Dramat Chalidowa: wygwizdany! Odchodzi na rok z MMA!

To była straszna noc dla Mameda Chalidowa. Choć wygrał swoją walkę w Ergo Arenie, to został wygwizdany przez 12 tysięcy ludzi i zapowiedział, że na rok odchodzi z MMA, bo ma na razie dosyć. - Dziękuję za te gwizdy! - powiedział po walce do mikrofonu. Sala zawrzała...

Dramat Chalidowa: wygwizdany! Odchodzi na rok z MMA!
A
A
data publikacji: 28 maja 2016 r.

Chalidow i Karaoglu, jeszcze przed walką, w czasie ważenia. Kto się spodziewał, że ich walka okaże się aż tak dramatyczna?
Chalidow i Karaoglu, jeszcze przed walką, w czasie ważenia. Kto się spodziewał, że ich walka okaże się aż tak dramatyczna?
Jerzy Pinkas/ gdansk.pl

To był jeden długi, przeciągły gwizd. Trwał już w czasie walki, a nasilił się do niespotykanego poziomu po werdykcie, gdy okazało się, że z trójki sędziów dwóch wskazało zwycięstwo Chalidowa, a jeden remis. Chalidow wygrał więc walkę, którą w najlepszym razie - zdaniem widzów - powinien był zremisować, jeśli nie przegrać! Publiczność była wściekła, oszalała z gniewu: gwizd był potężny! Mistrz stał przed nimi w ringu: po raz pierwszy bezbronny, po raz pierwszy tak źle potraktowany. Pokonany...

Za chwilę Chalidow dostał złoty pas federacji KSW, którego bronił w walce z niemieckim Turkiem Azizem Karaoglu.

Chalidow, zdezorientowany, przytłumiony, nie wiedział przez chwilę, co zrobić. W końcu wziął pas i powiesił go na ramieniu Karaoglu. Turek oddał go jednak Chalidowowi. Ludzie dalej gwizdali.

- Mamed to mój brat, jemu należy się ten pas, bo to on jest od lat mistrzem KSW - powiedział Aziz do mikrofonu. - Już nigdy nie będę z nim walczył, bo z bratem się nie walczy! 

W klatce był już także Mateusz Borek, sportowy komentator Polsatu. Próbował rozmawiać z Mamedem, ale jego głos tonął w głośnych gwizdach publiczności.

Chalidow: - Nie wiem, czy wygrałem czy przegrałem, bo nie widziałem tej walki z boku. Nie potrafię tego ocenić. To zadanie sędziów. Dziękuję wam za gwizdy! Robię sobie przerwę od MMA na rok. Muszę odpocząć! To była najtrudniejsza walka w mojej karierze...

W piątkowy wieczór, 27 maja, w Ergo Arenie publiczność rozwścieczyło to, że w walce wieczoru - która zaczęła się już po północy - Chalidow walczył właściwie tylko w pierwszej rundzie. W drugiej i trzeciej więcej... leżał na plecach na macie! Czy była to strategia, czyli chęć ściągnięcia Karaoglu do parteru - bo w tzw. stójce, czyli walce na nogach, w boksie, Turek jest po prostu za mocny?

W parterze Chalidow mógł próbować dźwigni, mógł próbować zapasów, judo, tego co było jego wielkim atutem. Ale Karaoglu nie miał zamiaru schodzić do parteru - jak się później okazało już w pierwszej rundzie Chalidow złamał mu rękę oraz odnowiła mu się poważna kontuzja kolana. Aziz wolał więc stać. Wyglądało to momentami kuriozalnie: Chaliodow na plecach, czekający na Aziza, i ten stojący nad nim przez długie sekundy. Sędzia dał Chalidowi ostrzeżenie. Nic z tego. Ten znów kładł się na matę...

A może Chalidow kładł się tak często, bo po prostu w drugiej i trzeciej rundzie nie miał już sił? Może zyskiwał na czasie, odpoczywał, unikał starcia? Właśnie tak odebrała to wściekła publika: Chalidow leży raz po raz, bo unika starcia, nie chce walczyć. Za co płacimy? To ma być walka wieczoru?! 

Po walce obaj zawodnicy znaleźli się na moment w pokojach ambulatoryjnych. Złamania, kontuzje, rozbite łuki brwiowe. A później jeden i drugi - obaj wyszli do dziennikarzy. Słowa Chalidowa brzmiały dramatycznie: - Moja głowa nie była w klatce - mówił.

Nie byłem sobą!

Nie chcę być już twardy jak skała, mam tego dosyć!

Muszę odpocząć. Odwiedzić rodziców w Czeczenii. Za rzadko do nich jeżdżę. Pieniądze nie są najważniejsze - mówił Chalidow. 

W drugim rogu sali dla mediów tryumfował Karaoglu: - To ja jestem mistrzem KSW. Wszyscy to widzieli. Ale Mamed to mój brat, nie będę z nim już nigdy walczył! Nie wezmę jego pasa ze sobą. To jego pas, należy się mu za całokształt. Czy będę jeszcze walczył dla KSW? Zapytajcie szefów tej federacji; jeśli są dobrymi biznesmenami, to wam odpowiedzą. Polscy fani raczej będą bardzo chcieli mnie tu jeszcze zobaczyć, chyba mnie polubili?!

Rzeczywiście: Mamed szybko, w trzy rundy, z bohatera stał się antybohaterem.

To Aziz jest nowym herosem tłumów.


Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora