• Start
  • Wiadomości
  • „Wesołe kumoszki z Windsoru” setny raz na scenie: „Zagraliśmy na tej scenie jako pierwsi”

„Wesołe kumoszki z Windsoru” setny raz na scenie: „Zagraliśmy na tej scenie jako pierwsi”

Pełna dynamicznych zwrotów akcji i barwnych postaci komedia Szekspira była pierwszym spektaklem przygotowanym na scenę elżbietańską Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego. Zrealizowana wspólnie z Teatrem Wybrzeże, nieprzerwanie kradnie serca widzów od czasu premiery. W piątek, 21 stycznia, reżyserskie dzieło Pawła Aignera obchodzi jubileusz - zostanie wystawione po raz setny.
( Publikacja: 19.01.2022 )
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
Premiera „Wesołych kumoszek z Windsoru” w reżyserii Pawła Aignera odbyła się 2015 roku. Dziś, 6 lat po premierze, śmiało można powiedzieć, że ta adaptacja komedii mistrza ze Stratfordu okazała się ponadczasowym teatralnym hitem, na miarę broadwayowskiego musicalu
Premiera „Wesołych kumoszek z Windsoru” w reżyserii Pawła Aignera odbyła się 2015 roku. Dziś, 6 lat po premierze, śmiało można powiedzieć, że ta adaptacja komedii mistrza ze Stratfordu okazała się ponadczasowym teatralnym hitem, na miarę broadwayowskiego musicalu
mat. Teatru Wybrzeże

 

Lekka komedyjka w kampowej estetyce. „Bunbury” Oscara Wilde'a na Scenie Kameralnej. RECENZJA

 

- Byliśmy pierwszymi, którzy zagrali na scenie elżbietańskiej Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego. Urzekło nas to, że mamy taką możliwość - wspomina Paweł Aigner, reżyser uwielbianych przez publiczność „Wesołych kumoszek z Windsoru”, który w ostatnim czasie przygotował na Scenę Malarnia Teatru Wybrzeże i Scenę Letnią w Pruszczu Gdańskim komedię „Awanturę w Chioggi” Carla Goldoniego, a wcześniej m.in. operetkę „Karmaniola, czyli od Sasa do Lasa” Stanisława Moniuszki (za którą w 2020 roku otrzymał Nagrodę Teatralną Marszałka Województwa Pomorskiego) i „Zakochanego Szekspira” (koprodukcja GTS i Teatru Wybrzeże).

„Kumoszki...”, na podstawie komedii Williama Szekspira, to pierwsza wspólna produkcja Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego i Teatru Wybrzeże. Spektakl zawojował repertuar 19. Festiwalu Szekspirowskiego w 2015 roku, zdecydowanie wyróżniając się na tle innych inscenizacji prezentowanych podczas dorocznego święta mistrza ze Stratfordu. Ze względu na to, że tytuł zainaugurował działalność jedynej w Polsce sceny elżbietańskiej (wysunięta scena, otoczona z trzech stron widownią), którą pochwalić się może GTS, szybko stał się wielką atrakcją przyciągającą publiczność nie tylko trójmiejską, ale i z całego kraju, a nawet Europy.

- Ta scena daje znacznie większe możliwości niż klasyczna scena włoska. Ale rodzi też pewną trudność, bo wymaga zastosowania niecodziennych środków aktorskich. Podczas prób staraliśmy się sobie wyobrazić, co by było, gdyby ten spektakl naprawdę był grany w realiach Szekspira, gdzie widzowie oglądają na stojąco, mogąc się przemieszczać po sali - zdradza reżyser. - To wymagało od nas zerwania z konwencjami - wypracowania specyficznej stylistyki ruchu (zastosowaliśmy starą metodę ruchu kołowego, który wymaga innych akcentów), aktorzy zaś wypowiadają kwestie na trzy strony. Nie jest to typowe, ale dzięki tym zabiegom widzowie nieustannie znajdują się w samym centrum akcji.

 

Scenografia w tej komedii jest przemyślana i wpasowana we wnętrze teatru, a barwne kostiumy stylizowane na te z epoki przyciągają uwagę swoim bogactwem. To nie jedyne atuty spektaklu
Scenografia w tej komedii jest przemyślana i wpasowana we wnętrze teatru, a barwne kostiumy stylizowane na te z epoki przyciągają uwagę swoim bogactwem. To nie jedyne atuty spektaklu
mat. Teatru Wybrzeże

 

Siła tej komedii nie polega na jej skomplikowanej fabule - ta jest raczej prosta - ale na bardzo dużym potencjale energetycznym, z którego Paweł Aigner czerpie pełnymi garściami. To spektakl niezwykle dynamiczny, aktorzy stają na głowie (czasami dosłownie), żeby zabawić publiczność stojącą wokół sceny i siedzącą na galeriach. Wychodzą do widzów i wciągają ich do gry: przerysowanej i komicznej. Przejaskrawione postaci grają z niebywałą lekkością i dystansem, który udziela się oglądającym, co chwilę wybuchającym niewymuszonym śmiechem.

- Paweł Aigner to wulkan energii i ma ogromne poczucie humoru. To wszystko tutaj widać - mówi aktor Piotr Biedroń, który w „Wesołych kumoszkach z Windsoru” wciela się w postać francuskiego medyka Doktora Caiusa, biorącego udział w widowiskowym pojedynku z walijskim plebanem Sir Hugo Evansem (Cezary Rybiński) o serce damy. - Granie w tym spektaklu to ogromna przyjemność - aktor ma poczucie kreacji i bycia częścią silnego zespołu, w którym panuje dobra energia. Do tego dochodzi bardzo bliskie spotkanie z widzami, którzy wręcz opierają się o scenę - ta bezpośrednia obecność publiczności jest niezwykle ważna dla aktora. A kiedy otwiera się dach Teatru Szekspirowskiego, nie sposób nie poczuć magii tego spektaklu.

- Lubię grać w tym spektaklu z wielu powodów. Przede wszystkim na scenie spotyka się wtedy około 20 aktorów i aktorek, z których każdy wnosi inną energię - potwierdza Dorota Androsz, która wciela się w rolę Abrahama Mizerka, krewnego prowincjonalnego sędziego Spłycia (Zbigniew Olszewski). - Wątki przeplatają się i eksplodują dzięki intensywnemu ruchowi scenicznemu, do tego niepowtarzalności dodają improwizacje wpisane w rytm spektaklu i żywiołowe reakcje widzów, którzy wychwytują najdrobniejsze niuanse i żarty. Uwielbiam komunikować się z publicznością, a odpowiednio zaprojektowana przez Magdę Gajewską scenografia, inspirowana sceną elżbietańską z wysuniętym „wybiegiem”, zdecydowanie temu sprzyja. Mogę chwycić kogoś za rękę, spojrzeć komuś głęboko w oczy czy zadać pytanie i dać się zaskoczyć odpowiedzią. To jeden z tych rozrywkowych spektakli, któremu towarzyszy wymiana pozytywnej energii i błyszczące oczy roześmianej publiczności.

 

Znakomicie spisuje się aktorski zespół Teatru Wybrzeże, który odnajduje się w formule prostej komedii z niewymuszonym, a nawet rubasznym humorem. Nz. Marcin Miodek i Michał Jaros
Znakomicie spisuje się aktorski zespół Teatru Wybrzeże, który odnajduje się w formule prostej komedii z niewymuszonym, a nawet rubasznym humorem. Nz. Marcin Miodek i Michał Jaros
fot. Dawid Linkowski

 

Fabuła „Wesołych kumoszek z Windsoru” osnuta jest wokół miłosnej intrygi uknutej przed dwie mieszczki przeciwko wspólnemu adoratorowi. Ich plan jest niewyszukany, tak jak i zaloty bezczelnego podrywacza, i... cała ta komedia: pełna rubasznego humoru, przewidywalnych dowcipów sytuacyjnych i slapstickowych chwytów. Nie jest to bynajmniej przytyk - „Kumoszki…” są dokładnie takie, jakie powinny być. Przenoszą widzów do teatru elżbietańskiego, przywołując jego najlepsze tradycje, a jednocześnie nie są archaiczne - udanie łączą odniesienia do teatru mieszczańskiego z humorem współczesnej farsy.

- Zależało nam na tym, żeby wszystkie elementy scenograficzne i kostiumy wykonane były z naturalnych elementów, takich, które wykorzystywane były w tamtej epoce - mówi Paweł Aigner. - Jednocześnie nie są to kostiumy bardzo tradycyjne - wytrawne oko dojrzy, że stylizowane są na współczesną modę angielską, pojawia się krata, odwołania do Vivienne Westwood. Zależało nam, jako realizatorom, żeby przyłożyć się do spektaklu w każdej kwestii, bo lubię, kiedy widzowie mają poczucie, że są traktowani poważnie i że w teatrze czeka na nich coś wyjątkowego.

 

Tym, co odróżnia to przedsięwzięcie od innych tego typu komedii jest przede wszystkim scena wzorowana na elżbietańskiej - wysunięta, otoczona z trzech stron widownią. Pozwala to na skrócenie dystansu między aktorami a publicznością
Tym, co wyróżnia ten spektakl to przede wszystkim sposób przedstawienia. Scena wzorowana na elżbietańską jest wysunięta, otoczona z trzech stron widownią, co pozwala na skrócenie dystansu między aktorami a publicznością
fot. Dawid Linkowski

 

W spektaklu występują: Dorota Androsz (Abraham Mizerek, krewniak Spłycia), Justyna Bartoszewicz (Anna Page, córka Page'ów), Anna Kociarz (Pani Małgorzata Page), Monika Chomicka-Szymaniak (Pani Chybcik, ochmistrzyni w domu Caiusa), Piotr Biedroń (Doktor Caius, francuski medyk), Jerzy Gorzko (Pistol, towarzysz Falstaffa), Grzegorz Gzyl (Sir John Falstaff), Cezary Rybiński (Sir Hugo Evans, walijski pleban), Maciej Konopiński (Franciszek Ford, mieszczanin z Windsoru), Mirosław Krawczyk (Nym, towarzysz Falstaffa), Jacek Labijak (Oberżysta, właściciel gospody „Pod Podwiązką”), Piotr Łukawski (Jerzy Page, mieszczanin z Windsoru), Zbigniew Olszewski (Spłyć, prowincjonalny sędzia), Maciej Szemiel (Bardolf, towarzysz Falstaffa), Katarzyna Kaźmierczak (Pani Alicja Ford), Marcin Miodek (Robert, sługa Forda, Piotr Tuman), Daniel Kulczyński (Jan, sługa Forda, gościnnie) oraz Paweł Pogorzałek (Fenton, młody szlachcic).

Prezentacja jubileuszowego spektaklu odbędzie się w piątek, 21 stycznia, o godzinie 19:00 na deskach Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego (ul. Bogusławskiego 1). Czas trwania: 2 godziny 45 minut (jedna przerwa). Bilety: 25 zł.

Bardzo udana premiera. „Co u diabła” Teatru Miniatura uczy i bawi do łez. RECENZJA