Lechia przed derbami z Arką: niezaspokojony kompleks wyższości

Lechia Gdańsk jest w tabeli czwarta, Arka - 14. Lechia ma ambicje na mistrza Polski, Arka - drży przed spadkiem. Czy wyższość Lechii uda się potwierdzić na boisku w czasie 37. derbów Trójmiasta? Mecz odbędzie się w poniedziałek, 17 kwietnia, o godz. 18. Ostatnie derby - na jesieni, w Gdyni - zakończyły się remisem 1:1.

Lechia przed derbami z Arką: niezaspokojony kompleks wyższości
A
A
data publikacji: 13 kwietnia 2017 r.

Poprzednie derby Trójmiasta, 30 października 2016 roku w Gdyni, zakończyły się remisem 1:1
Poprzednie derby Trójmiasta, 30 października 2016 roku w Gdyni, zakończyły się remisem 1:1
Jerzy Pinkas/ Gdansk.pl

Świat, jak wiemy, nie jest sprawiedliwy. Możesz, jak były trener Arki, Grzegorz Niciński, natyrać się, harować od rana do nocy, najpierw wprowadzić przebojem drużynę do Ekstraklasy, a potem dotrzeć do finału Pucharu Polski na Stadionie Narodowym, pierwszy raz od 1979 roku.

A na koniec i tak cię zwolnią.

Nie ma zmiłuj! Piłkarze Arki prezentowali się w ostatnich meczach niczym półamatorzy przerażeni wizją gry przy widzach, więc Niciński musiał spodziewać się zwolnienia. 1:5 na wyjeździe z Pogonią Szczecin to był wyrok.

Tak więc, ukochaną Arkę Nicińskiego w najważniejszym być może meczu sezonu, 2 maja na Narodowym, z Lechem Poznań, poprowadzi nowy trener - Leszek Ojrzyński.

Podobnie będzie w meczu derbowym z Lechią Gdańsk w lany poniedziałek. Nicińskiemu nie będzie dane poprowadzić żółto-niebieskich na stadionie w Gdańsku. Derby na terenie największego rywala - czyli kwintesencja futbolu - nie dla niego. Obejrzy je w telewizji. Futbol jest okrutny.

Niciński zaszył się gdzieś i nie odbiera telefonów. Nic dziwnego, że chce zagłuszyć pustkę po ciosie, jakim jest dla niego zwolnienie z posady marzeń. Ten gdynianin z Cisowej, który dla Arki oddał pół życia, musiał pożegnać się z klubem po - przyznajmy - zatrważających występach jego drużyny: poza meczem z Pogonią, także 2:4 u siebie z I-ligowymi Wigrami Suwałki w półfinale PP.

Czy zwolnili go sami piłkarze, którzy zaczęli grać przeciwko niemu? A może rzeczywiście Niciński się wypalił i nie miał już pomysłów na zespół, który przecież na początku sezonu był rewelacją rozgrywek? Arka w pierwszym meczu w Ekstraklasie gładko odprawiła 3:0 Wisłę Kraków u siebie, a potem Legię Warszawa przy Łazienkowskiej (3:1). Ta sama Arka, która pruła niczym motorówka, teraz nabiera wody...

Jaką Arkę zobaczymy w derbach? Czy drużyna zmartwychwstanie, jak na Wielkanoc przystało? Czy zacznie nagle wygrywać mecz za meczem, niby Leicester, który gdy tylko zamienił Claudio Ranieriego na Shakespeare’a (trenera, nie dramaturga), to nagle przypomniał sobie, że jest aktualnym mistrzem Anglii?

Leszek Ojrzyński, nowy trener Arki, zapowiada, że przygotował na derby niespodziankę. Mówi, że Arka nie stoi na straconej pozycji. Jego pierwsza decyzja to wyjazd z drużyną do Cetniewa, gdzie przyjrzał się zawodnikom.

- Wszystko małymi krokami. Od treningu do treningu. Od meczu do meczu. Najważniejszy na ten moment jest mecz z Lechią Gdańsk - mówi nowy trener.

I dodaje, już bez zbędnej dyplomacji: - To Lechia może mieć... pełniejsze portki, bo to ona jest faworytem. My możemy spłatać figla. 

Kapitan Arki Miroslav Bożok zapewnia, że mimo nagłej zmiany trenera atmosfera w drużynie jest dobra i że piłkarze są gotowi na derby. - Każda zmiana wnosi coś nowego i może pomóc drużynie - zapewnia. 

A Niciński? No cóż, zwyczajnie, po ludzku, żal nam tego zamkniętego w sobie, nieco mrukliwego, ale całkowicie oddanego piłce trenera. Mimo, że to odwieczny rywal zza miedzy, należy mu się szacunek za to, czego dokonał. To dzięki niemu Lechia ma wszak z kim grać derby, bo to on wprowadził Arkę do Ekstraklasy.  

Trener Grzegorz Niciński (z prawej), zwany Nitkiem, poprowadził Arkę w poprzednich derbach, ale do nadchodzących już nie dotrwał...
Trener Grzegorz Niciński (z prawej), zwany Nitkiem, poprowadził Arkę w poprzednich derbach, ale do nadchodzących już nie dotrwał...
Jerzy Pinkas/ Gdansk.pl

Marco Paixao: - Mojego gola dajcie do muzeum!

Arka ma swoje kłopoty, które mogą tylko cieszyć Lechię przed derbami. Grać derby z drużyną w głębokim kryzysie to ułatwione zadanie. Można sobie powetować poprzedni mecz, z 30 października 2016 roku, który Lechia ledwie zremisowała 1:1 - mimo wyraźnej przewagi.

Napastnik Lechii Marco Paixao jest pewny swego. Mówi, że tym razem Lechia udowodni swoją wyższość. - Tym razem wygramy - zapewnia jeden z braci Paixao, złośliwie nazywany przez piłkarzy Arki “siostrą Paixao”. - Postawimy kropkę nad i. Nie udało się wtedy, choć graliśmy lepiej, ale teraz sytuacja się nie powtórzy.

Paixao, pytany, czy w czasie przygotowań do derbów Lechiści będą uważnie oglądać ostatnie mecze Arki, mówi: - To chyba oni powinni oglądać wideo z naszymi meczami?! I przyglądać się, jak my gramy. To my jesteśmy faworytem!

To właśnie Marco Paixao zdobył gola w ostatnich derbach w Gdyni. Śmieje się:- Chyba ten strzał powinien trafić do klubowego muzeum?!

Zwraca uwagę, że to będzie agresywne spotkanie, pełne walki i zapewne celowych prowokacji: - Mam nadzieję, że sędzia będzie bardzo wyczulony i uważny, i nie dopuści do jatki na murawie - mówi.

Na koniec dodaje, że fakt iż drużyna gra w świąteczny poniedziałek, powinien wielu dać do myślenia: - Ludzie myślą, że życie piłkarza to good life, wspaniałe, łatwe życie. Ale tak nie jest. Podczas, gdy inni świętują, my pracujemy w wielką sobotę, wielką niedzielę i poniedziałek. To ciężka praca!

Flavio Paixao (Lechia) i przeszkadzający mu Krzysztof Sobieraj (Arka). W poprzednich derbach sprowokowany Flavio obejrzał czerwoną kartkę
Flavio Paixao (Lechia) i przeszkadzający mu Krzysztof Sobieraj (Arka). W poprzednich derbach sprowokowany Flavio obejrzał czerwoną kartkę
Jerzy Pinkas/ Gdansk.pl

Nowak: czasem rodzina wprowadza zamęt

Trener Piotr Nowak na czwartkowej konferencji prasowej, 13 kwietnia, tryskał humorem. Nie wiadomo, czy taką miał akurat dyspozycję dnia, czy może pozytywne myślenie ma być lekarstwem na ostatnie bolączki Lechii.

Lechia do meczu derbowego przystępuje do prawda z trzeciego miejsca w tabeli, ale ma już pięć punktów straty do lidera, Jagiellonii Białystok. Poza tym forma nie jest najwyższa: po trzech porażkach z rzędu przyszło skromne zwycięstwo 1:0 nad Zagłębiem Lubin i remis 1:1 na wyjeździe z dołującym Piastem Gliwice. Nie są to wyniki zapierające dech. Nie są to też wyniki drużyny, która bije się o mistrza Polski.

Mimo to Nowak nie traci dobrego humoru i broni swoich piłkarzy. Na pytanie, czy Milos Krasić ma słabszy czas, Nowak powiedział: - Ja rozumiem nieco gorsze statystyki bramek i asyst, ale to dla mnie nie jest aż tak ważne, bo Milos - tak jak Dusan Kuciak i tak jak Seba Mila - jest dla mnie szkieletem tej drużyny. Oni żyją tą drużyną, oni kierują szatnią. Czasem statystyki są złudne, jeśli chodzi o przydatność piłkarza do drużyny. Ja też miałem sezony, gdy strzelałem mniej. Ale byłem wartością dodaną, bo piłkarzy, którzy grali wokół mnie, starałem się zrobić lepszymi. Suche fakty nie dają pełnego obrazu. Nie zgadzam się więc, że Krasić ma gorszy czas.

Jak Nowak zapatruje się na zwolnienie trenera Arki? - To są sprawy poza moją kontrolą. Nie będę ich komentował - powiedział Nowak.

Do składu Lechii - po pauzie wymuszonej karą za czerwoną kartkę - wraca Sławomir Peszko. Nowak: - Cieszymy się, że Sławek wrócił, choć zastępcę znalazł godnego w osobie Lukasa Haraslina, który i z Legią zagrał dobrze i z Piastem też. Jest się z czego cieszyć, konkurencja jest dobra dla  obu.

Czy Nowak nie boi się, że sprowokowanej przez Arkę drużynie Lechii puszczą nerwy, jak to miało miejsce np. w Poznaniu w meczu z Lechem, ale też podczas derbów w Gdyni, gdy Flavio ujrzał czerwoną kartkę?

- Musimy zachować chłodną głowę. Musimy grać w piłkę, a nie walczyć. Moi piłkarze muszą czytać grę, być przygotowani na wszystko. Nie będzie to mecz przyjaźni, ale mam nadzieję, że Arka też będzie grała w piłkę - mówi Nowak. 

Jak Nowakowi podoba się fakt, że Lechia gra w drugi dzień świąt? Nowak: - W tym zawodzie cały rok jest dla piłki; my żyjemy piłką. Treningi w święta będą codziennie, a w poniedziałek będziemy gotowi na mecz. Moi piłkarze mają bardzo krótki czas z rodziną. Wiadomo, że rodzina czasami wprowadza trochę zamętu, ale bliscy mogą też pomóc w przygotowaniu do meczu. Ważne, żeby choć trochę w tym czasie być z bliskimi, z rodziną.

Derby to zawsze mecze walki, chwilami bardziej rugby niż piłki nożnej. Zobaczymy, jak będzie w Gdańsku
Derby to zawsze mecze walki, chwilami bardziej rugby niż piłki nożnej. Zobaczymy, jak będzie w Gdańsku
Jerzy Pinkas/ Gdansk.pl

Przypomnijmy, że na stadionie w Gdańsku nie będzie w poniedziałek kibiców Arki. To kara za poprzednie derby, w Gdyni, które odbyły się w skandalicznej atmosferze, z racami, płonącymi ogniskami na trybunach, paleniem szalików przeciwnika, dewastowaniem krzesełek, rzucaniem przedmiotów w kierunku ochrony i policji.

(Według nieoficjalnych informacji kibice Lechii mieliby szykować teraz swoisty "rewanż" - przygotowują "widowisko", które ma polegać na rytualnym spaleniu szalików, transparentów i sektorówek Arki, które odebrali przemocą fanom z Gdyni  w ciągu ostatnich lat i trzymali na "specjalną" okazję. Jeśli rzeczywiście tak zrobią, biało-zielonych czeka zapewne dotkliwa kara, którą nałożą władze ligi. Władze klubu nie potwierdziły tych informacji.) 

Do czwartku, 13 kwietnia, Lechia sprzedała 20 tysięcy biletów na derby, ale klub spodziewa się, że sprzeda ich nawet 30 tysięcy. Może nie być jednak rekordu frekwencji, bo wielu kibiców jedzie po prostu na święta do rodzin w całej Polsce. 

Bilety online można wciąż kupić tutaj. 

WAŻNE!!! Derby Trójmiasta: jak dojechać, gdzie zaparkować?

Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora