Skutki walki o chorych na raka

Głośny konflikt wokół zmiany zasad funkcjonowania Wojewódzkiego Centrum Onkologii może paradoksalnie przynieść pozytywne skutki dla pacjentów. Wygląda na to, że w Gdańsku będą funkcjonowały dwie duże specjalistyczne przychodnie, a nie jak dotąd, jedna.

Skutki walki o chorych na raka
A
A
data publikacji: 06 sierpnia 2015 r.

Setki osób dotkniętych chorobą nowotworową przeżywają od dwóch tygodni stres i niepewność. Wszystko z powodu decyzji władz samorządowych województwa pomorskiego, by Wojewódzkie Centrum Onkologii w Gdańsku połączyć ze spółką Copernicus. W odpowiedzi na zmiany organizacyjne umów z WCO nie przedłużyli lekarze z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku (dawniej Szpital Akademii Medycznej), którzy od dziesięcioleci byli podporą poradni onkologicznej.

– Z końcem lipca br. wygasły nam umowy z WCO – tłumaczy profesor Jacek Jassem, kierownik Kliniki Onkologii i Radioterapii UCK. – Jako lekarze zatrudnieni w UCK mamy zakaz wykonywania świadczeń w konkurencyjnych placówkach. Dzięki temu, że WCO jako poradnia ambulatoryjna nie była dla naszego macierzystego szpitala jednostką konkurencyjną, mogliśmy tam pracować. Od momentu, kiedy staje się częścią szpitala Copernicus – stanowi konkurencję dla UCK, bowiem obie jednostki będą się ubiegały o kontrakt z NFZ na te same lub podobne świadczenia. W tej sytuacji dyrektor UCK nie zgodziła się, abyśmy przedłużyli swoje umowy z WCO.

O połączeniu WCO ze spółką Copernicus, w skład której wchodzą dwa gdańskie szpitale: szpital im. Kopernika (tzw. wojewódzki) i św. Wojciecha (na Zaspie), zrobiło się głośno w ostatnich tygodniach za sprawą protestów pacjentów i lekarzy zatrudnionych w centrum. Choć WCO od lat jest jednostką podlegającą Urzędowi Marszałkowskiemu Województwa Pomorskiego, od prawie półwiecza jest raczej kojarzone przez mieszańców Pomorza z Akademią Medyczną. Decydowały o tym przede wszystkim dwa czynniki: lokalizacja i kadra lekarska. WCO mieści się nieopodal uczelnianego szpitala i przez blisko 50 lat było obsługiwane przez specjalistów Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego (dawniej szpitala Akademii Medycznej). Współpracę obie strony określały zawsze jako bardzo dobrą, a WCO wyrobiło sobie przez lata markę największej i najlepszej poradni ambulatoryjnej diagnostyki i leczenia onkologicznego.

Co położyło kres tej współpracy?

Pakiet zmienia wszystko

Nikt tego nie mówi wprost – bo przecież na pierwszym miejscu ma być dobro pacjenta – ale poszło o pieniądze. 1 stycznia 2015 r. wszedł w życie pakiet onkologiczny, od tego czasu świadczenia onkologiczne są nielimitowane. Co to oznacza? W uproszczeniu: ilu pacjentów zgłosi się do szpitala, ilu szpital wyleczy – za tylu dostaje pieniądze. 
Przy większości limitowanych świadczeń w Polsce (oprócz porodów, przypadków nagłych itp.) onkologia stała się dla szpitali i poradni dobrym sposobem na zarabianie – pod warunkiem, że mają odpowiednich specjalistów i możliwości leczenia. Urząd Marszałkowski w Gdańsku po wprowadzeniu pakietu onkologicznego siłą rzeczy musiał dojść do wniosku, że trwająca od dziesięcioleci współpraca poradni Wojewódzkiego Centrum Onkologii z Uniwersyteckim Centrum Klinicznym jest pod względem finansowym niekorzystna dla szpitali wojewódzkich. Chodzi o to, że wielu pacjentów – co jest zrozumiałe – „idzie” za swoim lekarzem do UCK, które jest organizacyjnie związane z Gdańskim Uniwersytetem Medycznym, a nie Urzędem Marszałkowskim. Tymczasem Urząd Marszałkowski chce, aby to podległe mu szpitale były beneficjentami pakietu onkologicznego.

– W szpitalach marszałkowskich mamy warunki i odpowiednich lekarzy, żeby leczyć pacjentów onkologicznych – uważa Joanna Sobierańska-Grenda dyrektor Departamentu Zdrowia w Urzędzie Marszałkowskim. – Dziś dwa szpitale Copernicusa realizują ponad tysiąc procedur onkologicznych rocznie na chirurgii, neurochirurgii, chirurgii dziecięcej, urologii, laryngologii, gastroenterologii. Planujemy stworzyć oddział interny onkologicznej na 30 łóżek, będą tam trafiali pacjenci z powikłaniami. Na bazie WCO samorząd planuje także utworzenie wyspecjalizowanego ośrodka leczenia raka piersi. Szum wokół połączenia to niepotrzebny konflikt, dla pacjentów to zmiana na lepsze.

Dyrektor Sobierańska-Grenda dodaje: – Dlaczego nie pamiętamy o Gdyńskim Centrum Onkologii? Przecież tam jest duży, świetnie wyposażony, specjalistyczny ośrodek dla chorych z całego Pomorza, onkologia jest też w Kościerzynie, Wejherowie, Słupsku, raka płuc doskonale leczą Prabuty.

Jerzy Pinkas

 

Pięć minut na chorego

 Rozstanie ze specjalistami z UCK stało się dla WCO czymś w rodzaju trzęsienia ziemi.

– Zaczynaliśmy od malutkiej poradni, dosłownie jednego pokoiku – mówiła jeszcze niedawno Ewa Solska, dyrektor Wojewódzkiego Centrum Onkologii w Gdańsku. – Potem przenieśliśmy się do willi przy ul. Skłodowskiej-Curie, kiedy okazało się że miejsca jest za mało, i dokonaliśmy rozbudowy. Potem przejęliśmy budynki przy al. Zwycięstwa, w planach mamy dalszą rozbudowę. Tak jak rozwijała się onkologia, jej potrzeby, możliwości – tak i my rośliśmy. Zawsze były jakieś kłopoty, ale przez lata ułożyliśmy rytm, wypracowaliśmy wiele ścieżek, dzięki współpracy z lekarzami z bliskiego UCK mieliśmy doskonałych specjalistów, wielu pacjentów diagnozowanych u nas szło na dalsze leczenie do UCK. Zmiana jest dla nas wyzwaniem, dużym wysiłkiem, żeby nie odczuli jej pacjenci.

Dyrektor Solska nie jest już dyrektorem WCO. Zrezygnowała ze stanowiska i przeszła na emeryturę. Sytuację próbuje obecnie opanować dwuosobowy zarząd WCO.

Głównym problemem są braki kadrowe po odejściu specjalistów z UCK. Na ich uzupełnienie trzeba czasu.

WCO rocznie przyjmuje ok 40 tys. pacjentów, dziennie od 500 do 800 chorych. Kolejki do specjalistów się wydłużyły – obecnie muszą przyjmować nawet 45 osób dziennie, co daje 5 minut na jednego chorego. Wiele wizyt jest awaryjnie przekładanych na późniejsze terminy, ale bywa, że nie zawsze jest kontakt z pacjentem, więc niektórzy przyjeżdżają do WCO na darmo, dowiadują się jedynie o przesunięciu wizyty na inny dzień. Niejednokrotnie dotyczy to osób starszych, które przyjeżdżają do WCO spoza Trójmiasta. Trudno się dziwić, że zmiany organizacyjne przez wielu pacjentów odbierane są jako nieliczenie się z ich stanem zdrowia.

Profesor Jassem zaprasza

Tymczasem lekarze z UCK postanowili utworzyć w swoim szpitalu nową poradnię – konkurencyjną dla WCO.

– Przychodnia onkologiczna funkcjonowała u nas od lat, ale przez cały ten czas była w stanie zalążkowym, ponieważ nasi lekarze przyjmowali w WCO i dotąd wszyscy byli zadowoleni z takiej współpracy – mówi Ewa Książek-Bator, dyrektor Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego. – Sytuacja, jak wiadomo, uległa zmianie, więc postawiliśmy na rozbudowę własnej przychodni.

Onkolodzy z UCK liczą po prostu na to, że nowa poradnia przejmie chorych, których dotąd przyjmowali w WCO. Pacjent ma prawo wyboru placówki, w której jest leczony.

Poradnia onkologiczna UCK już zaczęła rejestrować chorych z WCO. Oficjalnie ma funkcjonować od połowy sierpnia w nowoczesnym Centrum Medycyny Inwazyjnej przy ul. Smoluchowskiego. Na początek przygotowywane są trzy gabinety. Dni i godziny przyjęć w UCK mają być takie, jakie były do końca lipca w WCO.

– Zapisało się już do nas dużo pacjentów – zapewnia prof. Jassem. – Nie ma powodów do stresu. Wystarczy zadzwonić do sekretariatu naszej kliniki i się zarejestrować.

Alicja Katarzyńska (0)
www.gdansk.pl
alicja.katarzynska@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Alicja Katarzyńska (0)
www.gdansk.pl
alicja.katarzynska@gdansk.pl
więcej tekstów autora