Jedenasty wspólny marsz
Czerwiec to dla społeczności LGBT+ “pride month”, czyli miesiąc dumy. Celem tego świeckiego święta jest celebracja różnorodności, walka o równe prawa oraz pamięć o historii ruchu. To czas, w którym organizowane są różnego rodzaju parady, festiwale, debaty oraz akcje edukacyjne i kulturalne.
To czas, w którym podczas tych wydarzeń szczególnie poczucie wspólnoty celebrują nie tylko członkowie społeczności LGBT+, ale także ich sojusznicy, którzy na co dzień ich wspierają. I właśnie w czerwcu wspólnie przemierzają ulice miast w radosnym, barwnym Marszu Równości. Na świecie tradycja tej imprezy sięga lat 70., w Polsce celebrowana jest od 2017. W Gdańsku barwny korowód przeszedł po raz jedenasty. Otworzyła go radna miejska i prezeska Stowarzyszenia na rzecz Osób LGBT+ Tolerado, Marta Magott.
Marsz Równości. “Idziemy, bo wierzymy w miłość"
Idziemy, bo chcemy, żeby chociaż przez jeden dzień wszystkie osoby LGBT mogły się poczuć swobodnie. Idziemy, bo wierzymy w miłość, wolność i różnorodność. Chcemy pokazać, że jesteśmy częścią Gdańska, a nasze rodziny są takie, jak wszystkie inne i mają prawo do kochania i budowania życia na własnych zasadach - mówiła Marta Magott, radna i prezeska Stowarzyszenia Tolerado.
Marsz we wspólnej sprawie
Więc dlaczego my w ogóle maszerujemy? Bo moim zdaniem nie maszerujemy przeciwko komuś. Maszerujemy dla czegoś. Dla bezpieczeństwa, dla różnorodności, dla miłości, dla wolności, dla prawa do życia w zgodzie ze sobą, aby nikt nie musiał udawać i nikt nie czuł się wykluczony - dodała. Refleksjami po Marszu Marta Magott podzieli się także w rozmowie z Agnieszką Michajłow w programie “Jestem z Gdańska”. Emisja na gdansk.pl w środę, 10 czerwca o 12:00.
Na scenie na Skwerze Świętopełka (bo stamtąd wyruszyła parada), pojawiły się również i dwie ministry: ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk i ministra do spraw równości Katarzyna Kotula.
ZOBACZ FILM:
- Cieszę się ogromnie, że mogę być sojuszniczką właśnie jako ministra rodziny. Tak, to jest marż równości, ale to jest także marż rodzin. Po czym jest rodzina? Rodzina to jest przede wszystkim miłość. Rodzina to wspólny dom, rodzina to wzajemna troska, rodzina to wspólne plany na wakacje, to wspólne robienie porządków w weekend, rodzina to zmartwienie, czy zabraliście i posmarowaliście się filtrem, kremem z filtrem w taki piękny słoneczny dzień. Rodzina to bliskość, rodzina to więź, rodzina to miłość. Czy taka rodzina potrzebuje ochrony? Oczywiście, że tak. Każda rodzina potrzebuje ochrony i ochrony. Rodzina, która składa się z mamy i z taty, mamy i babci, mamy i mamy, taty i taty. Każda rodzina zasługuje na równe traktowanie i równe prawa - mówiła Dziemianowicz-Bąk.
Potwierdzenia słów ministry nie trzeba było długo szukać. Wystarczyło się rozejrzeć, że marsz stworzył cały przekrój społeczeństwa. Obok siebie w kolorowych strojach maszerowały i babcie, i rodzice z dziećmi, i młode kobiety w ciąży, i lesbijki, i geje, i osoby transpłciowe. I sami tzw. zainteresowani, i sojusznicy.
Mystic Festival. Zobacz, jak bawi się metalowa publiczność
- Cieszę się, że w naszym mieście pracujemy razem i staramy się, żeby prawa człowieka respektowane były dla każdej i każdego w 100%. Wiem, że dzisiaj jeszcze tak nie jest. Wiem, że nie wszystko zależy tylko i wyłącznie od szczebla samorządowego. Panie Ministry dwoją się i troją, ale doskonale wiecie, że zmiana prawa wymaga zgody wielu różnych podmiotów, nie tylko parlamentu, ale także prezydenta Rzeczypospolitej. Czy tak będzie? Tego nie wiemy, ale my obywatelki i obywatele później będziemy mogli to ocenić. Natomiast dziękuję wam bardzo, że każdego roku pokazujemy, że jesteśmy razem - mówiła z kolei prezydent Aleksandra Dulkiewicz. Wraz z m.in. wiceprezydentkami Gdyni i Sopotu w udziale przyszło poprowadzenie pierwszej części pochodu.
Wspólnie w tanecznym rytmie
Ale we wspólnym Marszu Równości nie chodziło w gruncie rzeczy o politykę (a przynajmniej nie przede wszystkim). Chodziło o bycie razem, w tym konkretnym momencie, tu i teraz. Wielobarwny i roztańczony tłum ruszył ze skweru ulicami Śródmieścia w stronę Stoczni Cesarskiej. Prowadzony i zagrzewany przez tańczące na platformach drag queens w fantazyjnych strojach. Tańczący do ulubionych popowych przebojów społeczności LGBT: piosenek Britney Spears, Katy Perry i... Beaty Kozidrak.
W zabezpieczenie imprezy zaangażowanych było kilkuset policjantów z całego regionu. Odseparowywali chociażby nielicznych skrajnie prawicowych kontrmanifestantów, ale do żadnych poważnych incydentów szczęśliwie nie doszło.
Uczestnicy Marszu w barwnym pochodzie bez przeszkód przeszli ulicami: Szeroką, Podwalem Staromiejskim, Rajską, Wałami Piastowskimi, a następnie skręcili w ulicę Łagiewniki, Wałową, Rybaki Górne, docierając do Stoczni Cesarskiej przy Mlecznym Piotrze, gdzie po sąsiedzku z rzeźbami Rozbitków drag queens dały finałowy występ. Wieczorem impreza przeniesie się zaś do Sopotu, gdzie w jednym z klubów przygotowano afterparty.