Szkolenia dla (potencjalnych) superbohaterów: kierowcy i motorniczowie uczą się obsługi defibrylatorów

Użycie defibrylatora AED zwiększa szanse poszkodowanego na przeżycie do 75 proc., jeśli sprzęt zostanie użyty prawidłowo i w ciągu kilku minut od zatrzymania krążenia. Dlatego spółka Gdańskie Autobusy i Tramwaje nie tylko umieszcza defibrylatory w pojazdach, ale i szkoli motorniczych i kierowców, by umieli z nich korzystać.

Szkolenia dla (potencjalnych) superbohaterów: kierowcy i motorniczowie uczą się obsługi defibrylatorów
A
A
data publikacji: 08 października 2018 r.
Grupa motorniczych Gdańskich Autobusów i Tramwajów podczas szkolenia z obsługi defibrylatora AED
Grupa motorniczych Gdańskich Autobusów i Tramwajów podczas szkolenia z obsługi defibrylatora AED
Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

Najnowsze szkolenie z obsługi defibrylatora AED, w którym udział wzięło kilkunastu motorniczych spółki Gdańskie Autobusy i Tramwaje odbyło się 5 października br. Nie było to ani pierwsze, ani ostatnie spotkanie poświęcone obsłudze urządzenia służącego do pomocy osobom w stanie nagłego zatrzymania krążenia (NZK), czyli takim które są nieprzytomne i nie oddychają prawidłowo.

Po przyklejeniu elektrod do klatki piersiowej poszkodowanego, defibrylator w ciągu kilku sekund automatycznie analizuje pracę serca (wykonując badanie EKG). Jeśli bije chaotycznie, aparat „rekomenduje” elektryczny wstrząs terapeutyczny, którego celem jest przywrócenie prawidłowej akcji serca. Defibrylator „prowadzi” akcję ratowniczą, nadając tempo masażu serca i sztucznego oddychania. Jeśli urządzenie nie wykryje takiej potrzeby, nie poda wstrząsu terapeutycznego, ale i tak podpowie ratownikowi dalsze kroki, które powinien podjąć przed przyjazdem pogotowia.

Na razie defibrylatory wyglądają z okien czterech gdańskich tramwajów. Do końca roku przybędzie ich kilkanaście, a w 2019 r. ponad 60
Na razie defibrylatory wyglądają z okien czterech gdańskich tramwajów. Do końca roku przybędzie ich jeszcze kilkanaście w zmodernizowananych N8C, a w 2019 r. kolejne 60 w nowych Pesach i autobusach Citaro
GAiT

Docelowo w każdym tramwaju i autobusie

Do tej pory GAiT przeszkolił już ponad 200 pracowników z obsługi tych ratujących życie urządzeń. Dlaczego?

- Powodów jest kilka. Pierwszy to modernizacja tramwajów N8C. Każdy z nich w ramach prac zostanie wyposażony w defibrylator AED. Do końca roku po Gdańsku jeździć będzie już kilkanaście “dortmundów” (popularna nazwa N8C - red.) z defibrylatorami na pokładzie - mówi Alicja Mongird, rzecznik prasowa GAiT. - Drugi powód to oczekiwany na przełomie roku przyjazd do Gdańska pierwszych nowych tramwajów Pesa Jazz Duo, również wyposażonych w defibrylatory, do końca przyszłego roku przybędzie nam w sumie 15 takich tramwajów. A kolejny to przyszłoroczna dostawa 46 nowych autobusów, które też będą wozić urządzenia ratujące życie.

Obecnie w pojazdach komunikacji miejskiej w Gdańsku zainstalowane są cztery defibrylatory: trzy w tramwajach NGd99 i jeden w tramwaju 114Na. Na początek projekt zakłada montaż urządzeń we wszystkich nowych oraz modernizowanych tramwajach GAiT (do 2023 r. wszystkie 62 “dortmundy” zostaną przebudowane).

Docelowo chcemy, aby każdy gdański tramwaj i autobus był wyposażony w defibrylator - podkreśla Maciej Lisicki, prezes GAiT. - Naszym priorytetem był wybór urządzeń jak najbardziej skutecznych i intuicyjnych w obsłudze. Bardzo ważna dla nas była dla nas także możliwość zdalnego monitorowania i kontroli gotowości do użycia wszystkich defibrylatorów przez system, który nadzoruje wyznaczony pracownik. Dlatego zdecydowaliśmy się na nowoczesny model defibrylatora LIFEPAK CR2.

Prowadzący szkolenie Piotr Kubiszewski (stoi) uważa, że przeszkoleni z akcji ratowania życia z użyciem defibrylatora kierowcy i motorniczy to dodatkowe służby przedmedyczne w przestrzeni Gdańska
Prowadzący szkolenie Piotr Kubiszewski (stoi) uważa, że przeszkoleni z akcji ratowania życia z użyciem defibrylatora kierowcy i motorniczy to dodatkowe służby przedmedyczne w przestrzeni Gdańska
Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

Trzy godziny dla odwagi

Podczas szkolenia motorniczowie i kierowcy zapoznają się z zasadą działania defibrylatora, oglądają urządzenie w akcji w trybie demo oraz - na filmie instruktażowym - kroki postępowania stosującego je ratownika. Dowiadują się, że w apteczce AED mają do dyspozycji: jednorazowe rękawiczki, nożyczki (aby rozciąć ubranie poszkodowanego, bo elektrody defibrylatora przykleja się na gołe ciało), maseczkę do oddychania ratunkowego, maszynkę do golenia włosów (jeśli poszkodowany ma owłosioną klatkę piersiową, trzeba ją wygolić w miejscach przyczepu elektrod). Wiedzą też już, że “pacjenta” trzeba ułożyć na twardym podłożu, osuszyć jego klatkę piersiową przed przyklejeniem elektrod, a w razie deszczu rozłożyć nad nim parasol lub kurtkę.

- Jeśli chodzi o samą obsługę defibrylatora można rzucić kilka suchych zdań i przeprowadzić instruktaż w kwadrans. My szkolimy motorniczych i kierowców przez trzy godziny - opowiada Piotr Kubiszewski z firmy DefiMed, która zajmuje się dystrybucją defibrylatorów i prowadzeniem szkoleń z zakresu resuscytacji krążeniowo-oddechowej z ich użyciem. - Podajemy uczestnikom duży zasób informacji po to, by dokładnie wiedzieli na czym polega akcja ratunkowa z defibrylatorem, a dzięki temu nie bali się go użyć. Nie chodzi o to, żeby zapamiętali algorytm działania, bo urządzenie samo im podpowie, co robić, ale żeby zyskali pewność siebie, że w razie czego sobie poradzą.

Motorniczowie, którzy wzięli udział w szkoleniu, mówią, że dodało im odwagi do działania.

- Prawda jest taka, że pasażerowie i tak zawsze liczą na naszą pomoc w sytuacji kryzysowej, np. jeśli ktoś zemdleje - opowiadają. - Ludzie zachowują się różnie, a od nas oczekuje się zachowania zimnej krwi. Po takim szkoleniu łatwiej nam będzie ją zachować.

Arkadiusz Guenther - bohaterski kierowca autobusu z Gdańska
Arkadiusz Guenther - bohaterski kierowca autobusu z Gdańska
Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

Bohaterowie za kierownicą

- Co jakiś czas słyszy się, że motorniczowie i kierowcy GAiT podejmują akcje ratunkowe, nie mając do dyspozycji defibrylatorów i bez specjalnego przeszkolenia - mówi Piotr Kubiszewski. - Mają więc w sobie chęć i wolę pomocy. Z drugiej strony tramwaje i autobusy to dobre miejsca do umieszczania defibrylatorów. Nie tylko dlatego, że zdarzenia mogą nastąpić na ich pokładzie, ale także gdzieś po drodze, na trasie.

Przypomnijmy kilka przykładów bohaterskiej postawy pracowników Gdańskich Autobusów i Tramwajów.

  • Motorniczy Karol Mielnik 1 listopada 2017 roku zatrzymał tramwaj wypełniony pasażerami i udzielił pomocy starszemu mężczyźnie, który nieprzytomny, w kałuży krwi, leżał na przystanku Brama Wyżynna. Motorniczy sprawdził puls poszkodowanego i wezwał pogotowie przez centralę ruchu. Przed przyjazdem tramwaju pana Karola, nikt z osób stojących na przystanku nie zainteresował się nieprzytomnym mężczyzną.
  • 5 września tego samego roku pod drzwi szpitala w Gdańsku podjechał autobus linii 283. W pojeździe była pasażerka, która straciła przytomność kilka minut wcześniej. Kierowca pojazdu, pan Maciej, postanowił odwieźć samodzielnie pasażerkę na izbę przyjęć (do omdlenia doszło między przystankami Szpital Zakaźny a Jarowa). W akcję pomocy kobiecie pan Maciej zaangażował jednego z pasażerów, który po drodze do szpitala podtrzymywał głowę poszkodowanej i sprawdzał czy oddycha. Dwa miesiące wcześniej ten sam kierowca pomógł mężczyźnie, który obficie krwawił po upadku. Zatamował krwawienie i zaopiekował się poszkodowanym do czasu przyjazdu karetki.
  • W kwietniu 2016 r. kierowca autobusu linii 262, Arkadiusz Guenther zatrzymał wypełniony pasażerami autobus i udzielił pomocy mężczyźnie, który leżał przy drodze w kałuży krwi. Gdyby nie jego natychmiastowa reakcja, nieprzytomny człowiek najprawdopodobniej wykrwawiłby się na śmierć. Kierowca wezwał pogotowie, a wcześniej poprosił jednego z pasażerów żeby pomógł mu ułożyć rannego w pozycji tamującej krwawienie. Arkadiusz Guenther ma ukończony kurs sanitariusza, w GAiT jeździ od 10 lat.
  •  Zimną krwią wykazał się także Piotr Łaban, który pod koniec 2013 roku kierował miejskim autobusem w Gdańsku. Bez chwili wahania zawiózł na oddział ratunkowy pasażera, który zasłabł w pojeździe. Wielkim przegubowym autobusem, z pasażerami na pokładzie, zajechał prosto pod wejście na SOR szpitala na Zaspie.

Karol Mielnik - motorniczy, który udzielił pomocy nieprzytomnemu mężczyźnie leżącemu na przystanku
Karol Mielnik - motorniczy, który udzielił pomocy nieprzytomnemu mężczyźnie leżącemu na przystanku
Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

- Może to trochę za duże słowa, ale kierowcy i motorniczowie to takie dodatkowe służby pomocy przedmedycznej, krążące po całym mieście - uważa Piotr Kubiszewski. - Szkoląc motorniczych i kierowców zyskujemy w tkance miejskiej wolontariuszy, których chcą i potrafią pomóc, a na dodatek mają do tego narzędzia.

Taka naklejka we wnętrzu pojazdu informuje, że `jedzie z nami defibrylator`
Taka naklejka we wnętrzu pojazdu informuje, że `jedzie z nami defibrylator`
GAiT

DEFIBRYLATORY LIFEPACK CR2  w pojazdach GAiT:

- szybko się uruchamiają, są bardzo intuicyjne w obsłudze i skutecznie podają wstrząs terapetyczny

- dobrze słyszalne nawet przy wysokim poziomie ulicznego hałasu. W takiej sytuacji urządzenie automatycznie zwiększa głośność podawania komunikatów

- kompatybilne z profesjonalnymi defibrylatorami w karetkach pogotowia - ich elektrody wystarczy przełączyć za pomocą kabla do urządzenia ratownika

- nie trzeba się zastanawiać, czy są sprawne. Ich gotowość do akcji sprawdzana jest codziennie i automatycznie - w ramach systemu, który połączy wszystkie kursujące po gdańskich ulicach urządzenia 

- wyposażone w tempomat, nadają tempo masażu serca i informują prowadzącego akcję, kiedy należy podać oddech ratunkowy


Czytaj także:

32 kolejne defibrylatory w Gdańsku pomogą ratować życie - ZOBACZ GDZIE

Izabela Biała (0)
www.gdansk.pl
izabela.biala@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Izabela Biała (0)
www.gdansk.pl
izabela.biala@gdansk.pl
więcej tekstów autora