Ta wystawa budzi respekt. Wraki rosyjskich czołgów zobaczysz na Placu Zebrań Ludowych

- To bardzo dobry pomysł, żeby na własne oczy zobaczyć zniszczoną broń i strach, który ona sieje - powiedział Oleksandr Plodystyi, konsul generalny Ukrainy w Gdańsku podczas otwracia wystawy prezentującej zniszczony na Ukrainie rosyjski sprzęt. - Tylko w takim stanie ten sprzęt ma prawo podróżować i tylko dlatego, żebyśmy zrozumieli, że nie ma miejsca na wojnę w naszym świecie. 
( 23.08.2022 )
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
Czterech mężczyzn w róznym wieku w garnitura stoi przed mikrofonami, za nimi zniszczony czołg
Wystawę plenerową "Za wolność naszą i waszą" otworzyli: Piotr Borawski, zastępca prezydenta ds. przedsiębiorczości i ochrony klimatu (pierwszy z lewej) obok Dariusz Drelich, wojewoda pomorski, Oleksandr Plodystyi, konsul generalny Ukrainy w Gdańsku i Jacek Bendykowski, prezes zarządu Fundacji Gdańskiej
fot. Grzegorz Mehring/gdansk.pl

"Dzisiaj każdy z nas jest Ukraińcem". Jutro gdańskie obchody Dnia Niepodległości Ukrainy

"Każdy czołg zniszczony tam, to potencjalnie jeden mniej u nas"

We wtorek, 23 sierpnia 2022 roku na Placu Zebrań Ludowych w Gdańsku odbył się briefing prasowy inaugurujący wystawę prezentującą wraki rosyjskich czołgów zniszczonych podczas wojny na Ukrainie. Częścią wystawy są też plansze informujące o akcji Gdańsk Pomaga Ukrainie. 

Gdański fotoreporter Robert Kwiatek, który na początku napaści Rosji na Ukrainę był tam i robił zdjęcia, teraz pojechał na Plac Zebrań Ludowych. Na swoim Facebooku napisał komentarz: "Gdańsk, Plac Zebrań Ludowych, wraki rosyjskie z wojny w Ukrainie dotarły i do nas. Mimo, że to wypalony złom, budzi, przynajmniej we mnie respekt. Może zginęli w nich Rosjanie, może nie, ale nikt ich nie zapraszał i nie dał zgody (w sumie nie ma nikogo kto by takie zgody wydawał) do mordowania Ukraińców. Trzymając się swojej dewizy: KAŻDY CZOŁG ZNISZCZONY TAM, TO JEDEN POTENCJALNIE MNIEJ U NAS!".

Konsul Oleksandr Plodistyi: Putin marzył o paradzie w Kijowie 

W briefingu na otwarcie wystawy uczestniczyli: Oleksandr Plodystyi, konsul generalny Ukrainy w Gdańsku, Dariusz Drelich, wojewoda pomorski, Piotr Borawski, zastępca prezydenta ds. przedsiębiorczości i ochrony klimatu, Jacek Bendykowski, prezes zarządu Fundacji Gdańskiej, także  przedstawiciele Związku Ukraińców w Gdańsku.

- 24 lutego 2022 roku, kiedy wybuchła wojna, Putin marzył, żeby zorganizować paradę w Dzień Niepodległości Ukrainy w Kijowie na Majdanie - przypomniał Oleksandr Plodystyi, konsul generalny Ukrainy w Gdańsku. - Parada jest, ze sprzętem (wskazał na zniszczone wraki czołgów). I chodzi o to, żeby tylko w takim stanie ten sprzęt miał prawo podróżować i tylko dlatego, żebyśmy zrozumieli, że nie ma miejsca na wojnę w naszym świecie. Rosja musi być zdemilitaryzowana. To bardzo dobry pomysł, żeby na własne oczy zobaczyć zniszczony sprzęt i strach, który sieje ta broń. Skuteczna walka Ukrainy byłaby niemożliwa bez pomocy i wsparcia państw, które pomagają, wśród nich na pierwszym miejscu jest oczywiście Polska. Dziś prezydent Andrzej Duda jest w Kijowie, nie jest to jego pierwsza wizyta, ale bardzo ważna. Dziękuję za pomoc, dzięki waszemu wsparciu i pomocy ta walka jest skuteczna. Wierzę że będzie zakończona zwycięstwem Ukrainy.  

Fragment zniszczonego wozu bojowego
Jeden z eksponatów wystawy plenerowej na Placu Zebrań Ludowych w Gdańsku "Za wolność naszą i waszą", którą odwiedzić można do 2 września 2022 roku
fot. Grzegorz Mehring/gdansk.pl

Wystawa "Za wolność naszą i waszą". Z czego składa się ekspozycja? 

Wystawa "Za wolność naszą i waszą" powstała z inicjatywy Kancelarii Premiera Rzeczypospolitej Polskiej oraz Ministerstwa Obrony Ukrainy. Ekspozycja składa się z czterech wielkogabarytowych obiektów - czołgu bojowego T-72BA, haubicoarmaty 2S19 Msta-S, transportera opancerzonego BTR-82A, samochodu opancerzonego „TIGR” oraz fragmentów rosyjskich pocisków rakietowych. Plansze z opisem wystawy przygotowano w trzech językach (polskim, ukraińskim i angielskim) i opowiadają o okolicznościach, w jakich został zniszczony prezentowany sprzęt.  

Rosyjski sprzęt wojenny zdobyty przez Ukraińców. ZOBACZ od dziś na wystawie w Gdańsku

- W Gdańsku mieście wolności i solidarności, kilkaset metrów od historycznej bramy Stoczni Gdańskiej i wydarzeń, które dały wolność naszej części Europy, możemy dziś symbolicznie patrzeć na te zniszczone wozy wojenne Armii Czerwonej - powiedział Piotr Borawski, zastępca prezydenta ds. przedsiębiorczości i ochrony klimatu. - I mówić o tym, że dziś to siostry Ukrainki i bracia Ukraińcy walczą o naszą wolność i wolność całej Europy, ich heroiczny bój zasługuje na największe uznanie. Dziękuję za to, że możemy dziś naszym mieszkańcom, gościom przypomnieć symbolicznie, że od pół roku za granicami naszego kraju trwa wojna, która jest szczególnie istotna dla naszej części Europy. Chcemy, żeby wystawa była przyczynkiem do tego, aby kolejna fala pomocy płynęła dalej, żebyśmy dalej pomagali Ukrainie, bo oni walczą za naszą wolność. 

Na wystawie informacje o pomocy płynącej z Gdańska do Ukrainy 

Ekspozycja była już udostępniona w Warszawie, Wrocławiu i Poznaniu. Wystawa, która przyjechała do Gdańska jest wzbogacona o informacje dotyczące inicjatywy Gdańsk Pomaga Ukrainie - humanitarnej pomocy Ukrainkom i Ukraińcom przebywających w naszym mieście i pomocy jakiej udzieliliśmy mieszkańcom Ukrainy, którzy zostali na miejscu, czyli na przykład o ponad 30 transportach z Gdańska (zorganizowanych przez Fundację Gdańską), które dotarły m in. do Lwowa, Odessy, obwodu donieckiego, Mikołajowa, Łucka. 

Od wtorku, 23 sierpnia zniszczone wraki sprzętu bojowego można z bliska zobaczyć w Gdańsku na placu Zebrań Ludowych. Wystawa jest czynna codziennie od godz. 10 do 18. Sprzęt pozostanie w Gdańsku do 2 września 2022 roku. 

Mężczyzna w średnim wieku w okularach wskazuje dłonią na zardzewiały, zniszczony wrak czołgu
- To bardzo dobry pomysł, żeby na własne oczy zobaczyć zniszczony sprzęt i strach, który sieje ta broń - mówił Oleksandr Plodystyi (na zdjęciu), konsul generalny Ukrainy w Gdańsku. - Skuteczna walka Ukrainy byłaby niemożliwa bez pomocy i wsparcia państw, które pomagają, wśród nich na pierwszym miejscu jest oczywiście Polska
fot. Grzegorz Mehring/gdansk.pl

Wsparcie prawne i rzeczowe, biblioteka, nauka języka. Mała Ukraina przy Grunwaldzkiej 5

Gdańsk pomaga. Ilu obywateli Ukrainy mieszka w Gdańsku? 

Według oficjalnych danych od 24 lutego do 20 czerwca 2022 roku armia rosyjska straciła na froncie ponad 33 tys. żołnierzy, 216 samolotów, 181 śmigłowców, 1477 czołgów, 3588 transporterów opancerzonych, 14 okrętów i kutrów, w tym krążownik "Moskwa", flagową jednostkę Floty Czarnomorskiej Federacji Rosyjskiej.

- Tylko w takiej formie jak widać za nami chcielibyśmy oglądać sprzęt armii rosyjskiej na terytorium Ukrainy - dodał Jacek Bendykowski, prezes zarządu Fundacji Gdańskiej. - Pierwsza myśl to wielki podziw, że tak dzielnie stawiają opór rosyjskiemu imperializmowi. Ostatnie dane z czerwca 2022 roku mówią o 157 tysiącach Ukraińców, którzy mieszkają w Gdańsku, 25 proc. mieszkańców naszego miasta to Ukraińcy, tylko Rzeszów ma wyższy współczynnik. Wydaje się, że w przeciwieństwie do wielu miast w Polsce, większość mieszkańców Gdańska uzmysławia sobie to powoli, ponieważ nie wywołało to żadnych negatywnych reperkusji, poważniejszych problemów. Pomoc dla Ukraińców udało nam się zorganizować w miarę sprawnie, ponad połowa tej liczby to są Ukraińcy, którzy przybyli do Gdańska od 24 lutego. Jedną z tajemnic sukcesu gdańskiego jest to, że tą pomoc organizowaliśmy w dobrej współpracy między samorządami, między administracją rządową i samorządową. 

Zniszczony sprzęt wojskowy
Według oficjalnych danych od 24 lutego do 20 czerwca 2022 roku armia rosyjska straciła na froncie 216 samolotów, 181 śmigłowców, 1477 czołgów, 3588 transporterów opancerzonych, 14 okrętów i kutrów
fot. Grzegorz Mehring/gdansk.pl

Jak przypomniał prezes Fundacji Gdańskiej od początku w ramach akcji Gdańsk Pomaga Ukrainie wydano ponad 24 tysięcy kart Gdansk Pomaga, które uprawniają Ukraińców do zakupów raz w tygodniu w punktach pomocy. Karty zostały wydane tylko osobom dorosłym, a zwykle za każdą z nich stoi kilkuosobowa rodzina. Kilkadziesiąt transportów z tego ponad 30 zorganizowanych przez Fundację Gdańską pojechało bezpośrednio na Ukrainę. Z całej liczby uchodźców ok. 35 tysięcy to kobiety, które są w wieku produkcyjnym. Z tej liczby ponad 17 tysięcy podjęło legalnie pracę. 

Jacek Bendykowski podkreślił, że teraz największym wyzwaniem będą miesiące zimowe. 

- Ponad 14 tys. mieszkańców Gdańska przyjęło pod swój dach rodziny ukraińskie - dodał prezes Bendykowski. - Liczymy, że większość wytrwa w tym wsparciu, choć nie ma już wsparcia finansowego. Liczymy, że uzyskamy taką pomoc od rządu. Ważne żeby były miejsca w szkole i przedszkolach dla dzieci ukraińskich, żeby ich mamy mogły pracować. Patrząc na to, jak radzimy sobie od lutego, ufamy że zimę przetrwamy, a Putin polegnie!