Groteska ku pokrzepieniu serc
Gdańskie przedstawienie jest brawurowe. Reżyser przepuszcza kanoniczną powieść Sienkiewicza, ale i film Jerzego Hoffmana z 1974 roku, przez popkulturowy mikser.
Nic dziwnego, że na scenie - poza postaciami z powieści - pojawiają się i zespół ABBA (w końcu to potop szwedzki), i Janosik, i młody Daniel Olbrychski w swoim fiacie 125p. Jest miejsce dla samego pisarza, Henryka Sienkiewicza oraz nieco zazdrosnych o jego Nobla pisarek: Elizy Orzeszkowej i Marii Konopnickiej. W spektaklu miesza się muzyka Guns'n'Roses, The Smiths i techno.
Polska kultura, polska obyczajowość i polska historia są tu pokazane w krzywym zwierciadle. Ale - koniec końców - jest to jednak opowieść, jak u Sienkiewicza, ku pokrzepieniu serc. Możemy się pośmiać z siebie samych, ale na koniec powinniśmy bronić naszego domu przed wrogiem. Dużo jest tu więc szyderstwa i groteski, ale nigdy cynizmu. Kmicic, Oleńka, Wołodyjowski i Zagłoba przemieszczający się między XVII-wieczną polską karczmą a modnym klubem techno okazują się zadziwiająco współcześni i aktualni. Czyżby niezniszczalny gen polskości szedł z pokolenia na pokolenie?
Kto ma do polskich świętości zdrowy dystans nie powinien się na ten spektakl dąsać. Można się i pośmiać, i zastanowić kim jesteśmy jako społeczność.
W Teatrze Wybrzeże współczesny Nosferatu
Warto oczywiście wybrać się na "Potop" do Teatru Wybrzeże, ale jeśli ktoś nie dostanie biletu, to warto poczekać na premierę w Teatrze Telewizji w TVP1. Ma ona mieć miejsce wiosną. Spektakle Teatru TV pokazywane są co poniedziałek o godz. 20.30 w Jedynce. Poinformujemy tu o dacie premiery TV. Póki co - w oczekiwaniu na spektakl - można sobie odświeżyć kultowy film Hoffmana z lat 70.