FETA 2017 zakończona. Co zapamiętamy z tegorocznej edycji?

Po czterech dniach nieustannych emocji zakończył się XXI Międzynarodowy Festiwal Teatrów Ulicznych i Plenerowych FETA 2017 na Dolnym Mieście i Starym Przedmieściu. Przypominamy najciekawsze pokazy teatralne, najbardziej imponujące wizualnie popisy aktorów, akrobatów i kuglarzy oraz najzabawniejsze momenty festiwalu.

FETA 2017 zakończona. Co zapamiętamy z tegorocznej edycji?
A
A
data publikacji: 17 lipca 2017 r.

Rosyjski teatr Akhe na Reducie Wyskok zaprezentował spektakl L'écume des jours, będący dość swobodną adaptacją wybranych epizodów z powieści. Za to jak widowiskową!
Rosyjski teatr Akhe na Reducie Wyskok zaprezentował spektakl L'écume des jours, będący dość swobodną adaptacją wybranych epizodów z powieści. Za to jak widowiskową!
Fot. Dominik Paszliński / www.gdansk.pl

„A” jak Akhe

Albo „A” jak awangardowy, bo takie przede wszystkim było przedstawianie „L’écume des jours”, pokazane ostatniego dnia festiwalu przez rosyjski teatr Akhe, uznawany za jedną z najważniejszych współczesnych niezależnych grup teatralnych z Rosji. Minimalistyczny w formie spektakl na ośmiu aktorów i dwóch muzyków, którzy grali na żywo, cieszył oko oryginalnością i eksperymentalnym podejściem do teatru. Główną rolę odegrała drewniana kubikowa konstrukcja, która służyła aktorom do nieprzesadnie skomplikowanych akrobacji i bawienia publiczności żonglowaniem z prawami fizyki.

Jednak choć to plastyczna strona tego spektaklu wybijała się na pierwszy plan, trzeba przyznać, że artyści rosyjscy umiejętnie poradzili sobie także z historią. „L’écume des jours” na podstawie książki o tym samym tytule (w Polsce znanej jako „Piana złudzeń” lub „Piana dni”), co prawda w mocno symboliczny i umowny sposób, pokazuje jednak spójną historię dwóch zakochanych par i ich walkę o wspólne szczęście. A dzięki oryginalnej formie i pomysłowości, opowieść okazała się być jedną z najciekawiej przedstawionych podczas całego festiwalu.


Inspirowany Sądem Ostatecznym Hansa Memlinga spektakl Mane, Tekel, Fares - gdańskiego Teatru FETA zainaugurował XXI edycję Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Ulicznych i Plenerowych FETA 2017
Inspirowany Sądem Ostatecznym Hansa Memlinga spektakl Mane, Tekel, Fares - gdańskiego Teatru FETA zainaugurował XXI edycję Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Ulicznych i Plenerowych FETA 2017
Fot. Grzegorz Mehring / www.gdansk.pl

Gdańska scena teatralna

Tegoroczna FETA mogła pochwalić się niezwykle silną reprezentacją gdańskich teatrów, proponujących bogactwo tematów, wśród których były także te społecznie zaangażowane czy poświęcone Gdańskowi.

Na rozpoczęciu festiwalu w czwartek, 13 lipca, na Placu Wałowym rozegrał się Sąd Ostateczny - inspirowana słynnym obrazem Hansa Memlinga walka dobra ze złem odbyła się w spektaklu „Mane, tekel, fares”, w wykonaniu aktorów z gdańskiego Teatru FETA. Dzień później, w tym samym miejscu Teatr FETA zaprezentował natomiast „Gościa z planety 326”, inspirowanego „Małym Księciem”; spektakl „Przejście” o poszukiwaniu lepszej strony samego siebie przygotował gdański teatr PIAN, a Teatr Razem & Remont Pomp wspólnie pokazali mądry spektakl „Oni”, szukający odpowiedzi na pytanie, kim są niepełnosprawni w świecie osób pełnosprawnych.

W sobotę, 14 lipca, do programu, obok spektakli znanych z poprzednich dni, dołączył przeznaczony dla najmłodszych, zabawny „Tymoteusz wśród ptaków" gdańskiego marionetkowego Teatru Barnaby, który opowiadał o przygodach małego misia Tymoteusza z Rymcimcimowa.

Ostatniego dnia festiwalu, w niedzielę 16 lipca, ten sam teatr zaprezentował „Legendy gdańskie w marionetkach”, z kolei rodzima grupa peformatywna TeART, wywodząca się z Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku, przygotowała „Rublowa”, przywołującego postać mistyka i twórcy ikon Andrieja Rublowa.


Leo Bassi i jego Pato Gigante - dmuchana kaczka na wzór tych używanych do kąpieli, ale o niebotycznych rozmiarach - 15-metrowej średnicy i 7-metrowej wysokości
Leo Bassi i jego Pato Gigante - dmuchana kaczka na wzór tych używanych do kąpieli, ale o niebotycznych rozmiarach - 15-metrowej średnicy i 7-metrowej wysokości
Fot. Dominik Paszliński / www.gdansk.pl

Mężczyzna z dmuchaną kaczką

Niekwestionowanym bohaterem tegorocznej edycji został włoski komik i aktor Leo Bassi, który do Gdańska przyjechał z dwoma performance’ami: „Pato Gigante” („Wielka kaczka”) i „Utopia”. 65-letni artysta zaskakiwał niespożytą energią, żartował, wygłupiał się - słowem zachowywał się jak prawdziwy klaun, którym się nazywa.

Ciężko powiedzieć, z czego zostanie najlepiej zapamiętany: czy ze swojej obsesji do gumowych i dmuchanych żółtych kaczek do kąpieli, z których największa miała 15 metrów średnicy i została w sobotę zwodowana na Motławie; czy z paradowania w oryginalnym stroju białego klauna; czy ze stripteasu połączonego z oblaniem się miodem i obsypaniem kaczym pierzem; czy może z zahipnotyzowania kilku osób z publiczności i wprowadzenia ich w trans na oczach wszystkich. Z pewnością można jednak przyznać, że ten zwariowany „facet od gigantycznej kaczki” przykuwał uwagę widowni, cokolwiek zrobił, i przez długi czas będzie o nim w Gdańsku jeszcze głośno.


The Primitives, czyli trzech mężczyzn w średnim wieku w garniturach i ich pełne humoru, absurdu i spontaniczności Three of a Kind
The Primitives, czyli trzech mężczyzn w średnim wieku w garniturach i ich pełne humoru, absurdu i spontaniczności Three of a Kind
Fot. Grzegorz Mehring / www.gdansk.pl

Belgijskie Minionki

Czyli trzech sympatycznych i pomysłowych Belgów w garniturach, z teatru The Primitives. Skojarzenie ze słynnymi, zabawnymi żółtymi postaciami z serii filmów dla dzieci, nasuwało się samo podczas oglądania kilkukrotnie pokazywanego podczas FETY spektaklu „Three of a Kind”. Ci stateczni, wydawałoby się na początku, mężczyźni w średnim wieku po pierwsze nic nie mówią, wydają czasem tylko z siebie zabawne dźwięki i mamroczą coś pod nosem, zupełnie jak w słynnej bajce, po drugie - wpadają na siebie, przewracają się i urzekają nieporadnością animowanych bohaterów, budząc śmiech zarówno u najmłodszej publiczności, jak i u starszych widzów. Jest w tym jakaś historia, która rozpoczyna się tym, że trójka bohaterów wyraźnie czegoś szuka, ale potem Belgowie oddają się improwizacji, w którą wciągają publiczność, i fabuła ustępuje coraz większemu absurdowi, surrealizmowi i komizmowi. Świetny, pełen wysmakowanego humoru występ - nic dziwnego, że po spektaklach nie brakowało chętnych, by zrobić sobie z aktorami pamiątkowe zdjęcie.


Muzikanty i ich namiot kinematograficzny rodem z zaklętego lunaparku, proponujący widzom szeroki przekrój kina światowego i śmiech do rozpuku
Muzikanty i ich namiot kinematograficzny rodem z zaklętego lunaparku, proponujący widzom szeroki przekrój kina światowego i śmiech do rozpuku
FETA

Nieme kino na żywo

Jedna z największych atrakcji na tegorocznej FECIE, znacznie odbiegającą od pozostałych pozycji w programie. „Objazdowe nieme kino” grupy Muzikanty z Gliwic, które stanęło w tajemniczym namiocie na Placu Wałowym, od pierwszego pokazu przyciągało tłumy chętnych. A tych jednorazowo mogło wejść na projekcję tylko stu, całe szczęście więc, że organizatorzy zaplanowali łącznie aż osiem spektakli dla widzów od 12. roku życia, a w ostatniej chwili dodali jeszcze kilka pokazów dla młodszej publiczności.

Co takiego specjalnego czekało tam na widzów? Otóż: niemy film opowiadający o walce dobra (muzyka) ze złem (przemysł muzyczny) poprzez najsłynniejsze sceny z kultowych filmów, takich jak „Terminator”, „Forrest Gump”, „Pulp Fiction”, „Gwiezdne Wojny” czy „Żywot Briana” Monty Pythona. W czasie projekcji artyści na żywo wykonywali muzykę i całą ścieżkę dźwiękową, wciągali publiczność w interakcję i rozbawiali do łez pomysłowością.


Grupa Markeliñe i jej spektakl Carbón Club, którego akcja dzieje się w kopalni i położonym nieopodal klubie
Grupa Markeliñe i jej spektakl Carbón Club, którego akcja dzieje się w kopalni i położonym nieopodal klubie
Fot. Grzegorz Mehring / www.gdansk.pl

Ogniste emocje

Zapewnili je już pierwszego dnia trwania festiwalu, w czwartek 13 lipca, artyści z teatru Markeliñe z Kraju Basków, którzy w swoim spektaklu „Carbón Club” wykorzystali… miotacz płomieni, podpalane konstrukcje i obiekty, czy wyrzutnie fajerwerków. Świetny rytm i choreografia, liczne elementy kabaretowego show i proste gagi sprawdziły się znakomicie na otwarcie FETY.

Także zamykający piątek 14 lipca, drugi dzień festiwalu, spektakl poznańskiego teatru Biuro Podróży „Silence. Cisza w Troi” zapewnił ogniste emocje. Bardzo widowiskowy i efektowny, utrzymany był jednak w zupełnie innym rytmie i charakterze - w sposób wzruszający i niezwykle przejmujący ukazywał cierpienie i strach dzieci, najmłodszych ofiar wojny. Obraz stającego w płomieniach autobusu z napisem „This city has ten million souls” (fragment wiersza brytyjskiego poety W. H. Audena, „Refugee Blues” - z ang. „Blues uchodźców”), z uwięzionymi w środku lalkami symbolizującymi dzieci, na długo zostanie w pamięci oglądających.

Ogniem publiczność postanowili zabawić także Czesi z Teatru Novogo Fronta, którzy ostatniego dnia festiwalu (niedziela 16 lipca), tuż przed wielkim finałem, na boisku przy ulicy Jałmużniczej wystawili „Causa Fatalis”. Spektakl przyciągnął rzesze chętnych, którzy zaciekawieni ustawiali się w kolejce przed zamkniętą bramą, a po jej otwarciu, dosłownie rzucili się w pogoń za miejscami z najlepszą widocznością. Niestety, nie była to szczególnie mocna pozycja w programie festiwalu, choć utrzymana w formie ulicznego kabaretu opowieść o mieszkańcach pewnego domu początkowo budziła wiele emocji i śmiechu. Z czasem artyści jednak pogubili się w pierwotnym pomyśle, finalnie zostawiając publiczność z poczuciem niedosytu.


Theater Anu z Niemiec swój baśniowy, romantyczny spektakl Ovid's Dream wystawiał jednocześnie na aż dziewięciu scenach ustawionych na Reducie Wilk
Theater Anu z Niemiec swój baśniowy, romantyczny spektakl Ovid's Dream wystawiał jednocześnie na aż dziewięciu scenach ustawionych na Reducie Wilk
Fot. Dominik Paszliński / www.gdansk.pl

Wielki finał

Jak co roku publiczność z największą niecierpliwością czekała na wielki finał FETY. W ubiegłym roku festiwal niezwykle efektownie i ogniście zakończyła duńska grupa aktorów i kaskaderów z Burnt Out Punks, spektaklem „Stockholm Syndrome”. I gdyby organizatorzy FETY postanowili prześcigać samych siebie w pogoni za coraz bardziej spektakularnym wizualnie finałem, w tym roku mogliby mieć problem. Dlatego świetnym pomysłem okazało się wyciszenie emocji i zaproszenie na tegoroczną edycję artystów z Niemiec, z Theater Anu, którzy w niedzielę 16 lipca, o godz. 22 na Reducie Wilk wystawili poetycki i bardzo spokojny, za to przepiękny wizualnie „Ovid's Dream”.

Spektakl składał się z dziewięciu scen, które działy się równocześnie w dziewięciu różnych lokalizacjach, nieznacznie oddalonych od siebie, a widzowie mogli je oglądać w dowolnej kolejności. W każdej tancerze zgłębiali tajemnice ludzkich przemian w inne formy życia, opisane przez Owidiusza w poemacie „Przemiany”. Piękny, posługujący się grą cieni, światłem oraz ruchem kontemplacyjny finał XXI Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Ulicznych i Plenerowych FETA 2017.


Zobacz relacje z poszczególnych dni:

Widowiskowy początek festiwalu FETA. Zobacz jak było i zaplanuj kolejne dni

Drugi dzień FETY: oblegane nieme kino i wzruszające spektakle o uchodźcach

Trzeci dzień FETY: wielka kaczka, biały klaun i filmy braci Lumière z XIX wieku



Agata Olszewska (0)
www.gdansk.pl
agata.olszewska@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Agata Olszewska (0)
www.gdansk.pl
agata.olszewska@gdansk.pl
więcej tekstów autora