PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

Prezydent Dulkiewicz w Lubece. Wykład z okazji 50. rocznicy wyboru kanclerza Willego Brandta

Prezydent Dulkiewicz w Lubece. Wykład z okazji 50. rocznicy wyboru kanclerza Willego Brandta
O wspólnej historii i kulturze. O tym, co łączy Gdańsk i Lubekę, Polskę i Niemcy. Co jednoczy nas, Europejczyków - wykład w obecności 600 gości, intelektualistów, polityków, ludzi kultury i sztuki, przedsiębiorców i samorządowców wygłosiła w poniedziałek, 16 grudnia, w sali Koloseum w Lubece, prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz. W artykule publikujemy też bardzo szczere i serdeczne, kierowane do mieszkańców i władz Gdańska, przemówienia Wolfganga Thierse, byłego przewodniczącego Bundestagu. Jak powiedział: - Bez gdańskiego "wstępu", bez Solidarności nie byłoby możliwe obalenie muru berlińskiego.
Prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz podczas wystąpienia w Lubece
Prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz podczas wystąpienia w Lubece
fot. UMG

 

Prezydent zaczęła od przywołania bogatej historii obu miast - Oba miasta łączyła kupiecka przedsiębiorczość, otwartość na świat oraz poszanowanie zwyczajów i tradycji miejskich. Ich prawna odrębność sprzyjała – dziś powiedzielibyśmy – wielkomiejskiemu i kosmopolitycznemu stylowi życia. Gdański przypadek jest tu nawet wyrazistszy, a to z racji bogactwa płynącego z pośrednictwa w handlu zbożem, z czego słynęło moje miasto przez cały wiek XVI i XVII.

Aleksandra Dulkiewicz wspomniała 80. rocznicę wybuchu II Wojny Światowej i naszą, polską, gdańską drogę do obalenia komunizmu. - Mur nie zawalił się sam, obalili go odważni ludzie, którzy zjednoczeni pragnieniem zmian, zażądali demokracji i rządów prawa, wolności i godności. Tak tworzyła się wtedy Europa obywateli, solidarna i wolna od nienawiści. Jako pierwsi upomnieli się o te wartości robotnicy stoczni w Gdańsku pod przywództwem Lecha Wałęsy w sierpniu 1980 roku. To wówczas, wraz z narodzinami obywatelskiego ruchu Solidarność, upadła pierwsza kostka domina sowieckiego imperium komunistycznego i pojawił się pierwszy wyłom w berlińskim murze. Mówię to z dumą, bo zwycięstwo tego ruchu w 1989 roku niosło również nadzieję innym, a mojej ojczyźnie – Polsce – dało wolność utraconą pół wieku wcześniej. Trzydziestą rocznicę narodzin wolnej Polski obchodziliśmy w czerwcu tego roku, podczas ogólnopolskich uroczystości w moim mieście. Byłam ich gospodarzem i organizatorem wspólnie z prezydentami innych wielkich miast. Wspominam zaś o tym, by pokazać, jak daleką drogę przeszliśmy w ciągu zaledwie jednego pokolenia.

Doroczne „Willy Brandt Rede” to przemówienie z okazji rocznicy wyboru Willy Brandta na urząd kanclerza Niemiec. W poprzednich latach wykład wygłaszali wybitni intelektualiści, politycy, w tym prezydenci Republiki Federalnej Niemiec, Joachim Gauck i Frank-Walter Steinmeier. Prezydent Gdańska jest także pierwszą kobietą, której przypadł w udziale zaszczyt wygłoszenia mowy - Nie mam wątpliwości, że wspólnoty europejskie, z których wyłoniła się Unia, powstały jako odpowiedź na horror drugiej wojny światowej. Celem integracji był nie tylko dobrobyt i rozwój, ale przede wszystkim pokój w Europie – pokój między narodami i pokój społeczny w państwach wspólnoty. Jak wiemy, wymagało to odrzucenia wojny jako metody rozwiązywania sporów, z jej kultem państwa, ślepego posłuchu, równego kroku, militaryzacji pamięci. Wymagało to również porzucenia myśli o odwecie, traktowaniu układów pokojowych jako chwilowych rozejmów, które kończąc jeden konflikt zapowiadają następny. Ten piekielny cykl, który zdawał się nie mieć końca, udało się przerwać właśnie dzięki integracji. W ten sposób położono kres wojnom we wspólnocie, a później w Unii Europejskiej. Zdaniem historyków minionego wieku dokonano nawet znacznie więcej: „po raz pierwszy w dziejach Europy kulturę wojny zastąpiła kultura pokoju”. Dlatego ci, którzy kwestionują dzisiaj zjednoczenie europejskie i demontują wolnościową demokrację, sprzyjają powrotowi na nasz kontynent stref wpływów i prymatu silniejszego, w końcu – sprzyjają także powrotowi wojny w Europie. Tam, gdzie zanika gotowość do porozumienia, prędzej czy później pojawia się przemoc w życiu publicznym. W ten sposób polityka podżega do wojny, wpierw wojny wewnątrz rodzimej wspólnoty, a później wojny wszystkich ze wszystkimi.

Willy Brandt został wybrany na urząd kanclerski 50 lat temu, w swoim expose zaapelował - Powinniśmy znaleźć w sobie odwagę, aby chcieć więcej demokracji. W tym samym wystąpieniu mówił wiele o potrzebie dobrego i przyjaznego sąsiedztwa z Polską. Poprzez postulat „polityki wschodniej” w pewnym sensie przyczynił się także do stworzenia podstaw dla kompleksowej wizji polityki europejskiej, która miała doprowadzić do pojednania Zachodu ze Wschodem. Do efektów tego pojednania nawiązała także w swoim przemówieniu prezydent Dulkiewicz. Przestrzegała również przed powrotem do niszczącego, politycznego sporu w Europie - Od czasu Schengen mamy co prawda wspólnotę bez granic, ale doświadczamy zarazem powrotu ostro zarysowanych różnic politycznych i ideowych wewnątrz każdego kraju unijnego, od Grecji po Wielką Brytanię. Najlepiej to symbolizuje rosnąca popularność populistów. Choć w każdym przypadku populizm ma inny charakter, jedno ma wspólne – a mianowicie wizję demokracji, która najlepiej radzi sobie bez opozycji, bez wolnej prasy i niezależnych sądów, bez samorządności. Jest to wizja, która w bliskim mi pluralistycznym rozumieniu demokracji i rządów prawa, nie jest już demokracją.

W przemówieniu prezydent Dulkiewicz przypomniała również wydarzenia ze stycznia br i tragiczną śmierć prezydenta Pawła Adamowicza - Śmierć prezydenta, kolejne dni dzielące nas od pogrzebu i następne tygodnie, były czasem wyjątkowej próby obywatelskiej. Doświadczyliśmy wielkich, wspólnotowych przeżyć. Dziś myślę o nich jako o wielkim kapitale społecznym. Micie, do którego możemy się odwoływać w trudnych czasach. Podczas inauguracji prezydentury powiedziałam do gdańszczanek i gdańszczan – i pozwólcie Państwo, że przywołam te słowa – „Nie zmarnujmy tego budującego, dobrego, wspólnotowego doświadczenia, które nadało sens tej niewyobrażalnej tragedii”.

Poniżej publikujemy tekst przemówienia Wolfganga Thierse, byłego przewodniczącego Bundestagu również wygłoszonego w Lubece 16 grudnia


Szanowna Pani Prezydent! Dzień dobry!

Ekscelencje!
Szanowna Pani Prezydent Schopenhauer!
Szanowny Panie Prezydencie Lindenau!
Szanowni przedstawiciele polityki, gospodarki, nauki i kultury,
Szanowne Panie i Panowie,
Drodzy przyjaciele Domu Willego Brandta w Lucece!

W imieniu Kuratorium i Prezydium Fundacji Willego Brandta chciałem Państwa bardzo serdecznie przywitać na uroczystym przemówieniu Willy-Brand-Rede 2019.

Szczególnie serdecznie witam osobę, która to przemówienie wygłosi, naszego gościa honorowego, Panią Prezydent Gdańska Aleksandrę Dulkiewicz.
Proszę pozwolić mi rozpocząć powitanie od kilku osobistych słów.

Droga Pani Prezydent, ja także, tak jak wielu innych obecnych tutaj, w Kolosseum w Lubece, znałem Pawła Adamowicza osobiście i niezmiernie go ceniłem. Wszystkich nas głęboko dotknął ten śmiertelny styczniowy atak nożownika. Chcieliśmy złożyć Pani, ale także wszystkim Gdańszczankom i Gdańszczanom, nasze najszczersze kondolencje... Miasto Gdańsk – ale także my wszyscy – straciło w osobie Pawła Adamowicza wybitnego człowieka i orędownika demokracji i państwa prawa. Pani, droga Pani Prezydent, utraciła długoletniego przyjaciela i towarzysza na drodze polityki, który w roku 2006 ściągnął Panią do swojej drużyny. Jako jego następczyni teraz Pani prowadzi miasto. Życzymy Pani siły do wykonywania tej ciężkiej pracy, niech nasze dobre życzenia stale Pani towarzyszą.

Tutaj, w Niemczech, z opóźnieniem zdaliśmy sobie sprawę, jak trudna i niebezpieczna stała się obecnie praca komunalnych polityków. Dopiero mord na Prezydencie rządu Hesji Walterze Lübcke tego lata otworzył nam wszystkim oczy, zobaczyliśmy, że wyzwiska, zniewagi i napaści fizyczne należą już do życia codziennego w Urzędach Miast, że nie tylko zawodowi i najbardziej znani politycy otrzymują śmiertelne pogróżki, ale dotyczy to także społeczników i urzędników w gminach, którzy co dnia szukają dialogu z mieszkańcami swoich miejscowości.

Jest to nadzwyczaj niepokojące, szanowni Państwo, to jest napaść na serce naszej demokracji, które bije w polityce komunalnej. Napaści tych dopuszczają się nie tylko prawicowi ekstremiści czy samozwańczy przywódcy. Ich sprawcami stają się także ludzie, którzy zostali zainfekowani przez wszechobecną zarówno w świecie wirtualnym, jak też realnym, mowę nienawiści. Musimy przyjąć do wiadomości, że radykalizacja niektórych naszych współobywateli osiągnęła taki punkt, w którym słowo zamienia się w czyn będący fizyczną przemocą. Musimy także, szanowni Państwo, przyjąć do wiadomości, że istnieją siły zainteresowane tym, by doprowadzać do tego, by ten punkt został przekroczony, które podżegają do ataku, a potem umywają od niego, jako niewinni, ręce.

Co możemy zrobić?
Moja odpowiedź prowadzi do Gdańska i naszego gościa honorowego, Pani Prezydent Aleksandry Dulkiewicz, która niestrudzenie opowiada się za solidarnością i tolerancją. „Chciałabym, aby Gdańsk pozostał miastem otwartym i solidarnym” powiedziała Pani Prezydent niedawno, odbierając nagrodę Księżnej Asturii dla Gdańska w kategorii Zgoda. Jak ważna dla Gdańszczanek i Gdańszczan jest taka postawa pokazały także wybory w marcu: Aleksandra Dulkiewicz została wybrana na Prezydenta Gdańska 82% oddanych głosów, Prezydenta miasta z wielowiekową tradycją wolności, otwarcia na świat, multi-etnicznego członka Hanzy, miasta kupieckiego.

Państwu jako mieszkańcom Lubeki nie muszę tłumaczyć, co to za dziedzictwo i co to to za ciężar: jest to jednoznaczne z silną społecznością miejską i silnym społeczeństwem obywatelskim. Ale czego Państwo prawdopodobnie nie wiedzą: w pojęciu „społeczeństwo obywatelskie” chodzi w pewnym sensie o import, którego my, Niemcy, dokonaliśmy z wschodnioeuropejskiego ruchu dysydenckiego – przede wszystkim z Polski, a dokładniej z Gdańska. Tam bowiem założone w roku 1980 Związki Zawodowe „Solidarność” doprowadziły do sukcesu „społeczeństwa obywatelskiego” wbrew państwowej dyktaturze i totalitarnym zapędom komunizmu. I jeśli to, drodzy Państwo, było możliwe w czasach panowania dyktatury, to tym bardziej jest to możliwe w demokracji. Tym samym nawiązałem do ważnego doświadczenia, które zawdzięczamy Pokojowej Rewolucji w NRD: pokazującego, że odważne wystąpienie w obronie demokratycznych i liberalnych wartości może spowodować upadek murów i zniknięcie żelaznych kurtyn.

I kto przed trzydziestu laty pomyślałby, że to może się udać?
Tym samym nawiązałem też do rocznicy, którą na dzisiejszej uroczystości chcemy przypomnieć: 30 rocznicy Pokojowej Rewolucji i upadku muru – oba te wydarzenia raczej nie byłyby możliwe bez gdańskiego „wstępu”, bez Solidarności i zaufania do demokratycznej i demokratyzującej siły społeczeństwa obywatelskiego.
Chcemy na dzisiejszej uroczystości przypomnieć jednak przede wszystkim inną rocznicę, która nas, Niemców, nierozerwalnie wiąże z Gdańskiem i Polską. Wraz ze strzałami na Westerplatte Niemcy rozpętali przed osiemdziesięcioma laty w Europie wojnę, która stałą się wojną światową. Polska stałą się pierwszą ofiarą brutalności faszyzmu.
Pojednanie z Polską było, drodzy Państwo, jednym z tematów wiodących życia Willego Brandta, który przed pięćdziesięcioma laty został wybrany pierwszym socjaldemokratycznym Kanclerzem Republiki Federalnej Niemiec.
Symbolem tego było jego uklęknięcie w Warszawie, ten spontaniczny gest pokory, którym Brandt jako przeciwnik nazizmu prosił o przebaczenie za zbrodnie nazizmu.
Kilka godzin później podpisał w Warszawie 7 grudnia 1970 roku układ o normalizacji stosunków, w którym Niemcy uznały granicę na Odrze i Nysie jako polską granicę na Zachodzie a oba państwa zobowiązały się do odstąpienia od przemocy.
Tym samym Willy Brandt, będący Kanclerzem od niespełna roku, położył kamień węgielny pod budowę nowych stosunków pomiędzy Polską i Niemcami.
Ze względu na te wielorakie sploty łączące Gdańsk i Lubekę, Polskę i Niemcy, zarówno w przeszłości, jak i teraz, jest dla nas szczególnym zaszczytem, że możemy powitać dzisiaj u nas Panią prezydent Dulkiewicz.
Mówię te słowa nie tylko w imieniu hanzeatyckiej Lubeki, której dziękujemy serdecznie za partnerstwo przy organizacji tego cyklu uroczystości. Jest to bowiem już dziesiąte przemówienie – dziesiąta Willy-Brandt_Rede Lübeck – na które wspólnie zapraszamy.
Państwu – Pani Prezydent Schopenhauer i Panu Prezydentowi Lindenau – dziękujemy szczególnie za stałe wspieranie pracy Domu Willego Brandta, będącego siedzibą naszej Fundacji w Lubece.
Cieszymy się ogromnie, że Big-band Johanneum pod batutą Hartmuta Junga także w tym roku dba o oprawę muzyczną naszej uroczystości – wielkie dzięki! Podziękować chciałbym także organizacji Die Gemeinnützige, naszemu gospodarzowi tutaj, w Kolosseum.
Szanowni Państwo, droga publiczności w Lubece!

Zanim zaproszę na scenę Pana Prezydenta Lindenau, chciałem podziękować także Państwu za ponowne tak liczne przybycie na tę uroczystość. Państwa zainteresowanie naszą pracą jest dla nas zarówno zachętą do dalszego działania, jak i zobowiązaniem.

Dziękuję za uwagę!