Od tygodni apeluje o obowiązek noszenia maseczek. Dr Magdalena Łasińska-Kowara, anestezjolog z Gdańska

Dr Magdalena Łasińska - Kowara jest  osobą, która od początku epidemii apeluje o używanie maseczek w miejscach publicznych, jako dostępnego środka ograniczającego rozprzestrzenianie się wirusa. Jej opinie kilkakrotnie publikowaliśmy na gdansk.pl. Właśnie takie głosy spowodowały, że od czwartku noszenie maseczek lub innej osłony ust i nosa, staje się obowiązkowe.
32:00
2020-04-15
Kategoria: Puls miasta
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl

Zapytaliśmy dr Magdalenę Łasińską-Kowarę o to, co sprawiło, że postanowiła walczyć o zmianę podejścia do maseczek.
- Dziękuję za możliwość wypowiedzenia się jeszcze raz w kwestii, która od początku epidemii leży mi bardzo na sercu. Tak naprawdę poszłam za głosem premiera Czech, który bardzo wcześnie w swoim kraju wprowadził obowiązek noszenia maseczek. Zaczęłam szukać naukowych podstaw tej decyzji. Nie tylko ja zresztą. Zebrała się całkiem spora grupa lekarzy, którzy zajmują się intensywnie wymianą informacji na temat tej choroby. Dotarły do mnie też bardzo mocne głosy autorytetów z krajów azjatyckich, które są zdanie, że był to bardzo wielki błąd Europy i USA, że wcześniej nie wprowadzono tego rodzaju regulacji. Że nie edukowano społeczeństw w tej kwestii.

W minutę, w dwie, w 10: trzy proste sposoby na domowej roboty maseczkę 

Jednak trudno nie zauważyć, że używanie maseczek w Chinach, nie uchroniło tego kraju przed epidemią.
- Pamiętajmy, że Chiny były pierwsze i mogły być zaskoczone pandemią. Poza tym noszenie maseczek tylko przez chorych okazało się niewystarczające. W trakcie zwykłego funkcjonowania nie jest konieczne, aby wszyscy członkowie społeczeństwa cały czas nosili maseczki - wystarczy, jeśli robią to chorzy. Natomiast sytuacja drastycznie zmienia się, gdy mamy specyficzny patogen, który jest trudno wykrywalny, trudno się leczy i mało o nim wiemy. A do tego mamy to, co jest obecnie: spory odsetek osób, które nie są chore ale przenoszą zakażenie. Albo nie wiedzą jeszcze o tym, że chorują. Czyli sytuację taką, że okres przenoszenia wirusa do wystąpienia objawów jest dużo dłuższy niż w przypadku innych chorób wirusowych.

Czy to oznacza, że maseczki nie byłyby przydatne w przypadku innego rodzaju grypy?
- Nie byłyby potrzebne w skali całego społeczeństwa. W zwykłej grypie odsetek bezobjawowych nosicieli nie jest aż tak duży. Koronawirus jest również bardziej zaraźliwy.

Zakładajcie maseczki lub choćby zwykłe chustki - apel gdańskiej lekarki i petycja do władz

Czy można powiedzieć, że maseczki są akcesorium solidarnościowym? Chronią przede wszystkim innych, w sytuacji gdy my sami jesteśmy chorzy, nawet o tym nie wiedząc?
- Właściwie to jeden z podstawowych błędów myślenia. Są badania, dokonane z udziałem może nie całkiem tego wirusa (choć i takie się powoli pojawiają), z użyciem maseczek bawełnianych, jedno czy wielowarstwowych, które pokazują, że w zależności od struktury tej maseczki, zabezpieczenie noszącego wynosi od 30 do 60 proc. Więc nie jest to wcale tak mało, szczególnie porównując z sytuacją otrzymania porcji wirusa prosto w twarz. Dodajmy do tego, że jeśli są dwie osoby stojące naprzeciw siebie, to ochrona się wzmacnia. 50 proc. z jednej i 50 proc. z drugiej, daje 75 proc. ochrony.

Jak obchodzić  się z maseczką?
Przed założeniem i po jej zdjęciu powinno się zdezynfekować dłonie. Zdejmując, należy odłożyć maseczkę w taki sposób, żeby nie narazić się na wtórne zakażenie miejsca w którym jest odłożona. Po zdjęciu chwytamy za brzegi i składamy - traktując stronę zewnętrzną jako brudną, czyli do wewnątrz. Następnie umieszczamy maseczkę w woreczku plastikowym i dezynfekujemy ręce. Moment, kiedy maseczka robi się wilgotna od naszego oddechu jest tym, kiedy maseczkę należy zdjąć.

Prezydent Aleksandra Dulkiewicz szyje i zachęca do noszenia maseczek ochronnych 

Jak dalej postępować z taką maseczką, chustą czy też szalikiem?
Po przyjściu do domu pierzemy taką maseczkę czy inną część garderoby, z użyciem detergentu. Można wrzucić ją z innymi rzeczami do pralki. Można - jeśli się do tego nadaje - wygotować ją w garnku. Wirus nie jest odporny na detergenty i temperaturę powyżej 70 st.

Jak się te zalecenia mają do obrazu personelu medycznego ubranego w kosmiczne niemal kombinezony ochronne?
Takiej ochrony nie potrzebujemy. Ona jest potrzebna osobom, które są bezpośrednio narażone na kontakt z zarażonymi osobami, z bliska i przez długi czas a więc na duże dawki wirusa.

Czy są jeszcze inne sposoby zabezpieczenia przed rozprzestrzenianiem wirusa?
Nie wydaje mi się, żeby istniały jeszcze inne środki niż te, które już są wdrażane. Czyli: dystans, izolacja, kwarantanna dla osób które miały kontakt z zakażonym, testowanie potencjalnie chorych oraz powszechne stosowanie osłony na usta i nos. Jeśli 80 proc. społeczeństwa będzie sumiennie ten sposób stosować, to jest szansa na zatrzymanie epidemii.

Czy koronawirus jest kwestią szumu medialnego czy też poważnym i realnym zagrożeniem? Jakie jest zdanie lekarza?
- Nie ma możliwości aby zlekceważyć chorobę, która powoduje takie ilości zgonów i tak znaczące obciążenie służby zdrowia, nawet w krajach, które mają dobrze rozwiniętą opiekę medyczną. W żadnym z krajów nie lekceważy się tej choroby.

Jak zrobić najprostszą maseczkę na twarz i jak ją nosić - zobacz instrukcje

Można się jednak spotkać z opiniami, że koszty społeczne powszechnej izolacji są zbyt wysokie.
- Ważne też, żeby wiedzieć, jakie by były koszty społeczne, gdy pozwolić umrzeć określonemu procentowi osób zakażonych. Wśród nich byłyby także osoby młode i w pełni sił.

Są jednak różne modele izolacji. W Chinach ludzi zaspawywano w domach i zabijano im drzwi deskami. Jest także model szwedzki, gdzie wprowadza się głównie zalecenia a zakazy są dużo mniejsze niż w innych krajach.
- Jeśli chodzi o Szwecję, to moim zdaniem gęstość zaludnienia ma tu kluczowe znaczenie. Gęstość zaludnienia i aspekty kulturowe. Inaczej funkcjonują społeczeństwa północy gdzie jest  większy dystans pomiędzy ludźmi. Być może jest też lepsza edukacja? Trudno powiedzieć. Nie wiemy jeszcze jak to się skończy. Są także różne inne aspekty, takie jak np. kwestia zanieczyszczenia powietrza

W USA mówi się, że jest korelacja pomiędzy używaniem e-papierosów a ciężkością przebiegu infekcji koronawirusem.
- Nie dziwi mnie to, że e-papierosy będą nasilały przebieg zakażenia, ponieważ sprzyjają niszczeniu tkanki płucnej. Natomiast trzeba zauważyć, że są osoby młode i w średnim wieku, które ciężko chorują na prawdę bez żadnych chorób współistniejących. Wydaje mi się więc, że wirus będzie bardzo bezwzględnie obnażał wszekie niedostatki odpornosci. Nie jesteśmy zresztą w stanie wszystkiego przewidziec, ponieważ jest to nowa choroba.
Dla mnie dziś najważniejsze jest jak zapobiegać rozwojowi i przenoszeniu się tej choroby oraz to, jak leczyć tych, którzy trafią pod moją opiekę, jako lekarza. Trzeba też wziąć pod uwagę, że im więcej chorych będzie musiało byc hospitalizowanych, tym większe będzie ryzyko, że te osoby będą nadkażać się nawzajem i będą chorować jeszcze ciężej.

Chory, leżący obok innego chorego może się jeszcze bardziej doprawić?
Jest to możliwe.

Jaka jest perspektywa rozwoju pandemii?
Obserwując narastającą liczbę chorych, nie wygląda to za dobrze. Oczywiście są regiony kraju, gdzie chorych jest więcej niż na Pomorzu. Po okresie świątecznym, kiedy nie mieliśmy zbyt daleko idących  środków ostrożności, możemy za około dwa tygodnie spodziewać się znacznego wzrostu zachorowań. Wydaje mi się, że prognoza prof. Simona z Wrocławia jest dość trafna. Mówi ona, że w połowie maja możemy się spodziewać dużo większej liczby chorych. To się niestety jeszcze nie kończy...

Jak obecnie wygląda praca w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym?
Zgodnie z zaleceniem Ministerstwa Zdrowia wprowadzono rotacyjny system pracy. Na większości oddziałów załogi są podzielone na zespoły, które nie powinny się ze sobą komunikować. W wielu oddziałach ograniczono przyjmowanie pacjentów tylko do przypadków nagłych. Nie dotyczy to np. oddziałów onkologicznych, gdzie chorych się przyjmuje i leczy. To nie może trwać wiecznie, ale szpitale muszą mieć czas, żeby się przeorganizować. Zalecono wprowadzenie podziału pacjentów na osoby z rozpoznaną infekcją, osoby z podejrzewaną infekcją i osoby bez infekcji (według dostępnych badań).

Rozmawiał: Lech Parell

Trzech licealistów z Gdańska i Sopotu drukuje ochronne przyłbice dla medyków w całym kraju


 

Więcej z kategorii: Puls miasta