• Start
  • Wiadomości
  • Produkty z “duszą” czyli Pomorskie Święto Rzemiosła na Jarmarku św. Dominika

Produkty z “duszą” czyli Pomorskie Święto Rzemiosła na Jarmarku św. Dominika

- Kowal, garncarz, tapicer, kamieniarz, cukiernik, zdun, stolarz, cukiernik, piekarz, obuwnik i bursztyniarz  - przedstawiciele m.in. takich zawodów prezentowali się przez weekend na Pomorskim Święcie Rzemiosła podczas 762. Jarmarku św. Dominika. Każdy z nich swoimi umiejętnościami udowodnił, że dobre rzemiosło jest zawsze w cenie i będzie górą nad masową produkcją.
( Publikacja: 31.07.2022 )
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
Na Pomorskim Święcie Rzemiosła wystawiło się ponad 20 przedstawicieli różnych zawodów rzemieślniczych
Na Pomorskim Święcie Rzemiosła wystawiło się ponad 20 przedstawicieli różnych zawodów rzemieślniczych
fot. Grzegorz Mehring/ gdansk.pl
W stoisku z numerem 19. swoje wyroby ślusarskie i kowalskie prezentuje 72-letni Stefan Samson z Rumi. A jest to bardzo różnorodna gama produktów np. płoty, poręcze, bramy, wieszaki na odzież, ramy do łóżka, konstrukcje stalowe w halach, a nawet balustrady na moście nad rzeką. 

Początek zakładu ponad 40 lat temu od szlifierki i imadła

Dla odwiedzających jarmark wystawione są także różne ozdoby wykonane z metalu takie jak świeczniki, kwiaty, stojak na wino i szkatułki. Ale to tylko dodatkowa działalność firmy z Rumi
 
- Bramy nie dałoby się przecież przywieźć na jarmark - wyjaśnia z uśmiechem pan Stefan. 
 
Ślusarstwem zajmuje się od 1964 r. Przez 17 lat pracował w Fabryce Urządzeń Okrętowych w Rumi. 
 
- Po strajkach w 1980 r. postanowiłem się usamodzielnić, żeby spokojnie samemu coś robić i mieć więcej swobody psychicznej. Dużo moich kolegów poszło wtedy do polityki, a ja zawsze mówiłem, że "urodziłem się do roboty", więc poszedłem do roboty. Zaczynałem od jednej szlifierki i imadła. Dzisiaj ludzie mi nie wierzą, jak to opowiadam - przyznał pan Stefan.
 
Jak wspomina, najlepsze zamówienia były w latach 90. ubiegłego wieku. - Klient wtedy wszystko kupował, wszystkiego potrzebował - dodał. 

Co ma wspólnego ślusarz ze strongmanem?

Może trudno w to uwierzyć, ale w tym okresie firma Stefana Samsona wniosła też sporą cegiełkę w rozwój działalności strongmanów w Polsce.
 
- Wykonywałem im te rury, które dźwigali. Te wszystkie ciężary robiłem do momentu, aż Mariusz Pudzianowski zdobył mistrzostwo świata. Potem na ten rynek weszły bogatsze firmy, które mnie wyparły i odebrały zamówienia - wyjaśnia pan Stefan.
 
Jego firma nie może jednak dziś narzekać na brak klientów. Duża część z nich trafia bowiem z polecenia. 
 
Stefan Samson z Rumi pracuje jako ślusarz już od 58 lat. Jego firmę powoli przejmuje córka Magdalena. Po prawej pracownik zakładu ślusarskiego
Stefan Samson z Rumi pracuje jako ślusarz już od 58 lat. Jego firmę powoli przejmuje córka Magdalena. Po prawej pracownik zakładu ślusarskiego
fot. Grzegorz Mehring/ gdansk.pl
- Miałem przypadek w zeszłym roku, że przyszedł młody człowiek zamówić ogrodzenie. I pytam go, dlaczego jest tak od razu zdecydowany. A on mi na to odpowiada: “pan robił dla mojego dziadka, dla mojego ojca, a teraz dla mnie” - powiedział pan Stefan.

Czy ślusarz to trudny zawód?

Nie ma wątpliwości z odpowiedzią na pytanie, czy bycie ślusarzem jest trudnym zajęciem. 
 
- To jest bardzo trudny zawód. Ciężka i brudna praca. Trzeba czasami podejmować szybkie decyzje, bo spawając jakiś element z powodu naprężenia pójdzie coś w drugą stronę, a tak nie miało być - mówi właściciel firmy z Rumi. 
 
Jego córka, 32-letnia Magdalena, która pomaga w prowadzeniu zakładu tłumaczy, że ślusarz musi być jednocześnie spawaczem i szlifierzem i traserem.  
 
Na Pomorskim Święcie Rzemiosła wystawił się też 55-letni Marek Graban, właściciel firmy Pan Zdun z Gdyni. 

Marzył o byciu zdunem od dzieciństwa

Można śmiało powiedzieć, że jest on zdunem z krwi i kości
 
- Zdunem był mój dziadek i ojciec. Już mając 6 lat jeździłem popołudniami z moim tatą na tzw. fuchy. A mając 10-12 lat wiedziałem, że chcę być w przyszłości zdunem. Co mnie fascynuje w tej pracy? Uwielbiam stare piece, ich rozbiórkę i remont, w pałacach i dworkach. Przy takich piecach trzeba się wykazać dużym kunsztem i wiedzą. No i …glina. Z niej można zrobić wszystko, co tylko człowiek człowiekowi przyjdzie do głowy - podkreślił pan Marek.

 
Przekonuje, że nie jest to praca dla każdego. - Tu trzeba, jak artysta mieć wyobraźnię, bo każdy piec jest inny. Trzeba się wykazać nie tylko zdolnościami manualnymi, ale i myśleniem - objaśnił. 

Ile trzeba wydać na piec?

Przeciętny piec to koszt ponad 20 tysięcy złotych. 
 
- Robiłem kiedyś piec kuchenny do gotowania i pieczenia ciasta, w którym kafle były złocone. To mnie mocno zdziwiło, bo złoto dukatowe na kaflach to jest niebagatelna rzecz. Zadzwoniłem do kaflarni. Oni mi na to: “jeżeli się projektuje kuchnię o wartości od 80 do 150 tysięcy złotych, to na nikim już teraz nie robi wrażenia”. Jak się dzisiaj robi wystrój domu, to nie ma już biednych i bogatych. Wszyscy są na jednym pułapie - uważa właściciel “Pana Zduna”.
 
Na brak klientów nie może narzekać. Przyczynia się do tego choćby współczesny trend, aby rozbierać kominki i na ich miejsce wstawiać piec. 

Kominki idą w odstawkę

- Kominki nie mają dziś racji bytu. Kominek to dobra kotłownia, która nie oddaje ciepła. A piec kaflowy ma kanały i cegły szamotowe, które kumulują ciepło. I rano, jak się budzimy to piec jest ciepły. A kominek po godzinie jest zimny - wyjaśnił pan Marek.  

Pomorska Gala Rzemiosła 2022: "Przedsiębiorcy tworzą dobrobyt całego kraju"

Jego firma wykonuje usługi dla osób prywatnych na terenie całej Polski, ale też i w Niemczech.  
 
- 35 lat pracuję jako zdun, a na własnym rozrachunku jestem 17 lat. Przez ten czas postawiłem setki pieców. A średnio piec robi się ok. dwóch tygodni. A najgorsze jest to, że jestem sam. Nie mam komu przekazać moich umiejętności. Mam dwóch synów. Jeden wyjechał do Irlandii. Drugi mówi, że może robić, ale nie rękoma - wyznał szczerze pan Marek.
 
Kłopoty jednak ma nie tylko pan Marek, ale też całe środowisko zdunów w Polsce. 

Śmiertelne żniwo wirusa i "zduństwo nowoczesne"

- Przed pandemią Związek Zdunów Polskich liczył prawie 140 zdunów, z czego 36 było mistrzami. Najbardziej wartościowi mistrzowie to są ci ok. 70 roku życia, prawdziwi fachmani. COVID-19 wyciął ich wszystkich. Branża jest na wymarciu - ocenił. 
 
Wojciech Wentk z wejherowskiej firmy Stencel o swojej pracy stolarza mówi nieco filozoficznie, że jest to dla niego przygoda z czasem
Wojciech Wentk z wejherowskiej firmy Stencel o swojej pracy stolarza mówi nieco filozoficznie, że jest to dla niego przygoda z czasem
fot. Grzegorz Mehring/ gdansk.pl
Jak tłumaczy pan Marek rynek zdunom psuje też ostatnio modne “zduństwo nowoczesne”. - Na czym ono polega? Kafle do pieców panelizują i potem sklejają klejami. A do wykonania pieca wystarczy tylko glina i drut i będzie stał przez lata - podkreśla. 
 
Firma specjalizująca się w replikach mebli gdańskich 
Dużą uwagę zwiedzających Pomorskie Święto Rzemiosła zwracał też m.in. namiot firmy Stencel z Wejherowa. To przedsiębiorstwo założone przez Zbigniewa Stencla w 1979 roku i specjalizujące się m.in. w produkcji replik mebli starogdańskich z XVII i XVIII w. z drewna dębowego
 
Jednym z 40 pracowników wejherowskiego zakładu, z 26-letnim stażem, jest Wojciech Wentk. Jako stolarz jest samoukiem. 
 
- Nie chodziłem jeszcze do szkoły podstawowej, a już zacząłem scyzorykiem rzeźbić w drewnie figurki. Robiłem je na prezenty. Najczęściej byli to marynarze, statki, okręty. Bo marzyłem, aby pływać na morzu - opowiada 54-latek. 

Chciał być marynarzem, a został stolarzem 

Skończył nawet szkołę gastronomiczną, aby już, nie jako marynarz, ale choćby jako kucharz przebywać i pracować na statku. - Jak jednak wylądowałem w kuchni, to przekonałem się, że to nie jest mój świat, nie moja bajka - dodał. 
 
Pan Wojciech wykonuje w drewnie m.in. obrazy o treści religijnej. Jest też m.in. autorem elementów dekoracji w Katedrze św. Jana Chrzciciela w Warszawie oraz Bazylice w Licheniu
 
- Najbardziej jednak lubię rzeźbić lwy. Fajny jest ten moment, kiedy zaczynam od gołej bryły drewna. I bez żadnej kontroli upływa mi czas. Jak rzeźbię, to nie wiem, kiedy mi się dzień skończył. Praca w drewnie to jest dla mnie przygoda z czasem - mówi pan Wojciech.

Rzemiosło ma moc i wielką przyszłość. ROZMOWA o konkursie SkillsPoland Gdańsk 2021

Pomorskie Święto Rzemiosła zostało zorganizowane na Targu Rybnym. W sobotę wydarzenie rozpoczęło się mszą św., po której parada pomorskich rzemieślników przeszła spod Bazyliki Mariackiej ulicami Starego Miasta. Dwudniową imprezę zorganizowała Pomorska Izba Rzemieślnicza Małych i Średnich Przedsiębiorstw