dni przerwy. Podkreślił także, że Lechia zdawała sobie sprawę z agresywnego pressingu stosowanego przez rywali.

Szkoleniowiec podziękował kibicom za wsparcie, jakie okazali drużynie po poprzednim, przegranym spotkaniu.

- Stworzyliśmy dużo sytuacji. Bramki, które straciliśmy, były dziełem przypadku. Drużyny budują się właśnie w ten sposób - kiedy jest ciężko i potrafią przełamać się w trudnych momentach. Tak buduje się zespół - powiedział Lupashko.

Zapytany o błąd Samuela Kopaska przy pierwszej bramce dla Unii, trener zwrócił uwagę przede wszystkim na reakcję pozostałych zawodników.

- Dla mnie ważniejsza jest reakcja jego kolegów z drużyny. Wsparli go, nie załamał się - podkreślił.

Szkoleniowiec odniósł się również do urazu Tomasza Neugebauera, który musiał opuścić boisko jeszcze przed przerwą.

- To na pewno najgorsza rzecz, jaka wydarzyła się na boisku. Sami widzieliście, jak ważny jest dla nas Tomek, jak dobrze odnajduje się na różnych pozycjach. Bardzo wspiera drużynę - zaznaczył trener, dodając, że na razie nie wiadomo, jak długo potrwa przerwa zawodnika w grze. 

Łupaszko podkreślił również, jak ważne w takich momentach jest zachowanie spokoju.

- Myślę, że najlepsze, co można zrobić, to znaleźć spokój. Musimy wygrywać i dawać kibicom szczęście. Piłka nożna jest taka, że nigdy nie wiadomo, co wydarzy się później - powiedział.

Na zakończenie konferencji trener jeszcze raz wrócił do postawy kibiców, którzy okazali drużynie wsparcie mimo wcześniejszej porażki.

- Jestem zaskoczony tym, jak zachowali się kibice. Jestem im wdzięczny za takie zachowanie. Chciałbym zadedykować to zwycięstwo przede wszystkim kibicom, a także dwóm osobom, które tutaj siedzą - Dawidowi Pajorowi i Bogdanowi Niecikowskiemu - podsumował szkoleniowiec.

Lechia Gdańsk pokazała charakter i udowodniła, że potrafi walczyć do ostatniego gwizdka. Zwycięstwo nad Unią Skierniewice nie tylko poprawiło nastroje w drużynie, ale również przyniosło Biało-Zielonym awans na ligowy szczyt. 

Lechia Gdańsk - Unia Skierniewice 3:2 (1:2)


13 kolejka Betclic 1 Ligi w sezonie 2026/2027

sobota, 31 października, godz. 15:30 

Polsat Plus Arena Gdańsk

 

Bramki:

  • 4’ Bartosz Bida
  • 24’ Vladislav Blanuta
  • 40’ Bartosz Bida
  • 69’ Vladislav Blanuta
  • 84’ Artur Shakh

Żółte kartki:

23’ Jakub Adkonis

33’ Danylo Beskorovainyi

48’ Mateusz Stępień

 

Lechia Gdańsk: 1. Axel Holewiński - 19. Samuel Kopasek, 4. Kacper Łopata, 21. Danylo Beskorovainyi, 3. Danylo Malov, 11. Jakub Adkonis (66’ 6’ Hristo Ivanov), 99. Tomasz Neugebauer (45+2’ 88. Bartosz Szczepankiewicz), 7 Kevin Dodaj (66’ 90. Bakary Sonko), 97. Vladislav Blanuta, 13. Artur Shakh, 33. Tomasz Wójtowicz

 

Unia Skierniewice: 22. Stanisław Pruszkowski - 3. Jonatan Straus, 11. Bartosz Bida (85' 19. Kacper Kalisz), 17. Julian Kamiński, 18. Jan Mierzwa, 21. Mateusz Szmyd, 27. Jakub Bieroński (88' 10. Krzystzof Toporkiewicz), 28. Mateusz Stępień, 52. Damian Gąska (78' 25. Łukasz Wolsztyński), 53. Sammy Dudek (85' 23. Mateusz Mularczyk), 77. Antoni Burkiewicz (78’ 20. Maksymilian Kosior)