Spór o wystawę stałą Muzeum II Wojny Światowej przed sądem. “To obrona przed polityczną ingerencją”

Przed Sądem Okręgowym w Gdańsku, 18 lipca 2018 r., rozpoczął się proces w sprawie naruszenia praw autorskich twórców wystawy głównej w Muzeum II Wojny Światowej.

Spór o wystawę stałą Muzeum II Wojny Światowej przed sądem. “To obrona przed polityczną ingerencją”
A
A
data publikacji: 18 lipca 2018 r.
Janusz Marszalec - były wicedyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku i mec. Maciej Ślusarek
Janusz Marszalec - były wicedyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku i mec. Maciej Ślusarek
Krzysztof Mystkowski/KFP

Pozew przeciwko obecnym władzom Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku złożyli w styczniu b.r.: jej były dyrektor Paweł Machcewicz, byli wicedyrektorzy Janusz Marszalec i Piotr Majewski oraz były szef działu naukowego Rafał Wnuk. Janusz Marszalec został odwołany z funkcji dyrektora MIIWŚ przez ministra kultury Piotra Glińskiego wiosną 2017 r.

Pozew dotyczy zmian wprowadzanych stopniowo w ekspozycji stałej muzeum przez następcę Machcewicza – Karola Nawrockiego i jego współpracowników od jesieni 2017 roku.

Twórcy scenariusza wystawy domagają się przywrócenia stanu pierwotnego ich dzieła – m.in. usunięcia z ekspozycji wprowadzonego przez ekipę Nawrockiego filmu „Niezwyciężeni” produkcji IPN i przywrócenia usuniętego motywu muzycznego „The House of the Rising Sun” zespołu The Animals. Domagają się także przeprosin za wprowadzenie zmian bez zgody autorów oraz wpłacenia 10 tys. zł na cel społeczny.

- Uważamy, że wystawa Muzeum II Wojny Światowym jest dobrem ogólnonarodowym i ogólnospołecznym. Bronimy jej przed ingerencją polityczną, która prowadzi do niszczenia wystawy stworzonej w ciągu ośmiu lat pracy przez najwybitniejszych polskich i światowych historyków - podkreśla Paweł Machcewicz. - Uważamy, że setki tysięcy, a nawet w następnych latach miliony kolejnych zwiedzających, z Polski i zagranicy, powinny mieć szansę zapoznać się z wystawą w jej oryginalnym kształcie i wyrobić sobie na jej temat własne zdanie.

– Domagamy się zaprzestania oszczerstw kierowanych wobec naszej czwórki, ale nie tylko, ponieważ kuratorów jest dwudziestu i oni również są dotknięci, choć nie mówią o tym głośno. Solidaryzują się z nami i naszym protestem - mówił podczas rozprawy Janusz Marszalec. - Nie uważamy, że nie można ruszyć tej wystawy palcem. Uważamy, że ekspozycja może być zmieniana, jeśli zostały popełnione błędy albo wiedza historyczna znacząco się poszerzyła. Wówczas, w uzgodnieniu z autorami, można dokonać zmian. My nie odrzucamy co do zasady wszystkich korekt. Czekamy na dialog i porozumienie.

Rozprawę przed Sądem Okręgowym w Gdańsku prowadzi sędzina Małgorzata Janicka
Rozprawę przed Sądem Okręgowym w Gdańsku prowadzi sędzina Małgorzata Janicka
Krzysztof Mystkowski/KFP

Reprezentujący Muzeum radca prawny Zbigniew Pinkalski poinformował sędziów, że pozwani domagają się oddalenia pozwu. Ich zdaniem każda wystawa muzealna na świecie jest zmieniana, tym bardziej jeśli jej treść nie odpowiada tym, którzy ją sfinansowali. Kolejna rozprawa odbędzie się w październiku. Jednym ze świadków w procesie ma być wicepremier,  minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński.

oprac. na podstawie tekstu KFP

oprac. IB (0)
www.gdansk.pl
oprac. IB (0)
www.gdansk.pl