Byli działacze opozycji antykomunistycznej założyli "Komitet Solidarności Gdańsk-Zaporoże"

Prawie 40 dawnych działaczy opozycji antykomunistycznej z Trójmiasta zawiązało "Komitet Solidarności Gdańsk-Zaporoże". Jego celem jest pomoc Ukrainie, która stawia teraz czoła rosyjskiej agresji. - Dzisiaj nasza solidarność z Ukrainą jest imperatywem moralnym - oświadczył w piątek 6 maja jeden z sygnatariuszy komitetu Bogdan Lis, wiceprzewodniczący Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego (MKS) w Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1980 r.
( Publikacja: 06.05.2022 )
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
Komitet Solidarności Gdańsk-Zaporoże założyli byli działacze Solidarności , NZS, Ruchu Młodej Polski i innych działaczy opozycji antykomunistycznej
Komitet Solidarności Gdańsk-Zaporoże założyli m.in. byli działacze "Solidarności", NZS, Ruchu Młodej Polski
fot. Dominik Paszliński/gdansk.pl

Ideę i zamierzenia "Komitetu Solidarności Gdańsk-Zaporoże" przedstawiono na konferencji prasowej w Europejskim Centrum Solidarności.

- To, co dziś dzieje się między naszymi narodami unieważnia dawne bolesne konflikty, przynosi nadzieję na wspólną, harmonijną przyszłość. Na naszych oczach zawiązuje się prawdziwa unia między społeczeństwem Ukrainy i Polski. Pragniemy by był to związek stały i przeszedł do historii. Dlatego nie będziemy ustawać w naszych wysiłkach niesienia pomocy. Naszą rękę podawać będziemy Ukrainie zawsze, gdy będzie ona w potrzebie - przeczytał fragment oświadczenia powołującego komitet wiceprzewodniczący MKS w Stoczni Gdańskiej Bogdan Lis.

"Komitet Komitet Solidarności Gdańsk-Zaporoże" powstał z inicjatywy osób związanej z opozycją antykomunistyczną w latach 80. ub. wieku m.in. b. działaczy “Solidarności”, Niezależnego Zrzeszenia Studentów oraz Ruch Młodej Polski.

Lista sygnatariuszy komitetu jest otwarta

Pod dokumentem powołującym komitet podpisali się m.in. Piotr Adamowicz, Leszek Biernacki, Jerzy Borowczak, Krystyna Chwin, Andrzej Drzycimski, Grzegorz Grzelak, Bożena Grzywaczewska-Rybicka, Maciej Grzywaczewski, Aleksander Hall, Paweł Huelle, Anna Mydlarska, Antoni Pawlak, Krzysztof Pusz, Sławomir Rybicki i Jacek Taylor.

- Lista sygnatariuszy nie jest zamknięta. Zapraszamy do tego komitetu wszystkich, którzy będą chcieli się angażować. Dzisiaj Solidarność z Ukrainą jest imperatywem moralnym, żebyśmy o tej solidarności z Ukrainą właśnie my mówili. Nie jesteśmy już pierwszej młodości, ale mamy jeszcze wystarczająco dużo siły, żeby angażować się w tę pomoc - oświadczył bohater “Solidarności”.

Bogdan Lis wyjaśnił, że komitet będzie zbierał pieniądze, za które we współpracy ze szpitalem Copernicus w Gdańsku zakupione zostanie sprzęt medyczny i leki.

- Chcemy zintensyfikować te transporty pomocy, a szczególnie do Zaporoża, gdzie jest szpital dziecięcy, do którego trafiają m.in. dzieci z Mariupola, ale także ludzie z frontu - zapowiedział Bogdan Lis.

Zobacz konferencję "Komitetu Solidarności Gdańsk - Zaporoże":

Dlaczego Zaporoże?

Jarosław Słoma, dawny działacz gdańskiego NZS, obecnie radny sejmiku województwa warmińsko-mazurskiego wyjaśnił, dlaczego w nazwie komitetu znalazło się Zaporoże.

- Inicjatywa pomocy przede wszystkim szpitalowi dziecięcemu w Zaporożu zrodziła się, kiedy świat obiegło zdjęcie dziewczynki leżącej w tej placówce pod urządzeniami medycznymi po transporcie z Mariupola. Zobaczyliśmy okna obłożone workami z piaskiem. Nawiązaliśmy kontakt z dyrekcją tego szpitala. Wiemy, czego potrzebują - relacjonował Jarosław Słoma.

Zaznaczył, że jest jeszcze inny powód, dla którego w nazwie komitetu znalazło się to liczące ponad 700 tysięcy mieszkańców miasto w południowo-wschodniej Ukrainie. Jest nim mianowicie spas, kozacka sztuka walki, ustanowiona kilka lat przez parlament ukraiński narodowym sportem.

- Wiadomo, że Gdańsk to jest kolebka polskiej wolności, polskiej solidarności. Zaporoże dla Ukraińców to jest tradycja ich tradycji wolnościowej, kozackiej. Tam znajduje się wyspa Chortyca na Dnieprze, gdzie kiedyś znajdowała się siedziba siczy zaporoskiej. I nasi partnerzy to są osoby, które budują ukraiński, nowoczesny patriotyzm, oparty o tradycję wolnościową kozacką - objaśnił b. działacz NZS na Uniwersytecie Gdańskim.

Dodał, że spas ma też bardziej metaforyczne znaczenie.

- Spas to jest też sztuka przetrwania na polu walki. Bo spas to jedna z form nazwania Jezusa Chrystusa: spasitiel - zbawca. Spas to jest to, co cię zbawi na polu walki. Obroni cię przed nieprzyjacielem. Jest to też swoista sztuka przetrwania, taki survival ukraiński - mówił Jarosław Słoma.

Dwa strumienie połączone w wartką rzekę

Opowiedział, że wrócił kilka dni temu z Ukrainy.

- Widziałem tam wielką wdzięczność dla Polski jako państwa i Polaków jako społeczeństwa, narodu. Bardzo mi do serca trafiło sformułowanie jednej z pań, gdzie przekazywaliśmy pomoc, która powiedziała: “że w ostatnich miesiącach nasze narody połączyły się jak dwa strumienie w jedną, wartką rzekę” - relacjonował radny sejmiku warmińsko-mazurskiego.

Jest przekonany, że pomoc narodowi ukraińskiego to zobowiązanie dla wszystkich Polaków.

- My tę rękę Kozakowi chcemy podać, bo Kozacy również na przedpolach Zaporoża walczą o +naszą i waszą wolność”, jak my przez stulecia walczyliśmy, tak oni teraz walczą. W 1920 roku u boku żołnierza polskiego był żołnierz ukraiński Symona Petlury. Był to akt braterstwa broni polsko-ukraińskiego. W 1920 roku losy Europy decydowały się na przedpolach Warszawy. Dzisiaj losy Europy decydują się na Ukrainie również w Zaporożu - przekonywał Jarosław Słoma. 

Bogdan Lis uważa, że pomoc dla Ukrainy to dziś moralny obowiązek
Bogdan Lis uważa, że pomoc dla Ukrainy to dziś moralny obowiązek
fot. Dominik Paszliński/gdansk.pl

Jerzy Borowczak, współorganizator historycznego strajku w Stoczni Gdańskiej ocenił, że "Solidarność" była w "o niebo lepszej" sytuacji niż dzisiejsza Ukraina.

- Potrzebowaliśmy pomocy demokratycznych państw. Potrzebowaliśmy farby, papieru, maszyn drukarskich. Potrzebowaliśmy też pomocy finansowej dla osób, których bliscy siedzieli w więzieniu. Dzisiaj Ukraina potrzebuje jeszcze większej pomocy. Jako Solidarność potrzebowaliśmy pomocy i teraz uważamy, że powinniśmy się w to zaangażować, aby jak największą pomoc zorganizować dla Ukrainy zadeklarował. 

Nie ma mentalnej granicy między Polską a Ukrainą

Za okazaną pomoc podziękował konsul generalny Ukrainy w Gdańsku Oleksandr Plodystyi.

- Polska i Ukraina nie mają już dziś mentalnej granicy. Po pierwszych dniach swojego pobytu w Polsce zrozumiałem, że nasze narody są bliskie. I niestety, to smutne, że dopiero w trakcie wojny potrafimy to zrozumieć na wielką skalę - mówił dyplomata. 

Bogda Lis podkreślił, że "Komitet Solidarności Gdańsk-Zaporoże" nie będzie miał instytucjonalnego charakteru.

Będzie korzystał z konta należącego do Rotary Club Sopot International, ul. Powstańców Warszawy 12/14, 87-217 Sopot, PLN:

92 1440 1026 0000 0000 0289 1198; EUR: PL 40 1440 1026 0000 0000 1410 1454; USD: PL 90 1440 1026 0000 0000 1075 1338; z zaznaczeniem: „Cel statutowy – Zaporoże”.

- Chcemy pomagać całej Ukrainie, a ponieważ mamy dobre relacje z Zaporożem, to tam chcielibyśmy zogniskować naszą pomoc - zaznaczył Jacek Jancelewicz, dawny działacz NZS.

Milena Mieczkowska z Fundacji Gdańskiej przedstawiła natomiast imponujące dane dotyczące pomocy w mieście Gdańsku uchodźcom z Ukrainy. 

Ponad 8 tysięcy gdańszczan zgłosiło chęć pomocy Ukraińcom, ponad 17 tysięcy Ukraińców odwiedziło punkty pomocy na Dolnej Bramie i przy ul. Karmelickiej, ponad 33 tysiące Ukraińców odebrało pakiety z jedzeniem i odzieżą w namiotach przy stadionie. Wreszcie, na konto akcji "Gdańsk pomaga" wpłynęły ponad 2 miliony złotych.