Amber Fest rośnie. Udana sobotnia zabawa przy Stadionie Energa Gdańsk

Co najmniej 31 tysięcy osób odwiedziło w sobotę (8 września) Amber Fest - trójmiejski odpowiednik monachijskiego Oktoberfestu. Było dużo muzyki na żywo, jedzenia i oczywiście piwa, które przywieziono z cenionego przez smakoszy Browaru Amber w Bielkówku k. Gdańska. Świetnie bawiły się całe rodziny, bowiem organizatorzy nie zapomnieli o atrakcjach dla dzieci.

Amber Fest rośnie. Udana sobotnia zabawa przy Stadionie Energa Gdańsk
A
A
data publikacji: 09 września 2018 r.
Rozpoczęcie takiej imprezy ma swój rytuał. Pierwsza beczka - trzeba w nią umiejętnie i uroczyście wbić młotem kranik z kurkiem, by szklanek i kufli popłynęło piwo
Rozpoczęcie takiej imprezy ma swój rytuał. Pierwsza beczka - trzeba w nią umiejętnie (uwaga na palce!) i uroczyście wbić młotem kranik z kurkiem, by do szklanek i kufli popłynęło piwo
Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

Daleko Amber Festowi do monachijskiego Oktoberfestu - najbardziej znanej i bodaj największej imprezy piwnej na świecie? Na pewno tak, ale nie pod każdym względem.

- Tutaj jest zdecydowanie lepsze i bardziej zróżnicowane jedzenie - uważa pani Jolanta z Sopotu, która na co dzień pracuje w Niemczech i na ten weekend akurat przyjechała do domu. - Na Oktoberfeście królują "wursty", a tutaj mamy smaki świata. Bardzo mi się to wszystko podoba.

W sobotę przy Stadionie Energa Gdańsk oczywiście było picie piwa, ale też tańce przy zróżnicowanej stylistycznie muzyce granej ze sceny, weekendowe rozmowy, poszukiwanie food traucków z najsmaczniejszym jedzeniem i stoisk z żywnością od producentów regionalnych. Dzieci miały swoją krainę “dmuchańców”, gdzie mogły wyskakać się do woli - a w przerwach wyciągnąć rodziców na lody albo donuty, bo i takich stoisk nie brakowało.

Oferta przygotowana przez organizatorów była naprawdę bogata - a wszystko we wspaniałej scenerii Stadionu Energa Gdańsk
Oferta przygotowana przez organizatorów była naprawdę bogata - a wszystko we wspaniałej scenerii Stadionu Energa Gdańsk
Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

Początek Amber Fest sięga 2015 roku. O tym, że impreza przypadła do gustu mieszkańcom Trójmiasta i okolic, świadczyć mogą liczby. Frekwencja odwiedzających to wydarzenie z roku na rok rośnie. W 2016 roku festiwal odwiedziło 28 tys. osób, w zeszłym roku - już 30 tysięcy.

W tę sobotę uczestnicy Amber Fest mieli do dyspozycji 60 stoisk z produktami regionalnymi (mięsa, sery, przetwory czy miody z Kaszub, Kociewia i Żuław).

Imponująca - pod względem wielkości i różnorodności - była strefa foodtrucków (wozów z jedzeniem), których było 40. Na zaproszenie organizatorów przyjechały z całego kraju, a zainteresowani mogli posmakować nie tylko hamburgerów i frytek, ale też kuchni meksykańskiej, tajskiej, chińskiej czy czeczeńskiej.

Bawiono się do północy. Organizatorzy dbali o bezpieczeństwo i rozsądek uczestników - co jakiś czas prowadzący występy muzyczne przypominał ze sceny przez mikrofon: “Słuchajcie, jeśli ktoś wypił piwo, niech pod żadnym pozorem nie wsiada za kierownicę samochodu. Kwit parkingowy, który wykupiliście za 10 zł, obowiązuje do niedzieli, do godziny 11. Lepiej więc pojechać do domu taksówką albo tramwajem, a auto odebrać z parkingu jutro przed południem”.

Amber Fest odbył się w sobotę, ale przypominamy, że piknik z food truckami i stoiskami oferującymi produkty regionalne trwa także w niedzielę, od godz. 12.00 do 20.00 - w związku z zaplanowanym na ten dzień meczem towarzyskim Lechia Gdańsk - Karpaty Lwów.

oprac. RD (0)
www.gdansk.pl
oprac. RD (0)
www.gdansk.pl