Była szansa na remis, ale dwie czerwone kartki wszystko zmieniły. Lechia przegrała 2:5

W ciągu trzech minut Lechia z 0:3 doszła na 2:3, ale niedługo później - w ciągu czterech minut - straciła dwóch piłkarzy, którzy dostali czerwone kartki. Zamiast wyrównania na 3:3, skończyło się na stracie kolejnych dwóch goli. W niedzielę, 3 września, gdańszczanie przegrali z przedostatnim w tabeli Zagłębiem Sosnowiec 2:5. Była to pierwsza wygrana rywali w sezonie pierwszej ligi.
03.09.2023
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
Piłkarz w jasnym stroju na ziemi z nogą wysuniętą do przodu
Z Podbeskidziem Bielsko-Biała gdańszczanie wygrali 3:0 (z tego meczu zdjęcie), tydzień później ulegli na wyjeździe Zagłębiu Sosnowiec 2:5
fot. Dominik Paszliński / www.gdansk.pl

Obiecujący początek spotkania

Tydzień wcześniej - w piątek, 25 sierpnia – piłkarze Lechii na Polsat Plus Arenie Gdańsk pokonali Podbeskidzie Bielsko-Biała 3:0. W niedzielne popołudnie podopieczni trenera Szymona Grabowskiego grali na wyjeździe z Zagłębiem Sosnowiec, przedostatnim zespołem w tabeli pierwszej ligi. Byli faworytami. To miał być początek zwycięskiej serii. 

Początek spotkania był obiecujący. W 3. minucie Luis Fernandez z rzutu rożnego podał do Dawida Bugaja, który dośrodkował do Eliasa Olssona, który główkował minimalnie obok słupka. 

W 8. minucie akcja gospodarzy z prawej strony, cztery podania i piłka dotarła na lewą stronę boiska do Juana Camary, który przyjął i strzelił, Bohdan Sarnawski przerzucił nad poprzeczką.

Dwa gole do przerwy

W 17. minucie kontra Zagłębia, Joel Valencia tuż za linią połowy boiska podał do boku i do przodu do Camary, ten popędził do przodu, ale jeszcze szybciej w stronę gdańskiej bramki środkiem boiska mknął Valencia i dostał dokładne podanie z lewej strony od Camary. Nikt mu nie przeszkodził, spokojnie przyłożył nogę i strzelił po ziemi pod ręką interweniującego Sarnawskiego. 0:1

Gdańszczanie przeprowadzili kilka akcji, najlepszą miał w 42. minucie Fernandez. Podszedł do rzutu wolnego, popatrzył na bramkę, przymierzył, uderzył po krótkim rozbiegu. Słupek. Dobijał Dominik Piła nad poprzeczką. 

I znowu kontra Zagłębia. Valencia do środka do Nikodema Zielonki, ten odbił, ale chyba nie tak jak chciał, piłka jednak poleciała tam, gdzie był Meik Karwot. Niemiec nie czekał, nie przyjmował, uderzył natychmiast z powietrza. Sarnawski bez szans. 0:2.

Chwilę później akcja Lechii, Fernandez z bliska, bramkarz Mateusz Kos zablokował. 

Trzeci cios nie powalił

Trzeci cios gdańszczanie otrzymali w 48. minucie. Kamil Biliński podbiegał do pola karnego Lechii, defensorzy Biało-Zielonych chyba spodziewali się jego podania, ale on uderzył z około 18 metrów. Sarnawski po raz trzeci wyciągał piłkę z siatki. 0:3.

Chwilę później tuż obok słupka i rzucającego się Sarnowskiego strzelał Sebastian Bonecki. 

Blisko zmniejszenia strat był Camilo Mena, ale z trzech metrów jego strzał doskonale obronił Kos.

Cztery minuty, które dały nadzieję

W 76. minucie Iwan Żelizko strzelił mocno z dystansu, bramkarz gospodarzy bez szans. 1:3

Ten gol dał nadzieję na odwrócenie losów meczu.

Trzy minuty później znowu akcja Lechii, z prawej strony blisko bramki z piłką był Mena, wgrywał do … środka. Nie było tam nikogo z kolegów, ale był Mateusz Machała, który chwilę wcześniej wszedł na boisko. Próbował wybić, ale tak nieszczęśliwie dla siebie i swojej drużyny, że piłka wpadła do bramki. 2:3

Dwie czerwone kartki

Lechia mogła realnie myśleć o wyrównaniu. Niestety w ciągu czterech minut dwóch piłkarzy dostało czerwone kartki. W 82. minucie Żelizko faulował Meika Karwota. Sędzia Sebastian Krasny pomocnikowi Biało-Zielonych pokazał żółtą kartkę, w konsekwencji czerwoną, bo pierwszy żółty kartonik gracz Lechii zobaczył w pierwszej połowie. W tej sprawie protestował Tomasz Neugebauer - dostał żółtą kartkę. Niestety ten sam piłkarz kilka chwil później złapał w pas wychodzącego na czystą pozycję Karwota. Arbiter nie wahał się z decyzją: żółta kartka, a potem czerwona.

Zamiast wyrównania, dwa gole na dobicie 

No i stało się. Akcja Zagłębia w 88. minucie czterech na dwóch. Adrian Troć z dziesięciu metrów po ziemi. 2:4

Już w doliczonym czasie Kacper Sezonienko faulował przed polem karnym. Rzut wolny dla gospodarzy.

Marek Fabry strzelił obok czteroosobowego muru po ziemi, piłka lekko skozłowała jeszcze przed Sarnawskim, który nie uchronił Lechii przed piątym golem. 2:5.


Zagłębie Sosnowiec - Lechia Gdańsk 5:2 (2:0)

Bramki:

  • 1:0 - Joel Valencia 17'
  • 2:0 - Meik Karwot 45+4'
  • 3:0 - Kamil Biliński 49'
  • 3:1 - Iwan Żelizko 76'
  • 3:2 - Mateusz Machała (sam.) 79'
  • 4:2 - Adrian Troć 88'
  • 5:2 - Marek Fabry 90+2'

Żółte kartki: Bonecki, Bykow (Zagłębie), Żelizko, Conrado, Chindris, Neugebauer (Lechia).

Czerwone kartki: Żelizko (Lechia) - druga żółta (82'), Neugebauer (Lechia) - druga żółta (85')

Zagłębie: Mateusz Kos - Dominik Jończy (78' Mateusz Machała), Verdan Dalić (30' Meik Karwot), Ołeksij Bykow - Konrad Wrzesiński, Maksymilian Rozwandowicz, Sebastian Bonecki, Juan Camara - Nikodem Zielonka (54' Adrian Troć), Joel Valencia (78' Dean Guezen) - Kamil Biliński (78' Marek Fabry).

Lechia: Bohdan Sarnawski - Dawid Bugaj (71' Kacper Sezonienko), Andrei Chindris, Elias Olsson, Conrado - Jan Biegański (46' Łukasz Zjawiński), Iwan Żelizko - Camilo Mena, Rifet Kapić (71' Tomasz Neugebauer), Dominik Piła (46' Jakub Sypek) - Luis Fernandez.

 

TV

Zjazd Hanzy, dzień III. Bakalie, muzyka i nowe nabrzeże