Dni, które wstrząsnęły Gdańskiem. Barbara Szczepuła w osobistym tonie o tamtym styczniu

Od piątku do niedzieli (13-15 stycznia) trwają wydarzenia upamiętniające 4. rocznicę śmierci prezydenta Pawła Adamowicza. Wybitna trójmiejska dziennikarka Barbara Szczepuła była jedną z tysięcy osób, które w styczniu 2019 roku wyszły na ulice miasta w żałobie po prezydencie Gdańska. Teraz przygotowała dla naszego portalu wspomnieniowy tekst o tamtych trudnych i pamiętnych dniach. Zapraszamy do lektury. 
13.01.2023
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
Po lewej trumna przykryta flagą Gdańska. Po prawej, u stóp trumny, dorosła kobieta z dwiema dziewczynkami w wieku szkolnym. Wszystkie trzy są blondynkami
Tysiące osób z Gdańska, Pomorza i całego kraju żegnały się osobiście z prezydentem Adamowiczem, którego trumna wystawiona była na widok publiczny w ECS. Przed gmachem ciągnęła się kolejka na setki metrów, ludzie stali nawet w nocy, mimo mrozu, wiatru i prószącego śniegu. Do Gdańska zaledwie na kilka wieczornych godzin przyleciał mer Lwowa Andrij Sadovy - po to, by osobiście pokłonić się przed trumną Pawła Adamowicza, którego uważał za przyjaciela. Nz. Żona prezydenta Gdańska Magdalena Adamowicz z córkami, Antoniną i - młodszą - Teresą
Jerzy Pinkas/www.gdansk.pl

Żałobnicy w styczniowy gdański wieczór 

Kościelne dzwony przerwały ciszę.

„Spiż rozkołysany obwieszczał z wieży Twój gniew”… - powtarzałam w myślach fragment wiersza Zbigniewa Herberta. 

Gniew Boga w obliczu zła. I gniew człowieka - bezsilny, ale rozlewający się po całym mieście. Staliśmy na mrozie z odsłoniętymi głowami, oczami pełnymi łez, wstrząśnięci, bezradni wobec zła.

Przed Europejskim Centrum Solidarności ustawiła się długa kolejka, ludzie czekają cierpliwie, by choć na chwilę wejść i pokłonić się przed trumną Prezydenta Pawła Adamowicza. Oddać mu hołd. 

4. rocznica śmierci Pawła Adamowicza. Program wydarzeń upamiętniających prezydenta Gdańska

Zrobione z wysokiego piętra zdjęcie trumny prezydenta Adamowicza pośród kwiatów
Poruszający był sposób, w jaki w ECS umieszczono trumnę z flagą pomiędzy kwiatami - ich ułożenie mogło się kojarzyć z lwami, tak jakby całość tworzyła tzw. wielki herb Miasta Gdańska
Jerzy Pinkas/www.gdansk.pl

Na trawniku płonie wielkie serce ułożone ze zniczy. Blade, wątłe światełka starają się rozproszyć zimową ciemność. 

Jasnowłosa nastolatka mówi do mikrofonu: - Nazywam się Antonina Adamowicz. Paweł Adamowicz był moim Tatusiem. Ciebie, Tatusiu, kocham bardzo mocno i na zawsze. I to miasto kocham tak jak Ty. Cała nasza rodzina je kocha…

Nikt nie wstydzi  się łez. Nieznajomi przytulają się do siebie, szukając wsparcia. „Największe serce świata” - piszą dziennikarze, także ze łzami w oczach. Płaczą fotoreporterzy.

Kilku mężczyzn wnosi do przedsionka świątyni dużą trumnę z jasnego drewna. Po lewej widać stojącego na baczność żołnierza w mundurze Marynarki Wojennej RP
Trumnę z ciałem prezydenta Pawła Adamowicza do Bazyliki Mariackiej wniosło sześciu prezydentów innych miast. Na pierwszym planie prezydent Sopotu Jacek Karnowski, za nim - prezydent Lublina Krzysztof Żuk i prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak. Po prawej stronie trumny widzimy prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego
Piotr Połoczański/www.gdansk.pl

Orszak pogrzebowy rusza…

Tysiące pogrążonych w żałobie ludzi mijają Pomnik Poległych Stoczniowców. Ktoś idący obok mnie powtarza półgłosem słowa Czesława Miłosza wyryte na murze:

 „Spisane będą czyny i rozmowy”… (…)  „nie bądź   bezpieczny, poeta pamięta”…

ECS to niezwykłe muzeum, które Prezydent zostawił swojemu miastu. Mówiono czasem, że zbudował sobie pomnik. Nieprawda! ECS to monument, który Paweł Adamowicz zadedykował Pannie S. Jako nastolatek pokochał ją od pierwszego wejrzenia w sierpniu roku 1980. Na odległość zresztą, bo gościł wtedy u krewnych w Kanadzie. W telewizji oglądał to wielkie wydarzenie, które działo się w Stoczni Gdańskiej im Lenina, vis á vis jego szkoły. „Święto Wyprostowanych Ramion, Podniesionych Głów” – jak nazwał Sierpień’80 Ryszard Kapuściński. 

Pogrzeb i pamięć - nasze materiały filmowe o prezydencie Pawle Adamowiczu 

Kilka osób wieczorem zapala znicze na jezdni między Złotą Bramą i ul. Bogusławskiego, gdzie stała scena, na której ugodzono nożem prezydenta Adamowicza
Zaraz po ogłoszeniu zgonu prezydenta Pawła Adamowicza, mieszkańcy zaczęli zapalać znicze: na miejscu zamachu (na zdjęciu), przy wejściu do Urzędu Miejskiego w Gdańsku i na Placu Solidarności, który stał się wyjątkowym miejscem w tamtych dniach - ze względu na 36 tysięcy zniczy ułożonych w symboliczny kształt serca
Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

Gdy po latach Adamowicz został prezydentem, złożenie hołdu ludziom Solidarności, którzy doprowadzili do obalenia komunizmu, stało się niemal jego obsesją. 

- Gdańsk jest miastem wolności i solidarności - powtarzał przy lada okazji. Budowę muzeum uznał za swój obowiązek. Chciał pokazać prawdziwą Solidarność: Solidarność Lecha Wałęsy, Bogdana Borusewicza, Henryki Krzywonos, Aliny Pienkowskiej, Jerzego Borowczaka,  Aleksandra Halla  - i Anny Walentynowicz, oczywiście. 

Pamiętam, że w dwudziestą piątą rocznicę powstania NSZZ Solidarność Prezydent Gdańska zgromadził w Dworze Artusa dwudziestu dwóch prezydentów i premierów państw europejskich, z przewodniczącym Komisji Europejskiej José Barroso na czele. Podpisano akt erekcyjny Europejskiego Centrum Solidarności. Mieliśmy wrażenie, że cała Europa zjawiła się w Gdańsku, by uczcić nasze zwycięstwo. 

Tłum mija budynek z czerwonej cegły. Na górnych piętrach wisi dużych rozmiarów podłużna płachta białego materiały, na której nadrukowano portret Pawła Adamowicza
Gdy przed gmachem ECS trumnę ułożono w karawanie, ruszył za nią wielki tłum żałobników. Szli od bramy Stoczni Gdańskiej, po drodze mijając budynek I LO w Gdańsku, którego absolwentem był Paweł Adamowicz. Szkoła zawiesiła na widocznym dla wszystkich miejscu portret prezydenta Gdańska
Piotr Połoczański/www.gdansk.pl

Słowami nienawiści osaczyli mnie

Powstało muzeum na europejskim, a nawet światowym poziomie. Ileż jednak gromów spadło na  głowę Prezydenta! By ukarać niepokorne miasto  zarządzający kulturą wicepremier prawicowego rządu drastycznie ograniczył państwowe dotacje dla ECS. Nienawistne opinie krążyły w prawicowych mediach, w internecie. Młodzież Wszechpolska wystawiła Pawłowi Adamowiczowi „Akt politycznego zgonu”. 

- Słowami nienawiści osaczyli mnie - mógłby powtórzyć za Psalmistą. Nie kapitulował jednak. Uczestniczył w organizowanych przez KOD protestach w obronie demokracji i konstytucji, stał się twarzą Centrum Wspierania Imigrantek i Imigrantów, a wreszcie, mimo że był konserwatystą, poszedł w Marszu Równości!

Kamienica, na wyższych piętrach zwisa baner z portretem Pawła Adamowicza i napisem: Kupcy Pamiętają. Przed kamienicą, na chodniku, stoi tłum żałobników
Gdańscy kupcy przygotowali baner z portretem prezydenta Pawła Adamowicza, który znalazł się na kamienicy, na rogu ul. Pańskiej i Szerokiej
Jerzy Pinkas/www.gdansk.pl

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz - tragiczny tydzień, od śmierci do pogrzebu

W dniu śmierci Prezydenta odbywa się przed Dworem Artusa modlitwa wielowyznaniowa w Jego intencji. Ku niebu wznoszą się modlitwy chrześcijan, żydów, muzułmanów. 

Z głośników płyną pierwsze dźwięki utworu „The Sound of Silence” w wykonaniu zespołu Disturbed. Wielotysięczne rzesze ludzi nieruchomieją. 

Melodia niesie się nad miastem wzmacniając metafizyczną ciszę. Ciszę  przepełnioną nieszczęściem i bólem. Ciszę, która krzyczy.

Codziennie, aż do dnia pogrzebu, gdańszczanie stoją w ciemnościach na ulicach i placach swojego miasta wsłuchując się w „dźwięki ciszy”.

 Hallo, darkness, my old friend… 

Tłum osób wieczorową porą. Na pierwszym planie starsza kobieta, która w dłoni trzyma świeczkę z naklejonym na nią portretowym zdjęciem Pawła Adamowicza
Utwór "The Sound of Silence" stał się jednym z symboli tamtych dni. Grano go również rok później, 12 stycznia 2020 roku, podczas kolejnej edycji finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Tradycyjne "Światełko do Nieba" dedykowane było Pawłowi Adamowiczowi
Jerzy Pinkas/www.gdansk.pl

Słowa, które nadal dźwięczą w uszach

Kondukt mija  „Jedynkę” - liceum, w którym uczył się Paweł. W oknach stoją uczniowie i nauczyciele z zapalonymi świecami w rękach. 

- Żałuję, że nie zatańczymy razem na mojej studniówce, Tatusiu – mówi Antonina.

Jak to możliwe, że nikt nie powstrzymał zamachowca, który przed obiektywami kamer, na oczach tysięcy fanów „Wielkiej Orkiestry”, wbiegł na estradę? 

Uderzył nożem trzy razy. Wiedział, jak trafić w serce. 

Zgroza sparaliżowała zebranych.

Księga Kondolencyjna pamięci prezydenta Pawła Adamowicza - ponad 30 tysięcy wpisów

Ostatnie słowa Prezydenta: - To jest czas dzielenia się dobrem… - nadal dźwięczą w uszach. 

„Nóż był jeden, przebitych nim serc - tysiące” - napisał któryś z internautów.

Kondukt wieczorem przemierza ulice Gdańska. Widzimy jadący samochód karawan, przez tylne szyby widać trumnę która znajduje się w tylnej części wnętrza auta - jest ona oświetlona
Karawan wiózł trumnę przykrytą flagą Gdańska, która była świetnie widoczna przez duże przeźroczyste szyby - ten widok wywierał ogromne wrażenie na żałobnikach
Jerzy Pinkas/www.gdansk.pl

Rozumiał, co to znaczy być uchodźcą

Kondukt przechodzi obok domu rodzinnego Adamowiczów. 

Ulica Mniszki. Niewielkie mieszkanie w kamienicy z czasów PRL, ale pełne klimatów wileńskich i opowieści z przeszłości. Mały Paweł był ciekawy świata. Wędrował z babcią Pelagią uliczkami Trok, z tatą przechadzał się po Wilnie, ze starszym bratem Piotrem czytał i kolportował podziemne gazetki. „Wspomnienie Wileńszczyzny było lekcją otwartości na inne kultury i narody, szacunku do innych religii i rytuałów” - pisał po latach. Jako prezydent organizował Dni Wilna w Gdańsku, a także Światowe Zjazdy Gdańszczan - o zgrozo - z udziałem Niemców, którzy musieli opuścić Gdańsk po 1945 roku. Wypędzeni z wypędzonymi. Z własnego rodzinnego doświadczenia rozumiał, co to znaczy być uchodźcą i to kresowość właśnie pomogła mu zrozumieć i zaakceptować niemieckie dziedzictwo Gdańska. 

Styczniowy wieczór, przez pustą asfaltową jezdnię ulicy na Głównym Mieście idzie osoba z uniesioną w górę flagą Gdańska. Na chodnikach, po obu stronach jezdni stoją tłumy ludzi w oczekiwaniu na przejazd trumny prezydenta Adamowicza
Na długości całej drogi konduktu pogrzebowego - od ECS, przez ul. Mniszki i Podwale Staromiejskie, po Główne Miasto - po obu stronach ulic stały tłumy żałobników. Było wiele osób z portretem prezydenta Adamowicza lub flagą. Dominowały flagi Gdańska, ale były też innych miast, m.in.: Warszawy, Jeleniej Góry, Gdyni, Sopotu
Jerzy Pinkas/www.gdansk.pl

Stojąc w ciemności, na ulicy

Baszta Jacek, Hala Targowa, dominikański kościół świętego Mikołaja…  

„Czemu, Cieniu odjeżdżasz”… - przypomina się fraza Norwida. 

I dalej: „Idą panny żałobne (…) w konchy zbierając łzę, co się z twarzy odrywa”

Kondukt dociera do Bazyliki Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. 

Od progu trumnę niosą na ramionach prezydenci polskich miast, wśród nich Jacek Karnowski z Sopotu, Rafał Trzaskowski z Warszawy, Jacek Jaśkowiak z Poznania. 

Rozpoczyna się msza święta. Stoimy w ciemności na ulicy, bo gotyckie nawy ogromnego kościoła, największej w Europie ceglanej świątyni nie mogą pomieścić tak wielu tysięcy żegnających Prezydenta. 

Duża liczba osób siedzących w kościelnych ławkach nawy głównej świątyni. W pierwszym rzędzie dwoje sędziwych ludzi: po lewej kobieta, po prawej - mężczyzna
Teresa i Ryszard Adamowiczowie - rodzice zamordowanego prezydenta Gdańska - podczas uroczystości pogrzebowych w Bazylice Mariackiej
Piotr Połoczański/www.gdansk.pl

To co mityczne, stało się rzeczywistością

Robi się coraz zimniej… Przesuwamy się wolno ku Długiemu Targowi. 

- Drogi Pawle, obronimy Gdańsk przed nienawiścią i pogardą! - obiecuje przed Dworem Artusa Donald Tusk. 

Plac nabity ludźmi. Głowa przy głowie. Młodzi ramię w ramię ze starszymi. Profesorowie i stoczniowcy, aktorzy i biznesmeni. Kibice Lechii obok poetów i pisarzy, 

„Literatura… - pisał Adamowicz. - To dzięki niej stała się rzecz niezwykła. To, co obce, zostało oswojone. To co przeszłe, znalazło się na wyciągnięcie ręki. To co mityczne, stało się rzeczywistością. Codziennie na nowo czytamy Gdańsk.”

ZOBACZ PORUSZAJĄCY FILM MAŁŻONKÓW, KTÓRZY NA POGRZEB PAWŁA ADAMOWICZA PRZYJECHALI Z POZNANIA:

Pusta noc i wieczność

Pusta Noc to żałobny obrzęd celebrowany na Kaszubach. A Gdańsk (Gduńsk) jest stolicą Kaszub przecież, zatem osiemnastego stycznia, w przeddzień pogrzebu, trumna z ciałem  Prezydenta przewieziona zostaje do Centrum Świętego Jana. Według wierzeń ludowych do pogrzebu zmarły przebywa w okolicy swojego domostwa, więc rodzina i przyjaciele zbierają się na modlitwę. Zapalają świece, odmawiają różaniec i  śpiewają pustonocne pieśni, które mają przynieść ukojenie. 

Blask wieczności pada na trumnę,

W 21 miastach kraju zapłoną serca dla Pawła Adamowicza. Gdańsk w piątek - przyjdź, pomóż!

- Dziękujemy ci Pawle za zainteresowanie sprawami  kaszubskimi i pomorskimi.  Ale jednocześnie umiałeś pomieścić, tutaj, w naszym stołecznym grodzie nad Motławą, tak wiele różnych kulturowych tradycji - mówi profesor Cezary Obracht-Prondzyński, prezes Instytutu Kaszubskiego. - Żegnamy Cię dzisiaj w tę ostatnią, pustą noc. 

- Ale jeszcze niejedna czarno-żółta flaga zawiśnie przy miejscu Twojego spoczynku. I jeszcze nieraz czarne gryfy Ci się pokłonią…

Mężczyzna w kaszubskim stroju ludowym. Stoi, trzymając drzewce z żółto-czarnym sztandarem ZKP
Jedną z podstawowych cech charakteru Pawła Adamowicza była otwartość na ludzi. Z urodzenia gdańszczanin, z rodzinnymi korzeniami w Wilnie, stał się przyjacielem Kaszubów i zapisał się do Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego. Kaszubi darzyli go przyjaźnią. Nz. chorąży Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego podczas uroczystości pogrzebowych w Bazylice Mariackiej
Piotr Połoczański/www.gdansk.pl

Najmocniej brzmi głos, a właściwie krzyk

Pogrzebowa Msza święta  zaczyna się w samo południe w sobotę 19 stycznia w Bazylice Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. 

Obecna jest rodzina Prezydenta Adamowicza, rodzice, żona z córkami, brat, inni krewni i wielu przyjaciół. Są wszyscy prezydenci Wolnej Polski, premierzy i parlamentarzyści.

Najmocniej brzmi głos, a właściwie krzyk ojca Ludwika Wiśniewskiego, dominikanina. 

- Dziś z Gdańska musi wyjść przesłanie, które przywróci moralną równowagę w naszym kraju, w naszych sercach. (…) Trzeba skończyć z nienawiścią! Trzeba skończyć z nienawistnym językiem! 

Urna z  prochami Pawła Adamowicza zostaje złożona w jednej z kaplic w Bazylice NMP. 

Tłumy na ulicy Długiej, część osób z flagami. W głębi ulicy - nad głowami publiczności - dużych rozmiarów telebim. W dalekim tle widać wieżę Ratusza Głównego Miasta
Uroczystości pogrzebowe zakończyły się 19 stycznia. Tego dnia tłumy żałobników na ulicach Głównego Miasta były tak duże, że w żaden sposób nie zmieściły by się w potężnej Bazylice Mariackiej, która maksymalnie mieści 10 tysięcy osób. Na ulicach postawiono telebimy, dzięki którym zebrani na bieżąco mogli oglądać przebieg uroczystości w świątyni. Nz. ulica Długa
Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

Postscriptum

Od zabójstwa Prezydenta Gdańska mijają cztery lata. Morderca nadal nie został osądzony. 

 „ …a Gniew twój bezsilny niech będzie jak morze

ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych” (…) 

- znów przypomina się Herbert.

„ ...i nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy

przebaczać w imieniu tych, których zdradzono o świcie”.

Finał procesu mordercy Pawła Adamowicza. 13 marca będą mowy końcowe

TV

Światowa stolica bursztynu