Plac Bartoszewskiego czy Pileckiego? Grupa miłośników starego Gdańska: "Najlepiej plac Wiadrowników"

- Politycy kastrują nasze miasto z historii - twierdzi Andrzej Ługin, miłośnik Gdańska. - Przerzucają się nazwiskami bohaterów jak śnieżkami. Zamiast placu Bartoszewskiego czy Pileckiego, chcemy, by plac wokół MIIWŚ miał historyczną nazwę: plac Wiadrowników, bo tu mieszkali i robili wiadra dawni gdańszczanie

Plac Bartoszewskiego czy Pileckiego? Grupa miłośników starego Gdańska: "Najlepiej plac Wiadrowników"
A
A
data publikacji: 02 grudnia 2016 r.

Andrzej Ługin na tle MIIWŚ. Ługin uważa, że plac Wiadrowników byłby najlepszą nazwą dla terenów wokół MIIWŚ
Andrzej Ługin na tle MIIWŚ. Ługin uważa, że plac Wiadrowników byłby najlepszą nazwą dla terenów wokół MIIWŚ
Dominik Paszliński/ gdansk.pl

Andrzej Ługin, z zawodu informatyk, z zamiłowania miłośnik Gdańska, pokazuje stare zdjęcie okolicy, gdzie dziś powstaje Muzeum II Wojny Światowej, i mówi: - W tych domach mieszkali wytwórcy wiader, po prostu wiadrownicy, a ta cała okolica to po prostu wiadrownia. I tak powinno zostać!

Przypomnijmy: dyrektor MIIWŚ, prof. Paweł Machcewicz, zaproponował, by patronem placu przy budynku Muzeum był prof. Władysław Bartoszewski.

Machcewicz pisał do prezydenta Gdańska i Rady Miasta: “Bartoszewski był jednym z najwybitniejszych Polaków żyjących w XX wieku. Był żołnierzem AK, uczestnikiem Powstania Warszawskiego, członkiem Rady Pomocy Żydom. Za opór przeciwko totalitarnym dyktaturom zapłacił wysoką cenę: był więźniem Auschwitz, a po wojnie wiele lat spędził w komunistycznym więzieniu. Po wyjściu na wolność angażował się w działania opozycji demokratycznej, a także podjął współpracę z Radiem Wolna Europa, za co był represjonowany przez Służbę Bezpieczeństwa. Ponadto Bartoszewski był wybitnym historykiem i od początku członkiem rady programowej Muzeum.“

Prezydent Adamowicz przystał na tę propozycję, tak samo jak radni z Platformy Obywatelskiej. Radni PO wszczęli nawet odpowiednią procedurę, czego efektem ma być podjęcie uchwały o nadaniu placowi imienia Bartoszewskiego. 

Jednak 30 listopada gdańska radna PiS Anna Kołakowska wraz z innymi radnymi PiS w ramach swoistej kontry złożyli oddzielny projekt: chcą, aby nazwać plac imieniem rotmistrza Pileckiego:

- Rotmistrz Pilecki jest wzorem dla młodzieży. Jeśli ktoś najgodniej, najpiękniej i najbardziej chwalebnie wpisał się w historię II wojny światowej, to właśnie rotmistrz Pilecki - uzasadnia Kołakowska.

Ten spór zdenerwował grupę osób (sześć było w piątek przes MIIWŚ) skupioną w Fundacji dla Gdańska i Pomorza i niezależnego portalu Gdańsk Strefa Prestiżu. Andrzej Ługin: - Przerzucają się nazwiskami bohaterów jak śnieżkami! To nie przystoi i nie wypada. Dosyć upolityczniania nazw ulic i placów. I Pilecki, i Bartoszewski to wspaniałe nazwiska. Ale Gdańsk ma swoją piękną historię. Mamy takie ulice, jak Gnilna, Tkacka czy Hucisko. Dlaczego nie dać temu placowi nazwy Wiadrowników? Oni tu mieszkali i tu pracowali. Inaczej, jeśli dalej będziemy odchodzić od historii i tradycyjnych nazw, obudzimy się niedługo w mieście pozbawionym własnej tożsamości. Dość! 

Karol Rabenda, Stowarzyszenie Republikanie: - Pilecki to nasz bohater, niech ma plac czy tablicę, ale nie w tym miejscu. Bohaterowie mają łączyć, a nie dzielić Polaków
Karol Rabenda, Stowarzyszenie Republikanie: - Pilecki to nasz bohater, niech ma plac czy tablicę, ale nie w tym miejscu. Bohaterowie mają łączyć, a nie dzielić Polaków
Dominik Paszliński/ gdansk.pl

W tej sprawie wystąpili także w piątek członkowie Stowarzyszenia Republikanie i Stowarzyszenia KoLiber (konserwatyści). Karola Rabendę z Republikanów zapytałem, czy jego zdaniem wyjściem na przyszłość miałoby być szukanie neutralnych rozwiązań?

- My co roku organizujemy marsz rotmistrza Pileckiego, więc on jest dla nas bohaterem - mówi Rabenda. - Ale uważamy też, że jeśli już promować postaci historyczne, to w sposób pozytywny, a nie na zasadzie sporu. I Pilecki, i Bartoszewski to postacie tak duże, że nie powinny być używane w bieżącej walce politycznej. Niech Pilecki ma swoją ulicę, swoją tablicę, ale gdzie indziej, podobnie, jak Bartoszewski, który też bardzo dużo dla Polski zrobił. Niech te nazwiska łączą, a nie dzielą. Ale akurat to miejsce wokół MIIWŚ ma swoją tradycję i wykorzystajmy ją. Nie musimy się wstydzić tego, że tu była wiadrownia. A na nowych osiedlach nazywajmy ulice nowymi nazwami.

Zwolennicy nazwania placu wokół MIIWŚ mianem Wiadrowników zastanawiają się, czy na kolejnej sesji Rady Miasta nie pojawić się z… wiadrami. - Rozmyślamy nad tą formą protestu - mówi Andrzej Ługin. - Może hałas obudzi radnych?! Nie może być tak, że tracimy kontakt z przeszłością. Przecież w Gdańsku, gdzie nie wbijesz łopaty, tam trafiasz na historię. 

Co na to władze MIIWŚ? Janusz Marszalec, zastępca dyrektora Muzeum: - Z przykrością obserwujemy, że zaczęła się licytacja na bohaterów. Zaproponowaliśmy postać prof. Bartoszewskiego, bo był bohaterem, żołnierzem AK, a także wybitnym dokumentalistą i historykiem, członkiem naszej rady programowej. To był dla nas naturalny wybór. O rotmistrzu Pileckim mówimy na naszej ekspozycji stałej. Nie chcieliśmy, żeby nasza propozycja doprowadziła do kłótni, która uwłacza pamięci obu. Niech rozstrzygną to gdańscy radni, my w żadnym razie nie chcemy prowokować dalszych sporów, ani uczestniczyć w tym spektaklu. Co do Wiadrowników, to uważam, że można tak nazwać cały ten rejon czy dzielnicę, ale plac zarezerwować dla naszej kandydatury - bohatera, Bartoszewskiego.

PO: PiS wywołuje awanturę i obraża Bartoszewskiego 

Tymczasem w sprawie nazwy placu wokół MIIWŚ zabrała także głos Aleksandra Dulkiewicz, przewodnicząca klubu PO w Radzie Miasta Gdańska. Oto jej oświadczenie:

“W ostatnich dniach jesteśmy świadkami gorącej dyskusji dotyczącej nazwania placu przed mającym niedługo zostać otwartym Muzeum II Wojny Światowej. Dlatego warto dla porządku przypomnieć fakty.

Właścicielem terenu, o którym mowa jest Muzeum II Wojny Światowej, którego dyrektor prof. Paweł Machcewicz 18 listopada wystąpił do prezydenta Gdańska z inicjatywą w sprawie nazwania tegoż placu imieniem Władysława Bartoszewskiego.

Tego samego dnia zapowiedziałam publicznie, że klub radnych PO wspólnie z prezydentem Gdańska przygotuje na grudniową sesję projekt uchwały w tej sprawie. Trzymając się procedury wynikającej z uchwalonych przez radę miasta w 2014 roku zasad nadawania nazw ulicom, placom i innym miejscom oraz drogom wewnętrznym w Gdańsku wszczęliśmy odpowiedni proces.

W tym samym czasie zaczęły pojawiać się głosy dotyczące historycznej nazwy obszaru, czyli Wiadrowni, a dwa dni temu, czyli 30 listopada radna PiS Anna Kołakowska wraz innymi radnymi Prawa i Sprawiedliwości złożyła projekt nazwania placu przed muzeum imieniem rotmistrza Witolda Pileckiego.

W Muzeum II Wojny światowej rotmistrz Witold Pilecki jest godnie upamiętniony, ponieważ był bohaterem i jedną z postaci, o której patriotycznej postawie należy pamiętać. Zachęcam do wspólnego rozważenia innej formy upamiętnienia Witolda Pileckiego, być może nadanie imienia jednej ze szkół, oczywiście przy aprobacie społeczności szkolnej będzie dobrym pomysłem. Co więcej, zgodnie z przepisami zgodę na nazwanie drogi, placu wewnętrznego musi wyrazić jego właściciel. Pytanie czy inicjatorzy innych pomysłów na nazwę placu zwrócili się o tę zgodę. W Gdańsku już jest ulica Szczepana Pileckiego i zgodnie z uchwałą dotycząca nadawania nazw, nie nadaje się nazw podobnych i mylących. W muzeum także znajdzie się ekspozycja archeologiczna przypominająca historię miejsca, w którym muzeum się znajduje, jego nazwę - Wiadrownia, rzemieślników, mieszkańców, będą eksponowane przedmioty wydobyte podczas budowy.

W ocenie klubu radnych PO jest to niepotrzebne wywoływanie sporu, ponieważ nigdy ani inicjatorzy powrotu do nazwy historycznej, ani radni PiS nie złożyli żadnego wniosku w tej sprawie do RMG. Radni PiS przy wszelkich sprawach natury symbolicznej, wywołują awanturę, mimo, że jako pełnoprawni radni mają inicjatywę uchwałodawczą, ale z niej nie korzystają. Dopiero, gdy zostało publicznie zapowiedziane nazwanie placu, będącego częścią Muzeum II Wojny Światowej z inicjatywy jego właściciela, został wywołany spór. Trudno oprzeć się wrażeniu, że radnym Prawa i Sprawiedliwości nie chodzi tylko o upamiętnienie Witolda Pileckiego. Niestety pojawiają się głosy dyskredytujące Władysława Bartoszewskiego i szkalujące pamięć o nim. Wzywamy do normalnego i odpowiedzialnego dialogu w trosce o pamięć historyczną i odpowiedzialność przed następującymi po nas pokoleniami”.

W imieniu klubu PO Aleksandra Dulkiewicz

Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora