Gdańszczanie od początku weszli w mecz bardzo mocno. Pierwszy set toczył się punkt za punkt, a Energa Trefl jako pierwsza zbudowała kilkupunktową przewagę (8:5, 10:6). Rzeszowianie szybko jednak odrobili straty i od stanu 12:12 gra znów była bardzo wyrównana. W końcówce więcej spokoju zachowali goście, którzy wykorzystali drobne błędy gospodarzy i wygrali partię 25:23.
Drugi set miał podobny przebieg - dużo walki, długie wymiany i minimalne różnice punktowe. Gdańszczanie odskoczyli na 14:11, ale Resovia doprowadziła do remisu po 18. Nerwowa końcówka przyniosła efektowne akcje: sprytne rozegranie Worsleya i ważny blok Branda dały Enerdze Treflowi prowadzenie 22:20. Set zakończył się grą na przewagi, a błąd Rzeszowian przesądził o wygranej gospodarzy 26:24.
W trzeciej partii oba zespoły długo szły równo, jednak w połowie seta „gdańskie lwy” wskoczyły na wyższy poziom. Efektowne ataki i świetna gra w obronie pozwoliły zbudować przewagę (18:13), a końcówka należała już do gospodarzy, którzy zamknęli seta w imponującym stylu.
Czwarty set ponownie dostarczył ogromnych emocji. Energa Trefl szybko objęła prowadzenie 8:4, ale Resovia nie odpuszczała i wyszła nawet na prowadzenie 14:13. Końcówka była niezwykle nerwowa – remisy po 22, 23 i 24 – o przewagach decydowały detale. Fantastyczna obrona Koykki i skuteczny atak Nasevicha dały Gdańszczanom przewagę, którą po czasie wziętym przez Massimo Bottiego udało się utrzymać. Set zakończył się wynikiem 27:25, a cały mecz wygraną Energi Trefla 3:1.
Świetne otwarcie Nowego Roku i potwierdzenie, że ERGO ARENA pozostaje w tym sezonie twierdzą nie do zdobycia.
MVP Joe Worsley (Trefl Gdańsk) po meczu powiedział:
Myślę, że cała drużyna czuje, że z meczu na mecz w tym sezonie gramy coraz lepiej. W tym momencie każda część zespołu prezentuje wysoki poziom. Widać to choćby w ostatnim meczu - zawodnicy, którzy wchodzą na boisko, grają bardzo dobrze i realnie nam pomagają.
To jest dla nas bardzo ważne, żeby rozpocząć drugą część sezonu jako jedna całość. Często o tym rozmawiamy w zespole - gdy gramy razem, jako jedność, funkcjonujemy naprawdę bardzo dobrze. Myślę, że przy takim nastawieniu trudno jest się z nami grać i z każdą drużyną jesteśmy bardzo blisko.
Dużo trenujemy takie wyrównane, „stykowe” sytuacje na treningach, dlatego jesteśmy do nich przyzwyczajeni. W takich momentach wszystko sprowadza się do koncentracji i do robienia małych, prostych rzeczy we właściwy sposób. Wiemy, że to właśnie one są najważniejsze w takich chwilach.
Energa Trefl Gdańsk vs Asseco Resovia Rzeszów 3:1 (23:25, 26:24, 25:19, 27:25)
Energa Trefl Gdańsk: Nasevich 23, Brand 20, Orczyk 13, M’Baye 12, Nowakowski 9, Worsley 3, Koykka (l.), Sobański, Kogut, Schulz
Asseco Resovia Rzeszów: Butryn 21, Cebulj 18, Szalpuk 16, Demayenko 10, Janusz 3, Poręba 1, Shoji (l.), Louati, Nowak, Zatorski