• Start
  • Wiadomości
  • Powietrzny atak Rosjan na lotnisko we Lwowie. Z miasta widać było wielki warkocz dymu 

Powietrzny atak Rosjan na lotnisko we Lwowie. Z miasta widać było wielki warkocz dymu 

Huk kilku silnych eksplozji słychać było dzisiaj we Lwowie, po godz. 6. czasu polskiego. Celem rosyjskiego ataku powietrznego było lotnisko znajdujące się na obrzeżach miasta. Według strony ukraińskiej, atak przeprowadzono rakietami wystrzelonymi z odległości ponad 700 km, z pokładu okrętu podwodnego, znajdującego się na Morzu Czarnym. Lwów jest zaprzyjaźniony z Gdańskiem, dwa dni temu u mera Andrija Sadowego gościli prezydenci Trójmiasta.
( Publikacja: 18.03.2022 )
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
Zdjęcie z filmu, jaki w piątek rano nagrała z okna mieszkania we Lwowie australijska dziennikarka Amelia Adams
Zdjęcie z filmu, jaki w piątek rano nagrała z okna mieszkania we Lwowie australijska dziennikarka Amelia Adams
Amelia Adams/Twitter

 

Tuż przed atakiem w mieście zaczęły wyć syreny alarmowe, do schronów i piwnic pobiegła tylko niewielka część mieszkańców. Lwów uważany był dotąd za miasto bezpieczne, a niemal codzienne poranne alarmy przeciwlotnicze traktowane były jako rodzaj rutyny. Miasto nie było dotąd przyzwyczajone do realnego zagrożenia wojennego. Do wczoraj o tragedii Ukrainy przypominały tam głównie pogrzeby poległych na froncie żołnierzy z lwowskich rodzin, a także masy uchodźców ze wschodu i południa kraju. W posiadającym 1 milion mieszkańców Lwowie jest 300 tysięcy uciekinierów z terenów objętych działaniami wojennymi.

Zaraz po eksplozjach przez miasto przejechało na sygnale kilkanaście wozów straży pożarnej i kilka karetek pogotowia.

Ministerstwo Obrony Ukrainy podało, że eksplozje spowodowane zostały przez rakiety wystrzelone z rosyjskiego okrętu podwodnego, który znajduje się w wodach Morza Czarnego, niedaleko Odessy - ponad 700 km od Lwowa. Rakiet miało być 6, dwie z nich strąciła ukraińska obrona przeciwlotnicza.

Celem było nie tyle samo lotnisko, co znajdujący się w jego sąsiedztwie zakład naprawy samolotów.

Mer Lwowa Andrij Sadowy mówi o sytuacji: - Kilka pocisków trafiło w zakład naprawczy samolotów, jego budynki zostały zniszczone. Czynne prace w zakładzie zostały wcześniej wstrzymane, więc do tej pory nie było ofiar. Na miejscu pracują ratownicy i służby miejskie.

Pożar na lotnisku ugaszono. Według mera Sadowego, nie ma zabitych, ani rannych.

Jeszcze w środę we Lwowie była samorządowa delegacja Trójmiasta: prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Gdyni Wojciech Szczurek, prezydent Sopotu Jacek Karnowski i wicemarszałek województwa pomorskiego Leszek Bonna. Rozmawiali z merem Andrijem Sadowym o pomocy humanitarnej i dalszej współpracy. Lwów otrzyma od Gdańska m.in. dwa autobusy, ponieważ niemal wszystkie, które były w mieście pojechały na front, gdzie są do dyspozycji ukraińskiego wojska.