Tomasz Snarski o wierszach Anny Czekanowicz: “Prawdziwa rewolucja czułości”. Recenzja 

- Żyjemy w czasach, w których warto zacząć recenzję poezji nieco inaczej, bo z nieliterackiej (czy na pewno?) perspektywy. Czy bowiem w świecie zdominowanym przez wojnę potrzebujemy poezji? Czy ona ocala, czy może być przeciwwagą dla przemocy? - pisze Tomasz Snarski analizując poetycki tom pt. “Szelest sukienki” autorstwa Anny Czekanowicz. - To poezja, która ocala - twierdzi autor.
( Publikacja: 22.06.2022 )
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
Anna Czekanowicz (ur. 1952 r.) to gdańska poetka, prozaiczka, scenarzystka i redaktorka. Zaangażowana w życie kulturalne miasta nie tylko jako twórczyni, ale również jako dyrektorka Biura Prezydenta do spraw Kultury w Urzędzie Miejskim w Gdańsku (od 2007 do 2016 roku), a potem jako doradczyni do spraw kultury Prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza (do 2019 roku). Anna Czekanowicz jest pomysłodawczynią festiwalu i nagrody Europejski Poeta Wolności
Anna Czekanowicz (ur. 1952 r.) to gdańska poetka, prozaiczka, scenarzystka i redaktorka. Zaangażowana w życie kulturalne miasta nie tylko jako twórczyni, ale również jako dyrektorka Biura Prezydenta do spraw Kultury w Urzędzie Miejskim w Gdańsku (od 2007 do 2016 roku), a potem jako doradczyni do spraw kultury Prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza (do 2019 roku). Anna Czekanowicz jest pomysłodawczynią festiwalu i nagrody Europejski Poeta Wolności
fot. Klaudia Fetta i Mateusz Drążewski

„Szelest sukienki. Listy do przyjaciół…” - spotkanie z Anną Czekanowicz

Zacznijmy inaczej

Czy poetyckie werble mogą krzyczeć niczym wyrzut sumienia głośniej niż relacje z wojennego frontu? Czy obcowanie z pięknem i głębią słowa (z jego formą i treścią) może być schronieniem przed współczesnymi barbarzyńcami (nie tylko przecież przed obecną agresją rosyjską na Ukrainę), a może jest dla nas jedynym wybawieniem i innego już nie będzie? 

Sądzę, że literatura, w tym poezja, poprzez to, że pozwala nam pojąć siebie i swoje człowieczeństwo, może być nośnikiem pokoju, najpierw tego indywidualnego w sercu każdej i każdego z nas, a przez to tego powszechnego wśród nas i między nami. I nawet wtedy, gdy droga prowadząca do tego pokoju będzie niezwykle trudna, to warto nią podążać, zwłaszcza, gdy ścieżki świata prowadzą donikąd, a nośne idee znowu mogą okazać się utopiami. Tym bardziej cieszy, że w ubiegłym roku ukazał się poetycki tom Anny Czekanowicz “Szelest sukienki… Listy do przyjaciół.”* Wiersze w nim zawarte są drogą ku ocaleniu, nieutopijną, bo bliską rzeczywistości i wymagającą; trudną i nierzadko pełną smutku.  

Poezja, która przynosi pokój

Ostatni tom wierszy Anny Czekanowicz pokazuje, że poezja, która sama siebie określa jedynie „szelestem”, może być głośna i niezwykle silna. Dlaczego? Dzięki prawdziwej rewolucji czułości. Dzięki uchwyceniu w owym tytułowym „szeleście” tego, co może ocalić świat – wspólnych więzi, nie tylko między ludźmi, nie tylko między tymi, co tu i teraz, ale właściwie między wszelkim istnieniem. Chodzi tylko o to, by tę czułość chociaż dotknąć, chociaż przez chwilę jej doświadczyć, nieco o niej opowiedzieć, dać świadectwo, że jest.  

Anna Czekanowicz przemawia do czytelnika paradoksalnie, bo krzykiem delikatnego szeptu. To rzeczywiście ów tytułowy „szelest sukienki”, który każe się zatrzymać wokół spraw, które zazwyczaj dzieją się „po cichu”: intymnych wyjaśnień, tęsknoty, najskrytszych marzeń, bólu i bezradności wobec okrutnego losu indywiduum, jak i wspólnoty ludzkiej w ogólności. 

W książce zebrano wiersze autorki z przeróżnych lat, powstające na przestrzeni kilku dekad. Jak pisze Stanisław Rosiek: “Wiersze Anny Czekanowicz, składające się na tom „Szelest sukienki”, są poetyckim dziennikiem, chociaż nade wszystko „autoportretem”. (Po-słowie, po latach, s.144). 

Nie śmiałbym uzupełniać tej oceny. Nie sądzę też, by było możliwe oddać wszystkie tropy i interpretacje, które nasuwają się przy lekturze “Szelestu sukienki”, w jednej recenzji. To jednak, co wydaje mi się godne odnotowania, to odnalezienie motywu, który jest szczególnie obecny niemal na każdej stronie tego tomiku, niezależnie od tematyki, jak i czasu powstania konkretnego wiersza. Niektórzy powiadają, że pisarz pisze tak naprawdę jedną książkę, bo podejmuje jeden ważny temat, chociaż osnuty wobec rozmaitych tropów. Parafrazując to powiedzenie, można chyba powiedzieć, że w wierszach Czekanowicz, niezależnie od tego, kiedy powstawały i czego dotyczą, da się odnaleźć niezmiennie wgląd w bliskość i czułość oraz to, co się w naszym życiu może wydarzyć, gdy zrozumiemy ich znaczenie.

Prawdziwa rewolucja czułości

W moim odczuciu iunctim wszystkich zebranych w recenzowanej książce wierszy jest prawdziwa rewolucja czułości. Podmiot liryczny nie tylko jest wokół tych, o których pisze lub tego, o czym pisze, co stara się objąć i zrozumieć bądź tylko (aż) zarejestrować. Podmiot liryczny nie tylko odkrywa kolejne warstwy opowiadanych historii lub ocala od zapomnienia chwile, miejsca czy zdarzenia. Podmiot liryczny jest piastunem czułości i bliskości, on nie zatrzymuje się na kolokwialnie rozumianej empatii czy ckliwym uczuciu, lecz wręcz stara się zrealizować całkowicie wczucie w drugiego (jak i samego siebie). Taka poezja dzisiaj może być wybawieniem, taka poezja może ocalić człowieka, takiej poezji potrzeba. 

Są autorzy, którzy szukają prawdy (ewentualnie prawd). Są też tacy, którzy chcą opowiedzieć historię. Inni jeszcze estymują wartości bądź mnożą pytania. Czym wyróżnia się poezja Anny Czekanowicz? Ona nie zadowala się tym wszystkim, ona zawsze dodaje do tego ów „szelest sukienki”, bliskość i czułość. 

I tu nie chodzi o emocje, idzie o dotarcie do najgłębszej warstwy naszego człowieczeństwa. Nawet wtedy, gdy poetka odwołuje się do spraw społecznych, to czyni to w swoistej perspektywie bliskości. A tymczasem tak dobitnie i uparcie/ piszą o ojczyźnie/ wierności i honorze/ ci którzy nic nie czują (stanisław brzozowski donosi z florencji, s. 22). 

Tutaj nie ma sztucznego dystansu i obojętnego obserwatora, tu jest ból, czasem wyrzut i zawód: nie stawiaj nigdy na człowieka/ nie wierz człowiekowi/ każdy jak zgrana karta/ jak wszystkie smutne dni/ które musisz jeszcze przeżyć/ jak te obelgi szeptane za plecami/ jak twoja samotność/ i huk zegara – (poemat na dziś, s. 24), a nawet bunt i rezygnacja. 

Wszystko, co mamy

I chociaż poetka skromnie zapewnia: nie to nic/ to tylko szelest mojej sukni (emily przez półprzymknięte drzwi, s. 125), to jednak ten szelest, ta bliskość i czułość to wszystko, co tak naprawdę mamy. Za chwilę bowiem i tamte głosy wyjdą ze szczelin/ wypełzną z porów skóry/ zanieczyszczą suknię/ zagarną mnie całą swą pożądliwością/ i każą już na zawsze/ zatrzasnąć drzwi (emily przez półprzymknięte drzwi, s. 125). 

Tomik Czekanowicz to także opowieść o odchodzeniu, o rozstaniu, o przemijaniu w perspektywie czułości. A właściwie o tym, że dzięki prawdziwej bliskości (jeżeli zaistniała kiedykolwiek chociaż na chwilę) nigdy naprawdę nie odchodzimy, nie rozstajemy się, nie przemijamy. Ci, z którymi łączyły nas więzi, pozostają. I chociaż ich nie ma, wciąż są, tylko inaczej. 

Lecz zarazem nie jest to zwykła obecność wydobywana ze zwykłych ludzkich tęsknot i wspomnień. To istnienie poza czasem i przestrzenią (najczęściej w snach, które są sceną sytuacji lirycznej albo jej przyczyną) dzięki czułości. Bo podmiot liryczny nie tylko pamięta, nie tylko przywołuje wspomnienia, lecz wchodzi w relację, niejako kontynuuje to, co było wcześniej, a nawet zaczyna coś nowego. Tłumaczy, to czego nie zdążono wypowiedzieć bądź co już było po ludzku niemożliwe do wyjaśnienia. – sam wiesz tato/ nie mogła inaczej/ on szedł za trumną/ i gdyby położyła się z tobą/ cierpiałby bardziej –/ – byłaś z nią –, – tak jak i z tobą tato (przeżyć noc, s. 11). 

I jeszcze jedna nieodłączna towarzyszka czułości – obawa przed utratą – boję się/ boję się utracić twoje ręce/ okrągły spokój szarej twarzy/ zupę na kuchni/ równo zawieszone/ każdego wieczoru nad wanną/ biustonosz pończochy i majtki/ połykane ukradkiem łzy (matka i córka, s.10). 

Cena bliskości i przestroga

Tak, czułość zawsze ma wysoką cenę i to nie tylko zwykły strach przed utratą bliskich, choćby przez zapomnienie – mój lęk co wieczór przysięga/ że nie opuści mnie nigdy” (bez tytułu, s.64). Boleśnie przekonuje się o tym podmiot liryczny wierszy Czekanowicz. Czułość przenika nas do głębi, przejmuje nas, jeśli się jej poddamy, już nie my żyjemy, ale ona żyje niejako za nas. Cierpimy wraz z nią, bo ona jest bezbronna, najbardziej delikatna. Czasem jest to cierpienie wręcz nie do zniesienia, które prowadzi do chęci ucieczki, przerwania współodczuwania. Powtarzamy jak pacierz: uwolnij mnie od pragnienia (bez tytułu, s. 95). Tymczasem pozbyć się bliskości, to pozbyć się życia. Przed czułością nie można uciec nawet do san francisco (bez tytułu, s. 118). Może jedynie śmierć? a na mojej ulicy/ koło drugiej nad ranem/ codzienne czyha śmierć/ samotna niedostrzegana/ […] codziennie już koło trzeciej/ otwieram szeroko okna/ zapalam dyskretne światło/ i proszę ją przyjdź (bez tytułu, s. 54). 

I chociaż świat cóż świat/ coraz pełniejszy jest cmentarzy (list, s. 136), to jednak nic nie jest do końca ostatnie, a czułość trwa: „mój anioł/ kołysze mnie czule w swych dłoniach/ i strzeże/ i drzew i ptaków i snów (ostatnie tango w iowa city, s.94). 

I wreszcie “Szelest sukienki” pokazuje w dramatyczny sposób konsekwencje sytuacji, do której może doprowadzić kompletny brak czułości. Kiedy wykrzykiwane prawdy i budowane systemy wartości (antywartości?) są ślepe na człowieka, chcą nad nim panować, nie troszcząc się o bliskość i zrozumienie. Kiedy „prawdy” są ważniejsze od bliskości, kiedy miast ocalenia przynoszą zniszczenie i śmierć. W wierszu dedykowanym zamordowanemu Pawłowi Adamowiczowi poetka odtwarza: śnił mi się/ jak gdyby nic/ to nic mówił/ to jest nic/ otacza mnie nic/ i powinienem czuć nic/ i nic mi nie jest/ nie robię nic/ ale za nic/ nie oddałbym/ nic z tego/ co było/ przed nic (i nic, s. 139). Bliskość ostatecznie odnosi zwycięstwo, chociaż przyszło za nie zapłacić najwyższą cenę. 

Ocalenie?

Warto było czekać na ukazanie się tej książki. Może tak właśnie miało być, że będzie ona prawdziwą rewolucją czułości w czasie, w której tak bardzo tego potrzebujemy. Może delikatne dotknięcie kobiecej obecności jest najlepszym narzędziem rewolucji, która nie niszczy, a która buduje. 

- Czymże jest poezja, która nie ocala? – pytał Czesław Miłosz. Anna Czekanowicz zdaje się podążać za tym wyzwaniem i szuka poezji, która ocala, najpierw ją samą, a potem czytelnika. Jeśli szukasz ocalenia, koniecznie obcuj z tymi wierszami i pozwól się uwieść szelestowi tej sukienki – toż to rewolucja nie wiersz (bez tytułu, s. 68). Tak, prawdziwa rewolucja czułości.

okładka książki, na białym tle litery: Anna Czekanowicz, Szelest sukienki… Listy do przyjaciół
*Anna Czekanowicz, Szelest sukienki… Listy do przyjaciół, Wyd. słowo/obraz/terytoria, Gdańsk 2021, ss. 152
mat. pras. wydawnictwa

Autor recenzji: Tomasz Snarski

Kim jest autor recenzji?

Tomasz Snarski urodził się w 1985 roku w Gdańsku. Jest adwokatem, doktorem nauk prawnych (teoria i filozofia prawa, prawo karne materialne), nauczycielem akademickim, społecznikiem i twórcą. Od 2009 r. pracownikiem naukowo – dydaktycznym Wydziału Prawa i Administracji UG. Snarski był założycielem i redaktorem naczelnym Gazety Wydziału Prawa i Administracji UG (w latach 2010 – 2012). W 2012 roku nakładem Wydawnictwa Uniwersytetu Gdańskiego ukazał się jego debiutancki tomik poezji pt. „Przezpatrzenia” (drugie wydanie książki ukazało się w 2014 roku). Z kolei w 2016 roku ukazał się kolejny tomik pt. „Werblista”, wydany w Wilnie.