Kto się boi “Sądu Ostatecznego”? Premiera w Operze Bałtyckiej

Za nami ponad dziesięć miesięcy artystycznych i naukowych wydarzeń upamiętniających jeden ze stu najważniejszych obrazów w światowej sztuce dawnej - “Sąd Ostateczny” Hansa Memlinga. Premiera opery “Sąd Ostateczny” Krzysztofa Knittla, do której libretto napisał Mirosław Bujko, będzie jednym z najmocniejszych akordów Roku Memlinga w Gdańsku. Premiera w środę, 8 listopada.

Kto się boi “Sądu Ostatecznego”? Premiera w Operze Bałtyckiej
A
A
data publikacji: 06 listopada 2017 r.

Obraz 'Sąd Ostateczny' znajduje się w gdańskim oddziale Muzeum Narodowego. To jedno z dwóch najcenniejszych dzieł muzealnych w Polsce
Obraz 'Sąd Ostateczny' znajduje się w gdańskim oddziale Muzeum Narodowego. To jedno z dwóch najcenniejszych dzieł muzealnych w Polsce
Grzegorz Mehring/gdansk.pl

Namalowany na zamówienie włoskiego bankiera Angelo di Jacopo Tani, tryptyk Hansa Memlinga przedstawia scenę sądu, który czeka wszystkich wierzących chrześcijan po śmierci. W centralnej części obrazu, podzielonej symetrycznie na dwie przestrzenie, znajdują się dwie postaci. Na wprost nas, patrząc nam w oczy, stoi odziany w zbroję św. Michał Archanioł. W jego pancerzu odbija się widok doliny Jozafata, wg Biblii miejsca sądu ostatecznego. Nad Archaniołem góruje postać Jezusa, który wydaje wyroki. Siedzi na tęczy łączącej niebo z ziemią, a stopami opiera się o złotą kulę. Po prawej stronie obrazu wspinają się ku nagrodzie wiecznej ludzie zbawieni. Po lewej, spadają w czeluść ci, którzy tego nie dostąpią.


W głównej partii - Hansa Memlinga, usłyszymy Roberta Gierlacha
W głównej partii - Hansa Memlinga, usłyszymy Roberta Gierlacha
Krzysztof Mystkowski/KFP

Oczywiście, ten pobieżny opis nie oddaje bogatego sensu znaczeń i symboli, wciąż odkrywanych przez współczesnych interpretatorów dzieła. Czy jednak znajdzie się ktoś, kto nie zadrży o swoją przyszłość wyobrażając sobie zilustrowany moment? A gdyby posiadanie tego obrazu mogło wpłynąć na losy naszego zbawienia? Może to  właśnie wiara w jego magiczną moc powodowała chęć zdobycia go na własność, bo obraz przechodził z rąk do rąk, był wielkrotnie rabowany. Koleje jego losu, od powstania w roku 1473 do dziś, są równie niezwykłe jak jego artystyczne walory. W swoich zbiorach miał go Napoleon, Hitler i Stalin. Marzył o nim car Mikołaj I. 

Ale czy taki temat nadaje się na operową scenę?

- “Sądu Ostatecznego” nie ma się co bać - uśmiecha się reżyser Paweł Szkotak, twórca teatru Biuro Podróży, były dyrektor naczelny i artystyczny Teatru Polskiego w Poznaniu. - Tylko tytuł jest tak bardzo serio. Wierzę, że opera będzie skłaniała do zadumy, ale nie jest to, w moim odczuciu, hermetyczne dzieło.


Najnowszą premierę w Operze Bałtyckiej, inspirowaną losami obrazu, operę 'Sąd Ostateczny' wyreżyseruje Paweł Szkotak
Najnowszą premierę w Operze Bałtyckiej, inspirowaną losami obrazu, operę 'Sąd Ostateczny' wyreżyseruje Paweł Szkotak
Krzysz

Hans Memling i jego “Sąd”

Opera dzieli się na dwa akty, różne pod względem nie tylko tematycznym, ale też nastroju.

Pierwszy akt opisuje iście faustowską historię kuszenia Memlinga przez Portinariego, który chciał do obrazu wprowadzić tajne znaki. Druga inspirowana jest historią samego dzieła.

- Konstrukcja jest nieco inna, niż w klasycznym dziele operowym - tłumaczy Mirosław Bujko, autor libretta. - Pierwsza część poświęcona jest biografii, którą wymyśliłem, a druga obrazowi: jaką miał siłę sprawczą, jakie odegrał znaczenie w historii przez to, że budził takie pożądanie. Mamy tu wiele znaczeń, ale sam obraz jest nasycony ich wielką liczbą. To fascynujące, jak wiele różnych kontekstów, wątków kulturowych, intelektualnych, estetycznych można zawrzeć w jednym dziele. Myślę, że wciąż nie jesteśmy w stanie ogarnąć tej całości do końca.

Szalone koleje losy obrazu wciąż dają o sobie znać. Ciekawa jest tu nawet historia samej inspiracji do stworzenia libretta opery, bowiem Mirosława Bujko do jego napisania namówił były dyrektor Opery Bałtyckiej Marek Weiss.

- Historia powstania opery zaczęła się też w sposób niecodzienny, bo pod sklepem spożywczym na Żoliborzu - wspomina ze śmiechem Mirosław Bujko. - Marek Weiss mieszkał 200 metrów ode mnie, choć nie wiedzieliśmy o tym. Pisałem wtedy scenariusz na jakiś konkurs na temat Memlinga, kiedy spotkaliśmy się przypadkowo pod sklepem. Zaczęliśmy rozmawiać i tak dowiedziałem się, że będę librecistą kolejnej części Opera Gedanensis [śmiech]. Ta przygoda z Memlingiem jeszcze się dla mnie nie zakończyła, bo z rozpędu napisałem powieść gatunkową na ten temat.


Kompozytor opery 'Sąd Ostateczny' Krzysztof Knittel podczas pracy nad operą
Kompozytor opery 'Sąd Ostateczny' Krzysztof Knittel podczas pracy nad operą
Krzysztof Mystkowski/KFP

Muzyczna podróż przez wieki

Muzykę do opery skomponował Krzysztof Knittel, wykładowca uniwersytecki oraz autor wielu utworów, które mają w swoim repertuarze Filharmonia Narodowa, Orkiestra Kameralna Polskiego Radia Amadeus, Sinfonia Varsovia czy Camerata Silesia, ale też soliści - Janusz Olejniczak, Tomasz Stańko, Jarosława Bręka czy Olga Pasiecznik.

I jak zapewnia reżyser, odnajdą się w niej słuchacze z różnych estetyk muzycznych: - Usłyszymy bardzo współczesne brzmienia, nie tylko orkiestrowe. Również gitarę elektryczną i bardzo interesujące perkusyjne rytmy, które mogą kojarzyć się nawet z muzyką rozrywkową czy filmową. Warstwa fabularna zawiera też dużo interesujących elementów. W drugiej części mamy dużo poczucia humoru w libretcie, które staramy się wydobywać poprzez inscenizacje, kostiumy.

Krzysztof Knittel pracował nad materiałem muzycznym trzy lata, zmieniając również nieco libretto. Nie pod względem treści, ale objętości: - Niektóre słowa czy zdania były trudne do śpiewania, samego tekstu też było za dużo i trzeba było ciąć, ale zachowując prawidłową narrację - wspomina kompozytor.

Szczególnie drugi akt opery, opisujący wędrówkę obrazu przez wiele epok, dawał możliwości, by w muzycznej warstwie zapisać echa tej podróży, choć nie wprost.

- Muzyka nie jest z epoki, ale jest wiele wpływów klasyków II szkoły wiedeńskiej: Albana Berga, Arnolda Schönberga czy Antona Weberna - wyjaśnia kompozytor. - Pojawia się dodekafonia, dużo brzmień atolanalnych, tak jak oni je rozumieli, ale są też zapożyczenia z muzyki cerkiewnej, chorałów gregoriańskich, zaś chór komentujący wydarzenia śpiewa rodzaj moralitetu oparty na średniowiecznym tekście. Jest też nawet trochę dźwięków rockowych czy z pograniczna południowoamerykańskiej muzyki.

Usłyszymy też sporo elektroniki.

- Jest tam 36 odcinków elektronicznych, które są winkrustowane w tkankę orkiestrową ubarwiając całość, jak dobra przyprawa potrawę - mówi Knittel. - Pierwsza część jest poważna, bo problem czy zaprzedać duszę diabłu to niełatwy dylemat, druga zaś często wchodzi w groteskę. Dużo tu też jest scen przezabawnych. Myślę, że publiczność będzie się nieźle bawiła przy scenie pakowania obrazów przez gestapowców - śmieje się kompozytor.


Szymon Morus, laureat Pomorskiej Nagrody Artystycznej 2017 objął kierownictwo muzyczne nad operą 'Sąd ostateczny'
Szymon Morus, laureat Pomorskiej Nagrody Artystycznej 2017 objął kierownictwo muzyczne nad operą 'Sąd ostateczny'
Krzysztof Mystkowski/KFP

Czy zatem budzący tak wiele emocji obraz jest bohaterem pozytywnym czy negatywnym tej operowej opowieści?

- Nie ma chyba na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi - zastanawia się reżyser. - Obraz jako dzieło sztuki jest czymś szalenie pozytywnym, bo jest aktem kreacji. Natomiast pana Bujko oparł libretto na dość przewrotnym pomyśle: tryptyk dostajemy zamiast prawdziwego sądu i dopóki on będzie istniał - prawdziwego sądu nie będzie. W zależności od tego, czego spodziewa się każdy z nas na prawdziwym sądzie ostatecznym - dobrego czy złego - to wstrzymanie osądzenia nas będzie więc pozytywne albo negatywne. Walka dobra ze złem obecna w obrazie, jest obecna też w każdym z nas. W świecie również.


Warto przypomnieć, że - znajdujący się w gdańskim oddziale Muzeum Narodowego - tryptyk jest jednym z dwóch tak cennych dzieł w polskich zbiorach muzealnych. Drugi z nich - "Dama z gronostajem" Leonarda da Vinci - jest w posiadaniu Muzeum Narodowego w Krakowie.

Opera "Sąd Ostateczny", której libretto oparto na historii obrazu, jest kolejną w cyklu zamówień kompozytorskich Opera Gedanensis, powstałą pod mecenatem Prezydenta Miasta Gdańska.


Więcej o tym:

WYWIAD z Szymonem Morusem: "Sąd Ostateczny" na scenie operowej. "Dajmy się uwieść fabule"

Krzysztof Knittel

SĄD OSTATECZNY, opera w dwóch aktach i 16 scenach

libretto Mirosław Bujko

Prapremiera: 8 listopada 2017 roku

  • kierownictwo muzyczne Szymon Morus
  • reżyseria Paweł Szkotak
  • scenografia Damian Styrna
  • kostiumy Anna Chadaj
  • ruch sceniczny Iwona Runowska
  • multimedia Eliasz Styrna

OBSADA

Hans Memling - Robert Gierlach

Tomaso Portinari - Jan Jakub Monowid

Katarzyna Tanagli / Baron Vivant Denon - Anna Mikołajczyk

Ojciec Arago - Piotr Lempa

Adwokat Portinarich / Marszałek Gebhard von Blücher / Lew Charkow - Mariusz Godlewski

Paul Benecke / Burmistrz Gdańska / Esesman - Stanisław Kierner

Andrea Borghi / Profesor Eberhard von Groote / Wikariusz - Zbigniew Malak

Car Piotr I - Paweł Michalczuk

Urzędnik PRL - Mateusz Trepkowski

Józef Stalin - Waldemar Sadowski

Archaniołowie - Magdalena Chmielecka Magdalena Nanowska

Adwokat Gdańska - Kamil Górzyński

Kajetan Mühlmann - Paweł Faust

Książę Wasilij Dołgoruki - Rafał Sambor

Esesman - Wojciech Winnicki

Iwan Denisow - Paweł Klemens

Rajcy - Marcin Banaś Jacek Jasman Jan Kurek

Bracia - Krzysztof Brzozowski Wojciech Dowgiałło Wojciech Jurga

Chór Dziecięcy Canzonetta Ogólnokształcącej Szkoły Muzycznej I i II st. w Gdańsku Teresa Pabjańczyk – dyrygent CHÓR, BALET I ORKIESTRA OPERY BAŁTYCKIEJ W GDAŃSKU



Anna Umięcka (0)
www.gdansk.pl
anna.umiecka@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Anna Umięcka (0)
www.gdansk.pl
anna.umiecka@gdansk.pl
więcej tekstów autora