Pracy nie zabraknie, żeby tylko wystarczyło pracowników [PODSUMOWANIE ROKU]

Co można powiedzieć o rynku pracy w Gdańsku w 2016 roku? Jego charakter i potrzeby nie zmieniły się szczególnie w porównaniu z 2015 rokiem. Pojawiło się za to kilka inicjatyw wspierających pracodawców w coraz trudniejszej rekrutacji kadr.

Pracy nie zabraknie, żeby tylko wystarczyło pracowników [PODSUMOWANIE ROKU]
A
A
data publikacji: 30 grudnia 2016 r.

Firma State Street rozpoczęła swoją działalność w Alchemii w marcu 2016 r.
Firma State Street rozpoczęła swoją działalność w Alchemii w marcu 2016 r.
Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

Na początek kilka statystyk. Jak podaje Wojewódzki Urząd Pracy, w listopadzie 2016 r. stopa bezrobocia w Gdańsku wyniosła 3,7 proc. (w grudniu 2015 r. - 4,1 proc.). Analogiczne dane dla województwa pomorskiego: 7,2 proc. i 9 proc. Bezrobocie w skali roku spadło również we wszystkich ościennych dla Gdańska powiatach.

- Czteroprocentowa i niższa stopa bezrobocia oznacza, że nie pracują już właściwie tylko ci, którzy nie chcą - usłyszeć można w Powiatowym Urzędzie Pracy w Gdańsku.
 

Kucharz i cukiernik - zawody z przyszłością. Na zdjęciu uczniowie Zespołu Szkół Hotelarsko-Gastronomicznych w Gdańsku
Kucharz i cukiernik - zawody z przyszłością. Na zdjęciu uczniowie Zespołu Szkół Hotelarsko-Gastronomicznych w Gdańsku
Jerzy Pinkas/www.gdansk.pl

Trzy warunki

Ponieważ rynek pracy w Gdańsku jest obecnie rynkiem pracownika, nie ma kłopotu ze znalezieniem zatrudnienia. Zwłaszcza, jeśli kandydat spełnia chociaż jeden z poniższych warunków.

* Po pierwsze: zna bardzo dobrze język angielski i przynajmniej jeszcze jeden język obcy.

- Języki obce są coraz ważniejsze i jak obserwuję ostatnio: sam angielski nie wystarczy. Ich znajomość zawsze była paszportem do świata, ale teraz wydaje mi się, że karierę można rozpoczynać nawet tylko w oparciu o bardzo dobrą znajomością języków - powiedział Jake Jephcott, dyrektor ds. rozwoju biznesu Olivia Business Centre w wywiadzie dla gdansk.pl, na początku mijającego roku.

Wielu procesów stosowanych dziś przez firmy można nauczyć się w pracy. - Pracodawca spokojnie może wdrażać pracowników w przyszłe zadania przez kilka miesięcy. Natomiast nauka języka zabiera kilka lat, jest to więc najcenniejsza kompetencja, której oczekuje się od kandydata - tłumaczył Jephcott.

I z pewnością tak jest. Przedstawiciele korporacji, które otworzyły swoje biura w Gdańsku w mijającym roku (np. State Street, Wipro, Alexander Mann Solutions, FUJIFILM Europe) podkreślali, że podczas rekrutacji otwarte są na studentów i absolwentów w zasadzie dowolnych kierunków studiów - pod warunkiem, że władają obcymi językami.

* Po drugie: gdy jest: piekarzem, cukiernikiem, stolarzem, dekarzem, hydraulikiem, kierowcą zawodowym, tapicerem, fryzjerem..., czyli ma w ręku "konkretny fach". Mimo, że od lat mówi się o dobrych perspektywach w tych i wielu innych zawodach z tej grupy, młodzież wciąż nie garnie się do nauki zawodu, a jeśli już to robi - bardzo często wyjeżdża później z kraju.

Młodzieży stojącej przed wyborem drogi zawodowej, polecamy lekturę “Barometru Zawodów”, w którym w prosty sposób sprawdzić można, w którą “stronę” warto pójść. “Barometr” przygotowywany jest przez ekspertów rynku pracy na zlecenie Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, odrębnie dla każdego powiatu w Polsce.

* Po trzecie: i oczywiste, że jest programistą. Mimo, że o zarobkach w branży i zaciekłej walce HRowców o specjalistów IT krążą już legendy, firmy informatyczne wciąż wierzą w możliwość rozwoju swojego biznesu w naszym mieście. Przykładem może tu być wspomniana powyżej indyjska korporacja Wipro, irlandzki Kainos, ukraińska firma Ciklum czy rodzima PGS Software z Wrocławia - wszystkie otworzyły swoje biura w Gdańsku w 2016 r.


Intel Technology Poland - w nowym roku już nie tylko w swoim centrum w Rębiechowie
Intel Technology Poland - w nowym roku już nie tylko w swoim centrum w Rębiechowie
Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

Optymistyczny sygnał dał także największy gracz na naszym rynku IT - firma Intel Technology Poland, która obecnie w swoim centrum R&D w Rębiechowie zatrudnia blisko dwa tysiące osób. W listopadzie spółka wynajęła 10 tys. mkw. powierzchni w biurowcu Tryton - inaczej mówiąc połowę tego gmachu. Szacuje się, że może tu pracować kolejny tysiąc.


Urząd Pracy wychodzi w miasto

Powiatowy Urząd Pracy w Gdańsku, starając się nadążyć za potrzebami rynku, dosłownie wyszedł w mijającym roku poza mury swojej siedziby przy ul. 3 Maja w Gdańsku. W marcu otworzył w Olivia Business Centre “Job Office”, czyli wyspecjalizowaną komórkę, której rolą jest wspomaganie pracodawców sektora korporacyjnego Trójmiasta w poszukiwaniu kadry.

W czerwcu, również w OBC działalność rozpoczęło Centrum Rozwoju Talentów - nowoczesny punkt doradczo - coachingowy, pierwszy w Polsce ośrodek świadczący usługi z zakresu diagnostyki talentów. 

W wakacje w strukturach Urzędu pojawił się także nowy referat - Referat do Spraw Zatrudnienia Cudzoziemców. O powodach powołania nowej jednostki świadczą statystyki. Każdy pracodawca w Polsce, który chce zatrudnić Ukraińca, Białorusina, czy Gruzina na okres do pół roku, zobowiązany jest zarejestrować w urzędzie pracy tzw. oświadczenie o powierzeniu pracy cudzoziemcowi. Liczba takich oświadczeń składanych w gdańskim PUP od trzech lat rośnie lawinowo: w 2014 r. zarejestrowano ich 3,5 tys., rok później już ponad 11 tys., a tylko do końca sierpnia 2016 r. - 17,5 tys.


Roland Budnik - dyrektor Powiatowego Urzędu w Gdańsku
Roland Budnik - dyrektor Powiatowego Urzędu w Gdańsku
Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

- Obecnie właściwie we wszystkich branżach są niedobory kadrowe: od IT, przemysłowej i stoczniowej, poprzez budowlaną, a kończąc na turystycznej i gastronomicznej - wyliczał Roland Budnik, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Gdańsku. - Wynikają nie tylko z emigracji naszych rodaków. Na rynek pracy weszły roczniki niżu demograficznego, który będzie nam towarzyszył przez kolejne 10-15 lat. Musimy się na to przygotować. “Lekiem”, który chociaż częściowo zaspokoi bolączki kadrowe naszych pracodawców jest zatrudnianie cudzoziemców.


Akademia na dziesięciolecie

O zapewnieniu sobie odpowiedniej kadry na nadchodzące lata pomyśleli także pracodawcy z branży usług wspólnych i biznesowych. Pod koniec 2015 r. w 106 trójmiejskich centrach pracowało już ponad 19 tys. osób, a zapotrzebowanie na personel wciąż rośnie. Szacuje się, że tylko do końca 2016 r. firmy działające na naszym lokalnym rynku zatrudnią kolejne 2300 pracowników.

Dlatego ABSL, czyli Związek Liderów Usług Biznesowych skupiający pracodawców tej branży w całej Europie (centra: usług wspólnych, badań i rozwoju, usług biznesowych i informatyczno-technologiczne) powołał do życia Akademię ABSL, w której wykładają doświadczeni pracownicy firm zrzeszonych w Związku.

- Naszym celem jest dbałość o długofalowy rozwój sektora usług biznesowych w Polsce, w którym pracuje dziś 150 tysięcy osób. W ciągu najbliższych 10 lat w tej branży w naszym kraju zapowiada się wzrost zatrudnienia do 600 tysięcy pracowników. Zapotrzebowanie jest więc ogromne, stąd pomysł na stworzenie Akademii - powiedział Dariusz Bazeli z ABSL Tri-City, inaugurując działalność akademii w lutym 2016 r.


Gabriela Król - jedna z absolwentek kursów dla programistów infoShare Academy
Gabriela Król - jedna z absolwentek kursów dla programistów infoShare Academy
Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

A może zmienić zawód?

Utrzymujące się zapotrzebowanie na programistów spowodowało, że tradycyjne ośrodki kształcenia w tym zakresie - Politechnika Gdańska i Uniwersytet Gdański dawno już nie nadążają z edukowaniem wystarczającej ilości kadr dla branży IT.

W Gdańsku w ciągu minionych dwóch lat pojawiła się alternatywna opcja nauki tego zawodu. Dostępna dla osób, które pierwsze doświadczenia na rynku pracy mają już za sobą. Za kursy programistyczne w infoShare Academy, Fundacji CODE:ME i innych tego typu szkołach, trzeba bowiem słono zapłacić.

- Nie mówimy, że każdego nauczymy programowania - podkreślał Marcin Pokojski, szef infoShare Academy w rozmowie z gdansk.pl. - Mówimy, że nauczymy programowania tych, którzy zakwalifikują się na kurs (zdadzą egzamin), będą zmotywowani i całkowicie poświęcą się nauce w tym czasie. Kurs jest bardzo intensywny, każda nieobecność skutkuje “tyłami”, których nie da się nadrobić. Trzeba przepracować kilkaset godzin przy komputerze, żeby móc później obronić się u pracodawcy.

Nieco inną filozofię działania przyjęła Fundacja CODE:ME.

- Każdy może zostać programistą, ale nie każdy ma w sobie tyle wewnętrznej siły, by móc się nauczyć programowania - mówił nam Marcin Młyński szef CODE:ME. - Programowanie nie jest łatwe, wymaga skupienia, dużo samodzielnej pracy i ustawicznego poszerzania wiedzy. Jeśli ktoś ma w sobie nutkę programisty - jak najbardziej jest w stanie odnaleźć się w IT po ukończeniu kursów - dodaje.

Kursy związane z programowaniem prowadzi także Fundacja Edukacyjna Centrum Doskonalenia (powołana przez Interizon - Pomorski Klaster ICT), która we współpracy z partnerami przeprowadziła już cztery edycje szkoleń dla testerów (głównie testerek!) oprogramowania.

Rynek szkoleń programistycznych będzie się nadal rozwijał - może warto zmianę zawodu właśnie w tym kierunku uczynić jednym z noworocznych postanowień?



Izabela Biała (0)
www.gdansk.pl