Portal Miasta Gdańska
PL | EN | DE

Nowy Port. Mieszkańcy wiedzą już skąd uciążliwy odór - tylko jak się go pozbyć?

Długo to trwało, ale Nowy Port już wie: sprawcą fatalnego odoru, który od miesiąca nęka mieszkańców jest mazut przeładowywany przez Siarkopol z cystern kolejowych na statki. W poniedziałek, 19 marca, w Radzie Dzielnicy zorganizowano spotkanie, z którego wynika, że adresatem skarg w tej sprawie jest nie Miasto, ale wojewoda pomorski i Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska.

Nowy Port. Mieszkańcy wiedzą już skąd uciążliwy odór - tylko jak się go pozbyć?
A
A
data publikacji: 20 marca 2018 r.

Przewodnicząca Rady Marzena Malko (po prawej) przyszła ze swoją malutką córeczką Ilianą - żeby nie było wątpliwości, że nikt tutaj nie odpuści, bo chodzi też o zdrowie dzieci
Przewodnicząca Rady Marzena Malko (po prawej) przyszła ze swoją malutką córeczką Ilianą - żeby nie było wątpliwości, że nikt tutaj nie odpuści, bo chodzi też o zdrowie dzieci
Piotr Połoczański

Sytuacja jest bardzo dokuczliwa i dotyczy nie tylko Nowego Portu, ale także sąsiednich dzielnic - przede wszystkim Letnicy, Przeróbki i Brzeźna. Podobno bywa, że odór dociera nawet do Wrzeszcza Dolnego i na Dolne Miasto.

- W naszej dzielnicy smród jest tak mocny, że dorosłym robi się od tego niedobrze, a dzieci mają odruch wymiotny - mówią mieszkańcy Nowego Portu. - Tak już bywało w przeszłości, od lat. Teraz mamy ten problem od miesiąca, w zasadzie codziennie. Dziwnym trafem smród nasila się wieczorami, a najbardziej w weekendy. Dlaczego? Może chodzi o to, żeby nie chciało się tutaj przychodzić kontrolerom? Jesteśmy pełni obaw, że to nas po prostu truje. Skąd mamy mieć pewność, że powietrze którym oddychamy nie zawiera substancji rakotwórczych?

Jest marzec. Rano człowiek budzi się i odruchowo otwiera okno, żeby wywietrzyć mieszkanie po nocy. Do środka wpada taki smród, że okno trzeba szybko zamykać. Po godzinie, a może po dwóch, fala odoru na dworze przechodzi, więc można wrócić do wietrzenia. Ale smród nie tak łatwo przechodzi - najdłużej trzyma się w klatkach schodowych domów.

Problem ma przede wszystkim 10 tysięcy mieszkańców Nowego Portu i prawie półtora tysiąca w mniej zaludnionej Letnicy. Ale i to wkrótce się zmieni - w okolicy trwa budowa domów na kolejne 10 tysięcy mieszkańców, a deweloperzy kupili już trzy kolejne lokalizacje. Gdańsk się rozwija, tereny są atrakcyjne do zamieszkania. Mieszkańcy Nowego Portu lubią i chwalą swoją dzielnicę - wszystko byłoby super, gdyby nie ten smród.


Siarkopol deklaruje współpracę

Rada Dzielnicy Nowy Port mieści się w lokalu przy Oliwskiej 53/55. Na wtorek 13 marca, na godz. 17. zaproszono Tomasza Zakrzewskiego - prezesa Siarkopolu, żeby wyjaśnił jakie są możliwości pozbycia się odoru, a przynajmniej zminimalizowania. Prezes stawił się na spotkanie z Pawłem Rudzkim, dyrektorem ds. technicznych. Przysłuchiwało im się i zadawało pytania 20 osób. Przewodnicząca Rady Marzena Malko przyszła ze swoją malutką córeczką Ilianą - żeby nie było wątpliwości, że nikt tutaj nie odpuści, bo chodzi też o zdrowie dzieci. Był też Cezary Śpiewak-Dowbór, przewodniczący zarządu Rady Dzielnicy Brzeźno. Przyszli ponadto radni Miasta Gdańska Beata Dunajewska i Łukasz Hamadyk oraz Jacek Bendykowski, radny Sejmiku Województwa Pomorskiego, prezes Fundacji Gdańskiej. Urząd Miejski w Gdańsku reprezentował Maciej Lorek, dyrektor Wydziału Środowiska.

Prezes Siarkopolu Tomasz Zakrzewski, po prawej - dyrektor Paweł Rudzki
Prezes Siarkopolu Tomasz Zakrzewski, po prawej - dyrektor Paweł Rudzki
Piotr Połoczański

Zebrani usłyszeli od przedstawicieli Siarkopolu, że:

  • Źródłem uciążliwego odoru są substancje ropopochodne, a konkretniej mazut. Firma handluje nim od wielu lat i tylko niektóre partie smrodzą - w ostatnim czasie dwie. Jaki jest tego powód, prezes Zakrzewski i dyrektor Rudzki nie wiedzą. Przypuszczają, że chodzi o źródło pochodzenia ropy, która może mieć jakieś specyficzne domieszki. Jakie? Nie mają pojęcia.
  • Nikt nie bada składu chemicznego transportów mazutu. Siarkopol ma zaufanie do kontrahentów, że przysyłają dokładnie to, co jest zawarte w specyfikacji. Prezes Zakrzewski i dyrektor Rudzki są przekonani, że odór nie jest toksyczny. Badać tego nie będą, bo prawo nie nakłada na nich takiego obowiązku.
  • Mazut jest przywożony do portu cysternami kolejowymi. Na miejscu jest podgrzewany do temperatury +60 stopni C. i przepompowywany do zbiorników, a stamtąd na statki. Proces przepompowywania, zdaniem przedstawicieli Siarkopolu, jest w wystarczającym stopniu. Nie da się całkowicie uniknąć przenikania odoru do powietrza, bowiem zbiorniki do przechowywania mazutu wyposażone są w niezbędne “kominy”.
  • Siarkopol działa na terenach przemysłowych, ale ma świadomość, że odór dociera do dzielnic mieszkalnych. Dlatego prezes Zakrzewski zapewnia, że zrobi wszystko, co w jego mocy, by kolejne partie kontraktowanego mazutu nie były już tak uciążliwe pod względem zapachowym.
  • Czy Siarkopol może zainwestować w jakąś nowoczesną technologię przeładunku, która pozwoli na całkowite uwolnienie Nowego Portu od smrodu? Prezes Zakrzewski jest tutaj sceptyczny. Trzeba by najpierw przeprowadzić rachunek opłacalności takiej inwestycji.


Trzeba żądać pomocy od państwa

- A co na to Miasto?! - pytała jedna z uczestniczek spotkania. - Jak mam taki problem, to idę z nim do Miasta. To przecież oczywiste.

Okazuje się jednak, że to nie takie proste. Magistrat w ogóle nie jest stroną w tej sprawie, ale stoi po stronie mieszkańców i jest gotów jest pomóc w pisaniu skarg i monitów - jak zapewnia Maciej Lorek, dyrektor Wydziału Środowiska Urzędu Miejskiego w Gdańsku.

Radny wojewódzki Jacek Bendykowski wskazał kierunek dalszych działań - mieszkańcy muszą szukać pomocy wojewody pomorskiego i państwowych instytucji ochrony środowiska
Radny wojewódzki Jacek Bendykowski wskazał kierunek dalszych działań - mieszkańcy muszą szukać pomocy wojewody pomorskiego i państwowych instytucji ochrony środowiska
Piotr Połoczański

Od Jacka Bendykowskiego - radnego wojewódzkiego, który jest prawnikiem - mieszkańcy dowiedzieli się, że adresatem ich żądań dotyczących walki ze smrodem powinny być organy i instytucje państwowe: wojewoda pomorski, Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska (WIOŚ) w Gdańsku, a także Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Warszawie. To one mają odpowiednie umocowanie prawne, a także możliwości techniczne (laboratoria, specjalistów) żeby zbadać problem i mu zaradzić.

Radni postanowili, że jak najszybciej zorganizują kolejne spotkanie i zaproszą na nie przedstawicieli wojewody pomorskiego oraz WIOŚ.

TO NIE PIERWSZE TEGO TYPU PROBLEMY MIESZKAŃCÓW NOWEGO PORTU - CZYTAJ:

Nowy Port: co dalej z tym smrodem?


Roman Daszczyński (0)
www.gdansk.pl
roman.daszczynski@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Roman Daszczyński (0)
www.gdansk.pl
roman.daszczynski@gdansk.pl
więcej tekstów autora