PORTAL MIASTA GDAŃSKA

Gdańskie cmentarze, których już nie ma

Gdańskie cmentarze, których już nie ma
Po zakończeniu działań wojennych cmentarze w Gdańsku nie miały zarządcy. Między marcem a wrześniem 1945 pochówki nie podlegały kontroli. Dekret Krajowej Rady Narodowej z 5 IX 1945 roku skomunalizował wszystkie cmentarze z wyjątkiem parafialnych.
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
Park, po środku kamienna tablica z napisami i wyrysowaną mapką
Na zdjęciu tablica, na której widnieje m.in. napis: TEREN BYŁEGO CMENTARZA EWANGELICKIEGO CZYNNEGO W LATACH ok. 1689-1947. Jest też mapka z zaznaczonym miejscem: TU STOISZ. A u dołu kolejny napis: ul. WYZWOLENIA
fot. Dominik Paszliński / www.gdansk.pl

Nie zmieniło to jednak ich faktycznej sytuacji. Po zaprzestaniu pochówków, cmentarze przy Wielkiej Alei i większość małych nekropolii w mieście zamknięto już w latach 1946 i 1947. Do czasu fizycznej likwidacji na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku stopniowo zarastały trawą i krzakami.

Miasto odbudowywało się z ruin, większość rodzin zmarłych pochowanych na tych cmentarzach zginęła w czasie walk lub wyjechała z Gdańska. Znaczna liczba płyt nagrobnych miała napisy w języku niemieckim. U części mieszkańców budziło to niechęć i prowokowało akty dewastacji. Nie były one jednak powszechne; zdarzały się także sytuacje odwrotne, kiedy Polacy pielęgnowali także sąsiednie, opuszczone groby niemieckich gdańszczan.

Proces likwidowania części nekropolii gdańskich trwał dwadzieścia trzy lata, od roku 1949 do 1972. Rozpoczęto go tam, gdzie tereny zajmowane przez cmentarze były przeznaczone pod zabudowę lub w miejscach planowanych traktów komunikacyjnych. Dotyczyło to części cmentarzy przy Wielkiej Alei, cmentarzy przy ulicy 3 Maja (gdzie rozbudowano więzienie i wzniesiono dworzec PKS), przy ulicy Kościuszki we Wrzeszczu czy przy ulicy Towarowej (gdzie zbudowano siedzibę Zakładu Energetycznego). Budowę osiedla Suchanino rozpoczęto od likwidacji cmentarza przy ulicy Starodworskiej. Jeszcze w 2000 roku w krzakach wzdłuż schodów, prowadzących z ulicy Kartuskiej do Paderewskiego, można było znaleźć zniszczone nagrobki.

W ostatniej kolejności nekropolie zamieniano na zieleńce i parki miejskie. Tak właśnie zagospodarowano tereny przy alei Zwycięstwa, tworząc np. parki św. Mikołaja (przy politechnice), Kasprzaka wzdłuż północno-wschodniej strony alei, park przy Bema na Siedlcach oraz park i tereny sportowe przy Zielonogórskiej na Chełmie i mały park przy ulicy Giełguda.

W latach 50. XX w. cmentarze przy Wielkiej Alei były jeszcze w dość przyzwoitym stanie. Jedna z figur na cmentarzu św. Mikołaja, w tle gmachy Politechniki Gdańskiej
W latach 50. XX w. cmentarze przy Wielkiej Alei były jeszcze w dość przyzwoitym stanie. Jedna z figur na cmentarzu św. Mikołaja, w tle gmachy Politechniki Gdańskiej
Fot. Kazimierz Parell


Najgorszy los spotkał te cmentarze, które po zamknięciu pozostawiono na pastwę losu i chuliganów. Wymownym przykładem jest cmentarz żydowski położony obok katolickiego pomiędzy ulicami Cmentarną i Stoczniowców na Chełmie. Pochowano tu między innymi znanego talmudystę Israela ben Gedalja Lipschitza, a jego grobowiec (ohel) stał się miejscem pielgrzymek Żydów z całej Polski. Na tym cmentarzu został też pochowany dyrektor stoczni gdańskiej, Roszczewski, zamordowany w 1946 lub 1947 roku. Był tu też grobowiec rodzinny Rotbenborgów, gdańskich fabrykantów.

Teren tej nekropolii do 1997 roku był własnością skarbu państwa, a opiekę nad nim sprawował wojewódzki konserwator zabytków. Z dokumentacji konserwatorskiej wynika, że na początku lat siedemdziesiątych XX wieku przeprowadzono tam akcję „porządkową”. Jej efektem było wycięcie części drzew i zniwelowanie dolnego tarasu, a przy okazji zniszczenie urządzeń drenażowych, zabezpieczających górny taras przed osuwaniem. W czasie tych prac część nagrobków porozbijano i wgnieciono w ziemię. Mimo to jeszcze na początku lat osiemdziesiątych było tam około 240 macew (nagrobków), których stan w 60 procentach konserwatorzy zabytków oceniali jako dobry. Zachował się też jeden grobowiec-ohel. Dewastacja postępowała jednak bardzo szybko, a apele o środki finansowe na ratowanie tej nekropolii pozostały bez odzewu.

Według projektu zagospodarowania przestrzennego, dolny taras cmentarza miał być zamieniony na park, a odrestaurowane macewy miały być wmurowane w ściany odbudowanego grobowca. W czerwcu 1986 roku komisja konserwatorska zatwierdziła taki plan uporządkowania terenu. Nie zrobiono jednak nic, efektem czego stan tego cmentarza w 2000 roku był dramatyczny. Pozostało na nim ledwie trzydzieści widocznych fragmentów nagrobków – reszta została zniszczona lub zarosła darnią. Ukryty w drzewach ohel straszył resztkami ścian pomalowanymi sprayem. W 1997 roku cmentarz przejęła Żydowska Gmina Wyznaniowa, co w żaden sposób nie poprawiło jego stanu. Teren był miejscem spacerów i zabaw mieszkańców domów z okolic ulicy Lotników na Chełmie.

Nieuprzątnięte do końca były też tereny kilku innych gdańskich nekropolii: na Ujeścisku, przy Starodworskiej na Siedlcach, żydowski cmentarz przy końcu ul. Traugutta. (…) Zaniedbane były także cmentarze parafialne, np. przy wznoszonym właśnie nowym kościele pod wezwaniem Podwyższenia Krzyża na Chełmie lub obok kościoła przy Słowackiego i Trawki. Ich dewastacja zaczęła się dopiero w połowie lat osiemdziesiątych, mimo że znajdują się w uczęszczanych miejscach, tuż obok kościołów.

Przed likwidacją każdego z cmentarzy w prasie lokalnej i ogólnopolskiej ukazywało się ogłoszenie o terminach przeprowadzania takich prac i apel do rodzin o ekshumacje zwłok i przenoszenie ich wraz z nagrobkami w inne miejsca. Był on jednak skierowany w dużej mierze do gdańszczan pochodzenia niemieckiego, którzy w 1945 roku opuścili Gdańsk i osiedlili się w różnych częściach Niemiec i świata. Niewiele rodzin skorzystało z możliwości przeniesienia mogiły bliskich. Władze potraktowały więc te groby jako mienie porzucone.

Fakt ponownego zagospodarowywania niektórych cmentarzy nie budzi oburzenia i jest szczególnie zrozumiały w sytuacji, w jakiej znalazł się zniszczony Gdańsk po II wojnie światowej. Poruszenie budzi sposób likwidowania nekropolii, przynajmniej w niektórych przypadkach. Widok buldożerów tratujących płyty nagrobne, spychaczy formujących góry grobowców, ładowanych następnie na ciężarówki i wywożonych nie wiadomo dokąd, wywoływały niesmak, a często i oburzenie gdańszczan. Pani Jadwiga Woźnicka, dzisiaj emerytowana nauczycielka historii, wspomina, że około połowy lat pięćdziesiątych była świadkiem prac porządkowych na jednym z cmentarzy przy alei Zwycięstwa. W miarę niwelowania terenu pojawiały się na powierzchni ziemi szczątki pochowanych tam wcześniej ludzi. Robotnik zbierał je i wrzucał do drewnianej skrzyni, która stała się zbiorową mogiłą. Przedsiębiorstwo likwidujące cmentarz miało obowiązek zakopania takiej skrzyni na terenie cmentarnym. Nie było już jednak wymogu opatrzenia takiej mogiły jakąkolwiek informacją.

Z materiałów przechowywanych w Urzędzie Miejskim w Gdańsku wynika, że sposób likwidowania cmentarzy był uzgadniany z dzielnicowymi radami narodowymi. Nieuszkodzone i bardziej wartościowe płyty były sprzedawane przez rady zakładom kamieniarskim. Na cmentarzu na Srebrzysku można znaleźć nagrobki z płyt wykorzystywanych po raz drugi. Na tylnej ścianie udaje się niekiedy odczytać nazwiska ludzi, którym były pierwotnie poświęcone. Bardziej zniszczone płyty były wywożone na wysypiska śmieci lub, częściej, używane jako surowiec budowlany. Potwierdzają to relacje świadków, np. pani Antonina Bogdanowicz-Pawlak wspominała w „30 Dniach”, że widziała wzmacnianie budowanej drogi do zoo właśnie płytami nagrobnymi.

Relacje ustne są dziś bodaj jedynym dostępnym źródłem wiedzy, bowiem dokumentacji na ten temat brak. Wiadomo, że z płyt nagrobnych zbudowano także jezdnię ulicy Klonowicza we Wrzeszczu, murki oporowe wzdłuż Wielkiej Alei, wzmocniono brzegi Wisły Śmiałej w Świbnie (według relacji jednego z czytelników) oraz wiele innych.

Likwidacja cmentarzy nie została poprzedzona pracami dokumentującymi ich stan. Nie zachowały się księgi cmentarne, nie zrobiono dokumentacji fotograficznej nawet na tych cmentarzach, gdzie pochowano ludzi znanych i zasłużonych dla Gdańska. Beztroska czynów społecznych, pośpiech wynikający z zamiaru realizacji narzuconych planów, a czasami wrogość władz były potęgowane faktem, iż większość napisów na nagrobkach była w języku niemieckim.

Znamienna jest tu relacja pani Hanny Domańskiej (również zamieszczona w „30 Dnaich”): na początku lat sześćdziesiątych Lech Krzyżanowski, kierownik Pracowni Dokumentacji Historycznej z Pracowni Konserwacji Zabytków rozpoczął inwentaryzację grobów na cmentarzach przy alei Zwycięstwa, ale po około roku został zmuszony do przerwania prac. Wszelkie ówczesne interwencje pracowników tłumaczących, że cmentarze stanowią źródło wiedzy historycznej, są zabytkiem kultury materialnej, że – w końcu – leżą na nich zasłużeni przedstawiciele Polonii gdańskiej i koniecznie trzeba je opisać przed zniszczeniem, nie znalazły zrozumienia. Tak więc inwentaryzacji nie było i dziś w dostępnych i zbadanych źródłach nie sposób znaleźć informacji o tym, kto był pochowany na gdańskich cmentarzach. Los nekropolii, szczególnie położonych przy Wielkiej Alei, jest wynikiem skomplikowanej sytuacji powojennej powstałej na styku dwóch totalitaryzmów: odchodzącego hitleryzmu i rozpoczynającego się komunizmu.

Plan cmentarzy przy Wielkiej Alei
Plan cmentarzy przy Wielkiej Alei
Ryc. ’30 Dni’

W średniowiecznym Gdańsku cmentarze zakładano przy klasztorach i kościołach. Takie nekropolie były niewielkie ze względu na gęstą zabudowę miasta. Pod koniec XIV wieku powstał jeden z większych cmentarzy przykościelnych – po północnej stronie Bazyliki Mariackiej. Mieścił się w kwadracie o boku około 90-metrowym – funkcjonował do początku XVI wieku. Znaczniejszych obywateli i dostojników kościelnych chowano pod posadzką kościołów – budowę podziemnych krypt uniemożliwiał wysoki poziom wód gruntowych. W Kościele Mariackim ten zwyczaj utrzymał się najdłużej. Możemy odnaleźć tam groby i kaplice najpotężniejszych rodów gdańskich, bractw i cechów rzemieślniczych. Dopiero kodeks napoleoński w 1809 roku zakazał pochówków pod posadzką świątyń.

Przypuszczalnie w drugiej połowie XVI wieku założono na Chełmie, w miejscu zwanym niegdyś Żydowską Górką, między ulicami Stoczniowców i Cmentarną, cmentarz żydowski, który od połowy wieku XIX był centralną nekropolią wszystkich gdańskich gmin żydowskich. Dwie inne nekropolie żydowskie powstały w XVIII i XIX wieku na Oruni przy ulicy Ramułta i we Wrzeszczu na końcu ulicy Traugutta.

Brak miejsca w obrębie murów spowodował, że kolejne parafie gdańskie zakładały nekropolie poza systemem fortyfikacji miejskich już począwszy od wieku XVII. Zaczęły wtedy powstawać cmentarze wokół Grodziska, Biskupiej Górki, przy dzisiejszej ulicy 3 Maja i w rejonie Zaroślaka. Były to cmentarze różnych gmin wyznaniowych: ewangelickie, menonickie, protestanckie, katolickie i żydowskie. Tworzono też nekropolie przyklasztorne. W Matami istnieje do dzisiaj cmentarz założony w XIV wieku przy klasztorze cystersów. Najstarszym zachowanym tu zabytkiem jest obejście grobowe rodziny Ficht, właścicieli pobliskiego Banina, pochodzące z 1839 roku.

Najstarsze zachowane w Trójmieście nagrobki można dziś obejrzeć w Sobieszewie, naprzeciw przeprawy promowej, na dawnym cmentarzu ewangelickim dziś wykorzystywanym przez miejscową parafię katolicką. Są to dwa XVIII-wieczne nagrobki w formie rokokowych steli. Najstarszy, pochodzący z 1777 roku, należy do Gerharta Bartscha, wójta Orlinek, przełożonego sobieszewskiej gminy ewangelickiej.

Cmentarze przykościelne w obrębie murów były stopniowo likwidowane. Jednak do połowy XIX stulecia czynny był cmentarz przy kościele św. Barbary (Długie Ogrody), a cmentarze przykościelne wokół świątyń znajdujących się poza murami miasta funkcjonowały do końca II wojny światowej. Były to: XVII-wieczny cmentarz przy kościele Zbawiciela na Zaroślaku, cmentarz przy kościele Bożego Ciała przy ulicy 3 Maja oraz najstarszy, do dziś czynny cmentarz przy jezuickim kościele na Starych Szkotach.

W wieku XIX powstało w Gdańsku wiele cmentarzy różnych gmin wyznaniowych. W pierwszej połowie XIX w przy fortach Grodziska przy dzisiejszej ulicy Dąbrowskiego utworzono, istniejący do dziś, cmentarz służący pruskiemu garnizonowi miasta. W latach dwudziestych XX wieku został on rozbudowany między innymi o kwaterę prawosławną i muzułmańską. Znajdują się tam pomniki poświęcone pamięci żołnierzy francuskich i pruskich poległych w czasie wojny 1870-1871, pomnik marynarzy niemieckich z pancernika „Magdeburg” zatopionego w czasie I wojny światowej i pomnik żołnierzy rosyjskich z tej samej wojny. W tym samym czasie powstały też: ewangelicki, a potem, obok, katolicki cmentarz w Nowym Porcie w rejonie ulicy Wyzwolenia, cmentarze nowo powstałych parafii św. Brygidy i św. Józefa usytuowane przy ulicy Giełguda i przy Strzeleckiej.

W drugiej połowie XIX wieku powstał duży zespół nekropolii wzdłuż Wielkiej Alei. Do wybuchu II wojny światowej po obu stronach dzisiejszej alei Zwycięstwa funkcjonowało dziesięć cmentarzy różnych wyznań. Był wśród nich luterański cmentarz – w miejscu gdzie stoi budynek Gdańskiej Kompanii Energetycznej, na tyłach Opery Bałtyckiej. Dalej w stronę Gdańska powstał cmentarz zespolony parafii św. Jana, św. Bartłomieja, św. św. Piotra i Pawła, utworzony wspólnie przez trzy gminy religijne: menonicką, ewangelicką, katolicką. Zespół nekropolii zamykał stary cmentarz parafii Najświętszej Marii Panny i Lazaretu. Na tym terenie stoi Akademicki Ośrodek Sportowy, a resztę terenu zamieniono w park im. Kasprzaka. Na niektórych cmentarzach przy Wielkiej Alei dokonywano pochówków jeszcze w połowie lat pięćdziesiątych XX wieku – tuż po wojnie odbywało się to w sposób niekontrolowany.

Decyzje o formalnym zamknięciu cmentarzy zapadały do połowy lat sześćdziesiątych. Najbliżej alei prowadzącej do wejścia głównego Politechniki Gdańskiej powstał cmentarz parafii św. Mikołaja, który był miejscem pochówku wielu zasłużonych przedstawicieli przedwojennej Polonii gdańskiej. Pomiędzy dzisiejszą ulicą Narutowicza a zbiegiem ulicy Traugutta i alei Zwycięstwa znajdowały się jeszcze trzy nekropolie: parafii św. Katarzyny, nowy cmentarz Najświętszej Marii Panny oraz trzeci, w miejscu, gdzie dzisiaj znajduje się Wojewódzka Przychodnia Stomatologiczna, cmentarz świętych Brygidy i Józefa.

W łatach dwudziestych XX wieku przy ulicy Traugutta zbudowano krematorium miejskie i wraz z nim powstała niewielka nekropolia – dzisiaj w tym budynku mieści się cerkiew prawosławna, a cmentarz zamieniono na park.

W roku 1895 przy ulicy Chrobrego założono cmentarz dla osób ubogich i o nieznanej tożsamości, chowano tam skazańców i topielców. W czasie I wojny grzebano tam również zmarłych jeńców wojennych, a podczas okupacji – więźniów Stutthofu. Dzisiaj miejsce to jest cmentarzem-pomnikiem pamięci narodowej z mogiłami obrońców Poczty Polskiej.

Na przełomie wieków XIX i XX niewielkie cmentarze powstawały w różnych częściach miasta. Funkcjonowanie większości zakończyła II wojna światowa. Były to, np., nekropolie u zbiegu ulic Kościuszki i Grunwaldzkiej, przy Słowackiego 79, na Chełmie przy ulicach Reformackiej i Zielonogórskiej, na Siedlcach przy Kartuskiej i Bema oraz na Stogach przy ulicy Nowotnej.

 

Agnieszka Rapicka

 

Pierwodruk: „30 Dni” 3/2000