PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

Michael Schudrich, rabin Polski: "Jedenaście miesięcy modlitwy za Pawła Adamowicza”

Michael Schudrich, rabin Polski: "Jedenaście miesięcy modlitwy za Pawła Adamowicza”
Naczelny rabin Polski, Michael Schudrich, 26 grudnia odwiedził Gminę Wyznaniową Żydowską w Gdańsku, na święto Chanuka. Dla naszego portalu stało się to okazją, by zapytać o Pawła Adamowicza, w związku z nadchodzącą rocznicą zabójstwa prezydenta Gdańska. 
Michael Schudrich, naczelny rabin Polski
Michael Schudrich, naczelny rabin Polski
Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

 

 

Roman Daszczyński: Wkrótce minie rok od tragicznej śmierci Pawła Adamowicza. W jakich okolicznościach rabin poznał prezydenta Gdańska?

Michael Schudrich: - Poznaliśmy się tak dawno temu, że nie pamiętam, w jakich okolicznościach. Pewnie dwadzieścia lat minęło. To, co było uderzające, to jego charakter, bardzo otwarty na ludzi. On był przyjacielem gdańskiej gminy żydowskiej, ale przede wszystkim był przyjacielem gdańszczan. 

 

Jakieś szczególne wspomnienie?

- Tak. Święto Jom Kipur, prawie półtora roku temu. Wtedy doszło do niefortunnej sytuacji, pewien człowiek wybił kamieniem okno w naszej synagodze we Wrzeszczu. To się zdarzyło podczas modlitwy na Jom Kipur. Dowiedziałem się dopiero wieczorem, bo w czasie święta nie używamy telefonów. Było późno, pomyślałem, że trzeba skontaktować się z prezydentem Adamowiczem, ale jak? O tak późnej godzinie nie wypada dzwonić. Wysłałem esemesa. “Dobry wieczór, z tej strony Michael Schudrich. Proszę zadzwonić, gdy tylko to będzie możliwe”. Zadzwonił po kilku minutach. Opowiedziałem, co się stało. Nie pamiętam, czy już wiedział, czy nie. 

 

Jak zareagował?

- Najpierw powiedziałem, że szykujemy uroczystość przeciwko nienawiści. Że to się odbędzie 24 godziny po zdarzeniu, i że wtedy naprawimy okno. Zapytałem: “Czy pan prezydent będzie?”. Bez chwili wahania odpowiedział, że tak. Ja mam trochę doświadczenie z prezydentami dużych miast, także z prezydentami Polski. To są ludzie bardzo zajęci. Kalendarz mają wypełniony na co najmniej kilka dni do przodu. Normalnie więc odpowiedź brzmi: “Najpierw muszę sprawdzić w kalendarzu, czy mogę być”. Paweł Adamowicz odpowiedział “tak”, choć nie zajrzał do swojego kalendarza. Byłem tym bardzo poruszony, bo pokazał, jakie to dla niego ważne. A trzeba podkreślić, że to było kilka tygodni przed wyborami, więc na pewno był bardzo zajęty. 

 

WIĘCEJ O TYM:

Wybił kamieniem okno w synagodze - Gdańsk odpowiedział manifestacją jedności

 

Czym jest dla Pana śmierć Pawła Adamowicza?

- To jest wielka strata. Nie tylko dla mnie, ale przede wszystkim dla Gdańska i dla Polski. Nie ma słów na to, co się stało. Sposób, w jaki umarł, to coś strasznego. Nie ma słów. Gdyby zginął w wypadku samochodowym, to oczywiście byłaby tragedia. Jednak został zabity w niewyobrażalny sposób, i to powoduje, że ta tragedia jest jeszcze większa. Zginął bardzo wartościowy człowiek, który zrobiłby jeszcze wiele dobrego dla Gdańska i Polski. Brakuje słów, jak wielka to jest strata. 

 

Tutaj, w hallu gdańskiej synagogi, od prawie roku wisi portret prezydenta Adamowicza z czarną przepaską. 

- Bo pamiętamy o tym wyjątkowym człowieku. Gdy był w szpitalu i lekarze walczyli, by go ocalić, gdańscy Żydzi umówili się na wspólną modlitwę o uratowanie życia prezydenta Adamowicza. Zanim się rozpoczęła, przyszła wiadomość, że umarł. Ta modlitwa stała się więc od razu modlitwą za zmarłego prezydenta. W naszej religii mamy specjalną modlitwę kadisz, odmawianą za bliskich zmarłych, przede wszystkim dzieci modlą się za rodziców, można też się modlić za bliskich krewnych. 

 

Tablica w gdańskiej synagodze, upamiętniająca prezydenta Pawła Adamowicza
Tablica w gdańskiej synagodze, upamiętniająca prezydenta Pawła Adamowicza
www.gdansk.pl

 

Najważniejsza w judaizmie modlitwa za zmarłych?

- Tak. Jest to modlitwa za rodzinę, ale ja zdecydowałem, że najmniejszy gest jaki mogę osobiście zrobić wobec Pawła Adamowicza, to odmawiać codziennie w synagodze kadisz w jego intencji. Zasłużył na to. Powiedzieć, że to był wielki człowiek, to jest mało. On był uczciwy, starał się zawsze robić coś dobrego dla ludzi, przede wszystkim dla Gdańska. 

 

Długo rabin odmawiał tę modlitwę? 

- Jedenaście miesięcy, tak jak odmawia się kadisz. Przez jedenaście miesięcy, codziennie. To był naprawdę wielki człowiek. Chciał być prezydentem wszystkich i starał się, by tak było. Nie zważał na wiarę, nie zważał na kolor skóry, nie zważał na poglądy polityczne. 

 

Tak, ale nie wszyscy chcieli, by był ich prezydentem.

- Co można na to powiedzieć? Kto nie chciał, to już jego problem. Ważne, że większość chciała.

 

Roman Daszczyńskiwww.gdansk.plroman.daszczynski@gdansk.pl
Roman Daszczyński - najnowsze
Roman Daszczyńskiwww.gdansk.plroman.daszczynski@gdansk.pl
Roman Daszczyński - najnowsze