PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

Gdańsk uczcił czyn bojowy żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie w latach 1939-1945

Gdańsk uczcił czyn bojowy żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie w latach 1939-1945
Kwiaty, honorowa asysta Straży Miejskiej, delegacje organizacji kombatanckich, Miasta Gdańska i wojska - tak na Strzyży w poniedziałek, 18 maja, uczczono czyn bojowy żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie w latach 1939-1945.
Miasto i przedstawiciele środowisk kombatanckich po wielu lat upamiętniają czyn bojowy PSZ na Strzyży, pod pomnikiem generała Maczka, który był dowódcą dywizji pancernej zasłużonej m.in. wyzwalaniem miast Holandii
Miasto i przedstawiciele środowisk kombatanckich po wielu lat upamiętniają czyn bojowy PSZ na Strzyży, pod pomnikiem generała Maczka, który był dowódcą dywizji pancernej zasłużonej m.in. wyzwalaniem miast Holandii
Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

 

Uroczystość odbywa się co roku, od 17 lat, pod pomnikiem gen. Stanisława Maczka na gdańskiej Strzyży. W tym roku Miasto Gdańsk reprezentował Piotr Kowalczuk, zastępca prezydenta Miasta Gdańska ds. edukacji i usług społecznych.

- Muszę podkreślić, że Miasto interesuje się i bardzo dba o środowiska kombatanckie w Gdańsku. Tak było za prezydenta Pawła Adamowicza, tak jest i obecnie, za prezydent Aleksandry Dulkiewicz. Zawsze mamy otwarte drzwi do Urzędu Miejskiego - mówi major w stanie spoczynku Edmund Popieliński, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kombatantów Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie.

Pomnik na Strzyży, w parczku przy ul. Wojska Polskiego wybudowany został z inicjatywy i składek pomorskich weteranów dywizji pancernej generała Maczka. Pod koniec wojny jednostka liczyła 15 tysięcy ludzi, w tym wielu polskich dezerterów z Wehrmachtu. Nie brakowało wśród nich Kociewiaków, Kaszubów, Pomorzan.

- To oni złożyli się na pomnik swojego dowódcy - dodaje Edmund Popieliński. - Czas płynie, jest ich coraz mniej. W Gdańsku kilkunastu. Do niedawna w uroczystościach uczestniczył major Wacław Butowski, który ma 96 lat. Był u generała Maczka w załodze czołgu, jego sherman walczył w bitwach. Niestety, pan major złamał nogę, więc siłą rzeczy po raz pierwszy zabrakło go na uroczystości.

 

 

 

W latach 1939-1945, od sformowania polskich jednostek we Francji, poprzez Bliski Wschód, Włochy i Wielką Brytanię - do końca wojny - w szeregach PSZ znalazły się setki tysięcy żołnierzy. W latach 1943-1945 głównym źródłem uzupełnień kadrowych dla polskich oddziałów byli dezerterzy z Wehrmachtu. Szacuje się, że z niemieckiej armii uciekło 90 tysięcy spośród wcielonych 250 tysięcy mężczyzn narodowości polskiej. 

- To trudna i przykra historia - mówi Edmund Popieliński. - Najczęściej chodziło o naprawdę młodych, osiemnasto-, dziewiętnastoletnich chłopców. Musieli zaciągnąć się do Wehrmachtu, bo inaczej oni sami i ich bliscy zostaliby więźniami Stutthofu. Szli więc z przymusu służyć Hitlerowi i przy pierwszej okazji uciekali do polskiego wojska. Potem, nawet wiele lat po wojnie, nieraz traktowano ich podle, rodziny upokarzano “dziadkiem z Wehrmachtu”. 

Piotr Kowalczuk, zastępca Prezydent Gdańska, napisał na swoim profilu Fb:

W imieniu #PMG Aleksandra Dulkiewicz złożyłem kwiaty z okazji upamiętnienia Czynu Bojowego Polskich Sił Zbrojnych Na Zachodzie 1939-1945. Każdego roku - 18 maja - wspominamy Bohaterki i Bohaterów u stóp pomnika generała Stanisława Maczka, na placu gen. Maczka u zbiegu ulic Chopina i Wojska Polskiego na #Strzyża. Wdzięczny jestem przedstawicielom organizacji kombatanckich, Wojsko Polskie za obecność i #StrażMiejska za honorową asystę.

 

oprac. RDwww.gdansk.plredakcja@gdansk.pl