Izabela Biała: Zacznijmy od sprecyzowania, czym zajmuje się kurator sądowy?
Joanna Włodarska-Pasierb, kierownik Ośrodka Kuratorskiego nr 1 w Gdańsku: - Kuratorzy sądowi to funkcjonariusze publiczni, którzy wykonują orzeczenia sądów. Kuratorów dzielimy na kuratorów dla dorosłych i kuratorów rodzinnych. Kuratorzy dla dorosłych wykonują orzeczenia w sprawach karnych, a kuratorzy rodzinni, tacy jak ja, w sprawach rodzinnych i nieletnich. Mamy bardzo trudną, specyficzną pracę, realizujemy określone przez prawo zadania wychowawczo - resocjalizacyjne, diagnostyczne, kontrolne, profilaktyczne. Mamy kontakt z trudnym środowiskiem: z dysfunkcyjnymi rodzinami, z rodzinami z traumami, w trudnych sytuacjach życiowych, i choć kurator nie zawsze pewnie dobrze się kojarzy, pełnimy bardzo ważną funkcję w systemie resocjalizacji.
A jaką funkcję w tym systemie pełni ośrodek kuratorski?
- Skierowanie nieletniego do ośrodka kuratorskiego jest jednym ze środków wychowawczych stosowanych w sprawach nieletnich o demoralizację albo o czyny karalne. Najczęstszą przyczyną stosowania środka wychowawczego w postaci skierowania do ośrodka kuratorskiego jest np. używanie alkoholu, zażywanie środków psychoaktywnych, wagary, a więc nierealizowanie obowiązku szkolnego, problemy wychowawcze stwarzane w domu i w szkole, kradzieże.
Nieletni trafia do ośrodka kuratorskiego postanowieniem sądu, czasami tymczasowo, a czasami jest to już stały środek do osiągnięcia przez młodego człowieka 18 roku życia. Oczywiście mamy możliwość złożenia wniosku o uchylenie lub zmianę zastosowanego środka wychowawczego, np. na bardziej represyjny.
Ośrodek kuratorski to otwarta placówka resocjalizacyjna sądu rejonowego, w odróżnieniu od bardziej represyjnego środka wychowawczego, jakim jest np. młodzieżowy ośrodek wychowawczy, w którym nieletni jest całkowicie odizolowany od rodziny.
Warto podkreślić, że pobyt nieletniego w ośrodku kuratorskim nie generuje żadnych kosztów dla rodziny nieletniego. Nasz ośrodek jest otwarty od poniedziałku do piątku od godziny 15 do 19. Maksymalna liczba wychowanków, których jesteśmy w stanie przyjąć to 12 osób. Nieletni przychodzą do ośrodka po szkole i spędzają popołudnia w bezpiecznym środowisku.
Myślę, że ośrodek kuratorski jest tak naprawdę drugim domem dla naszych wychowanków. Bierzemy udział w procesie usamodzielnienia młodzieży, przygotowujemy naszą młodzież do dorosłego życia. Młodzież potrzebuje uwagi „mądrego dorosłego”, którą ośrodek im gwarantuje.
Na uwagę ilu takich dorosłych mogą tu liczyć?
- W ośrodku pracuje pięciu wychowawców i kierownik, na dyżurze jest zawsze dwóch wychowawców. Wszyscy pełnimy funkcje kuratorów zawodowych, ale generalnie w ośrodku mogą pracować też kuratorzy społeczni (współpracujący z sądem społecznie, a nie etatowo), pedagodzy, terapeuci, psycholodzy. Ośrodek Kuratorski nr 1 w Gdańsku ma wspaniałą kadrę wychowawców, zespół bardzo zaangażowanych, empatycznych, wspierających i odpowiedzialnych osób.
Z jakimi wyzwaniami mierzycie się jako wychowawcy?
- Bardzo często nieletni są do nas skierowani z uwagi na nierealizowanie obowiązku szkolnego. W ośrodku codziennie na bieżąco kontrolujemy frekwencję szkolną nieletnich, oceny, uwagi, nadchodzące sprawdziany. Obecnie, młodzi wykazują trudność w nawiązywaniu relacji, bardzo często mówią o swoich lękach. Jednym z istotnych wyzwań w funkcjonowaniu ośrodka kuratorskiego jest praca z coraz bardziej wymagającą grupą wychowanków. Młodzież kierowana do ośrodków kuratorskich to często osoby pozostające pod stałą opieką psychiatry, psychologa, zmagające się z zaburzeniami emocjonalnymi. Często nie mają przyjaciół, znajomych, a jeśli tworzą relacje, to są to znajomości nawiązane przez Internet.
Dodatkowym aspektem jest zauważalna zmiana pokoleniowa. Obecne pokolenie młodzieży funkcjonuje w rzeczywistości silnie zdominowanej przez media społecznościowe, co wpływa na sposób budowania relacji, koncentrację uwagi, problem z regulacją emocji, czy zachowań. A nieletni, gdy nie potrafią poradzić sobie z emocjami, często uciekają do zachowań destrukcyjnych, które tworzą kolejne problemy. Kadra ośrodka musi nieustannie dostosowywać formy pracy do zmieniających się potrzeb młodzieży, łącząc funkcje wychowawcze z codziennym wsparciem.
Czym się przejawia to wsparcie?
- Gdy przyjmujemy nowych wychowanków, często mierzymy się z początkowym oporem. Nieletni przychodzi do ośrodka z nastawieniem “będę się trzymał z boku, nie będę z nikim rozmawiał”. Jednak czas i nasze wsparcie w integracji z grupą (prowadzimy sporo zajęć integracyjnych), pomaga przezwyciężyć ten opór. W ośrodku powstają więzi, przyjaźnie, sympatie, a co najważniejsze - także relacje pomiędzy wychowawcami a młodzieżą. Sądzę, że to jest nasz największy sukces – relacje z wychowankami. Nawet jeśli nieletni opuszcza ośrodek, potrafi nas odwiedzić i wie, że jeśli ma jakikolwiek problem, potrzebuje rozmowy, może zadzwonić i nigdy nikt nie odmówi mu pomocy.
Jak wygląda taki “dzień jak co dzień” w gdańskim ośrodku kuratorskim?
- Młodzież przychodzi do ośrodka po szkole, jemy wspólnie obiad (nieletni mają zapewnione dożywianie), rozmawiamy o tym, co się wydarzyło tego dnia dobrego, a co niefajnego - takie rozmowy przy domowym stole. Mam wrażenie, że tworzymy w ośrodku pewną wspólnotę. Nie chcę powiedzieć “rodzinę”, ponieważ nigdy nie zastąpimy rodziny, ale jej też pośrednio pomagamy, bo współpracujemy z rodzicami, ze szkołami, z asystentami rodzin.
Naszym głównym celem jest organizacja bezpiecznego czasu wolnego, alternatywnego dla smartfona, na czas pobytu w ośrodku telefony są odkładane.
Po obiedzie pomoc w nauce i wspomniane już zajęcia socjoterapeutyczne, socjalizujące, integracyjne, artystyczne np. warsztaty plastyczne, w które nasi wychowankowie bardzo szybko się wkręcili, choć początkowo uważali, że są to warsztaty nieodpowiednie dla ich wieku. Na ścianie w naszym ośrodku wiszą dyplomy: jeden za zajęcie pierwszego miejsca w bożonarodzeniowym konkursie plastycznym i drugi za zajęcie drugiego miejsca w konkursie wielkanocnym dla ośrodków kuratorskich z naszego okręgu (Gdańsk, Tczew, Malbork, Starogard Gdański), które zorganizowała nasza Kurator Okręgowa pod honorowym patronatem Prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku. Młodzież chętnie brała udział w tej rywalizacji. Ostatnio młodzież przygotowała ozdoby świąteczne na kiermasz charytatywny w jednej z gdańskich szkół podstawowych. Naprawdę, nikogo nie trzeba było zachęcać, każdy poświęcił swój czas i zrobił ozdobę na kiermasz.
Wracając do obiadów. Kto i co gotuje?
- Wspólnie ustalamy jadłospis na tydzień i przygotowujemy listę zakupów, zwracając uwagę na promocje w sklepach, bo takiej budżetowej zaradności też uczymy. Duże zakupy robię najczęściej sama w markecie, ale wspólnie je rozładowujemy i układamy. Po drobne zakupy udajemy się z wychowankami.
Młodzież gotuje razem z wychowawcami, mamy w ośrodku w pełni wyposażoną kuchnię. Czasem w menu są ulubione dania, czy wypieki z dzieciństwa naszych podopiecznych.
Niedawno jeden z chłopaków upiekł wybrane przez siebie ciasto na urodziny mamy. W ośrodku obchodzimy też urodziny - wychowanków i wychowawców. I mogą na nie przychodzić także rodzice i przyjaciele naszych podopiecznych.
Dzięki współpracy z Pizzerią Planeta nie musimy gotować codziennie. Właścicielka lokalu zaoferowała nam wsparcie w postaci specjalnej oferty smacznych obiadów, na które możemy sobie pozwolić i kiedy te nasze cztery godziny działania są szczególnie wypełnione zajęciami, zamawiamy obiad. Jesteśmy ogromnie wdzięczni za to wsparcie i za to, że w Dzień Dziecka zaproszono nas do lokalu. Każdy z wychowanków mógł upiec samodzielnie wykonaną pizzę. Później poczęstowano nas ciastem, rozmawialiśmy o pracy w gastronomii, bo mamy też podopiecznych w szkołach gastronomicznych.
A właśnie - rozmawiacie też pewnie o wyborze drogi zawodowej?
- Nie tylko rozmawiamy, zależy nam, by młodzież mogła też poznać specyfikę pracy w danym zawodzie. Ośrodek kuratorski działa cały rok, także w wakacje i w ferie. Wtedy staram się organizować wychowankom tzw. wizyty edukacyjne przy współpracy różnych instytucji. Mieliśmy wizytę edukacyjną w Komendzie Miejskiej Policji w Gdańsku, Areszcie Śledczym w Gdańsku. Dzieciaki mogły zobaczyć, jak wygląda areszt od środka. Pytali, jak osadzeni spędzają czas, ale też, w jaki sposób zostać funkcjonariuszem służby więziennej.
Dzięki uprzejmości Komendanta Oddziału Morskiego Straży Granicznej w Gdańsku byliśmy też w Porcie Lotniczym Gdańsk, zobaczyć, m.in. jak wygląda praca straży granicznej, proces kontroli paszportowej, praca z psem tropiącym.
Organizując takie wyjścia, chcemy zachęcać wychowanków do szerszego spojrzenia na swoją przyszłość zawodową. Uczymy, jak napisać CV i podanie o pracę, rozmawiamy o pracy młodocianych w wakacje, o podatkach, o niezależności finansowej. Także o polityce, a bywają to gorące dyskusje, bo młodzi mają swoje ugruntowane poglądy i bardzo dobrze orientują się w tematach politycznych. Mają swoje zdanie, a my zawsze w rozmowach podkreślamy, że każdy ma prawo do swojego zdania. Z wychowankami rozmawiamy na naprawdę różne tematy, także takie, które młodzież obawia się poruszać z rodzicami.
Hasło “drugi dom”, o którym Pani wspomniała na początku rozmowy, mocno utkwiło mi w głowie. Jak jeszcze objawia ten “dom” w ośrodku?
- W nauce domowych obowiązków. Codziennie wyznaczonych jest dwóch dyżurnych, którzy są odpowiedzialni za przygotowanie obiadu, za pozostawienie porządku w ośrodku po zajęciach, za wyniesienie śmieci. Wprowadzając zasady i egzekwując je, uczymy ich sprawczości.
Poza tym - tutaj są nie tylko obowiązki i zajęcia. Gramy też w planszówki, układamy puzzle, oglądamy wspólnie filmy, o których później rozmawiamy. Piątki są luźniejsze, potrafimy też wspólnie odpoczywać. Ale też pomagamy młodzieży przygotować się do sprawdzianów w szkole (czasem trzeba sobie przypomnieć, czym jest np. funkcja liniowa), wychodzimy też poza ośrodek. Niedaleko jest boisko, mamy swoje piłki do kosza, piłki nożnej i siatkówki, rakietki do badmintona.
W ośrodku udało nam się stworzyć bezpieczną przestrzeń nie tylko dla młodzieży, ale też dla nas - wychowawców. W ciągu półtora roku istnienia placówki, nie wydarzyła się żadna niebezpieczna sytuacja. Myślę, że to właśnie dlatego, że wychowankowie są związani z tym miejscem, czują się tu jak w domu.
I jak w domu dzielą się z nami różnymi swoimi trudnościami, “może nie powinnam pani o tym mówić, ale…” czasem tak zaczyna się indywidualna rozmowa, a są dni, że do drzwi pokoju wychowawców ciągle ktoś puka. Nasza młodzież to często młodzież z traumatycznymi doświadczeniami. Więc my się wspólnie śmiejemy, ale i też przeżywamy, płaczemy. Pakiet chusteczek jest zawsze zabezpieczony.
No właśnie - półtora roku temu. A gdzie trafiłaby ta młodzież, gdyby nie było ośrodka kuratorskiego w Gdańsku?
- Część może trafiłaby pod nadzór kuratora rodzinnego, ale większość najprawdopodobniej trafiłaby do ośrodków zamkniętych. Tłumaczymy naszym wychowankom, że ośrodek kuratorski jest dla nich takim przystankiem, z którego albo można odjechać w dobrym kierunku albo niestety odjechać w Polskę, do młodzieżowych ośrodków wychowawczych.
Jeśli wobec nieletniego Sąd stosuje środek wychowawczy w postaci nadzoru kuratora sądowego, a następnie podejmuje postępowanie o zmianę zastosowanego środka wychowawczego z uwagi na to, iż dotychczasowy środek wychowawczy był niewystarczający, to jeszcze półtora roku temu nie było możliwości orzeczenia środka wychowawczego w postaci skierowania do ośrodka kuratorskiego w celu sprawdzenia funkcjonowania nieletniego w ośrodku kuratorskim, bo takiego ośrodka w Gdańsku nie było. Teraz jest to możliwe.
Jak doszło do tego, że pojawiła się taka możliwość?
- Już podczas odbywania aplikacji kuratorskiej, nauki ustaw i przepisów, zastanawiał mnie fakt, że w Gdańsku nie możemy realizować jednego z przewidzianych w ustawie środków wychowawczych, jakim jest skierowanie do ośrodka kuratorskiego. Wcześniej pełniłam przez kilka lat funkcję kuratora społecznego, pracowałam też w placówce opiekuńczo-wychowawczej, znałam więc już specyfikę pracy z młodzieżą, pracę na relacjach, a na tym właśnie opiera się praca ośrodków kuratorskich.
W podjęciu starań o utworzenie Ośrodka Kuratorskiego w Gdańsku upewnił mnie udział w konferencji dotyczącej ośrodków kuratorskich, którą zorganizowała Krajowa Szkoła Sądownictwa i Prokuratury w Lublinie. Zaczęłam się kontaktować z kierownikami ośrodków kuratorskich w całej Polsce, także z kierownikiem najbliższego wówczas Ośrodka Kuratorskiego w Tczewie.
Zbierałam informacje, przygotowywałam się, aż w końcu uznałam, że podejmę inicjatywę i udałam się z wnioskiem o utworzenie Ośrodka Kuratorskiego przy Sądzie Rejonowym Gdańsk- Południe w Gdańsku do Prezesa i Dyrektora Sądu Rejonowego Gdańsk – Południe w Gdańsku. Spotkałam się z ich poparciem i ogromnym wsparciem, za które jestem bardzo wdzięczna, wniosek poparli także sędziowie przewodniczący wydziałów rodzinnych.
Półtora roku zajęło otwarcie Ośrodka Kuratorskiego nr 1 w Gdańsku - znalezienie lokalu, remont, wyposażenie, wybranie odpowiedniej kadry. Jestem bardzo dumna, że udało nam się otworzyć tak piękne miejsce, gdzie możemy pracować z młodzieżą na relacjach.
Pierwszych nieletnich przyjęliśmy 18 listopada 2024. Nigdy nie zapomnę tej daty.
Jednym z punktów I Forum Ośrodków Kuratorskich, które odbędzie się w dniach 16 - 17 kwietnia na Uniwersytecie Gdańskim, jest debata o wyzwaniach i ograniczeniach w funkcjonowaniu ośrodków kuratorskich. Jakie ma Pani przemyślenia na ten temat?
- Warto podkreślić, że kuratorzy zawodowi pracujący w ośrodku kuratorskim nie mają zmniejszonych referatów w swojej pracy. Każdy z nas nadal pracuje jako kurator zawodowy wykonujący orzeczenia sądu, mając pod swoją pieczą kilkadziesiąt kolejnych rodzin: sprawując nadzór kuratora nad nieletnim, albo nad sposobem wykonywania władzy rodzicielskiej, czy nad osobami zobowiązanymi do leczenia odwykowego. Mamy też sporo innych czynności do wykonania: przeprowadzamy wywiady w postępowaniach rozwodowych, uczestniczymy w kontaktach rodzica z dzieckiem, wykonujemy wywiady na zlecenie sądu, z wniosku różnych instytucji o wgląd w sytuację rodzinną. Często 12 godzin na dobę to za mało czasu, żeby wszystko zrealizować w zleconych terminach.
Myślę, że dlatego nie ma tak wielu ośrodków kuratorskich w Polsce (podczas pierwszego dnia Forum podano, że aktualnie jest ich 176) - choć Ministerstwo dąży do tego, aby przy każdym sądzie rejonowym w kraju był co najmniej jeden taki ośrodek.
Praca kuratora rodzinnego jest często trudna i niewdzięczna, czasem niebezpieczna, wpływająca na naszą psychikę, na życie prywatne. Gdy rozmawiam z koleżankami, które pracują ze mną w ośrodku, okazuje się, że jest on dla nas ostoją w całej naszej pracy kuratorskiej. Przychodzimy do tej naszej wspólnoty, do tej naszej młodzieży, spędzać z nimi czas fajnie, aktywnie i wychowawczo. Lubimy to.