Główne Miasto. Od poniedziałku: bez ciężarówek i meleksów

Magistrat wprowadza istotne ograniczenia w ruchu kołowym na obszarze Głównego Miasta. TAK - dla aut osobowych, busów i samochodów dostawczych do 3,5 tony. NIE - dla tirów i pojazdów wolnobieżnych (meleksów). Średniej wielkości ciężarówki będą mogły wjeżdżać, ale tylko poza szczytem: od wieczora do rana, w godz. 21-10.

Główne Miasto. Od poniedziałku: bez ciężarówek i meleksów
A
A
data publikacji: 23 kwietnia 2017 r.

Od poniedziałku, 24 kwietnia, prawo wjazdu na obszar Głównego Miasta tracą m.in. meleksy - jako pojazdy wolnobieżne
Od poniedziałku, 24 kwietnia, prawo wjazdu na obszar Głównego Miasta tracą m.in. meleksy - jako pojazdy wolnobieżne
Maciej Kosycarz/KFP Press

Takie zmiany obowiązują od poniedziałkowego poranka, 24 kwietnia 2017 r. Kierowcy przy drogach wjazdowych na obszar Głównego Miasta spotkają okrągły znak drogowy B-5, który przedstawia symbol ciężarówki na białym polu, ograniczonym czerwoną obwódką. Oznacza on zakaz ruchu dla pięciu kategorii pojazdów:

  • samochodów ciężarowych o dopuszczalnej masie całkowitej przekraczającej 3,5 t,
  • ciągników samochodowych,
  • pojazdów specjalnych i używanych do celów specjalnych o dopuszczalnej masie całkowitej przekraczającej 3,5 t,
  • ciągników rolniczych,
  • pojazdów wolnobieżnych.

Kierowców łamiących ten zakaz, policja będzie karać mandatami.

Tuż przed weekendem Gdański Zarząd Dróg i Zieleni opublikował komunikat o powodach tej decyzji: “Konsekwentnie dążymy do maksymalnego ograniczania ruchu kołowego na Głównym Mieście na rzecz budowania bezpiecznej przestrzeni dla pieszych, poprawy jakości życia mieszkańców oraz ochrony historycznej tkanki urbanistycznej Śródmieścia Gdańska - wyjaśnia Karina Rembiewska, menadżer Śródmieścia”.

Ciężarówki od poniedziałku też nie mogą wjeżdżać na Główne Miasto, w godz. 10-21 - chyba że ze stosownym pozwoleniem, dotyczącym np. budowy prowadzonej na obszarze objętym zakazem
Ciężarówki od poniedziałku też nie mogą wjeżdżać na Główne Miasto, w godz. 10-21 - chyba że ze stosownym pozwoleniem, dotyczącym np. budowy prowadzonej na obszarze objętym zakazem
Mateusz Ochocki/KFP

Maciej Radowicz, zastępca dyrektora GZDiZ dodaje w komunikacie: “Zgodnie z nową organizacją ruchu na teren Głównego Miasta wjeżdżać będą mogły jedynie pojazdy ciężarowe o masie poniżej 12 ton w godzinach 21-10 oraz - na niektóre ulice - pojazdy budów posiadających identyfikatory Gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni. Całkowity zakaz wjazdu obejmie pojazdy ciężarowe o masie powyżej 12 ton, pojazdy wolnobieżne, ciągniki rolnicze, TIR-y oraz pojazdy specjalne o masie przekraczającej 3 tony”.

SOLEZ, czyli równać do Europy

GZDiZ podkreśla, że jest to efekt konsekwentnego wprowadzania rozwiązań wypracowanych w ramach europejskiego projektu SOLEZ, który dotyczy minimalizacji ruchu w centrach miast i ograniczania emisji spalin.

Mieczysław Kotłowski, dyrektor GZDiZ: “Gdańsk jest partnerem SOLEZ od 2016 roku. Współpracujemy i wymieniamy się doświadczeniami z partnerami z Austrii, Włoch, Chorwacji i Węgier. W ramach projektu SOLEZ pracujemy nad koncepcją zarządzania dostępnością dla Głównego Miasta. Bierzemy pod uwagę między innymi takie rozwiązania jak punktowe przecięcie ruchu samochodowego, zastosowane już pilotażowo na ulicy Grobla IV”.

Taki znak, określany w kodeksie drogowym symbolem B-5, od poniedziałku 24 kwietnia ograniczy ruch pojazdów samochodowych na obszarze Głównego Miasta
Taki znak, określany w kodeksie drogowym symbolem B-5, od poniedziałku 24 kwietnia ograniczy ruch pojazdów samochodowych na obszarze Głównego Miasta
Maciej Kosycarz/KFP Press

Jednocześnie GZDiZ zapowiada w komunikacie, że przygotowywane są już “inne rozwiązania rekomendowane dla Gdańska w ramach SOLEZ”. Mają one polegać na stosowaniu mierników ruchu, zwiększaniu komfortu pieszych, zachęcie dla rowerzystów, eliminowaniu bezpłatnego parkowania w Śródmieściu (miejsca parkingowe tylko dla mieszkańców) oraz docelowo prowadzić do powiększenia tzw. Strefy Ograniczonej Dostępności do obszaru całego Głównego Miasta.

Dlaczego nie chcą meleksów

W praktyce oznacza to, że w ciągu najbliższych kilkunastu lat Główne Miasto - jako najatrakcyjniejszy turystycznie obszar Gdańska - miałoby się zamienić w jeden wielki deptak i centrum kulturalno-rozrywkowe. Jest to projekt długofalowy, ponieważ nowych rozwiązań nie da się wprowadzić, jeśli nie poprą ich - a przynajmniej nie zaakceptują - mieszkańcy. Ograniczenia w ruchu pojazdów samochodowych, które na obszarze Głównego Miasta wchodzą w życie w poniedziałek 24 kwietnia, zostały najpierw skonsultowane m.in. z Dominiką Ikonnikow, przewodniczącą Zarządu Rady Dzielnicy Śródmieście.

Gdańsk, z Głównym Miastem jako historycznym centrum, stał się ważną atrakcją na mapie Europy. Czy ten obszar w ciągu najbliższych lat zamieni się w jeden wielki deptak, dostosowany do potrzeb ruchu turystycznego?
Gdańsk, z Głównym Miastem jako historycznym centrum, stał się ważną atrakcją na mapie Europy. Czy ten obszar w ciągu najbliższych lat zamieni się w jeden wielki deptak, dostosowany do potrzeb ruchu turystycznego?
Wojtek Jakubowski/KFP

Magistrat uznał jednocześnie, że nie ma powodów, by pytać o zdanie właścicieli dwóch firm, które wożą turystów tzw. meleksami (przepisy o ruchu drogowym definiują je jako pojazdy wolnobieżne). Zakaz ruchu na obszarze Głównego Miasta oznacza dla obu firm poważny spadek dochodów - w szczycie sezonu letniego jeździ blisko 130 meleksów. Jeden z właścicieli w lutym br. zapowiedział, że w razie potrzeby gotów jest zorganizować protest, który będzie polegał na zablokowaniu centrum Gdańska lub tunelu pod Martwą Wisłą.

Tzw. meleksiarze nie mają zbyt dobrej opinii. Obie firmy zwalczają się w sensie dosłownym - w przeszłości dochodziło do przypadków podpalania pojazdów. Jeden z portali internetowych pisał w lutym br.: “Nie ma co kryć: firmy meleksowe nie są też dobrze postrzegane przez samych mieszkańców, narzekających na zastawione chodniki i miejsca postojowe, brawurową jazdę czy głośną muzykę puszczaną z głośników podczas postojów. Przeciwników meleksów wśród mieszkańców Gdańska jest znacznie więcej niż osób, które je popierają”.

Meleksy - działalność gospodarcza, która wyrosła na sukcesie turystycznym Gdańska, ale nie dała się ucywilizować
Meleksy - działalność gospodarcza, która wyrosła na sukcesie turystycznym Gdańska, ale nie dała się ucywilizować
Maciej Kosycarz/KFP Press

Warto dodać, że krytyczny stosunek do firm meleksowych - ze względu na styl ich działania - ma m.in. Łukasz Wysocki, prezes Gdańskiej Organizacji Turystycznej.

Dominika Ikonnikow, przewodnicząca Zarządu Rady Dzielnicy Śródmieście stwierdza: - Co do meleksów… Sytuacja wymaga zdecydowanych działań.

Poniżej zamieszczamy cztery opinie na temat zmian na Głównym Mieście.


DOMINIKA IKONNIKOW, PRZEWODNICZĄCA ZARZĄDU DZIELNICY ŚRÓDMIEŚCIE:

- Uważam, że to krok w dobrym kierunku. Mieszkańcy Śródmieścia są zainteresowani tym, by ruch samochodowy na obszarze naszej dzielnicy był ograniczany. To tendencja, popularnie określana jako “idea zrównoważonego rozwoju”, którą wyraźnie widać w atrakcyjnych turystycznie miastach europejskich, także polskich, takich jak Kraków czy Wrocław. Jakiś czas temu w deptak zamieniono ulicę Piwną i dziś wszyscy uważają to za dobry pomysł. Ostatnio to samo stało się z ul. Grobla IV - co prawda, niektórzy narzekali, że Miasto wprowadziło nowe rozwiązania nagle, bez konsultacji, ale już dzisiaj dominuje pogląd, że dobrze się stało. Warto zmierzać w tym kierunku, o czym świadczy przykład ul. Grobla I, która już od kilku lat jest deptakiem, w szczycie sezonu aż roi się na niej od turystów.

Dominika Ikonnikow
Dominika Ikonnikow
Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

Oczywiście mieszkańcy, którzy żyją w tak wyjątkowej turystycznej dzielnicy i borykają się z tego powodu z różnymi niedogodnościami, muszą mieć swoje przywileje. Czymś oczywistym jest prawo do dojazdu samochodem pod swój dom. Także zaopatrzenie sklepów, restauracji, firm usługowych ma swoje uwarunkowania, bo przecież tutaj mieszkają tysiące gdańszczan i oni też potrzebują chociażby zrobić zakupy. Tak więc ruchu samochodów dostawczych czy nawet ciężarowych nie da się i nie należy całkowicie wyeliminować, ale na pewno należy ograniczać.

Co do meleksów… Sytuacja wymaga zdecydowanych działań. Od dwóch lat Rada Dzielnicy otrzymuje sygnały, zresztą coraz częstsze, że ludzie, którzy prowadzą tę działalność, za nic mają przepisy i zdrowy rozsądek. Brawurowa jazda meleksów obok pieszych, nocne rajdy z głośno puszczaną muzyką, to niemal codzienność. Bez meleksów w dzielnicy będzie spokojniej i bezpieczniej, a turyści będą zwiedzać Główne Miasto pieszo, to przecież nie są duże odległości. Rada Dzielnicy liczy 21 radnych i nic mi nie wiadomo, żeby ktoś był przeciwko ograniczeniom ruchu samochodowego, jakie od poniedziałku będą obowiązywać na Głównym Mieście. Przeciwnie - większość radnych dzielnicowych jest zdecydowanie za tymi zmianami.

GRZEGORZ PELLOWSKI, WŁAŚCICIEL POPULARNEJ W GDAŃSKU FIRMY PRODUKUJĄCEJ PIECZYWO:

- Zmniejszenie intensywności ruchu samochodowego na Głównym Mieście to zdecydowanie dobry pomysł. Na widok ciężarówek sam się czasem zastanawiałem: po co je tutaj wpuszczać? Na Zachodzie ograniczenia w historycznych centrach miast są czymś normalnym. Sprawy zaopatrzeniowe załatwia się zwykłymi samochodami dostawczymi. Co do meleksów… Byłem niedawno z rodziną w Toruniu. Przy rynku zobaczyłem meleksy, ale naprawdę stylowo przerobione na auta retro, takie z lat 20-ych, może 30-ych. Wsiedliśmy do takiego meleksa, jedziemy przez stare centrum Torunia. Pytam tego gościa, czy może w Gdańsku nie chciałby spróbować, bo takie efektowne pojazdy do wożenia turystów na pewno by się spodobały. I co usłyszałem w odpowiedzi: “Panie, przecież my jesteśmy z Gdańska. Nie, nie chcemy w to wchodzić. W Gdańsku panują jakieś dziwne relacje, ci meleksiarze walczą jedni z drugimi. Nie chcemy żeby ktoś nas podpalił, bo robimy konkurencję. Dziękuję serdecznie. Toruń nam w zupełności wystarczy”. Rozumiem tego człowieka.

Grzegorz Pellowski
Grzegorz Pellowski
Maciej Kosycarz/KFP Press

Sam miałem niemiłe doświadczenia z gdańskimi meleksiarzami. Oni wożą dużo turystów do kościoła św. Brygidy, bo tam atrakcją jest ołtarz z bursztynu. Blokują nieraz dojazdową ulicę Katarzynki i mają wszystko w nosie. Jadę raz samochodem uchylam szybę w oknie i mówię: ludzie, nie może to tak wyglądać, że traktujecie ulicę jakby do was należała. Dajcie mi przejechać. Odpowiedzieli takim bluzgiem, że wolę nie mówić. “Taki i owaki”. To jest szemrane towarzystwo, klimaty jak z cinkciarzami na początku lat 90. Oni tu rządzą, bo robią kasę. Uważam, że władze Gdańska już dawno powinny zrobić z tym porządek. Czas najwyższy. Przy czym podkreślam, że nie jestem przeciwnikiem meleksów w ogóle. Po prostu trzeba to jakoś uregulować, żeby wyglądało w cywilizowany sposób - tak jak w Toruniu, a nie jak obecnie w Gdańsku.

PIOTR DZIK, RADNY MIASTA GDAŃSKA, WŁAŚCICIEL FIRMY GASTRONOMICZNEJ NA GŁÓWNYM MIEŚCIE:

- Analizowałem tę sprawę wielokrotnie. Jasne, że jest problem z meleksami, ale myślałem sobie: jakiś czas temu rynek usług pogrzebowych też miał swój okres błędów i wypaczeń, firmy zwalczały się, nieraz dosłownie wyrywali sobie zmarłych, ale w końcu poszli po rozum do głowy i dogadali się. Ktoś słyszał w ostatnich latach, żeby był problem z branżą pogrzebową? Myślałem że podobnie będzie z rynkiem meleksów. Usiądą razem i w rozsądny sposób się dogadają, złożą wspólnie władzom Miasta jakąś sensowną ofertę. Problem w tym, że w Gdańsku meleksiarze nie tylko bezwzględnie walczą o zyski, ale są ze sobą potwornie skłóceni, i ma to wymiar ambicjonalny. Niedawno tutaj, pod moim lokalem, otarły się dwa meleksy konkurencyjnych firm. To był drobiazg, ktoś rozsądny w ogóle by nie robił z tego sprawy. Ale wyszła z tego od razu awantura, wzywanie policji, żeby wszystko spisywała. Trzy godziny to trwało. Ludzie przechodzą, w tym turyści, patrzą na to wszystko… Po prostu wstyd, odstraszanie klientów i antyreklama.

Piotr Dzik
Piotr Dzik
Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

Ja nawet rozmawiałem z właścicielem jednej z tych firm meleksowych. “Usiądźcie razem, porozmawiajcie, zawsze jest miejsce na rozsądny kompromis”. I co? I nic. Jeśli są uparci, nie chcą kompromisu, to trudno. Miasto musi z tym w końcu zrobić jakiś porządek. Nie dziwię się wiceprezydentowi Grzelakowi, że w końcu postawił na takie rozwiązanie. Będzie pewnie z tego awantura, choć wszystko mogło być załatwione w kulturalny sposób, bo Grzelak jest człowiekiem otwartym na dobre rozwiązania. W końcu jednak ile można czekać?

MAREK BUMBLIS, RADNY MIASTA GDAŃSKA:

- W tej chwili Główne Miasto przechodzi bardzo dynamiczne zmiany. Należy wręcz mówić o drugim etapie odbudowy po zniszczeniach wojennych. Budują się nowe domy, hotele. Przybywa gwałtownie i mieszkańców i turystów. Już teraz ruch na ulicach jest tak gęsty, że czasem trudno przejść. A będzie ich jeszcze gęstszy. Gdańsk stał się atrakcyjny turystycznie, a sukces w międzynarodowym konkursie Best European Destination jeszcze tylko buduje koniunkturę - w tym roku ma być o 15 procent więcej gości niż w zeszłym! I wszyscy z oczywistych powodów trafiają na Główne Miasto, bo to przecież historyczne centrum.

Marek Bumblis
Marek Bumblis
Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

To już teraz jest wielkie centrum usług turystycznych, z dodatkowymi atrakcjami: występami, pokazami, koncertami. Budynki poczty, czy kina, zamieniają się w hotele. Dążenie Miasta do tego, by zawężać ruch na tym obszarze do pieszych i rowerzystów jest po prostu koniecznością. Oczywiście nie można przy tym zapominać o mieszkańcach, bo oni muszą być uprzywilejowani, muszą mieć możliwość dojazdu do domu. Jednak ogólny kierunek zmian, ograniczanie ruchu samochodowego, jest jak najbardziej uzasadniony. Na Zachodzie już dawno tak zrobili, bo nie ma lepszego rozwiązania. W historycznym centrum Kopenhagi na przykład ograniczono liczbę miejsc postojowych do minimum. Robili to stopniowo, krok po kroku, likwidowali po 5 procent miejsc rocznie, ale w końcu zrobili...