• Start
  • Wiadomości
  • Zmarła Danuta Rolke-Poczman, oliwianka, "kolorowy ptak". - Będzie jej brakowało w krajobrazie Oliwy

Zmarła Danuta Rolke-Poczman, oliwianka, "kolorowy ptak". - Będzie jej brakowało w krajobrazie Oliwy

Pani Danuta miała 86 lat. Była animatorką kultury w ukochanej przez siebie Oliwie, aktywistką, prezeską stowarzyszenia Stara Oliwa i szefową Domu Zarazy funkcjonującego także w tej dzielnicy. - Wyłamywała się ze wszelkich schematów, i nie było dla niej rzeczy niemożliwych - podkreśla prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz.
( Publikacja: 20.01.2022 )
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
Pani Danuta Rolke - Poczman zmarła w wieku 86 lat
Pani Danuta Rolke - Poczman zmarła w wieku 86 lat
Fot. Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

 

Więcej wspomnień o zmarłych w ostatnich latach gdańszczanach i osobach związanych z Gdańskiem znajdziesz na specjalnie dedykowanej stronie gdansk.pl/odeszli.


Tę smutną informację podała, na swoim oficjalnym profilu Facebookowym, prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz.

- Napisać o niej, że to niezwykła osoba, to jak nic nie napisać. Pani Danuta, znana także jako Zaraza z Oliwy, wyłamywała się ze wszelkich schematów i nie było dla niej rzeczy niemożliwych. Co sobie postanowiła, to robiła. A postanowień miała bez liku i ciągle knuła nowe projekty. Z zawodu była architektką, ale jak sama mówiła - z miłości do męża skończyła kurs dla radiooficerów i wspólnie pływali po całym świecie. Po zejściu na ląd zajęła się projektowaniem. Budynek gdańskiego pogotowia ratunkowego czy gazownia w Sopocie – to jej kreacje. Ale prawdziwą jej miłością i pasją stała się sztuka – przypomniała prezydent Aleksandra Dulkiewicz. - Dlatego majątek, który zarobiła na giełdzie (a grała często, bo - jak tłumaczyła - odpowiadał jej ten dreszczyk emocji) wydała na stworzenie Domu Zarazy, jednego z ciekawszych miejsc na kulturalnej mapie Miasta Gdańsk. Kto znał panią Danutę wie też doskonale, że kochała kapelusze i miała diabelskie poczucie humoru. O swoich nakryciach głowy zwykła mawiać, że są ochronne oraz maskujące i że je uwielbia, bo nie widać rogów, które jej rosną. Wyrazy współczucia dla córki prof. Ewy Lewickiej, bliskich pani Danuty i każdemu, kto miał szczęście ją spotka. Spoczywaj w pokoju pani Danuto. Już Pani brakuje. Ostatni raz widziałyśmy się na Pani urodzinach...Do zobaczenia!

Danuta Poczman urodziła się na Wołyniu w 1935 roku, jako córka oficera armii Hallera, potem Armii Krajowej. Jak sama wspominała w mediach, tuż przed rzezią wołyńską rodzina przedarła się do Warszawy. Przeżyli tam Powstanie, a w 1945 roku przyjechali do Gdańska, gdzie osiedlono ich w Oliwie. Danuta uczyła się w klasie fortepianu w Państwowej Szkole Muzycznej, ukończyła architekturę na Politechnice Gdańskiej z wyróżnieniem. Wyszła za mąż za Jerzego Poczmana w 1956 roku. Mąż był kapitanem żeglugi wielkiej. W 1960 roku ukończyła kurs dla radiooficerów w Wyższej Szkole Morskiej w Gdyni, aby pływać wraz z mężem. Danuta Poczman całe życie kochała sztukę i angażowała się w życie dzielnicy.  

W 2015 roku, w przeddzień 80. urodzin pani Danuty Rolke-Poczman, portal Gdansk.pl przeprowadził z nią wywiad. Znajdziecie go TUTAJ

Była wulkanem energii, a jej znakiem rozpoznawczym były stylowe kapelusze. Często była widywana na ulicach Oliwy, którymi lubiła spacerować. Pomimo dość zaawansowanego wieku pozostawała aktywna, próbując i realizując wciąż nowe pomysły we wspomnianym Domu Zarazy, a także prowadzonym stowarzyszeniu.

- Dziwnie mówić o pani Danucie w czasie przeszłym, bo wydawało się, że ona będzie wieczna. Była częścią Oliwy, swoją osobowością nadawała jej pewien koloryt - uważa Tomasz Strug, Przewodniczący Zarządu Dzielnicy Oliwa. - To była trochę zwariowana, ale pozytywnie, osoba - taka, która rzucała się z motyką na słońce. Mając niesamowite pomysły, realizowała je często niemalże samotnie. W tej sytuacji rodzi się też pytanie, jaka przyszłość czeka Dom Zarazy - od lat rządziła nim w zasadzie tylko pani Poczman. Miała niesamowite wizje rozbudowy tego Domu...

Tomasz Strug zaznacza, że tę aktywistkę "było widać w Oliwie". Miała bardzo dużą wiedzę o tej dzielnicy, jej architekturze.

- Ta jej społeczna aktywność chyba właśnie zaczęła się od fascynacji Oliwą. To ona była pomysłodawczynią pierwszego w Gdańsku domu sąsiedzkiego, choć pomysł ten nie przetrwał próby czasu.

Andrzej Stelmasiewicz, Radny Miasta Gdańska, założyciel Oliwskiego Ratusza Kultury, prywatnie mieszkaniec Oliwy, podkreśla, że ludzi należy szanować za to, co zrobili w trakcie "pięciu minut, które mieli".

- Zawsze miałem duży szacunek za to, co robiła przez kilka dziesiątków lat. Danusia, moim zdaniem, na ten szacunek zasłużyła przez to swoje poświęcenie dla Oliwy i oliwian. Przez wiele, wiele lat to była jedyna taka pozarządowa placówka kultury działająca w Oliwie, pomijając oczywiście bibliotekę czy muzeum, bo to inne kategorie - przypomina Andrzej Stelmasiewicz. - Na pewno była kolorowym ptakiem. Myślę, że bardzo wiele osób w Oliwie słyszało o Danucie. Nawet, jeśli nie korzystali w żaden sposób z aktywności stowarzyszenia Stara Oliwa, to wiedzieli o tym.