PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE
.
#nowehistorie. Stocznia na zdjęciach Kosycarzy. Wystawa trzech pokoleń
#nowehistorie. Stocznia na zdjęciach Kosycarzy. Wystawa trzech pokoleń
„Stocznia na zdjęciach Kosycarzy” jest pierwszą wystawą zdjęć nie dwóch, ale już trzech pokoleń gdańskich fotoreporterów, dokumentujących dekady działalności Stoczni Gdańskiej i powstającego Młodego Miasta. Inauguracja z udziałem Lecha Wałęsy odbyła się 18 czerwca. Wystawę można oglądać przed budynkiem dawnej Dyrekcji, vis a vis Sali BHP.
burzenie


Wystawa, na którą składają się prace fotograficzne Zbigniewa, Macieja i Konrada Kosycarzy zdobi ogrodzenie wokół remontowanego budynku dawnej stoczniowej Dyrekcji. Dlaczego tematem jest stocznia? Wyjaśniać raczej nie trzeba. To nie tylko jeden z najważniejszych zakładów pracy w historii miasta, ale też znakomite tworzywo dla fotografa.

Stocznia Gdańska była świadkiem wielu historycznych wydarzeń o donośnym znaczeniu dla historii miasta i kraju. Trzy pokolenia rodziny Kosycarzy od końca II wojny światowej stoją na straży historii, aby wiele ważnych chwil nie uległo zatarciu. Kolekcja zdjęć autorstwa kolejno: Zbigniewa, Macieja i Konrada Kosycarzów liczy setki tysięcy zdjęć i obejmuje najważniejsze momenty w dziejach Gdańska. Wiele z nich pokazuje życie zakładu, w którym w szczytowych momentach pracowało 18 tysięcy ludzi.

na wystawie


W obiektywie Zbigniewa Kosycarza zostały utrwalone takie wydarzenia, jak wodowanie pierwszego po II wojnie polskiego statku MS Sołdek czy pierwsze trzy edycje Międzynarodowego Festiwalu Piosenki, który w późniejszych latach święcił swoje triumfy na deskach Opery Leśnej w Sopocie. Obiektyw seniora rodu – Zbigniewa Kosycarza towarzyszył również takim momentom jak wystawy sztuki, wizyty dygnitarzy czy przerwy w pracy, w czasie których pracownicy stoczni dowiadywali się o śmierci Bolesława Bieruta czy też obserwowali zaćmienie słońca. Był też często świadkiem codziennego stoczniowego życia, pokazując trud pracy, troski i pasje stoczniowców.

Upadek stoczni dokumentował w swoim obiektywie Maciej Kosycarz, a rozwój działalności artystycznej, rozrywkowej i kulturalnej, z którą obecnie najczęściej kojarzy się Młode Miasto utrwalany jest i przez Macieja, ale też przez jego syna Konrada Kosycarza.
- Bardzo się cieszę, że pierwsza w historii wystawa autorstwa trzech pokoleń fotografujących Kosycarzy to właśnie Stocznia Gdańska. To miejsca od zawsze kojarzące się z Gdańskiem, a każdy z nas widział ją inaczej i w innej epoce – mówi Maciej Kosycarz.

elektryków


Wystawa jest inicjatywą właściciela terenu, spółki Stocznia Cesarska Development, która od początku swojej obecności na terenach postoczniowych, obok działań inwestycyjnych mających na celu rewitalizację terenu, prowadzi również szereg działań miastotwórczych i projektów mających na celu ochronę i upamiętnienie dziedzictwa stoczniowego. W ubiegłym roku firma otworzyła niedostępny jak dotąd dla ogółu społeczeństwa teren, a niedługo po tym zainaugurowała we współpracy z Morską Fundacją Historyczną Szlak Stoczni Cesarskiej, dzięki któremu możliwe jest samodzielne zwiedzanie terenu oraz poznawanie historii terenu i ludzi, który tworzyli dawny zakłada oraz historię ruchu robotniczego „Solidarność”. Dzięki nawiązanej współpracy pomiędzy właścicielem terenu, spółką Stocznia Cesarska Development oraz agencją Kosycarz Foto Press.

- Mamy świadomość rangi miejsca, któremu chcemy nadać nowe życie i napisać tu nowe historie, jednak chcemy to zrobić również z poszanowaniem dziedzictwa tego miejsca. Dziedzictwo tego miejsca to obok budynków i elementów wyposażenia przede wszystkim historie ludzi, którzy tu pracowali i tworzyli społeczność. Dzięki takim projektom jak Szlak Stoczni Cesarskiej czy też prezentowanej dzisiaj wystawie historie ludzi, którzy tu pracowali i miejsc nie ulegną zatarciu i zawsze będą stanowiły ważny element tej przestrzeni. Mogę zdradzić, że pracujemy już nad kolejnymi projektami, które już niebawem ujrzą światło dzienne - Gerard Schuurman, dyrektor projektu Stoczni Cesarskiej.

Wielki trud, wielka sprawa, wiele walki o wolność, no a finał właśnie taki, jak to jest z człowiekiem każdym. Wszystko się zaczyna, trwa, no i kończy się. Stocznia, nawet gdyby się tak nie skończyła, to i tak, w związku z rozbudową Gdańska, już by tu nie pasowała - – komentował wystawę „Stocznia” Lech Wałęsa. - Jak tu praca trwała, to ona już naprawdę utrudniała życie ludziom. Młoty, walcowanie blach, spawanie – to już nie pasowało do rozbudowy Gdańska. Dlatego i tak byśmy musieli ją przenieść. Pytanie: Ile zostawić dziedzictwa historycznego, pamiątek tamtych dni? Czy wystarczająco dużo zabezpieczyliśmy? Wydaje mi się, że jednak trochę za mało. Ale może następne pokolenie odbuduje to, co my straciliśmy.

 

Lech Wałęsa oraz Maciej i Konrad Kosycarz podczas wernisażu wystawy `Stocznia`
Lech Wałęsa oraz Maciej i Konrad Kosycarz podczas wernisażu wystawy `Stocznia`
Krzysztof Mystkowski/KFP
oprac. MWwww.gdansk.plredakcja@gdansk.pl