Piotr Czyż: "W przypadku reguł rynkowych popyt określa podaż. W przypadku sztuki wydaje się, że jest odwrotnie"

Centrum Sztuki Współczesnej "Łaźnia" zapoczątkowało serię wykładów o relacjach sztuki i przestrzeni publicznej, które odbędą się 19 i 20 października w Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. Jednym z prelegentów jest Piotr Czyż filozof i architekt, założyciel organizacji Inicjatywa Miasto. Jej członkowie: m.in. artyści, urbaniści i socjologowie zainteresowani są polepszaniem życia ludzi w mieście.

Piotr Czyż: "W przypadku reguł rynkowych popyt określa podaż. W przypadku sztuki wydaje się, że jest odwrotnie"
A
A
data publikacji: 19 października 2017 r.
Piotr Czyż, architekt i filozof: sam fakt, że coś w mieście się dzieje zmienia radykalnie odbiorcę i obywatela, ponieważ ponownie zwraca reflektor na miasto
Piotr Czyż, architekt i filozof: sam fakt, że coś w mieście się dzieje zmienia radykalnie odbiorcę i obywatela, ponieważ ponownie zwraca reflektor na miasto
Grzegorz Mehring/gdansk.pl

Anna Umięcka: - Jest pan architektem i filozofem. Czy te dziedziny mają punkty wspólne?

Piotr Czyż: - Zdecydowanie! To powiązanie jest ważne. Architekt musi rozumieć kulturę współczesną, a bez filozofii nie jest w stanie tego zrobić. Kiedy rozmawiamy o architekturze to rozmawiamy o przyszłości. Jaka ma być, jakie wartości mają ją warunkować, które są najważniejsze dla jej obrazu. Dlatego koncepcje filozoficzne dotyczące tego, jak ma wyglądać świat - bez względu na to, czy są wśród projektantów uświadomione czy nie - istnieją. I w zależności od tego, które z nich przyjmiemy, od tego będzie zależała przyszłość świata.

Obawiam się, że te założenia są idealistyczne. Obserwując rozwój polskich miast widzimy raczej hegemonię deweloperów i realizowaną przez nich ideę bardziej materialistyczną, niż filozoficzną, godną Lema, spójną wizję rozwoju w oparciu o piękno i funkcjonalność.

- Ale musimy pamiętać, że filozofia kapitalistyczna jest również filozofią! Jesteśmy na takim etapie kulturowym, który można nazwać zachwytem twardymi liczbami. Panuje wiara, że rynek wszystko nam podyktuje, a wartość architektury mierzona jest tylko w zarobku. To się zmieni. Ostatnie 20 lat są niczym w porównaniu z długoterminową perspektywą kulturową. Gdańsk ma przecież 1000 lat! Bardzo dużo się działo przez te 20 lat, niekoniecznie zawsze właściwych rzeczy, ale przeżywamy przecież ogromną transformację systemu. Odpowiadamy sobie na pytanie: czym ma być Gdańsk. Zresztą każde polskie miasto również. Nic dziwnego, że zdarzają się konflikty.

Wynika z tego, że chociaż boimy się błędów i jesteśmy wobec nich bardzo krytyczni, ale one nie są złe. Potrzebny jest taki czas doświadczania, gdy w końcu mamy możliwości i środki, żeby spróbować różnych rozwiązań.

- Tak, i żeby określić swój kierunek. Do tego potrzebna jest debata, która jest w Gdańsku obecna. I jednocześnie zjawisko, które jest bardzo istotne dla rozwoju miasta, czyli aktywizm miejski rozumiany jako włączanie się do dyskusji - jak ma wyglądać w przyszłości nasze miasto - różnych instytucji np. uczelni oraz instytucji społecznych jak stowarzyszenia czy fundacje.

Temat pańskiego wykładu brzmi: ”Czy miasto potrzebuje sztuki, czy sztuka potrzebuje miasta”. Ten pierwszy człon zdania wydaje się być oczywisty. Miasto przyjazne mieszkańcom nie może istnieć bez sztuki, która jest miastotwórcza. A jakie ma jeszcze zadania?

- To pytanie, na które staram się odpowiedzieć od kilku lat w rozważaniach filozoficznych, badaniach, prowadząc też działalność w organizacji samorządowej Inicjatywa Miasto. Dyskusja pomiędzy różnymi organizacjami o sztuce sprowadza się do relacji: podaż i popyt na sztukę w mieście. W przypadku reguł rynkowych popyt określa podaż. W przypadku sztuki wydaje się, że jest jednak odwrotnie - to podaż wyznacza popyt. Jeśli coś ciekawego w mieście się dzieje aktywizuje to ludzi i skłania do działania, obserwowania, doceniania.

Sztuka obecnie traktowana jest jako alternatywa wobec komercji i praw rynkowych, a sytuacją normalną jest współpraca rynkowa, i to że sztuka zarabia, współpracuje z miastem, z firmami, instytucjami finansowymi i publicznymi. Na Zachodzie te relacje układają się bardzo dobrze, mam nadzieję, że tak też będzie wkrótce w Polsce.

Czy zawsze sztuka w przestrzeni publicznej jest przez odbiorców dobrze widziana?

- Czasami są pewne niewłaściwe działania, które zdają się nie zważać na kontekst, czy to społeczny czy urbanistyczny. Ludzie ich nie rozumieją. Ale czy to wina mieszkańca czy artysty? I jak ten dialog artysty z mieszkańcami określić, jak go analizować? Myślę, że już sama dyskusja o obecności sztuki w mieście daje bardzo wymierny rezultat społeczny.

Czy należy kategoryzować sztukę: jest zła albo dobra dla miasta? Przecież działanie, które nie wywołuje w nas emocji, nie pozostawia z pytaniami, nie wyrzuca z kolein naszych przekonań to już nie sztuka, tylko ładny obrazek.

- Tak, bardzo ważne jest, by umieć określić tę relację nie na zasadzie konfliktu - coś jest dobre czy złe, tylko umieć tak zanalizować ten proces dialogu społecznego (jak on się rozwija, jakie konflikt ma korzenie pomiędzy poszczególnymi grupami), by dalej trwał. Ostatnio byłem na debacie, na której kolega powiedział, że sam już fakt, że coś w mieście się dzieje, zmienia radykalnie odbiorcę i obywatela, ponieważ ponownie zwraca reflektor na miasto. I to wydaje mi się bardzo istotne. Na tym chciałbym się skupić.

W Gdańsku mamy dużo działań artystycznych w przestrzeni miasta, takich jak FETA, Narracje, murale na Zaspie, które są dobrze odbierane. Czy dzięki sztuce miasto będzie lepsze?

- Na pewno, tylko pytanie w jakim zakresie? Czy sztuka sprawi, że będzie nam piękniej w mieście? Trochę tak, ale nie miejmy złudzeń - nie sprawi, że będziemy wszyscy szczęśliwi i że znikną dziury w chodnikach, ale spełnia ważną funkcję. Murali jest dużo w mieście, ale - choć nie dotyczy to Zaspy - tydzień temu brałem udział w ciekawej dyskusji, gdzie mówiono o niebezpieczeństwie, jakim jest zjawisko “muralozy”. Padły pytania: czy mural nie staje się takim listkiem figowym, który zamiast rozwiązywania prawdziwych problemów ma pokolorować miasto? A przecież sztuka ma poprawić przestrzeń, ale nie tylko ją kolorować.

Sztuką w mieście jest też dobry design: ławki, kosze na śmieci, szyldy….

- To ważny element, design powinien być powściągliwy, dobrze zaprojektowany. Jako Inicjatywa Miasto współpracujemy z ZDiZ-tem nad wykreowaniem standardu przestrzeni i są to bardzo dobre działania. Jaki to kierunek? Debata strategiczna na temat wizerunku Gdańska ciągle trwa: w którą stronę iść czy transportu publicznego czy prywatnego, czy w kierunku historyzowania w mieście czy pójścia z duchem czasu. 

Wiemy bardzo dobrze, że zapuszczonego w ciągu 50 lat miasta nie zmienimy w kilka lat. Ten proces wytworzenia nowego standardu musi trwać. W ciągu ostatnich kilku lat wiele się jednak zmieniło w podejściu miasta do dyskusji o jakości przestrzeni i kierunkach rozwoju. Miasto bardzo się otworzyło na ruchu miejskie. Teraz rzeczą normalna już jest rozmowa w instytucjach miejskich o tych problemach. Ważne, że miasto jest otwarte na dialog. 

*Architekt i filozof. Obecnie adiunkt na Wydziale Architektury Politechniki Gdańskiej, wykłada również na Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. Naukowo zajmuje się społeczną rolą architektury oraz kulturowym zapleczem modernizmu i postmodernizmu. Konsultant na wielu warsztatach w Trójmieście, uczestnik inicjatyw miejskich. Współzałożyciel i prezes stowarzyszenia Inicjatywa Miasto. Jeździ holendrem.


Czy sztuka sprawia, że miasto staje się lepsze?

Otwarte wykłady Centrum Sztuki Współczesnej Łaźnia
19–20 października 2017
Galeria Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku
adres: Targ Węglowy 6 (wejście od ulicy Tkackiej)


Harmonogram wykładów:

19 października 2017 (czwartek)

15:00–16:15 Jacek Dominiczak: „Miasto, architektura, sztuka — negocjacja czy dialog?“

16:30–17:45 Julia Draganović: „Metamorfoza miasta w przestrzeń wystawienniczą – tworzenie społeczności dla muzeum: Roxy in the Box. In and out w Kunsthalle Osnabrück. Studium przypadku” (wykład w języku angielskim)

18:00–19:15 Enrico Lunghi: „Jak sztuka współczesna może stymulować świadomość (zmieniającej się) przestrzeni miejskiej i historii” (wyklad w języku angielskim)

20 października 2017 (piątek)

14:00–15:15 Mirosław Duchowski: „Czy sztuka sprawia, że współczesne miasta stają się lepsze?”

15:30–16:45 Mathilde Billet: „Bellastock: od publiczności do użytkowników“ (wykład w języku angielskim)

17:00–18:15 Elżbieta Jabłońska: „Miejskie adoracje. Epizodyczne zdarzenia w czasie i przestrzeni. Subiektywne refleksje nad sztuka publiczną w kontekście działań autorskich”

18:30–19:45 Piotr Czyż: „Czy miasto potrzebuje sztuki, czy sztuka potrzebuje miasta?”

Anna Umięcka (0)
www.gdansk.pl
anna.umiecka@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Anna Umięcka (0)
www.gdansk.pl
anna.umiecka@gdansk.pl
więcej tekstów autora