PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

Honorowy Obywatel Miasta Gdańska. Najwyższe gdańskie wyróżnienie dla Haliny i Jerzego Kiszkisów

Honorowy Obywatel Miasta Gdańska. Najwyższe gdańskie wyróżnienie dla Haliny i Jerzego Kiszkisów
W poniedziałek, 14 września, w Dworze Artusa odbyła się uroczysta sesja Rady Miasta Gdańska, podczas której tytuły Honorowego Obywatela Miasta Gdańska otrzymali Halina Winiarska-Kiszkis i Jerzy Kiszkis. - Gdyby nie ludzie tacy jak Wy, którzy czterdzieści lat temu zawierzyli sile idei, losy naszego kraju mogłyby potoczyć się zupełnie inaczej - zwracała się do uhonorowanych prezydent miasta Aleksandra Dulkiewicz. - Dziękujemy bardzo za ten niezwykły zaszczyt. Przyjmujemy te tytuły z wielką pokorą, ale nosić je będziemy z wielką dumą - mówił podczas uroczystości Jerzy Kiszkis.
Halina Winiarska-Kiszkis i Jerzy Kiszkis
Halina Winiarska-Kiszkis i Jerzy Kiszkis
fot. Dominik Paszliński / www.gdansk.pl

 

Uchwała w sprawie nadania tytułu Honorowego Obywatela Miasta Gdańska Halinie Winiarskiej-Kiszkis i Jerzemu Kiszkisowi to wspólna inicjatywa przewodniczącej Rady Miasta Gdańska Agnieszki Owczarczak, klubów radnych Koalicji Obywatelskiej i Wszystko dla Gdańska, prezydent Aleksandry Dulkiewicz i wielu środowisk. Sesja, podczas której uchwała została poddana pod głosowanie Rady Miasta Gdańska odbyła się w czwartek, 27 lutego. Uchwała została podjęta większością głosów radnych (za: Koalicja Obywatelska i Wszystko dla Gdańska, przeciw: PiS).

Ze względu na sytuację epidemiczną uroczysta sesja, podczas której uhonorowanym wręczono zaszczytne tytuły, mogła odbyć się dopiero teraz: w poniedziałek, 14 września.

W trakcie uroczystości Agnieszka Owczarczak odczytała treść listu napisanego przez wicemarszałka Senatu Bogdana Borusewicza.

- Dla mnie, tak jak dla większości gdańszczan Halina Winiarska i Jarzy Kiszkis to nie tylko wspaniali aktorzy, ale też wzór zaangażowania obywatelskiego - czytamy m.in. w liście wicemarszałka Senatu RP.


- Wniosek o nadanie tego tytułu Państwu Kiszkisom podpisany został przez znamienite grono artystów i działaczy społecznych - dodawała przewodnicząca Rady Miasta i wymieniła: Mieczysława Abramowicza, Mirosława Bakę, Krystynę Chwin, Stefana Chwina, Annę Czekanowicz, Ewę Dyk, Bożenę Grzywaczewską, Aleksandra Halla, Jacka Jassema, Dorotę Kolak, Macieja Kosycarza, Ewę Kowalską, Bogdana Lisa, Igora Michalskiego, Krzysztofa Niedałtowskiego, Romana Nowosielskiego, Marka Ponikowskiego, Katarzynę Rozmarynowską, Małgorzatę Rybicką, Dorotę Starościak, Jacka Starościaka, Jacka Taylora.


Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Gdańska dziękowała nowym Honorowym Obywatelom Miasta Gdańska i przypomniała ich dorobek oraz zasługi dla Gdańska.

- Dziś wyjątkowe święto, bo przybywa nam nie jeden, ale dwóch nowych honorowych obywateli. Do tego małżeństwo. A nadto gdańszczanie z wyboru, przychodźcy, którzy tutaj założyli dom, poczuli się jak u siebie i ofiarowali miastu to, co mieli najlepszego – mówiła podczas uroczystości Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Gdańska.

- Z wdzięcznością myślę o galerii kreacji teatralnych, jakie macie Państwo na swoim koncie. O niezliczonych wzruszeniach artystycznych, jakich nam dostarczaliście i wciąż dostarczacie. Dziękuję za Wasz wkład w życie kulturalne miasta, gdy komunistyczna władza robiła wszystko, aby obywatele nie oddychali powietrzem wolności Mickiewicza, Wyspiańskiego i Herberta. Dziękuję za Wasze niesłabnące zaangażowaniu na rzecz dobra naszej Ojczyzny, tak samo cenne kiedyś, gdy przyszło Wam zapłacić internowaniem, jak i teraz, gdy w jesieni życia nadal stajecie po stronie Konstytucji i wolnych sądów. Dziękuję za czytelność Waszych postaw i bezkompromisowość, gdy idzie o wartości – dodawała prezydent Gdańska.


Podobny wydźwięk miały słowa Agnieszki Owczarczak, przewodniczącej Rady Miasta Gdańska.

- Nie było wątpliwości, że to najlepszy wybór. Powiedziałabym nawet, że wręcz konieczność, aby w ten sposób podziękować Pani Halinie Winiarskiej-Kiszkis i Panu Jerzemu Kiszkisowi za niezwykłą, wzorową obywatelską postawę w trudnych momentach historii Polski i Gdańska, za dzielenie się miłością do słowa, sztuki i teatru, za obronę podstawowych wartości takich jak prawa człowieka oraz wolność i troska o właściwie rozumiane dobro naszego miasta i kraju – mówiła Agnieszka Owczarczak, przewodnicząca Rady Miasta Gdańska.


Ciepłe słowa pod adresem uhonorowanych popłynęły też z ust ojca Ludwika Wiśniewskiego.

- To miejsce i to miasto kocham. Takie miejsca kocha się dzięki ludziom, których się kocha. Halina i Jurek są dla mnie uosobieniem tego, co jest najpiękniejsze w Gdańsku. Wysoka Rado nic lepszego nie mogliście uczynić, jak obdarować tych dwoje tytułem Honorowych Obywateli Miasta Gdańska - mówił ojciec Ludwik Wiśniewski.

 

ZOBACZ TRANSMISJĘ Z PRZEBIEGU UROCZYSTEJ XXVII SESJI RADY MIASTA GDAŃSKA

 

Laudację na cześć państwa Kiszkisów wygłosiła dziennikarka Dziennika Bałtyckiego Barbara Szczepuła-Ponikowska. Oto jej treść:

"Odpowiednie dać rzeczy słowo". Ta norwidowska fraza szczególnie mocno zabrzmiała pewnego sierpniowego dnia 1980 r., gdy kilkoro aktorów postanowiło iść do Stoczni Gdańskiej im. Lenina, by poprzeć strajkujących robotników. Wśród nich byli: Halina Winiarska i Jerzy Kiszkis. Na hasło: "Aktorzy idą!" rozwarła się stoczniowa brama [...] Imperatyw obywatelski kazał aktorom stanąć u boku ludzi, którzy odważyli się powiedzieć "nie" systemowi komunistycznemu. Gdy zaczeli szukać odpowiednich tekstów, okazało się, że najlepiej do tego, co się wówczas działo w Polsce, pasuje poezja romantyczna: Mickiewicz, Słowacki, Norwid, ale też Wyspiański, Herbert, Wierzyński, a nawet Broniewski. No i Miłosz - w PRL zakazany.

"Ważne było wszystko, co mogło dźwigać, co dawało nadzieję" - wyjaśniła mi później Halina Winiarska. - "Przygotowaliśmy m.in. fragmenty z Ksiąg narodu i pielgrzymstwa polskiego". Jakież to było aktualne. W systemie, który opierał się na kłamstwie, zmieniał znaczenie słów, odwracał je i przekręcał, tym donośniej brzmiały słowa prawdy wypowiedziane publicznie". "Otwórz nam Polskę jak piorunem otwierasz niebo zachmurzone" - modlili się aktorzy słowami Juliana Tuwima [...]

Halina Winiarska, po strajku w stoczni, uczestniczy w strajku pracowników kultury w Gdańskim Urzędzie Wojewódzkim, i zostaje przewodniczącą Solidarności w Teatrze Wybrzeże.

W grudniu '80, podczas uroczystości odsłonięcia pomnika Poległych Stoczniowców, Jerzy Kiszkis odczytuje nazwiska zamordowanych. Cisza, jak makiem zasiał. Ciarki przechodzą po plecach i robi się gorąco, choć to mroźny dzień. W nocy, 13 grudnia 1981 roku, ZOM-owcy pakują Halinę Winiarską i Jerzego Kiszkisa do milicyjnej nysy. Jadą w niewiadomym kierunku. Przed komisariatem MO w Pruszczu wita ich szpaler funkcjonariuszy w hełmach, z tarczami i pałkami.

I tym szpalerem, dostojnie, jak po scenie, idzie Halina Winiarska - gwiazda pierwszej wielkości. Idzie wraz z postaciami scenicznymi, w które się wcieliła. Oto Maria Stuart, królowa Szkocji. Oto Gertruda, matka Hamleta. Elektra, Ifigenia, piękna Helena, Alicja ze sztuki Albiego, matka z dramatu Witkacego i spiskująca z księciem ruskim Bazylissa Teofanu. No i przede wszystkim Molly Bloom z "Ulyssesa" Jamesa Joyce'a w reżyserii Zygmunta Hübnera. To było wydarzenie teatralne sławne w całej Polsce, a nawet w Europie. Pokazano je na Biennale w Wenecji, a pamiętajmy, że w PRL pozwolenia na wyjazdy za "żelazną kurtynę" były niezmiernie rzadkie. Halina Winiarska, jako Molly, była rewelacyjna, a nawet genialna - pisali krytycy. - Wzniosła się w rejony metafizyczne. Zachwycała, ale i pomagała widzom zrozumieć "Ulyssesa", który nie jest lekturą łatwą.

Między szpalerami ZOM-owców idzie też Jerzy Kiszkis, znakomity aktor, jeden z filarów Teatru Wybrzeże, mający na swoim koncie wiele świetnych ról w sztukach: Claudela, Ibsena, Gogola, Żeromskiego, Sofoklesa. Był Homerem, Kreonem, Horodniczym, tragicznym Hiobem - który na długo pozostał w pamięci widzów. Oboje, Winiarska i Kiszkis, zostali internowani za "podejmowanie działań o skutkach anarchizujących społeczeństwo Województwa Gdańskiego. Pozostawienie ich na wolności zagrażałoby bezpieczeństwu państwa" - zanotowali SB-ecy.

W obozie dla internowanych w Strzebielinku Halina pisze szminką na ręczniku zakazane słowo "Solidarność". I na spacerniku, ku wściekłości strażników, rozwija ręcznik jak sztandar. Oklaskuje ją za to solidarnościowa elita. W Strzebielinku siedzą w tym momencie: Tadeusz Mazowiecki, Jacek Kuroń, Aram Rybicki, Jacek Merkel, Lech Kaczyński. Wkrótce potem Winiarską przenosza do obozu w Fordnie. Cela zimna, brudna. Na Wigilię aresztowane kobiety składają sobie życzenia: "Zima wasza, wiosna nasza. WRONa skona, a Solidarność zmartwychwstanie i ziści się piękny sen, który Polacy śnili przez kilkanaście miesięcy" [...] Któregoś ranka komunikat: "jedziecie na białe niedźwiedzie". Kobiety wylądowały w ośrodku dla internowanych w Gołdapi. I kto wychodzi im na powitanie? Halina Mikołajska, inna wielka dama polskiego teatru, która także "zagrażała bezpieczeństwu państwa".

Halinę Winiarską zwolniono z ośrodka w Gołdapii 19 stycznia, Jerzego Kiszkisa, z ośrodka w Strzebielinku, dwa dni wcześniej - wskutek interwencji biskupa Kaczmarka z jednej strony, a z drugiej - Stanisława Michalskiego, który po linii partyjnej bombardował Sekretarza Fiszbacha. Żaś prezes ZASPu Andrzej Szczypiorski chciał się nawet dać intenować w zamian za Halinę Winiarską. W kościołach, podczas mszy za Ojczyznę, Halina Winiarska i Jerzy Kiszkis, znowu recytują wielką polską poezję. Przede wszystkim Miłosza i Herberta. Bo ich wiersze dobrze wyrażają to, co ludzie czują, dodają ducha, leczą rany [...] W SB-eckich raportach Winiarska nosi kryptonim "Antygona". Nawet dowcipnie, choć nigdy Antygony nie zagrała.

Dramat Karola Wojtyły pt. "Przed sklepem jubilera", w którym oboje grają, przyciąga widzów, trudno o bilety. Bo to tekst naszego papieża, ale i dlatego, że nie podoba się towarzyszom z Komitetu Wojewódzkiego, choć to nie spektakl polityczny, a medytacja na remat miłości i małżeństwa. Jeżdżą z tym przedstawieniem po Polsce, grają w wypełnionych po brzegi salkach parafialnych. A proszę sobie wyobrazić, że Halina i Jerzy Kiszkisowie zaczęli swoje małżeństwo od grzechu. Od sztuki "Grzech" Żeromskiego, w której zagrali po raz pierwszy razem jako mąż i żona. Do Gdańska przyjechali w połowie lat 60. "Gdańsk okazał się dla nas prawdziwym darem losu. Nigdzie nie przeżylibyśmy tego, co tutaj. Byliśmy świadkami i uczestnikami najważniejszych wydarzeń naszej historii" - mówił mi Jerzy Kiszkis.

Także i my, gdańszczanie, mieliśmy szczęście, że państwo Kiszkisowie wybrali nasze miasto. Dali nam wiele. Pomagali, gdy było ciężko i źle, dodawali odwagi i wiary w zwycięstwo, uczyli kultury słowa.

Są aktorami, ale i obywatelami zaangażowanymi w życie kulturalne i społeczne, dla których pojęcia takie jak: wolność, prawda, prawa człowieka, mają podstawowe znaczenie. Są ludźmi, którzy mówią: "tak- tak", "nie-nie". W ostatnich latach spotykaliśmy ich na manifestacjach Komitetu Obrony Demokracji, bo znów pojawił się język pogardy, znów odwraca się znaczenie słów, zalewa nas potok hejtu. Znowu ważna stała się norwidowska fraza: "Odpowiednie dać rzeczy słowo". I dlatego kłaniamy się pięknie pani Halinie Winiarskiej i panu Jerzemu Kiszkisowi, Honorowym Obywatelom Miasta Gdańska.

 

ZOBACZ FOTOGALERIĘ Z PONIEDZIAŁKOWEJ SESJI RADY MIASTA GDAŃSKA, Z 14 WRZEŚNIA 2020 R.


Podczas swojej przemowy Jerzy Kiszkis, Honorowy Obywatel Gdańska nie krył wzruszenia.

- Przyjmujemy ten tytuł, oboje, z wielką pokorą, ale nosić te tytuły będziemy z dumą. Z dumą, która nie pozwoli nam zapomnieć o herbertowskiej przestrodze Pana Cogito: "Strzeż się jednak dumy niepotrzebnej. Zostaliście wybrani. Czyż nie było lepszych?". A przypominać nam o tym będą również głosy tych pań i panów radnych, którzy głosowali przeciw naszym kandydaturom. I za to chcemy im bardzo dziękować. To dobrze, że tak się stało. To bardzo ważne dla nas, żebyśmy nie nabrali zbyt wysokiego mniemania o sobie, żeby na starość nie zakręciło nam się w głowach, żebyśmy nie stracili równowagi i utrzymali jako taki pion [...] Kiedy przeczytałem w internecie listę nazwisk, które poprzedzają nas, to ugięły się pode mną nogi, i zrobiło się bardzo nieswojo [...] Podejmując decyzję, ponad pół wieku temu, o wyborze tego miejsca (Gdańska - dop. red.) nie zdawaliśmy sobie sprawy, co nas tutaj czeka, ile w tym Gdańsku przeżyjemy, ile doświadczymy, jak to miasto nas zmieni, ile ono nam da. Patrząc na przeżyte tutaj lata, myślę, że przede wszystkim powinniśmy dziękować Bożej Opatrzności, że natchnęła nas myślą o wyborze tego wyjątkowego miejsca [...] Gdańsk nas pociągał i uwodził, i uwiódł - swoją historią i urodą, zabytkami, wyjątkowym przepięknym położeniem między wzgórzami morenowymi i morzem, ale przede wszystkim wówczas uwodził teatrem - Teatrem Wybrzeże, o którym było głośno w Polsce. Słynął on swoimi spektaklami i nazwiskami twórców, reżyserów, scenografów, aktorów [...] Gdańsk był naszym wychowawcą, edukował, prowadził niejako. My poddawaliśmy się temu. Za naszego życia w Gdańsku działo się właściwie wszystko to, co było najważniejsze w ostatnim półwieczu naszej polskiej historii. Myśmy byli tego obserwatorami, świadkami najpierw, w końcu stawaliśmy się aktywnymi uczestnikami tych wydarzeń - wspominał Jerzy Kiszkis.


- Dziękuję za te brawa i zrozumienie tego wszystkiego, co mówił mój mąż. Dobrze, że się tak wygadał, będę miała spokój w domu - żartowała Halina Winiarska-Kiszkis po długim przemówieniu swojego męża.

 

Dyplomy uhonorowanych
Dyplomy uhonorowanych
fot. Dominik Paszliński

 

Halina Winiarska-Kiszkis

Rocznik 1933. Aktorka teatralna i filmowa, działaczka społeczna. Jedna z najwybitniejszych aktorek swojego pokolenia.

Urodziła się 8 października 1933 roku w Chrzanowie. Ukończyła filologię polską na Uniwersytecie Jagiellońskim i rozpoczęła pracę aktorską w amatorskim teatrze Nurt w Nowej Hucie (1952). W latach 1956–1958 występowała w Teatrze Dramatycznym im. Aleksandra Węgierki w Białymstoku, gdzie grając rolę Kamy w Faraonie według Prusa, zdała eksternistyczny egzamin aktorski i otrzymała uprawnienia zawodowego aktora (1957).

Występowała w Teatrze im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie (1958–1960), Teatrze Ziemi Lubuskiej w Zielonej Górze (1960–1963) i Teatrze Dramatycznym w Poznaniu (1963–1966).

W 1966 związała się z Teatrem Wybrzeże w Gdańsku, gdzie na początku zagrała Ewę w dramacie Tadeusza Różewicza Wyszedł z domu (reż. Jerzy Goliński). Ma na swoim koncie ponad sto ról teatralnych, kilkanaście filmowych. Zasłynęła jako mistrzyni repertuaru klasycznego, grając m.in. tytułową Elektrę w tragedii Sofoklesa (reż. Jerzy Zegalski), Królową w Królu Ryszardzie II Shakespeare’a, Ifigenię w Ifigenii w Taurydze Goethego, Gertrudę w Hamlecie Shakespeare’a (reż. Marek Okopiński), tytułowe role w Marii Stuart Schillera (reż. Jerzy Hoffmann) i w Helenie Eurypidesa (reż. Stanisław Hebanowski), Raniewską w Wiśniowym sadzie (reż. Krzysztof Babicki). Do jej najwybitniejszych kreacji w repertuarze współczesnym należą: Molly Bloom w Ulissesie według Joyce’a (reż. Zygmunt Hubner), tytułowa rola w Matce Witkacego (reż. Tadeusz Minc), role w sztukach Albeego w reżyserii Hebanowskiego: Marta w Kto się boi Virginii Woolf? i Alicja w Maleńkiej Alicji.

Wystąpiła w kilkudziesięciu przedstawieniach Teatru TV, m.in. jako Pani Alving w Upiorach Ibsena (1979), Hrabina w Wallensteinie Schillera (1989) i Klytajmestra w Elektrze Eurypidesa (1994).

Wykreowała także kilkanaście postaci filmowych, m.in. w opartym na autentycznych wydarzeniach filmie Zagrożenie Wacława Florkowskiego (1976), w którym zagrała byłą więźniarkę Marię, główną oskarżycielkę w procesie wytoczonym strażniczce obozu na Majdanku.

Wykładała w Studium Aktorskim przy Teatrze Wybrzeże, w gdańskim Biskupim Seminarium Duchownym i Liceum Jezuitów w Gdyni (1977–1985). Przez ponad trzydzieści lat – wspólnie z mężem i w pojedynkę – wykształciła z zakresu fonetyki i kultury żywego słowa wiele pokoleń studentów, m.in. Uniwersytetu Gdańskiego, a także kapłanów opuszczających Gdańskie Seminarium Duchowne. Była członkinią SPATiF-ZASP (1961–1981) i Zarządu Głównego (1979–1981).

Występami w Stoczni Gdańskiej im. Lenina w Sierpniu ’80 wspierała strajkujących robotników. Trzy miesiące później uczestniczyła w strajku okupacyjnym pracowników służby zdrowia, oświaty i kultury w Urzędzie Wojewódzkim w Gdańsku. Od września 1980 roku pełniła funkcję przewodniczącej Komisji Zakładowej „Solidarności” w Teatrze Wybrzeże.

Po wprowadzeniu stanu wojennego została internowana (13.12.1981 – 19.01.1982). Artystycznie angażowała się podczas mszy za Ojczyznę w gdańskich kościołach (1982–1988) i w sierpniu 1988 roku w trakcie strajków w Stoczni Gdańskiej i Porcie Gdańskim. W podziemiu realizowała koncerty poetyckie z okazji rocznic narodowych oraz spektakle teatralne z kręgu kultury niezależnej. W 1989 roku weszła w skład Komitetu Obywatelskiego „Solidarność” w Gdańsku.

„Ale to nie była polityka, dla nas to było społeczne działanie – po latach Halina Winiarska-Kiszkis wyzna w rozmowie z Katarzyną Korczak. – Niczego się nie zmieniało, niczego nie przeinaczało, tylko o to swoje miejsce na ziemi, które było naznaczone, się walczyło, chcieliśmy godnie żyć i pracować, a nie ślizgać się pomiędzy pałami i sikawkami”.

Nieustępliwie broni wartości fundamentalnych. Tak było w czasach pierwszej Solidarności, później w stanie wojennym, kiedy była internowana, w dobie opozycji podziemnej i w wolnej Polsce. Także w ostatnich latach zachowuje się niezmiernie i bezkompromisowo, stając w obronie zagrożonej demokracji, trójpodziału władzy i samorządności.

Uhonorowana m.in. Srebrnym Medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis (2007), Pomorską Nagrodą Artystyczną (2010). Laureatka Nagrody Prezydenta Miasta Gdańska „Neptun” (2012).

Jerzy Kiszkis

Urodził się 4 marca 1938 roku w Warszawie. Wojna zastała jego rodzinę w Bydgoszczy, a okupację przeżyli na Wileńszczyźnie. Po wojnie osiedlili się w Bydgoszczy. Tam jego matka, nauczycielka, poddana została represjom komunistycznych władz.

Ukończył Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Warszawie (1961). W latach 1956–1966 był aktorem teatrów w Grudziądzu, Zielonej Górze, Katowicach i Poznaniu, a w latach 1966–2003 występował na deskach Teatru Wybrzeże w Gdańsku.

Ma na swoim koncie wybitne role m.in. w Ulisessie Joyce’a, Matce Witkacego, Jegorze Bułyczowie i innych Gogola, Księdze Hioba i Przed sklepem jubilera Karola Wojtyły, Chłopcach Grochowiaka, Wróżbach kumaka według Grassa, Kopenhadze Frayna oraz liczne występy w filmie, radiu i telewizji.

Od 1968 roku prowadził zajęcia z fonetyki i kultury żywego słowa w Biskupim Seminarium Duchownym (od 1992 Gdańskie Seminarium Duchowne), wcześniej także w Wyższym Seminarium Duchownym w Pelplinie. Do nauczania wrócił w 1997 roku, aby przez kolejne dziesięć lat prowadzić zajęcia z kultury mowy na Wydziale Historii Uniwersytetu Gdańskiego.

W sierpniu 1980 roku wraz z grupą aktorów z Trójmiasta wspierał strajkujących w Stoczni Gdańskiej im. Lenina występami w Sali BHP. Od września 1980 roku był członkiem Solidarności Pracowników Teatru Wybrzeże w Gdańsku.

13 grudnia 1981 roku został internowany w Ośrodku Odosobnienia w Strzebielinku, po czym zwolniony 15 stycznia 1982 roku. W latach 1982–1988 współorganizował msze za Ojczyznę, uczestniczył i współorganizował Tygodnie Kultury Chrześcijańskiej, programy artystyczne w gdańskich kościołach z okazji rocznic narodowych oraz spektakle teatralne z kręgu kultury niezależnej. W sierpniu 1988 roku występował dla strajkujących w Stoczni Gdańskiej i Porcie Gdańskim. W latach 1989–1993 ponownie przystąpił do struktur Solidarności. Od lat 60. członek SPATiF-ZASP, działacz Klubu Inteligencji Katolickiej.

Nie tak dawno, w 2018 roku, w rozmowie z Marią Mrozińską powiedział: „Jest wiele możliwości działania, choćby w sprawach stricte społecznych i wszędzie tam, gdzie właśnie chodzi o obronę podstawowych wartości, takich jak prawa człowieka, wolność, poszanowanie dla historycznych dokonań zasłużonych ludzi, troska o właściwie rozumiane dobro naszego kraju. Chciałbym służyć tym wartościom. Oby tylko starczyło sił”.

Nieustępliwie broni wartości fundamentalnych. Tak było w czasach pierwszej Solidarności, później w stanie wojennym, kiedy był internowany, w dobie opozycji podziemnej i w wolnej Polsce. Także w ostatnich latach zachowuje się niezmiernie i bezkompromisowo, stając w obronie zagrożonej demokracji, trójpodziału władzy i samorządności. Odznaczony m.in. Złotym Krzyżem Zasługi (1996), Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski (2006) i Srebrnym Medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis (2007). Laureat Nagrody Kulturalnej Miasta Gdańska Splendor Gedanensis (1990).

 

Honorowi obywatele Miasta Gdańska

Współpraca: Kamila Grzenkowska

Jędrzej SieliwończykUrząd Miejski w GdańskuBiuro PrezydentaReferat Prasowyjedrzej.sieliwonczyk@gdansk.gda.pl
Jędrzej Sieliwończyk - najnowsze
Jędrzej SieliwończykUrząd Miejski w GdańskuBiuro PrezydentaReferat Prasowyjedrzej.sieliwonczyk@gdansk.gda.pl
Jędrzej Sieliwończyk - najnowsze