PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

Derby Trójmiasta dla Lechii. Arka pokonana w Gdańsku 4:3 po piłkarskim dreszczowcu

Derby Trójmiasta dla Lechii. Arka pokonana w Gdańsku 4:3 po piłkarskim dreszczowcu
Jeśli ten mecz nie był najlepszy, to na pewno najbardziej emocjonujący, po wznowieniu rozgrywek Ekstraklasy, które przerwano w marcu z powodu epidemii koronawirusa. W niedzielę, 31 maja, Lechia pokonała w Gdańsku Arkę Gdynia 4:3. Wszystkie gole padły w drugiej połowie. To było święto ofensywnego futbolu, obie drużyny oddały w sumie 37 strzałów na bramkę.
Ten mecz z powodu epidemii odbywał się bez publiczności, ale dostarczył kibicom przed telewizorami tylu emocji, że wystarczyłoby na kilka innych spotkań
Ten mecz z powodu epidemii odbywał się bez publiczności, ale dostarczył kibicom przed telewizorami tylu emocji, że wystarczyłoby na kilka innych spotkań
Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

 

Gwiazdą spotkania okazał się Flavio Paixao, który strzelił Arce aż trzy gole. Portugalski napastnik w sumie zdobył już dla Biało-Zielonych 10 bramek we wszystkich dotychczasowych meczach przeciwko gdynianom. 

Drugą gwiazdą spotkania był sędzia Szymon Marciniak, który bez wahania podyktował aż cztery rzuty karne. Za każdym razem mógł skorzystać z VAR, ale tego nie zrobił. W studio telewizyjnym CANAL+, gdzie transmitowano mecz, jeden z komentatorów przypomniał, że Marciniak swego czasu miał w środowisku piłkarskim przezwisko “Mr Penalty”, co w swobodnym tłumaczeniu na polski brzmi “Pan Karniak”.

W niedzielę Lechia była dominującą drużyną, ale przez długi czas irytowała nieskutecznością. Tymczasem Arka, z nowym - bardzo dobrym - trenerem Ireneuszem Mamrotem przyjechała do Gdańska grać bez kompleksów. Pod koniec drugiej połowy zanosiło się nawet na to, że gdynianie wywiozą z Gdańska zwycięstwo. I właśnie wtedy Lechia pokazała, że jest drużyną z charakterem.

 

Flavio Paixao, zdobywca trzech goli dla Lechii - Portugalczyk stał się w Gdańsku specjalistą od zdobywania goli w meczach z Arką
Flavio Paixao, strzelec trzech goli dla Lechii - Portugalczyk stał się w Gdańsku specjalistą od zdobywania goli w meczach z Arką
Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

 

Tak padały bramki:

  • 1:0 - w 50. minucie karny dla Lechii. Paixao wykorzystał szansę, strzelając pewnie przy lewym słupku bramki gdynian. Okoliczności, w jakich doszło do “jedenastki” nie budzą kontrowersji. Kubicki doszedł do piłki w polu karnym i kropnął lewą nogą, z odległości 8-9 metrów. Obrońca Arki Helstrup zachował się tak, jakby chciał wyręczyć bramkarza - przewrócił się w tę stronę, w którą leciała piłka. Byłby gol, ale Helstrup trącił piłkę ręką. Sędzia Marciniak nie wahał się ani chwili, odgwizdał karnego.
  • 1:1 - w 60. minucie karny dla Arki. Gola zdobył Vejinović, który mocno uderzył w lewy górny róg bramki. Bramkarz Lechii Dusan Kuciak wyczuł intencje strzelca, ale był bez szans. O podyktowaniu karnego zadecydowało niezbyt mądre zachowanie gdańskiego pomocnika Karola Fili, który z lewej strony pola karnego próbował wślizgiem wybić piłkę spod nóg piłkarza Arki. Nie udało się. Wówczas Fila odruchowo włożył rękę pod nogi gdynianina, który się przewrócił. Decyzja sędziego nie wzbudziła wątpliwości.
  • 1:2 - w 71. minucie bramka, która dała Arce prowadzenie. Piłka była bita z rzutu rożnego po lewej stronie boiska. Mocna wrzutka górą w pole karne. Głową uderzył gdynianin Marciniak, w stronę lewego słupka. Piłka po drodze odbiła się od zawodnika Lechii Kubickiego i nieco zmieniła kierunek lotu. Przeszła jeszcze po drodze między nogami innego zawodnika gdańszczan - Malocy. Ostatecznie piłka kozłując w polu karnym ugrzęzła w siatce przy prawym słupku. Bramkę zapisano jako samobójczą, na konto Kubickiego. Był to ewidentny błąd defensywy Lechii, bowiem żaden z obrońców nie asekurował słupka, przy którym wpadła ta dość przypadkowa piłka, co nie powinno się zdarzyć.
  • 2:2 - po golu Paixao, szybka riposta w 76. minucie. Lechia miała rzut rożny z lewej strony boiska. Piłkę mocno dośrodkował Conrado, prosto na dziesiąty metr pola karnego, gdzie wyskoczył do niej Zwoiński. Mocne uderzenie głową powinno wpaść do siatki Arki, ale kapitalnie zachował się bramkarz gdynian, który zdołał sparować piłkę przed siebie. Był jednak bezradny przy sprytnej dobitce Paixao, który strzelił nogą.
  • 2:3 - prowadzenie Arki w 82. minucie, znowu po karnym w wykonaniu Vejinovića. Wrzutka z prawej strony w pole karne Lechii, zamieszanie. Piłka uderzyła w rękę zawodnika gdańszczan Zwolińskiego, w sytuacji, która już wydawała się niegroźna dla Biało-Zielonych. Vejinović ustawił piłkę na wapnie i huknął w prawy górny róg bramki Lechii, znowu nie do obrony.
  • 3:3 - remis w 87. minucie po główce Zwolińskiego i najładniejszej akcji meczu. Lewym skrzydłem z piłką biegł Conrado, który mocno dośrodkował w pole karne. Zwoliński rzucił się szczupakiem i mimo asysty obrońcy zdołał sięgnąć piłkę głową - a ta przelobowała goalkipera Arki i wpadła do bramki przy dalszym, prawym słupku. Gol przypominający urodą to, co wiele lat temu zrobił Andrzej Szarmach w meczu z Włochami. 
  • 4:3 - dla Lechii po “jedenastce” Paixao w 6. minucie doliczonego czasu gry. Ostro zagrana w pole karne piłka wpadła w gąszcz nóg zawodników obu drużyn. Najprzytomniej zachował się Nalepa, który ją przejął i umiejętnie zasłonił ciałem. Zawodnik Lechii szykował się do strzału, ale w tym momencie został powalony od tyłu przez obrońcę Arki. Gdynianin chciał po prostu wybić piłkę, zrobił to jednak dość pechowo, bo podciął najpierw nogę Nalepy. Sędzia Marciniak, który stał blisko całej sytuacji, bez wahania podyktował karnego. Zdaniem komentatorów CANAL+ powinien był najpierw skorzystać z VAR, ponieważ domniemany faul przy telewizyjnych powtórkach wyglądał na dość wątpliwy. Paixao strzelił mocno przy lewym słupku.

ZOBACZ FOTOGALERIĘ:

 

Piotr Stokowiec, trener Lechii, po meczu nie krył radości. Spotkanie określił jako świetne widowisko, ale przestrzegał przed zbytnim optymizmem: - Ta drużyna się przeobraża i to jest proces - powiedział Stokowiec. - Na razie nie ma się co zachłystywać. Więcej będziemy wiedzieć pod koniec czerwca, po 6-7 meczach, gdy pojawi się zmęczenie. Na razie gramy na świeżości. Jest kilku nowych zawodników, którzy zagrali obiecująco, jak Ze Gomes, Conrado i Mihalik, jednak oni nie są jeszcze gotowi do gry przez 90 minut. Dobre jest to, że mamy ich kilku, dlatego mogą dawać na boisku dobre zmiany. 

Lechia ma obecnie 41 punktów i zajmuje siódme miejsce w ligowej tabeli Ekstraklasy. Do końca rundy zasadniczej zostały trzy kolejki, Biało-Zieloni mają duże szanse na dalszą grę w tzw. grupie mistrzowskiej. Do trzeciego miejsca w tabeli Lechia traci obecnie tylko dwa punkty.

 

LECHIA GDAŃSK - ARKA GDYNIA 4:3 (0:0)

SOBOTA, 31 MAJA 2020, GODZ. 17.30

STADION ENERGA GDAŃSK

  • Bramki: Flavio Paixao (50-k, 76, 90+6-k), Łukasz Zwoliński (87) - Marko Vejinović (60-k, 82-k), Jarosław Kubicki (71-sam.)
  • Żółte kartki: Patryk Lipski, Jarosław Kubicki, Conrado - Frederik Helstrup, Michał Nalepa
  • Sędzia: Szymon Marciniak (Płock)
  • Widzów: brak

Lechia Gdańsk: Dusan Kuciak - Karol Fila (72. Łukasz Zwoliński), Michał Nalepa, Mario Maloca, Rafał Pietrzak - Jarosław Kubicki - Jaroslav Mihalik (76. Kenneth Saief), Tomasz Makowski, Patryk Lipski, Ze Gomes (65. Conrado) - Flavio Paixao

Arka Gdynia: Pavels Steinbors - Adam Marciniak, Frederik Helstrup, Luka Marić, Adam Danch - Michał Kopczyński - Maciej Jankowski (75. Nemanja Mihajlović), Marko Vejinović (86. Douglas Bergqvist), Michał Nalepa, Mateusz Młyński - Oskar Zawada (80. Dawit Schirtladze)

 

Roman Daszczyńskiwww.gdansk.plroman.daszczynski@gdansk.pl
Roman Daszczyński - najnowsze
Roman Daszczyńskiwww.gdansk.plroman.daszczynski@gdansk.pl
Roman Daszczyński - najnowsze