Lechia liderem Ekstraklasy - po wygranej z Pogonią w Szczecinie 3:2 i potknięciach faworytów

Tego się nie spodziewali nawet najbardziej zagorzali kibice Lechii Gdańsk: biało-zieloni po sześciu kolejkach nowego sezonu zostali samodzielnym liderem Ekstraklasy. Gdańszczanie zgromadzili aż 14 punktów, mimo, że mieli trudny kalendarz rozgrywek, z czterema meczami wyjazdowymi. W sobotę w dramatycznych okolicznościach pokonali Pogoń Szczecin 3:2. W niedzielę dwie drużyny, które mogły jeszcze wyprzedzić Lechię - Jagiellonia Białystok i Lech Poznań - przegrały swoje mecze.

Lechia liderem Ekstraklasy - po wygranej z Pogonią w Szczecinie 3:2 i potknięciach faworytów
A
A
data publikacji: 25 sierpnia 2018 r.
Lechia gra w tym sezonie bardzo skutecznie, zdobyła 14 punktów w sześciu meczach i nie przegrała żadnego z dotychczasowych spotkań. Kibice są w euforii. Najbliższy mecz biało-zieloni rozegrają na własnym boisku - z Koroną Kielce, w piątek, 31 sierpnia
Lechia gra w tym sezonie bardzo skutecznie, zdobyła 14 punktów w sześciu meczach i nie przegrała żadnego z dotychczasowych spotkań. Biało-zieloni mają obecnie 2 punkty przewagi nad drużyną zajmującą drugie miejsce w rozgrywkach. Kibice są w euforii. Najbliższy mecz gdańszczanie rozegrają na własnym boisku - z Koroną Kielce, w piątek, 31 sierpnia
Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

Mecz w Szczecinie śmiało można określić mianem dreszczowca. W sobotę (25 sierpnia, o godz. 18.) Pogoń wyszła na boisko zdeterminowana, by po długiej serii ligowych porażek i remisów wygrać przed własną publicznością. Lechia zdecydowanie chciała podtrzymać bardzo dobrą passę meczów bez porażki w nowym sezonie. Nastąpiła emocjonująca wymiana “ciosów”, z której zwycięsko wyszli gdańszczanie. Szala zwycięstwa przechylała się kilka razy. Po pierwszej połowie prowadziła Pogoń. Po przerwie Lechia szybko wyrównała i kilka minut później wyszła na prowadzenie. Potem karny dla Pogoni i remis. Jednak Lechia pokazała charakter i znowu wyszła na prowadzenie, choć Pogoń w końcówce grała bardzo dobrze i raz po raz cisnęła gdańszczan.

W ostatniej, trzeciej, minucie doliczonego czasu gry zwycięstwo Lechii zawisło na przysłowiowym włosku. W zamieszaniu pod bramką biało-zielonych jeden z piłkarzy Pogoni strzelił w słupek. Piłka wróciła w pole karne, gdzie aż roiło się od zawodników obu drużyn, tam ostatecznie uderzył ją obrońca gdańszczan - daleko przed siebie, w stronę środka boiska. Chwilę później sędzia odgwizdał koniec meczu.

Nie był to jedyny moment w tym spotkaniu, gdy gdańszczan przed utratą bramki uchroniła odrobina szczęścia. Jedna z sytuacji w pierwszej połowie: Pogoń wykonuje rzut rożny - zawodnik szczecinian dochodzi do strzału głową i mocno uderzona piłka leci prosto w dolny prawy róg bramki biało-zielonych. Tam jednak stoi napastnik Lechii Flavio Paixao, który popisuje się świetnym refleksem - wybija piłkę nogą.

Inna rzecz, że gdyby gdańszczanie byli w tym meczu bardziej skuteczni, zdobyli by jeszcze dwie-trzy bramki i może byłoby mniej nerwów.

Warto odnotować debiut w barwach Lechii 20-letniego napastnika Konrada Michalaka, pozyskanego z Legii Warszawa. Spędził na boisku ostatnie 12 minut i popisał się rajdem na lewym skrzydle, po którym gdańszczanie o mały włos mogli "dobić" przeciwnika.

Lechia po sześciu kolejkach nowego sezonu Ekstraklasy ma już czternaście punktów i jest jedyną drużyną w lidze, która jeszcze nie przegrała meczu. Bilans spotkań: cztery zwycięstwa i dwa remisy. Gdańszczanie znajdują się w ścisłym czubie tabeli.

JAK PADŁY BRAMKI:

  • 42. minuta. Pogoń wykonywała rzut rożny z prawej strony boiska. Mocno i wysoko bita przez Kożulja piłka przeleciała nad skupiskiem zawodników obu drużyn. Dostał ją prosto na głowę Hołota, który był w przeciwległym narożnikiem pola karnego - uderzył w kierunku bramki, z 13 metrów. Piłka leciała prosto na golkipera Lechii, Dusana Kuciaka i ten pewnie by ją złapał, ale… po drodze futbolówkę uderzył dynamicznie (barkiem) Drygas. Piłka zmieniła kierunek lotu i wpadła do siatki obok zdezorientowanego bramkarza gdańszczan. 1:0 dla Pogoni.
  • 49. minuta. Lukas Haraslin dostał w polu karnym Pogoni piłkę dość szczęśliwie odbitą od obrońcy szczecinian. I wtedy zademonstrował swój piłkarski kunszt: miał przed sobą jeszcze dwóch obrońców i bramkarza Pogoni, ale jedynie zamarkował strzał i wykonał niesygnalizowany zwód w prawo. Zaraz potem ostro strzelił prawą nogą - piłka jeszcze otarła się o interweniującego bramkarza Pogoni, ale wpadła do bramki. Remis 1:1.
  • 54. minuta. Kapitalna akcja Lechii: Michał Mak dostał piłkę na prawym skrzydle i pobiegł do bocznej linii pola karnego Pogoni. Tam usiłował zablokować go obrońca portowców. Mak najpierw wykonał zwód w lewo, którym położył obrońcę szczecinian na murawie, a następnie dośrodkował prosto na głowę rozpędzonego w polu karnym Stevena Vitorii. Zrobiło się 2:1 dla Lechii.
  • 66. minuta. Pogoń atakowała prawym skrzydłem, zawodnik portowców ostro dośrodkował i piłka - już w polu karnym - uderzyła w uniesioną rękę robiącego wślizg Filipa Mladenovicia. Karnego dla Pogoni mocnym strzałem wykorzystał Drygas. Remis 2:2.
  • 69. minuta. Atak Lechii. Groźnie strzelił Flavio Paixao, bramkarz Pogoni odbił trudną piłkę przed siebie. Jeszcze w polu karnym do futbolówki dopadł 19-letni Adam Chrzanowski i umieścił ją w bramce, mimo rozpaczliwej interwencji bramkarza i dwóch obrońców.

PO MECZU TRENER LECHII PIOTR STOKOWIEC POWIEDZIAŁ:

Za nami bardzo emocjonujący mecz. Myślę, że obie drużyny stworzyły bardzo ciekawe widowisko. Cieszę się ogromnie z trzech punktów wywalczonych po bardzo pracowitej i konsekwentnej grze. Myślę, że drużyna pokazała charakter, wracając do gry po straconych bramkach. Żeby Lechia znalazła się w miejscu, w którym teraz jest, trzeba było włożyć dużo pracy i wysiłku. Zawodnicy zostali wynagrodzeni. Nie wiem czy ten wynik nie jest krzywdzący dla Pogoni, bo walczyli i byli równorzędnym przeciwnikiem. Ten mecz przy 2:2 mógł się potoczyć w każdą stronę. Myślę, że Pogoń grając z taką determinacją, z takim zaangażowaniem, wprowadzając młodych zawodników na pewno sobie z tą sytuacją poradzi. Myślę, że zasługuje na to. Natomiast my się cieszymy. Ta końcówka dostarczyła jeszcze dodatkowych emocji, ale to jest część tej gry i wiadomo, że w końcówce przeciwnik nie ma nic do stracenia, gra dłuższe piłki w pole karne i tam się wiele może wydarzyć. Cieszę się, że słońce zaświeciło w tej końcówce dla nas. Trzeba obiektywnie przyznać, że pokazaliśmy trochę wyrachowania i dojrzałości. Oczywiście tą drogą będziemy szli, niczym się nie zachłystujemy i jeszcze dużo pracy przed nami, pokazała to pierwsza połowa. Najważniejsze są trzy punkty i z tego się ogromnie cieszę. Wiemy, że są niedociągnięcia, wiemy nad czym pracujemy. Fajnie, że zdobywamy punkty i wiemy co jeszcze jest do wypracowania. Jestem zadowolony z moich zawodników, z tego jak dziś podnieśli się mentalnie, pokazali charakter i charyzmę kilkukrotnie wracając do gry. Cieszę się, że zaprezentowaliśmy inną Lechię niż kilka miesięcy temu.

POGOŃ SZCZECIN - LECHIA GDAŃSK 2:3 (1:0)

  • 25 sierpnia 2018 r., na stadionie im. Floriana Krygiera w Szczecinie
  • sędziował: Mariusz Złotek (Stalowa Wola)
  • bramki Pogoń: 42’ Drygas, 66’ Drygas
  • bramki Lechia: 49’ Haraslin, 54’ Vitoria, 69’ Chrzanowski
  • żółte kartki: 47’ Fila, 65’ Kuciak (obaj Lechia)
  • widzów: 4699

POGOŃ: 1 Załuska - 22 Stec, 40 Walukiewicz, 33 Malec, 77 Nunes (21 Rudol, 90’ + 2) - 20 Hołota (10 Majewski, 77’), 17 Kożulj - 9 Frączczak, 14 Drygas, 34 Guarrotxena (15 Matynia, 56’) - 59 Benedyczak

LECHIA: 12 Kuciak - 19 Fila, 5 Vitoria, 4 Chrzanowski, 22 Mladenović - 35 Łukasik (16 Borysiuk, 85’) - 28 Paixao, 6 Kubicki, 9 Lipski, 17 Haraslin (11 Michalak, 80’) - 18 Arak (8 Mak, 46’)

oprac. RD (0)
www.gdansk.pl
oprac. RD (0)
www.gdansk.pl