Derby Trójmiasta. Lechia wygrywa z Arką i jest znowu liderem ekstraklasy

Bardzo dobry mecz na Stadionie Energa Gdańsk. Trzy gole, dwukrotny VAR, jedna czerwona kartka i tegoroczny rekord frekwencji. W sobotę, 27 października, Lechia pokonała u siebie Arkę Gdynia 2:1. Zwycięskiego gola w 90. minucie zdobył Flavio Paixao, dla którego był to setny mecz w biało-zielonych barwach.

Derby Trójmiasta. Lechia wygrywa z Arką i jest znowu liderem ekstraklasy
A
A
data publikacji: 27 października 2018 r.
Mecz w Gdańsku był prowadzony w szybkim tempie, piłkarze obu zespołów oddali prawie 30 strzałów na bramki
Mecz w Gdańsku był prowadzony w szybkim tempie, piłkarze obu zespołów oddali prawie 30 strzałów na bramki
fot. Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

Obaj trenerzy zapowiadali walkę o trzy punkty. Zapowiadali, że będzie ciekawie i emocjonująco. - Nie sądzę, żeby to był mecz na zero z tyłu, mecz w którym jedna bramka zdecyduje o wyniku - stwierdził nawet szkoleniowiec Arki Zbigniew Smółka.

I w sobotę, 27 października, na Stadionie Energa Gdańsk od początku meczu Lechii z Arką działo się dużo. Bardzo dużo. Co ważne - raczej fair, bez brutalności i nadmiernej zaciekłości.

W 3. minucie Patryk Lipski wrzucał z rzutu wolnego z prawej strony boiska. Na piątym metrze czaili się już Michał Nalepa i Błażej Augustyn - środkowi obrońcy Lechii. Ale Pawel Steinbors doszedł szybciej do piłki i wybił na róg.

W 9. minucie z dystansu strzelał Konrad Michalak został zablokowany, powtórka Lukasa Haraslina była precyzyjna, ale niezbyt silna i Steinbors pewnie złapał piłkę.

Gdynianie nie byli dłużni: w 10. minucie najpierw obrońcy Lechii zablokowali strzał Aleksandara Kolewa a chwilę później po strzale Michała Nalepy do boku piąstkował Zlatan Alomerović.

Serca gdańskich kibiców zadrżały w 12. minucie. Filip Mladenović na własnej połowie podawał z autu do Alomerovicia. Bramkarz Lechii kilka metrów przed sobą miał dwóch piłkarzy Arki, wybił tak niefortunnie, że trafił w Kolewa, od którego piłka się odbiła i poleciała w stronę stojącego trzy metry obok Macieja Jankowskiego. Najskuteczniejszy w Arce (do tej pory 5 goli) trafił do pustej bramki.

Radość gości nie trwała długo. Sędzia Bartosz Frankowski po konsultacji z ekipą VAR uznał, że strzelec gola był na spalonym.

Piłkarze Arki coraz częściej zapuszczali się na pole karne Lechii. Blisko był Kolew, który tuż przed polem karnym wyskoczył z wysoko podniesioną nogą do piłki, podpił ją, na szczęście będący blisko Alomerović zdołał sparować.

Gdańszczanie oczywiście nie odpuszczali: dwukrotnie wyjściami poza pole karne gdynian ratował Steinbors.

W 24. minucie świetnie w pole karne wbiegł z lewej strony Lukas Haraslin, wgrał do środka, ale obrońcy Arki wybili na rzut rożny. Z rogu wgrywał Mladenović, po kilku próbach oddania strzału, piłkę w końcu poza boisko wybił Steinbors. Kolejny rzut rożny i ponownie Mladenović, który posłał piłkę na piąty metr. Tam wbiegał Augustyn między obrońcami Arki, wyskoczył obracając się jednocześnie wokół własnej osi. Piłka trafiła w jego plecy i wpadła do siatki. 1:0 dla Lechii!

W 30. minucie świetnie przedarł się z prawej strony Michalak, prawie z linii końcowej wgrał mocno do środka, do piłki głowę wystawiał Paixao, nie zdążył, zabrakło centymetrów.

W 33. minucie akcja Arki. Do piłki w polu karnym wyskoczył Augustyn, nie trafił w piłkę głową, piłka odbiła się od barku obrońcy Lechii. Sędzia spotkania po raz drugi skorzystał z systemu VAR. Podbiegł do monitora, po chwili obwieścił: rzut karny.

Piłkarze Lechii nie mogli pogodzić z decyzją arbitra, najbardziej protestowali Mladenović i Augustyn. Obaj za dyskusje obejrzeli żółte kartki.

W końcu rzut karny. Michał Janota uderzył pewnie lewą nogą przy słupku obok interweniującego Alomerovicia. 1:1.

W 44. minucie jak zawsze szybki Haraslin doskonale wgrał z lewej strony na 10 metr. Patryk Lipski przez nikogo niepilnowany uderzył głową. Metr obok słupka. Szkoda, bo zaskoczony Steinbors tylko drgnął. 

Błażej Augustyn najpierw strzelił gola dla Lechii, potem po jego niefortunnym zagraniu sędzia podyktował rzut karny dla Arki
Błażej Augustyn najpierw strzelił gola dla Lechii, potem po jego niefortunnym zagraniu sędzia podyktował rzut karny dla Arki
fot. Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

W przerwie spotkania podano informację, że na trybunach zasiada 25 066 osób. To tegoroczny rekord frekwencji. Tym bardziej warte odnotowania, że mecz odbywał się bez fanów gości.

W drugiej połowie na boisku nie pojawił się Lipski, który jeszcze przed przerwą doznał urazu. Jego miejsce zajął Artur Sobiech. Trener Stokowiec postawił na jeszcze bardziej ofensywny wariant, zapewne liczył, że Sobiech powtórzy - choćby częściowo - swój wyczyn z meczu z Zagłębiem Sosnowiec kilka tygodni wcześniej, gdy ustrzelił hat-tricka.

Ten pierwszą strzelecką sytuację miał w 69. minucie, wówczas dostał świetne podanie z lewej strony od Mladenovicia. Sobiech przez nikogo nie pilnowany uderzył głową z siódmego metra. Zbyt lekko i przewidywalnie, by zaskoczyć Stenborsa.

Sobiech miał sporo miejsca, bo od 64. minuty goście grali w dziesiątkę. W jaki sposób stracili zawodnika? W połowie boiska źle wzdłuż linii środkowej podawał Janota, piłkę przejął Haraslin i ruszył do przodu. Rozpędzającego się piłkarza Lechii, próbował zatrzymać Tadeusz Socha, podciął go, Słowak runął na murawę a prawy obrońca Arki złapał się za głowę: już wiedział co się stanie, bo na początku drugiej połowy dostał już żółtą kartkę. Za chwilę przy zawodniku pojawił się sędzia Frankowski trzymając wysoko podniesioną rękę z czerwoną kartką w dłoni.

W 73. minucie na boisku pojawił się Rafał Wolski (za Michalaka) i od razu zainicjował akcję prawą stroną. Zagrał w pole karne, Sobiech nie doszedł, ale piłkę trącił obrońca Arki Frederik Helstrup. Niewiele brakowało a byłby gol samobójczy.

Chwilę później znowu Wolski wgrywał z prawej strony, jednak tym razem bez zagrożenia dla Arki.

W 79. minucie z około 7 metrów strzelał Fravio Paixao, piłkę odbitą od obrońcy Arki, zdołał - przed wyjściem za boisko - złapać Steinbors.

Gdańszczanie naciskali gości coraz bardziej. Gdynianie próbowali wyjść poza swoją połowę, ale w dziesiątkę było im ciężko. Byli zmęczeni, bo mecz od początku prowadzono w szybkim tempie.

W 86. minucie w zamieszaniu podbramkowym próbował Wolski. Jego strzał nie był jednak zbyt silny, skończyło się na rzucie rożnym.

Chwilę później trener Stokowiec postawił wszystko na jedną kartę: wprowadził Jakuba Arak (za Haraslina), na boisku było trzech nominalnie środkowych napastników Lechii.

I pokerowe zagranie dało efekt! W 90. minucie na 2:1 strzelił Paixao!!! Z prawej strony zagrał Joao Nunes, piłka poleciała wysoko, przeleciała przez całe pole karne, głową do środka podał Arak, Paixao skierował - także głową - do siatki obok bezradnego Stenborsa. 

W całym spotkaniu Lechia oddała 18 strzałów (4 celne), Arka 9 (3 celne), gdańszczanie przebiegli 116 km, gdynianie 111. Pamiętać jednak trzeba, że ostatnie pół godziny zespół trenera Smółki grał w dziesiątkę. Dodajmy, że w pierwszej połowie biało-zieloni mieli na koncie 8 strzałów (2 celne), żółto-niebiecy 7 (3 celne).

Lechia po raz trzeci w tym sezonie została liderem ekstraklasy i pozostanie nim do następnej kolejki. Za tydzień - 4 listopada (niedziela) - wyjazdowe spotkanie z Lechem Poznań. 

Lechia Gdańsk - Arka Gdynia 2:1 (1:1)

Bramki:

1:0 - Augustyn 26'

1:1 - Janota 36' (k.)

2:1 - Paixao 90'

Żółte kartki: Mladenović, Augustyn, Nalepa (Lechia) - Socha, Marciniak (Arka)

Czerwona kartka: Socha (Arka) 65' - za drugą żółtą

Lechia: Alomerović - Nunes, Nalepa, Augustyn, Mladenović - Łukasik - Haraslin (86' Arak), Kubicki, Lipski (46' Sobiech), Michalak (73' Wolski) - Paixao

Arka: Steinbors - Socha, Maghoma, Helstrup, Marciniak - Zarandia, Nalepa (76' Danielak), Deja, Janota - Kolew (88' Danch), Jankowski.

WIDOWNIA: 25 066 osób