Życie w czasie epidemii. Rozmowa z mieszkanką Mediolanu Martiną Di Labbio

We Włoszech panuje obecnie bardzo ciężka sytuacja związana z epidemią Covid-19. Jak wygląda życie mieszkańców tego kraju? Zapraszamy do wysłuchania rozmowy z mieszkanką Mediolanu.
28:18
2020-04-01
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl

Martina Di Labbio mieszka w Mediolanie, stolicy regionu Lombardia. Ma polskie korzenie – jej mama pochodzi z Gdańska, a dzięki dziadkom – jak wyjaśnia – mówi dobrze po polsku. Pisze doktorat na Politechnice Mediolańskiej. To właśnie w mieście, w którym mieszka toczy się obecnie największa walka z epidemią Covid-19 na naszym kontynencie.
 

W Polsce wciąż jesteśmy na początku epidemii. Nie wszyscy Polacy pozostawali do tej pory w domach. Po wprowadzonych wczoraj w Polsce kolejnych obostrzeniach, wielu naszych rodaków wciąż powątpiewa w ich słuszność. Jak to było na początku epidemii we Włoszech?
 

- We Włoszech było dokładnie tak samo. Młodzież też lekceważyła. Mówiła: „Jestem młody to nic mi się nie stanie”, a potem widzieli, że do szpitala trafia bardzo wielu młodych ludzi z komplikacjami. Najgorsze jest potem to, że młodzież zajmuje miejsca w szpitalach, których brakuje dla starszych – mówi nasza rozmówczyni.
 

Martina di Labbio opowiadała też o dniu codziennym mieszkańców Mediolanu. Na ulicach tej prawie 2-milionowej aglomeracji jest pusto. Autobusy jeżdżą puste. Rzadko wychodzi z domu, żeby zrobić zakupy. Dostrzega jednak, że mieszkańcy Mediolanu nie tracą ducha, mimo braku bliskości kontaktują się ze sobą za pośrednictwem internetu lub wychodząc na balkony domów. I to jest pozytywne.
 

- Fajne w tym wszystkim jest to, że poznaliśmy naszych sąsiadów. Mieszkam na drugim piętrze i poznałam tych po lewej i tych po prawej stronie. Zawsze spotykamy się wszyscy na balkonach w piątek, żeby wspólnie napić się winka. To jest bardzo przyjemne, bo w końcu możemy porozmawiać z  ludźmi. Czasami myślę, że gonienie za pracą tak nas trochę niszczy – mówi Martina Di Labbio.
 

- Wzruszyło mnie to, że ciągu dziesięciu dni, może dwóch tygodni firmy prywatne finansowo wsparły szpitale kwotą 21 mln Euro. Każdy jak tylko może pomaga, przestawiając swoją produkcję. Dzięki temu jest więcej łóżek w szpitalach, firma Ferrari np. produkuje sprzęt medyczny taki jak respiratory, Armani szyje maseczki. Z kolei moja Politechnika Mediolańska zaczęła produkować żel do dezynfekcji rąk w ilości 6 tysięcy litrów dziennie – relacjonuje mieszkanka Mediolanu.

Martina Di Labbio apeluje do Polaków o przestrzeganie zasad profilaktyki i wszystkich wprowadzanych przez władze obostrzeń. Według danych z 1 kwietnia we Włoszech udało się wprawdzie wyleczyć aż 15 tys. chorych, ale niestety ponad 12 tys. osób zmarło. Zarażonych jest ponad 105 tysięcy ludzi.

 

 

 

Więcej z kategorii: Wszystkie strony Miasta